04/01/2026
Zachęcam do lektury niezależnego medium które pokazuje czemu są patologie w samorządzie.
Do czego prowadzi brak kontroli, cisza zamiast wskazanie, że jednak władza się myli.
Dlaczego władza w samorządzie psuje szybciej niż bycie posłem.?
Gdzie układ ma się tak dobrze, że najwięksi „klakierzy dostają stanowiska”.
Czas na zmiany, Klub Radnych Gminy DW
Dębe Wielkie - Gminny Informator Społeczny
Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy
ADIUTANCI EGO – DLACZEGO WŁADZA DEPRAWUJE NAJSZYBCIEJ W SAMORZĄDZIE
Cz.II
🩸W polskim samorządzie istnieje pewne zjawisko, o którym rzadko mówi się głośno:
❗️rosnące ego jako podstawowy produkt uboczny władzy.
Niewidoczny w statystykach, ale doskonale odczuwalny w codziennej praktyce.
Mechanizm ten jest na tyle powtarzalny, że można go opisać prawie jak instrukcję obsługi.
🩸Najpierw pojawia się stanowisko — wójt, starosta, burmistrz, wicestarosta, członek zarządu.
🩸Potem pojawia się otoczenie — kierownicy, doradcy, sekretarze, „zespół”, który z każdą kolejną decyzją mówi coraz mniej, a potakuje coraz częściej.
🩸A na końcu pojawia się przekonanie, że wszystkie te reakcje to szacunek, a nie zwyczajny odruch podporządkowania.
Wtedy zaczyna się to, co można nazwać stanem bycia adiutantem własnego ego – człowiekiem, który zamiast kierować władzą, zaczyna jej służyć.
🩸Władza w samorządzie deprawuje szybciej niż w polityce ogólnokrajowej
🩸Ogólnokrajowa scena polityczna działa jak show – kamera, opinia publiczna, natychmiastowa krytyka.
🩸W samorządzie działa coś zupełnie innego:
❗️lokalny mikrokosmos bez realnej kontroli.
🩸Tu:
◾️mieszkańcy rzadko patrzą w dokumenty,
◾️radni boją się konsekwencji politycznych,
◾️pracownicy urzędu milczą, bo jabłka z szefem się nie zjada,
◾️a lokalne media często zależą od ogłoszeń i budżetu gminy.
To idealne środowisko, by ego rosło bez przeszkód.
Kiedy nikt nie hamuje – każdy może poczuć się większy niż jest.
I tu pojawia się najważniejsze pytanie:
▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️
Dlaczego władza tak łatwo zamienia ludzi w swoich służalców?
◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️◾️
🩸Mechanizm numer 1: rytuały, które tworzą iluzję wielkości
Codzienna dawka symbolicznego „szacunku” działa na mózg jak doping:
◾️pierwsze miejsce parkingowe,
◾️drzwi otwierane przed „szefem”,
◾️sekretarka, która „zaraz połączy”,
◾️ludzie wchodzący z opuszczoną głową,
◾️powitania, które brzmią bardziej jak meldunki niż jak rozmowa.
To wszystko tworzy wrażenie, że człowiek jest kimś większym.
Że „stoi wyżej”.
A od tego już tylko krok do myśli:
„mam prawo więcej, niż inni”.
🩸Mechanizm numer 2:
cisza, która wzmacnia iluzję nieomylności
W samorządzie panuje jedna zasada:
im wyżej, tym ciszej.
◾️Nikt nie powie staroście czy burmistrzowi:
„myli się pan”, „to głupi pomysł”, „tego nie da się zrobić”,
◾️bo każdy zna ryzyko: degradacja, odsunięcie, brak premii, zmarnowany konkurs, koniec kariery.
Cisza tworzy bańkę.
A w bańce ego rośnie jak roślina w szklarni.
🩸Mechanizm numer 3: przekonanie o własnej wyjątkowości
Kiedy decyzje przechodzą gładko, ludzie nie protestują, rada głosuje „jak trzeba”, a media nie pytają — pojawia się złudzenie sprawczości.
◾️Złudzenie, bo:
brak sprzeciwu to nie potwierdzenie kompetencji,
a potakiwanie nie jest dowodem jakości.
◾️Ale ego nie pracuje na faktach.
◾️Ego pracuje na odbiorze.
Człowiek zaczyna wierzyć, że jest ponad, bardziej, zasługuje.
W tym momencie nie jest już liderem.
Jest adiutantem własnej pychy.
🩸Mechanizm numer 4: patologia „trwania”
◾️Najbardziej niebezpieczne zjawisko w samorządzie to uzależnienie od władzy.
Nie po to, by coś zmieniać.
Nie po to, by działać.
Ale po to, by… trwać.
W wielu powiatach i gminach widzimy ludzi, którzy od 10–15 lat tkwią na tych samych funkcjach, nie dlatego, że są najlepsi, ale dlatego, że:
◾️układ ich niesie,
◾️otoczenie się boi,
◾️a oni sami nie wyobrażają sobie życia poza biurowym piedestałem.
Można ich nazwać bez cienia przesady:
politycznymi zombie
▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️▪️
◾️Ciała w garniturach.
◾️Bez refleksji.
◾️Bez autorefleksji.
◾️Bez zdolności przyznania, że ego przejęło dowodzenie.
🩸Mechanizm numer 5:
brak edukacji o tym, jak działa władza
Nikt w Polsce nie uczy:
◾️jak rozpoznawać pierwsze sygnały, że ego przejmuje ster,
◾️jak przeciwdziałać izolacji,
◾️jak utrzymać empatię,
◾️jak nie dać się uwieść rytuałom,
◾️jak nie zgubić siebie w tytułach.
W rezultacie każdy sam uczy się na błędach — czasem własnych, czasem cudzych.
◾️Ale nie wszyscy wyciągają wnioski.
Najważniejsze: władza nie jest problemem.
◾️Problemem jest człowiek bez autorefleksji
◾️Władza sama w sobie nie deprawuje.
◾️Deprawuje brak charakteru.
Brak krytycznego myślenia o sobie.
◾️Brak ludzi obok, którzy potrafią powiedzieć prawdę w twarz.
◾️Brak mechanizmów, które pilnują przejrzystości.
◾️Samorząd potrzebuje reform? Tak.
◾️Ale przede wszystkim potrzebuje ludzi, którzy nie staną się ofiarami własnej pychy.
◾️I dlatego to zdanie jest tak ważne: „być adiutantem swojego ego”
◾️To nie jest metafora o jednym człowieku.
◾️To diagnoza systemowa.
Bo w samorządzie zbyt wielu ludzi:
◾️salutuje własnej próżności,
◾️wykonuje rozkazy własnej pychy,
◾️a decyzje podejmuje nie w interesie wspólnoty, lecz w interesie wizerunku.
◾️A dopóki ten mechanizm będzie działał, dopóty władza lokalna będzie bardziej niebezpieczna niż potężna.
Postaw kawę autorowi 😄 Stać Cię 😄 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy