18/06/2026
A to stylowa skrzynka do listów naszego Domu ... Tak, tak, nie "na" listy a "do" listów ... (!). Według ówczesnego słownictwa wynikającego z załączonych dokumentów ...
Mamy szczęście, że zachowała się do dziś i w takim stanie ... Okres PRL nie sprzyjał zachowaniu tego rodzaju elementów wyposażenia przedwojennych budynków. To, że nie została zamalowana olejną farbą wraz z całą klatką schodową, co w tamtych czasach nie raz miało miejsce, choćby i innym kolorem, to cud ...
Nasza skrzynka pocztowa cechuje się prostym, geometrycznym i wysoce użytkowym projektem. Baaardzo funkcjonalna, i z całą pewnością elegancka. Zarówno jeśli chodzi o design, jak i materiał z którego została wykonana czyli stal (konstrukcja) pokryta powłoką/powłokami galwanicznymi czy to chromu, niklu czy miedzi (drzwiczki skrytek), ale to już, w jakiej konfiguracji i kolejności, należałoby przebadać jakimś spektrometrem i ustalić z galwanizerem. Tak czy inaczej można by powiedzieć, że skrzynka jest w pełni w stylu modernizmu. Tak znakomity projektant Domu, jak Stanisław Ziołowski nie pozwoliłby na instalację w zaprojektowanym przez siebie budynku czegoś mniej spektakularnego.
Tego typu zaawansowane, podtynkowe konstrukcje montowano w nowoczesnych i luksusowych kamienicach czynszowych, m.in. właśnie modernistycznych, okresu międzywojenego.
Jak ważnym i nowoczesnym elementem nowobudowanych budynków były wieloskrytkowe skrzynki pocztowe świadczy fakt, iż jak wynika z dokumentacji budowlanej Domu, Inspektor Budowlany Wydziału Technicznego Komisariatu Rządu w Gdyni nie chciał m.in. bez niej dokonać odbioru budynku :) (na zdjęciach).
Przyjrzyjmy się więc szczegółom skrzynki.
Na samej górze widnieje wytłoczony napis „PAT. NR 13595”, który wprost odsyła do przedwojennego rejestru Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej, potwierdzając oryginalne pochodzenie skrzynki z lat 30 XX w.
Właścicielami patentu byli Eugenjusz Pieczonka, zamieszkały w Warszawie, oraz Aleksander Stawicki, zamieszkały w Zielonce pod Warszawą. Patent został udzielony 20.04.1931 r. (na zdjęciach).
Zastrzeżeniami patentowymi objęto to, że:
1. skrzynka nie ma tradycyjnych pleców ani otwieranych drzwi z przodu, tylko w całości odchyla się na bok na zawiasach wzdłuż jednej krawędzi, odsłaniając przegródki na listy od tyłu.
2. Zamiast kupować i montować osobne zawiasy, przednią krawędź skrytki oraz dolną krawędź drzwiczek zwinięto fabrycznie w rurki (rulony). Połączone ze sobą tworzyły gotowy zawias. Było to rozwiazanie tańsze, prostsze w produkcji i niemożliwe do łatwego wyłamania przez wandali.
3. Boczne krawędzie oraz górna krawędź małych drzwiczek zostały celowo zagięte do wewnątrz skrytki. Dzięki temu, po otwarciu klapki w dół, drzwiczki nie wisiały pionowo, tylko tworzyły stabilną rynienkę (szufladkę). Listy leżące w przegródce same zsuwały się po tej rynience prosto w ręce lokatora, zamiast spadać pionowo na podłogę.
Wszystko to wydaje nam się teraz już znane i oczywiste ale tak to jest z opatentowanymi wynalazkami ... ;) .
O komercyjnym powodzeniu konstrukcji skrzynki świadczy fakt, iż z rejestru pantentowego wynika, że 20 maja 1939 r. Projektanci złożyli wniosek o patent dodatkowy, gdzie skrzynkę wzbogacono o imienną listę lokatorów. Paten ten został zatwierdzony już przez ... niemiecki (!) Urząd Patentowy działający w okupowanej Warszawie (Wydział ds. Wynalazków i Patentów w Generalnym Gubernatorstwie) ... w marcu 1942 r. (na zdjęciach). No cóż, z tego wynika, że twórców polskiej myśli technicznej, jak i całego narodu polskiego według okupantów miało nie być, ale jednak kontrola nad nimi być musiała ... :) . Był też w między czasie jeszcze jeden zgłoszony przez tych samych projektantów patent dotyczący modułowego konfigurowania skrzynki w zależności od liczby skrytek, tj. liczby mieszkań w budynku. Ot co ... :) .
Jak wynika z nabitej na skrzynce sygnatury została wykonana w "Bielsku". Przed II wojną światową dzisiejsza Bielsko-Biała (od 1951 r.) była prężnym ośrodkiem przemysłowym, gdzie działały warsztaty i fabryki metalowe, głownie obsługujące przemysł włókienniczy. Niestety nie udało się odszukać ze 100 %-ową pewnością nazwy konkretnego warsztatu czy fabryki w Bielsku, które kryły się za nieco już zatartymi literami "B" i "S" a może "E" i "C" albo i jeszcze inaczej ... ;) .
Ciekawostką co do konstrukcji skrzynki, oprócz tych elementów objętych patentem jest to, że na każdych drzwiczkach poszczególnych skrytek widoczne są po obu ich bokach cztery uchwyty. Jak wynika ze zgłoszenia patentowego celem ich było umieszczanie tam nie, nie ... nie np. wizytówek z nazwiskami lokatorów budynku ... ale czego ? ... reklam (!).
Przy okazji podzielimy się też inną ciekawostką, nie związaną bezpośrednio ze skrzynką, na którą natrafiliśmy poszukując informacji do tego posta, że Panowie projektanci skrzynki opatentowali również "Kłódkę z cechą rozpoznawczą dla zwierząt", czyli taki zmyślnie zapinany wisiorek na dane dotyczące psa ... (na zdjęciach).
A wiecie, że owalne dziurki w drzwiczkach skrytek miały na celu nie tylko uwidocznienie znajdującej się w nich korespondencji ale również były po to by często zawilgocone przesyłki mogły swobodnie przeschnąć oczekując na odebranie przez adresata ... :) .
Opr. i foto. Marek Woźniak
Dokumenty ze zbiorów:
Biblioteka Jagiellońska Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa
Biblioteka Narodowa
Archiwum Państwowe w Gdańsku