31/08/2026
VII Wakacyjny Festiwal Opowieści ,,ŁeBajka"
Poznajcie ŁeBajkę ,,Rowerową wyprawę na wydmy" wymyśloną przez 8-letnią Alicję, którą słowa spisywała mama! Dziękujemy serdecznie i gratulujemy zdobytych nagród i dyplomu.
Alicja 8 lat
Rowerowa wyprawa na wydmy
To są moje pierwsze wakacje nad morzem. Byłam bardzo podekscytowana, kiedy mama powiedziała, że pójdziemy do Łeby. Trochę się obawiałam, że moja siostra znów będzie zainteresowana straganami z różnymi pamiątkami i nie będzie chciała nigdzie więcej iść. Mamę i ja bardzo chciałyśmy zwiedzić okolicę, dlatego mama powiedziała „jedziemy na wydmy!”.
Poszłyśmy do wypożyczalni rowerów i wybrałyśmy 3 rowery: dla mnie, dla mamy i dla Melanii – mojej siostry.
Ja myślałam, że wydmy to są jakieś atrakcje, a okazało się coś zupełnie innego.
Trasa była długa – aż 7 km w jedną stronę. Melania bardzo narzekała, że bolą nogi, że długa jazda, że wyprawa jest bez sensu. Mnie gryzły komary i musiałam się co chwilę zatrzymywać, żeby się podrapać.
Kiedy dojechałyśmy, pomyślałam, że to jakaś pustynia! Mama powiedziała, że nie musimy jechać do Egiptu, bo jest tak, jechaliśmy już w nim były. Bardzo podobały mi się wspinaczki po tych wydmach. Piasek był wszędzie.
Najlepsza była Melania. Kiedy zobaczyła jak wyglądają wydmy, dopiero zaczęła się złościć i wykrzykiwać:
,,To po to ja 7 km jechałam, żeby zobaczyć piaskownicę??!!!!”
Jednak natychmiast jej się humor poprawił, kiedy się dowiedziała, że po wyprawie idziemy na stragany. Nagle ta „piaskownica” stała się placem zabaw i obie na piachu robiłyśmy gwiazdy. Podróż powrotna była zaskakująco szybka. Melania tak rozpędziła rower, że nie wiadomo, kiedy dotarłyśmy do ośrodka i stragany.
Jednak podróż na wydmy była nie tyle zabawna, że postanowiłyśmy pojechać tam jeszcze raz z naszą nowo poznaną koleżankę, Zosią i moim kocim przyjacielem Pusheenem.
I tym razem dopiero się działo. Wypożyczyłyśmy 4 rowery. Mama zaczepiła o inny rower i chcąc zachować resztki godności– żeby się nie przewrócić – tak się ratowała, że zrobiła sobie wielkiego siniaka. Melania wjechała w barierkę, mi cały czas spadał łańcuch i mama miała całe ręce czarne od tego łańcucha, a Zosia była niepocieszona, że jej rower zupełnie nie pasował do jej stroju i przyjęła ją szprych.
Na koniec pojechałyśmy na wieżę widokową i zrobiłyśmy zdjęcie. Mama też chciała – ci odłożyła kapelusz na ławkę. Już odjechałyśmy, a mama przypomniała sobie, że nie wie, że na wieży został jej ulubiony kapelusz. Musiałyśmy wrócić. Mama z dołu krzyknęła: Czy jest tam na górze jasny kapelusz?
Pan z góry wychylił się i rzucił tak, że prawie trafił na głowę mamy. Opowiedziałam o tym wszystkim, którzy tego nie widzieli. To dopiero było przygoda! Czas spędzony w Łebie był cudowny!
Tą ŁeBajką kończymy nasz VII Wakacyjny Festiwal Opowieści ,,ŁeBajka" :)
Park Linowy Ahoj