19/05/2026
Kwietniowe dni 2026 roku stały się jedną z najkrwawszych wiosen od czasu obalenia indonezyjskiego dyktatora Suharto w okupowanej przez Indonezję Papui Zachodniej. Po śmierci około pięciu osób cywilnych w dystrykcie Dogiyai z rąk indonezyjskich służb bezpieczeństwa między 30 marcem a 2 kwietnia 2026 roku, niespełna dwa tygodnie później, wydarzenia w dystrykcie Kembru (regencja Puncak, prowincja Papua Środkowa), stały się symbolem złamania resztek zaufania między papuaską ludnością cywilną a państwem indonezyjskim.
Indonezyjska operacja wojskowa z 14 kwietnia 2026 roku, przeprowadzona w strefie uznawanej dotychczas za bezpieczne schronienie, doprowadziła do masakry cywilów i masowych przesiedleń.
Papua Zachodnia pozostaje obszarem konfliktu od czasu aneksji zachodniej części Nowej Gwinei przez Indonezję, co nastąpiło na drodze procesu politycznego i militarnego, trwającego w latach 1963-1969. Od tamtego czasu zginęło co najmniej 120 tysięcy melanezyjskich mieszkańców regionu. Zachodnim Papuasom odebrano prawa do samostanowienia również przy wykorzystaniu instrumentów Organizacji Narodów Zjednoczonych. Od dekad Zachodni Papuasi, za pośrednictwem różnych organizacji i reprezentacji, starają się odzyskać wolność na polu działań dyplomatycznych i militarnych.
FRAGMENTY
Kluczowym elementem tragizmu wydarzeń w Kembru jest fakt, że dystrykt ten nie był przypadkowym miejscem operacji. Zgodnie z wcześniejszymi porozumieniami między lokalną społecznością, Kościołem, rządem regionalnym działającym na łamach Specjalnej Autonomii (Otsus), a także obiema stronami konfliktu (TNI i TPN-PB), Kembru zostało wyznaczone na oficjalną strefę bezpieczeństwa dla uchodźców.
Mieli tam przebywać wyłącznie cywile – głównie kobiety, dzieci i osoby starsze – którzy uciekli przed walkami toczonymi w innych obszarach. Umowa zakładała, że teren ten pozostanie wolny od kontaktu zbrojnego. Atak TNI z 14 kwietnia został więc odebrany przez stronę papuaską jako rażące złamanie „humanitarnego azylu”.
[...]
Atak rozpoczął się około godziny 5:00 rano, gdy większość mieszkańców jeszcze spała. Grupa zadaniowa Habema, podzielona na siedem pododdziałów, uderzyła jednocześnie na kilka wiosek, w tym Keyangga, Makuma i okolice kościoła w Kembru.
Wojsko użyło granatów i broni palnej. Świadkowie zeznali, że żołnierze strzelali bezpośrednio do domów (honai), nie rozróżniając bojowników od cywilów. Niektóre ofiary znaleziono zastrzelone we własnych łóżkach przy zamkniętych drzwiach. Pando Jawi Kogoya i Yosina Kogoya, którzy przeżyli atak, podkreślają, że na miejscu nie było żadnego oporu ze strony grup zbrojnych ani wymiany ognia – była to jednostronna operacja TNI wymierzona w osiedla.
„Nagle indonezyjskie wojsko zaatakowało. Zabijali ludzi bez jakiegokolwiek szacunku dla ich człowieczeństwa. Weszli do obozów dla uchodźców i zaatakowali” – zrelacjonował przebieg wydarzeń świadek Yumbunik Murib w wypowiedzi dla lokalnego medium Tabloid Jubi.
[...]
Liczba ofiar śmiertelnych w raportach publikowanych między 16 kwietnia a 27 kwietnia 2025 roku wahała się między od 9 do 15 osób. Wśród zidentyfikowanych ofiar znalazły się osoby szczególnie wrażliwe: 5-letni Para Walia, który zginął od ran postrzałowych. Inne dzieci odniosły rany, w tym 5-letni Onde Walia i Aliko Walia. Szczególnie tragiczną ofiarą operacji jest 36-letnia Wundilina Kogoya, ciężarna kobieta, która zmarła wraz ze swoim nienarodzonym dzieckiem. Wśród ofiar znaleźli się również seniorzy: Amer Walia (77 lat) i Tigiagan Walia (76 lat).
Wiele ciał pozostawało w dżungli lub zniszczonych domach przez kilka dni, ponieważ wojsko utrudniało proces ewakuacji i pracy personelu medycznego. Pojawiły się również drastyczne doniesienia o paleniu ciał ofiar w celu zatarcia śladów. Dlatego przez długi okres rachuby ofiar operacji pozostawały rozbieżne. Niemniej ostatecznie na podstawie danych zebranych przez organizacje w terenie, Natalius Pigai, minister ds. praw człowieka Indonezji oświadczył 20 kwietnia, że w ataku zginęło łącznie 15 cywilów, a siedem osób odniosło obrażenia.
[...]
Oficjalna wersja wydarzeń przedstawiana przez indonezyjską administrację w Dżakarcie stoi w jaskrawej sprzeczności z relacjami z terenu.
Rzecznik wojska, ppłk Wirya Arthadiguna twierdził, że operacja była odpowiedzią na doniesienia o obecności „terrorystów z OPM w wiosce Kembru”. Według armii patrol został ostrzelany i jedynie odpowiedział ogniem, zabijając czterech „rebeliantów”. Śmierć 5-letniego dziecka TNI uznało za incydent niezwiązany z operacją w Kembru. Stwierdzono wręcz, że w tym czasie w Jigunggi nie było żołnierzy. W podobnym tonie wypowiedział się gen. bryg. Aulia Dwi Nasrullah, szef Centrum Informacyjnego TNI (Kapuspen TNI): „TNI stanowczo oświadcza, że nie brało udziału w incydencie postrzelenia tego dziecka. Oba zdarzenia miały miejsce w różnych lokalizacjach, o różnym czasie i nie są ze sobą powiązane”.
Sebby Sambom, rzecznik Armii Narodowego Wyzwolenia Papui Zachodniej (TPN-PB) zaprzeczył, jakoby doszło do wymiany ognia w Kembru, oskarżając wojsko o masakrę bezbronnych uchodźców. Podkreślił nieproporcjonalny i zbrodniczy fakt, że żołnierze użyli helikopterów i dronów do bombardowania osiedli cywilnych.
Kwietniowe dni 2026 roku stały się jedną z najkrwawszych wiosen od czasu obalenia indonezyjskiego dyktatora Suharto w okupowanej przez Indonezję Papui Zachodniej. Po śmierci około pięciu …