Danuta Zduńczyk -Twoja Radna

Danuta Zduńczyk -Twoja Radna Dynamiczna radna, która już teraz ma imponujące osiągnięcia, gotowa do wprowadzania pozytywnych zmian

Szkiełko z Jakubowa słusznie zauważyło, „zajmują miejsce” i jeszcze są agresywni.
11/04/2026

Szkiełko z Jakubowa słusznie zauważyło, „zajmują miejsce” i jeszcze są agresywni.

🔎 Uzupełnienie do wcześniejszego posta

W nawiązaniu do poprzedniej publikacji – poniżej grafika dotycząca składu rady gminy i sposobu uzyskania mandatów.

Obraz pokazuje proporcje między mandatami zdobytymi w realnej rywalizacji wyborczej a tymi uzyskanymi bez konkurencji.

📌 Warto zestawić te dane z aktywnością radnych w trakcie kadencji – szczególnie w kontekście prac nad planem ogólnym i jego znaczenia dla mieszkańców.

Czy wiesz, jak powstają decyzje w naszej Gminie? Czas zajrzeć za kulisy.Szanowni Mieszkańcy,Często pytacie mnie, czy udz...
06/04/2026

Czy wiesz, jak powstają decyzje w naszej Gminie? Czas zajrzeć za kulisy.
Szanowni Mieszkańcy,
Często pytacie mnie, czy udział w komisjach rady jest dozwolony. Odpowiedź jest krótka: jest nie tylko dozwolony, ale kluczowy dla zdrowej demokracji. To właśnie na komisjach – a nie podczas uroczystych sesji – toczy się realna debata o naszych podatkach, inwestycjach i kierunkach rozwoju gminy.

Dlaczego Wasza obecność zmienia wszystko?

Komisje to miejsce, gdzie „sprawdzam” mówi się każdemu radnemu. To tam widać:

• Przygotowanie merytoryczne: Kto przeanalizował projekty uchwał, a kto przychodzi na spotkanie bez podstawowej wiedzy, licząc na szybkie zakończenie obrad.
• Szacunek do obywatela: Czy debata toczy się kulturalnie, czy dopuszczalne są krzyki i próby uciszania innych, w tym osób starszych czy społeczników.
• Prawdziwe intencje: Kto pyta w imieniu mieszkańców, a kto szuka jedynie potwierdzenia linii urzędu, byle tylko „nie przedłużać” dyskusji merytorycznymi pytaniami.
• Kiedy wójt odpowiada a kiedy mówi "nie pamiętam"

Twoje prawa są jasne i niezbywalne:
Opierając się na standardach jawności promowanych m.in. przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska, przypominam:
1. Prawo do rejestracji: Każdy mieszkaniec ma prawo nagrywać i transmitować obrady komisji. Nie potrzebujesz na to zgody radnych – to organ publiczny, a nie prywatne spotkanie.
2. Dostęp do informacji: Terminy komisji muszą być jawne i ogłaszane z wyprzedzeniem. Informacja nie może krążyć w „nieformalnym obiegu” tylko dla wybranych.
3. Rzetelna dokumentacja: Protokoły z komisji to nie luksus, a obowiązek. Niestety, w naszej gminie wciąż zmagamy się z ich brakiem lub rażącymi brakami w treści, co wielokrotnie zgłaszałam jako naruszenie standardów jawności.
Jawność to nie przywilej – to fundament.
Mają Państwo prawo znać nie tylko wynik głosowania, ale drogę, która do niego doprowadziła. Zachęcam do osobistego udziału w komisjach.
Wasza obecność na sali często dyscyplinuje radnych i wójta zmusza do rzetelniejszej pracy.

Pamiętajmy: radny reprezentuje Was, a nie siebie. Ma obowiązek być przygotowanym i otwartym na kontrolę społeczną.
Zadbajmy wspólnie o przejrzystość w naszej gminie.

Cytat” Brak kręgosłupa jest wygodny. Nie trzeba czytać dokumentów, rozumieć budżetu, analizować planu zagospodarowania. ...
01/03/2026

Cytat” Brak kręgosłupa jest wygodny. Nie trzeba czytać dokumentów, rozumieć budżetu, analizować planu zagospodarowania. Wystarczy „być obecnym” i nacisnąć odpowiedni przycisk. Za. Przeciw. Wstrzymuję się. Nie trzeba się narażać, wystarczy potakiwać. „

RADNY Z DŁUGOPISEM,

CZYLI JAK SAMORZĄD WYCHOWAŁ SOBIE NOTARIUSZY
(są czywiście jak zawsze chlubne wyjątki)

Coraz więcej mam wiadomości od radnych. Nie z pretensjami. Z… bezradnością.

Piszą tak: „Ma Pan rację. Radni powinni mieć inicjatywę. Mamy prawo tworzyć własne uchwały.

Ale co my możemy? Przecież my się na tym nie znamy. My nie potrafimy. My nie mamy prawnika. A prawnik urzędu przecież nie pomoże w czymś, co może wójtowi nie pasować.”

I ja ich po części rozumiem. Po części. Bo to jest systemowe wychowanie radnych do roli „długopisów”.

Przez lata wmówiono im, że sesja to taka elegancka ceremonia podpisywania papierów przygotowanych przez urząd. Radny przychodzi, naciska zielony, dostaje dietę i idzie do domu. Nie od niego ma pochodzić treść — on jest od „klepania”, nie od tworzenia.

Tyle że prawda wygląda zupełnie inaczej. Radny to ustawodawca lokalnego prawa — nawet jeśli o tym zapomniał. Ustawa o samorządzie gminnym mówi jasno: radny ma inicjatywę uchwałodawczą. Nie „powinien mieć”. Nie „może mieć, jeśli wójt pozwoli”. On ją ma z mocy prawa

To oznacza jedno: radny może sam przygotować projekt uchwały — dotyczący polityki społecznej, zasad gospodarowania mieniem, programów zdrowotnych, regulaminów, stawek, strategii rozwoju, lokalnych dopłat… listę można ciągnąć w nieskończoność.

To nie jest przywilej. To obowiązek wynikający z roli. A jednak — większość radnych nigdy z tej inicjatywy nie korzysta.

I tu właśnie wychodzi największa tragedia samorządów: radni poddają się jeszcze zanim spróbują. „Bo się nie znamy”.

A kto powiedział, że radny ma być profesorem prawa? To, że radny twierdzi: „nie potrafię napisać uchwały”, jest zupełnie naturalne. Normalny człowiek nie budzi się rano z umiejętnością konstruowania aktu prawa miejscowego. Tylko że… radny nie musi zaczynać z niczego. Bo uchwały — jak decyzje administracyjne — mają stałą, przewidywalną konstrukcję.

To nie jest literatura piękna. To puzzle: tytuł, podstawa prawna, paragrafy, uzasadnienie, wykonanie uchwały, wejście w życie.

To jest format bardziej sztywny niż gorset w serialach historycznych. A skąd brać wzory? Z internetu, z BIP-ów, z orzeczeń RIO, z portali prawnych, w końcu z własnej szuflady.

Naprawdę trzeba było się mocno postarać, żeby w 2026 roku nie znaleźć gotowego przykładu.

„Nie mamy pomocy prawnej”.
To prawda — ale to nie koniec świata. Biuro rady jest często tak oszczędne, że szkoda gadać. Prawnik urzędowy bywa bardziej lojalny wobec wójta niż wobec prawa. A radca prawny nie zawsze będzie zachwycony, że radni chcą grzebać w polityce, która może pogrzebać mu spokój w urzędzie.

Ale… rzeczywistość daje dużo więcej możliwości, niż radni przyznają.

Radny może: skorzystać z bezkosztowych zasobów uchwał innych gmin, poprosić o pomoc zewnętrznego radcę (200–400 zł za opinię — mniej niż jedna dieta, a po złożeniu się z koleżankami i kolegami jeszcze mniej), sięgnąć do bezwzględnie darmowych źródeł prawa: ISAP, RIO, WSA, samorządowych portali, zgłosić się do bezpłatnej pomocy prawnej w gminie, wykorzystać organizacje pozarządowe zajmujące się ustrojem i jawnością, stworzyć małą grupę roboczą radnych, która wspólnie przygotuje projekt.

A dla już całkiem odpornych czy opornych w wersji 2026+ istnieje jeszcze coś, co nazywa się… AI, które potrafi przygotować szkic uchwały, uzasadnienie, podstawy prawne i strukturę. Czy wymaga to później prawnika? Oczywiście. Ale daje punkt startu, który odbiera wymówkę „nie potrafię”.

Największy problem?

Psychologia. Radni nie wierzą, że mogą więcej. I to się przewija w każdej wiadomości od radnych czytających „Pogaduchy”: „Ma Pan rację… ALE”.

To „ale” jest jak betonowe bloczki na nogach: „Ale wójt się obrazi.” „Ale radca nas nie poprze.” „Ale nikt tak nie robi.” „Ale nie mam doświadczenia.” „Ale nie wiem, od czego zacząć.”

To jest prawdziwe źródło problemu:

PODDANIE SIĘ NA STARCIE.

Ze wszystkim. Z uchwałami. Że Wspólnotą. Z kolejmymi wyborami.

Syndrom „gminnego notariusza”, który boi się własnej mocy. A przecież gdyby zapytać przeciętnego mieszkańca, kto jest najważniejszy w lokalnym systemie władzy, odpowiedziałby: „rada”.

I miałby rację.

To może czas spróbować? Choć raz? Choć jedną uchwałę?

Nie mówię: „Zróbcie rewolucję”. Mówię: „Weźcie jeden temat, który Was boli — i spróbujcie”. Poszukajcie wzoru. Znajdźcie w internecie konstrukcję. Można pogrzebać w BIP-ach, popytać inne gminy, przekopać Lexa, zapytać organizacje społeczne, zajrzeć do bezpłatnych porad.

Po prostu zacząć.

Najtrudniejszy projekt uchwały to pierwszy. Każdy kolejny przypomina przeklejanie tego samego schematu. I na koniec — mała, kąśliwa refleksja

Radny, który mówi „nie potrafię przygotować uchwały”, jest trochę jak strażak, który twierdzi, że nie gasi pożaru, bo nikt mu nie podał odpowiedniego węża.

No cóż. Wąż jest. Woda jest. Pompować też potrafi.

Trzeba tylko chcieć wejść do akcji

Postaw kawę autorowi 😃 Stać Cię 😃 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

Zachęcam do przeczytania co piszą inni o radzie.Cytaty „Brak kręgosłupa jest wygodny. Nie trzeba czytać dokumentów, rozu...
01/03/2026

Zachęcam do przeczytania co piszą inni o radzie.
Cytaty „Brak kręgosłupa jest wygodny. Nie trzeba czytać dokumentów, rozumieć budżetu, analizować planu zagospodarowania. Wystarczy „być obecnym” i nacisnąć odpowiedni przycisk. Za. Przeciw. Wstrzymuję się. Nie trzeba się narażać, wystarczy potakiwać.

„Nie trzeba długo siedzieć w samorządzie, żeby zauważyć, że wiele rad to ciała bez kręgosłupa”, „Pod warunkiem, że nie polega na bezkrytycznym przytakiwaniu i zatwierdzaniu wszystkiego, co spłynie z gabinetu organu wykonawczego.”

RADA. KAMIEŃ W BUCIE KRÓLEWICZA

W teorii to właśnie rada gminy, powiatu czy sejmiku jest najważniejszym organem samorządu. Stanowi prawo lokalne, uchwala budżet, kontroluje władzę wykonawczą, decyduje o kierunkach rozwoju. Brzmi dumnie, poważnie i bardzo ustrojowo.

Ale w praktyce… bywa różnie. A czasem wręcz – żenująco.

Kręgosłup z plasteliny

Nie trzeba długo siedzieć w samorządzie, żeby zauważyć, że wiele rad to ciała bez kręgosłupa. Uginają się przy byle nacisku, przesuwają w dowolną stronę, byle tylko nie „narazić się” wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi. Zamiast być stanowcze, są stanowiące tylko z nazwy. Rada powinna być miejscem debat, sporów, propozycji.

Dziś częściej przypomina teatr kukiełek, w którym wójt pociąga za sznurki, a radni kiwają głowami w rytm podniesionej ręki przewodniczącego. Niektórzy nawet nie kryją, że głosują „tak, jak urząd każe”. Bo po co się narażać, skoro można „żyć w zgodzie”?

„Współpraca” czy „uległość”?

Słowo „współpraca” jest w samorządowym słowniku odmieniane przez wszystkie przypadki. Ale coraz częściej oznacza święty spokój zamiast równowagi władz.

Współpraca z wójtem? Oczywiście. Pod warunkiem, że nie polega na bezkrytycznym przytakiwaniu i zatwierdzaniu wszystkiego, co spłynie z gabinetu organu wykonawczego.

Rada ma prawo pytać, analizować, wątpić. Ma prawo mieć inne zdanie. Rada MA pytać. Rada MA analizować. Rada MA wątpić. Rada MA mieć – inne zdanie - jeśli jest taka potrzeba.

Ale w wielu gminach takie zachowania odbierane są jako… atak.

27 lutego rano znalazłem na skrzynce Pogaduch 17 wiadomości z Polski. W oczy rzuciła mi się szczególnie jedna. Nagranie z Glinojecka, w powiecie ciechanowskim. Jedna radna w roli „wichrzyciela”„opozycjonisty”, „przeszkadzacza”. SLAPPOWANA i pozostawiona sobie przez pozostałych radnych. Taki obraz. Nie wiem dlaczego, ale skoro są wątpliwości – choć jednej tylko osoby – należy je wyjaśnić. Tej woli nie dostrzegłem.

Nie może być tak, że zamiast merytoryki – jest etykietka. Zamiast dialogu – chłodne milczenie i brak zaproszenia na kolejne spotkanie.

Komfort bez myślenia.

Brak kręgosłupa jest wygodny. Nie trzeba czytać dokumentów, rozumieć budżetu, analizować planu zagospodarowania. Wystarczy „być obecnym” i nacisnąć odpowiedni przycisk. Za. Przeciw. Wstrzymuję się. Nie trzeba się narażać, wystarczy potakiwać. A jak ktoś się wychyli – zaraz zostanie przywołany do porządku:

„Nie róbmy polityki, przecież wszyscy jesteśmy tu dla dobra mieszkańców.”

Brzmi pięknie, prawda? Tyle że za tą frazą często kryje się zwykły strach. Dlaczego tego kręgosłupa brak? Bo przez lata zbudowano system, w którym rada jest od zatwierdzania, nie od myślenia.

Radni dostają gotowe projekty uchwał, opinie prawne, uzasadnienia, a niekiedy nawet gotowe pytania i odpowiedzi. Nie muszą nic tworzyć, wystarczy nie przeszkadzać.A jeśli spróbują – spotkają się z całą machiną urzędniczego chłodu: „tego nie wolno”, „to nie nasza kompetencja”, „to wymaga konsultacji”, „radca prawny nie zaakceptuje”.

I tak z roku na rok rada traci ducha, a urząd rośnie w siłę. Bo gdzie kończy się odwaga radnych (też mieszańców), tam zaczyna się komfort władzy wykonawczej.

Kiedyś to się skończy. Kiedy? Nie mam pojęcia. Każdy organizm bez kręgosłupa w końcu się rozpływa. A samorząd bez kręgosłupa rady – traci sens.

Bo kto ma pilnować, by decyzje były racjonalne, uczciwe, zgodne z interesem mieszkańców? Kto ma zapytać, dlaczego inwestycja kosztuje dwa razy więcej, a przetarg wygrał „ten sam co zawsze”? Bez rady z charakterem samorząd staje się lokalną monarchią. Z wójtem w roli króla, przewodniczącym jako heroldem i radnymi jako dworzanami.

Tylko że mieszkańcy nie wybierają dworu – wybierają przedstawicieli, którzy mają mieć kręgosłup, nie giętki kark.

A może jednak...
...a może wystarczy, by kilku radnych w każdej gminie postanowiło, że nie będą marionetkami?

Że przeczytają uchwałę przed głosowaniem. Że zapytają o koszty, o alternatywy, o sens. Że nie podpiszą się pod „zgodą” tylko dlatego, że „wszyscy są za”. Bo właśnie tak buduje się lokalną demokrację – nie wielkimi słowami, tylko codziennym używaniem własnego kręgosłupa.

Bądźmy „kamieniem w bucie królewicza lub królewny (przy okazji Panu Patrykowi dziękuje za to określenie. Bliskie Witta Stwosza, bo przecież nazwisko zobowiązuje 😊). Bądźmy odciskiem władzy, a nawet wrzodem. Bo to uwiera. Przeszkadza. Boli. A dopiero w bólach rodzi się coś nowego. Jeśli nie – pozostanie stary potworek bez przyszłości.

Postaw kawę autorowi 😊 Stać Cię 😊 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

📢 Czy wiesz, co powstanie za Twoim płotem? Kilka uwag na gorąco do planów miejscowych (planów ogólnych-brak!)Moi Drodzy,...
26/02/2026

📢 Czy wiesz, co powstanie za Twoim płotem?
Kilka uwag na gorąco do planów miejscowych (planów ogólnych-brak!)
Moi Drodzy, stajemy przed decyzjami, które na dziesięciolecia określą, jak będzie wyglądać nasza okolica i – co najważniejsze – jaka będzie wartość i użyteczność Waszej prywatnej własności.
Niestety, z przyczyn zdrowotnych nie będę mogła osobiście uczestniczyć w dzisiejszej sesji, co sprawia, że Wasza obecność i czujność są teraz i na kolejnych sesjach oraz komisjach ważniejsze niż kiedykolwiek.Dziś, 26 lutego o godzinie 18:00.
Pomimo, że jestem w szpitalu przygotowałam dla Was kilka uwag i pytań;
🛑 Na co musimy zwrócić uwagę? (Czerwone flagi w projekcie)
Analizując przedstawione plany (MPZP), wyłapaliśmy błędy, które mogą uderzyć bezpośrednio w Wasze portfele i spokój:
1. Drogi "szersze niż rozsądek"i możliwości finansowe gminy: Projekt zakłada drogi dojazdowe o szerokości aż 8 metrów (nawet przy krótkich odcinkach poniżej 200m ). Dla porównania: standardowa droga wewnętrzna to zazwyczaj 5–6 metrów. Dlaczego gmina planuje tak szerokie pasy w istniejących drogach kosztem Waszych działek?
2. Ignorowanie rzeczywistości: Projektant zdaje się nie widzieć tego, co już stoi na Waszych posesjach. Nowe drogi są wyrysowane "na wskroś" istniejącej infrastruktury energetycznej, przyłączy do budynku i zabudowań, które gmina powinna zinwentaryzować i uszanować. Przed zaplanowaniem być wykonana inwentaryzacja infrastruktury inaczej naraża to na problemy oraz koszta.

3.Blokady archeologiczne: Nadmierne i nieuzasadnione wyznaczanie terenów archeologicznych to prosta droga do ogromnych problemów przy jakiejkolwiek próbie budowy czy remontu w przyszłości. Każde naruszenie ziemi powyżej 30 cm oznacza kontakt z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków.
4 Sprzeczności z logiką: 6 metrów wjazd vs 8 później metrów
Skoro na początku drogi -wjazd z drogi publicznej jest (wąskie gardło) to mieszkańcy muszą się mieścić na 6 metrach, to poszerzanie drogi do 8 metrów na dalszej wysokości jest zbędne dla celu publicznego. Jest to marnotrawienie Pana majątku bez żadnego zysku dla komunikacji. Zwłaszcza , że te drogi prowadzą do łąk i lasów a obok jest kolejna droga o wyższym standardzie w planie.

⚖️ Co mówi prawo?
Zgodnie z Konstytucją RP (Art. 31 ust. 3), gmina projektując drogi, ma obowiązek szukać rozwiązań, które w najmniejszym możliwym stopniu ingerują w Waszą własność. Tymczasem obecny projekt generuje ryzyko wyburzeń i ogromnych odszkodowań, za które ostatecznie zapłacimy my wszyscy jako podatnicy.

Czy wójt ma dowolność?
Nie-musi wykazać wykazania racjonalność w prognozie skutków finansowych Oraz musi przeprowadzić procedurę planistyczną z udziałem mieszkańców.

❓ Pytanie do Władz
Dlaczego wójt nie wyznaczył tych kierunków wcześniej w Studium, a teraz – poprzez nagłe zmiany w planie – ryzykuje oprotestowanie zakwestionowanie dokumentów przez sądy i paraliż inwestycyjny gminy?
Szanowni Sąsiedzi, to jest moment, w którym milczenie oznacza zgodę.
Ważne możecie zaskarżyć MPZP do WSA
Proces kwestionowania ustaleń Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) jest wieloetapowy i wymaga precyzyjnego uargumentowania naruszenia tzw. władztwa planistycznego gminy. W sytuacji, gdy projektowana droga, plan w sposób rażący i niesymetryczny ingeruje w prywatną własność, niszcząc istniejącą infrastrukturę, mamy do czynienia z potencjalnym nadużyciem tego władztwa.
Poniżej przedstawiam ścieżkę postępowania oraz kluczowe argumenty prawne, na które należy się powołać.
1. Etap projektowania: Składanie uwag do projektu planu
Jeśli plan nie został jeszcze uchwalony, a jest na etapie wyłożenia do publicznego wglądu, należy niezwłocznie złożyć formalne uwagi do projektu MPZP.
• Termin: Zazwyczaj 14 dni od daty zakończenia okresu wyłożenia projektu.(wójt nie określił!)
2. Etap po uchwaleniu: Skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA)
Jeśli Rada Gminy odrzuci uwagi i uchwali plan w kształcie dla Pana niekorzystnym, jedyną drogą jest zaskarżenie uchwały do WSA.
Kluczowe zarzuty prawne (oparte na orzecznictwie NSA i WSA):
• Nadużycie władztwa planistycznego: Zgodnie z utrwaloną linią orzeczniczą gmina nie posiada pełnej dowolności.
3. Aspekt zniszczenia infrastruktury
Jeśli plan wejdzie w życie, to przysługują roszczenia odszkodowawcze na podstawie art. 36 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym:
1. Odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości: Jeśli w wyniku uchwalenia planu wartość działki spadła.
2. Wykup nieruchomości lub jej części: Jeśli korzystanie z nieruchomości w dotychczasowy sposób stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone.

Proszę sprawdzać w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP) gminy aktualny etap procedury planistycznej. Przegapienie terminu na składanie uwag nie zamyka drogi sądowej, ale znacznie osłabia pozycję negocjacyjną przed organem.

Przyjdźcie dziś na sesję, bierzcie udział w konsultacjach. Zadawajcie pytania. To Wasza ziemia, Wasze domy i Wasze prawo do sprawiedliwego traktowania.
🗓 Kiedy: Dziś, 26 lutego
🕕 Godzina: 18:00 (zwykle wolne wnioski są na końcu sesji więc można przyjść później )
📍 Miejsce: [Sala Urzędu Gminy 2 piętro pokuj numer 2]
Proszę o udostępnianie tego posta – niech każdy dowie się, o co toczy się gra!
Linki;
https://debewielkie.e-biuletyn.pl/index.php?id=3223

15/02/2026
15/02/2026

🏗️ PLAN OGÓLNY W GMINIE DĘBE WIELKIE: Czy grozi nam paraliż inwestycyjny i spadek wartości Waszych działek?
Szanowni Mieszkańcy,
Jako Wasza Radna czuję się w obowiązku przekazać Wam informacje, o których w urzędowych komunikatach mówi się niewiele lub wcale. Chodzi o fundament przyszłości naszej Gminy i – co najważniejsze – o wartość Waszego prywatnego majątku.

⚠️ „Tysiące właścicieli działek w Polsce stoi przed ryzykiem utraty prawa do zabudowy swojej ziemi” – ostrzegają eksperci.

Czy w Dębe Wielkim ten czarny scenariusz stanie się rzeczywistością przez opieszałość Wójta?

Gdzie jesteśmy, a gdzie powinniśmy być? 📉

Liczby nie kłamią, one oskarżają. Podczas gdy:
* 976 gmin w Polsce (ok. 40%) ma już gotowe projekty planów i przekazało je do opiniowania...
* W Dębe Wielkim dopiero ogłoszono przetarg na firmę, która ten plan przygotuje!
Jesteśmy w głębokim ogonie.
Termin wdrożenia planów mija 30 czerwca 2026 r. Rząd rozważa przesunięcie go o dwa miesiące, ale eksperci są bezlitośni: „Dodatkowe dwa miesiące pomogą tylko tym gminom, które są już na zaawansowanym etapie konsultacji. Pozostałym grozi paraliż”.

Dlaczego to jest dla Ciebie groźne? 💸
Jeśli Gmina nie zdąży z planem ogólnym:
* Zatrzymanie budów: Urząd nie wyda ŻADNEJ decyzji o warunkach zabudowy (tzw. „wuzetek”).
* Utrata wartości ziemi: Twoja działka może stać się „zieloną strefą”. Nawet jeśli sąsiad obok już stoi, Ty możesz nigdy nie dostać zgody na budowę. Ziemia budowlana stanie się rolną, a przepisy nie przewidują za to odszkodowań!
* Ryzyko dla KPO: Stawką są ogromne pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, które mogą nam przejść koło nosa przez brak terminowości.
* Może się okazać, że za płotem możemy mieć niechcianą inwestycję o znacznym wpływie na nasze życie.

Co robi Wójt? 🤷‍♂️
Zamiast intensywnych prac, mamy dopiero zapowiedź wyłożenia planu w... lipcu i sierpniu. Choć nawet nie jest jeszcze wybrany wykonawca.
Obiecuje- Konsultacje w wakacje? Czy to celowy zabieg, by jak najmniej mieszkańców mogło zgłosić swoje uwagi?

> „Zmieni się prawdopodobnie wszystko. Gdy do ludzi dotrze to, co się dzieje, to najprawdopodobniej wyjdą na ulice” – ten cytat idealnie oddaje skalę problemu.
>
Prawnicy już teraz przewidują falę zaskarżeń do sądów administracyjnych. Pośpiech, błędy w wyznaczaniu stref i działanie „na kolanie” uderzą bezpośrednio w Was. Jak mówią eksperci: na takich zmianach większość straci, ale pojawią się też „nowi milionerzy”. Pytanie brzmi: w czyim interesie powstaje ten plan, skoro przygotowywany jest na ostatnią chwilę?
Nie pozwolę, aby Wasz majątek był zakładnikiem nieudolności administracyjnej. Będę patrzeć władzy na ręce i informować Was o każdym kroku w tej sprawie. To nie są tylko „papiery” – to przyszłość Waszych dzieci i wartość ziemi, na którą ciężko pracowaliście.
Zachęcam do obejrzenia przygotowanych przeze mnie materiałów, które rzucają więcej światła na ten problem w komentarzu pod postem.
🔗 Clip 1 - Skutki planu
🔗 Clip 2 - Ryzyko utraty paw.

Sesja Rady Gminy w ostatni czwartek miesiąca.
Czas na zmiany, Klub Radnych Gminy DW

Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy
Dębe Wielkie - Gminny Informator Społeczny
Gmina Dębe Wielkie

19/01/2026

Przeczytajcie post, wybrałam fragmenty z postu ze strony Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy ;

‚Samorząd jest zbyt ważny, by go zostawić w rękach ludzi, którzy nie rozumieją, że urząd nie jest sceną dla solisty.
Samorząd nie jest od klaskania.
Jest od słuchania, od współtworzenia, od przyjmowania różnych głosów — również tych niewygodnych."

"Jeżeli włodarzowi nie ma kto powiedzieć prawdy to rodzi się styl zarządzania, w którym obywatelowi można przyłożyć słowem, czytelnikowi odburknąć, a adwersarza z góry pouczyć tonem mędrca z gminnej ambony.

▪️nie cierpią sprzeciwu,
▪️mylą mandat z majestatem,
▪️traktują obywateli z góry,
▪️obrażają się za krytykę,
▪️i są szczerze zdziwieni, że ktoś śmie nie klaskać."

Zachęcam do lektury niezależnego medium które pokazuje czemu są patologie w samorządzie.Do czego prowadzi brak kontroli,...
04/01/2026

Zachęcam do lektury niezależnego medium które pokazuje czemu są patologie w samorządzie.
Do czego prowadzi brak kontroli, cisza zamiast wskazanie, że jednak władza się myli.
Dlaczego władza w samorządzie psuje szybciej niż bycie posłem.?
Gdzie układ ma się tak dobrze, że najwięksi „klakierzy dostają stanowiska”.

Czas na zmiany, Klub Radnych Gminy DW
Dębe Wielkie - Gminny Informator Społeczny
Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy

ADIUTANCI EGO – DLACZEGO WŁADZA DEPRAWUJE NAJSZYBCIEJ W SAMORZĄDZIE

Cz.II

🩸W polskim samorządzie istnieje pewne zjawisko, o którym rzadko mówi się głośno:
❗️rosnące ego jako podstawowy produkt uboczny władzy.

Niewidoczny w statystykach, ale doskonale odczuwalny w codziennej praktyce.

Mechanizm ten jest na tyle powtarzalny, że można go opisać prawie jak instrukcję obsługi.

🩸Najpierw pojawia się stanowisko — wójt, starosta, burmistrz, wicestarosta, członek zarządu.

🩸Potem pojawia się otoczenie — kierownicy, doradcy, sekretarze, „zespół”, który z każdą kolejną decyzją mówi coraz mniej, a potakuje coraz częściej.

🩸A na końcu pojawia się przekonanie, że wszystkie te reakcje to szacunek, a nie zwyczajny odruch podporządkowania.

Wtedy zaczyna się to, co można nazwać stanem bycia adiutantem własnego ego – człowiekiem, który zamiast kierować władzą, zaczyna jej służyć.

🩸Władza w samorządzie deprawuje szybciej niż w polityce ogólnokrajowej

🩸Ogólnokrajowa scena polityczna działa jak show – kamera, opinia publiczna, natychmiastowa krytyka.

🩸W samorządzie działa coś zupełnie innego:
❗️lokalny mikrokosmos bez realnej kontroli.

🩸Tu:
◾️mieszkańcy rzadko patrzą w dokumenty,
◾️radni boją się konsekwencji politycznych,
◾️pracownicy urzędu milczą, bo jabłka z szefem się nie zjada,
◾️a lokalne media często zależą od ogłoszeń i budżetu gminy.

To idealne środowisko, by ego rosło bez przeszkód.
Kiedy nikt nie hamuje – każdy może poczuć się większy niż jest.

I tu pojawia się najważniejsze pytanie:

▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️
Dlaczego władza tak łatwo zamienia ludzi w swoich służalców?
◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️

🩸Mechanizm numer 1: rytuały, które tworzą iluzję wielkości

Codzienna dawka symbolicznego „szacunku” działa na mózg jak doping:
◾️pierwsze miejsce parkingowe,
◾️drzwi otwierane przed „szefem”,
◾️sekretarka, która „zaraz połączy”,
◾️ludzie wchodzący z opuszczoną głową,
◾️powitania, które brzmią bardziej jak meldunki niż jak rozmowa.

To wszystko tworzy wrażenie, że człowiek jest kimś większym.
Że „stoi wyżej”.

A od tego już tylko krok do myśli:
„mam prawo więcej, niż inni”.

🩸Mechanizm numer 2:
cisza, która wzmacnia iluzję nieomylności

W samorządzie panuje jedna zasada:
im wyżej, tym ciszej.

◾️Nikt nie powie staroście czy burmistrzowi:
„myli się pan”, „to głupi pomysł”, „tego nie da się zrobić”,
◾️bo każdy zna ryzyko: degradacja, odsunięcie, brak premii, zmarnowany konkurs, koniec kariery.

Cisza tworzy bańkę.
A w bańce ego rośnie jak roślina w szklarni.

🩸Mechanizm numer 3: przekonanie o własnej wyjątkowości

Kiedy decyzje przechodzą gładko, ludzie nie protestują, rada głosuje „jak trzeba”, a media nie pytają — pojawia się złudzenie sprawczości.

◾️Złudzenie, bo:
brak sprzeciwu to nie potwierdzenie kompetencji,
a potakiwanie nie jest dowodem jakości.
◾️Ale ego nie pracuje na faktach.
◾️Ego pracuje na odbiorze.

Człowiek zaczyna wierzyć, że jest ponad, bardziej, zasługuje.
W tym momencie nie jest już liderem.
Jest adiutantem własnej pychy.

🩸Mechanizm numer 4: patologia „trwania”

◾️Najbardziej niebezpieczne zjawisko w samorządzie to uzależnienie od władzy.
Nie po to, by coś zmieniać.
Nie po to, by działać.
Ale po to, by… trwać.

W wielu powiatach i gminach widzimy ludzi, którzy od 10–15 lat tkwią na tych samych funkcjach, nie dlatego, że są najlepsi, ale dlatego, że:
◾️układ ich niesie,
◾️otoczenie się boi,
◾️a oni sami nie wyobrażają sobie życia poza biurowym piedestałem.

Można ich nazwać bez cienia przesady:
politycznymi zombie
▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️

◾️Ciała w garniturach.
◾️Bez refleksji.
◾️Bez autorefleksji.
◾️Bez zdolności przyznania, że ego przejęło dowodzenie.

🩸Mechanizm numer 5:
brak edukacji o tym, jak działa władza

Nikt w Polsce nie uczy:
◾️jak rozpoznawać pierwsze sygnały, że ego przejmuje ster,
◾️jak przeciwdziałać izolacji,
◾️jak utrzymać empatię,
◾️jak nie dać się uwieść rytuałom,
◾️jak nie zgubić siebie w tytułach.

W rezultacie każdy sam uczy się na błędach — czasem własnych, czasem cudzych.

◾️Ale nie wszyscy wyciągają wnioski.

Najważniejsze: władza nie jest problemem.

◾️Problemem jest człowiek bez autorefleksji
◾️Władza sama w sobie nie deprawuje.
◾️Deprawuje brak charakteru.
Brak krytycznego myślenia o sobie.
◾️Brak ludzi obok, którzy potrafią powiedzieć prawdę w twarz.
◾️Brak mechanizmów, które pilnują przejrzystości.

◾️Samorząd potrzebuje reform? Tak.

◾️Ale przede wszystkim potrzebuje ludzi, którzy nie staną się ofiarami własnej pychy.

◾️I dlatego to zdanie jest tak ważne: „być adiutantem swojego ego”
◾️To nie jest metafora o jednym człowieku.
◾️To diagnoza systemowa.

Bo w samorządzie zbyt wielu ludzi:
◾️salutuje własnej próżności,
◾️wykonuje rozkazy własnej pychy,
◾️a decyzje podejmuje nie w interesie wspólnoty, lecz w interesie wizerunku.

◾️A dopóki ten mechanizm będzie działał, dopóty władza lokalna będzie bardziej niebezpieczna niż potężna.

Postaw kawę autorowi 😄 Stać Cię 😄 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

Szanowni Państwo, Mieszkańcy,Z okazji nadchodzącego roku 2026 składam Państwu najserdeczniejsze życzenia. Pragnę, aby by...
31/12/2025

Szanowni Państwo, Mieszkańcy,
Z okazji nadchodzącego roku 2026 składam Państwu najserdeczniejsze życzenia. Pragnę, aby był to rok stabilnego rozwoju i harmonijnej współpracy, opartej na wzajemnym szacunku.
Niech każdy dzień przynosi inspirację do działania, a realizacja marzeń – zarówno tych osobistych, jak i zawodowych – daje Państwu powody do dumy. Składam serdeczne podziękowania za dotychczasowe zaufanie oraz wspólny trud wkładany w budowanie lepszej przyszłości naszej małej ojczyzny.
Danuta Zduńczyk

Adres

Debe Wielkie
05-311

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Danuta Zduńczyk -Twoja Radna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij