Kęty historycznie

Kęty historycznie Strona promująca dziedzictwo kulturowe i historyczne miasta i gminy Kęty. Wszystkie informacje oparte są na dokumentach i archiwaliach.

Tylko tu znajdują się nieznane w wielu przypadkach fakty z przeszłości Kęt. Strona prowadzona przez Martę Tylzę-Janosz

Kiedy inni milczą, to już jest koniec?W piątek wreszcie przyszła.Książka, na którą czekałam z ogromną nadzieją. Miałam w...
15/07/2026

Kiedy inni milczą, to już jest koniec?

W piątek wreszcie przyszła.

Książka, na którą czekałam z ogromną nadzieją. Miałam wrażenie, że za chwilę dostanę odpowiedzi na wszystkie pytania, które od tygodni krążyły mi po głowie.

Szybkie wydobycie jej z tekturowej obudowy niestety okazało się niemożliwe, a tu takie nadzieje… Takie oczekiwania… Byle szybciej…

Profesor Joachim Śliwa, rozkochany w archeologii postanowił opublikować, trzymany w rękach teraz pazernie „Słownik biograficzny egiptologów, archeologów i badaczy pokrewnych dziedzin, podróżników i kolekcjonerów oraz literatów i malarzy zafascynowanych przeszłością i teraźniejszością Egiptu”. Znajduje się w nim i biogram Stanisława Kozierowskiego, choć po tym co już wiem o naszym bohaterze nie mam totalnego pojęcia do której z wymienionych w tytule kategorii osób go zaliczyć.

Ciesząc się jak dziecko, które ma dostać wyczekiwany długo prezent, zaglądam do środka, szybko wertując strony biogramów ułożone, jak na słownik przystało w kolejności alfabetycznej. O, M, N… K – jest!

Na stronie 140, tuż za długim życiorysem Koziebrodzkiego Tadeusza, jest napisane:

„Kozierowski Stanisław (akt. 1880-1914)
W Egipcie od około 1880 roku. Naczelny rachmistrz sekcyjny Kompanii Kanału Suezkiego w Isamilii: „Polonus z wyglądu i mowy, pomimo tak długiego przebywania na obczyźnie, ożeniony z Angielką” (Baruch, Polacy w Egipcie, s. 852). „Do kompanii Kanału Suezkiego liczy się wysoki urzędnik przy rachunkowości ismailskiej, p. Stanisław Kozierowski, pochodzący z Kęt.” (Smoleński, Pisma, s. 302), później działający jako c. k. honorowy agent konsularny w Ismailii (Agstner, 125, Jahre Suezkanal, s. 183).”

To nie był przełom, którego się spodziewałam. Ale jedna informacja natychmiast przykuła moją uwagę. Stanisław Kozierowski był żonaty z Angielką. Maksymilian Baruch, którego opis Polonii egipskiej przywołał Śliwa w notatce, opublikował ją w numerze warszawskiego „Wedrowca” z października 1901 r. Sięgam więc do źródła. Faktycznie, jest tylko mała wzmianka. Nic więcej, nawet imienia wybranki Kozierowskiego.

W starych czasopismach znalazłam jeszcze dwie wzmianki o Kęczaninie. Pierwsza z „Egyptian Gazette” nr z 9 lipca 1906 r. ” Statek pasażerski „Habsburg”, należący do Lloyd Austrischen, który 7 lipca wypłynął z Aleksandrii do Brindisi, Wenecji i Triestu..." Wśród pasażerów był Stanisław Kozierowski. A więc odwiedził Europę. Gdzie jednak znajdowało się miejsce docelowe jego podróży – trudno dociec.

Ale już kolejna informacja – znów lakonicza – daje do myślenia. Otóż 30 lipca 1913 r. Stanisław Kozierowski, przybyły z Kairu, zameldował się w Hotelu Francuskim w Krakowie. Był sam. I w tym przypadku nie wiadomo gdzie co robił w Krakowie i gdzie podążał. Niemniej jednak mając już ok. 58 lat odwiedził Galicję.

Nauczona doświadczeniem pomyślałam: skoro Towarzystwo Kanału Sueskiego było tak ogromnym przedsiębiorstwem, jego archiwum musi gdzieś istnieć.

I istniało.

We francuskim Roubaix.

W aktach Towarzystwa Kanału Suezkiego, przechowywanych we francuskim Archives du Monde du Travail, znajduje się teczka osobowa Stanisława Kozierowskiego. Jej krótki opis inwentarzowy, już daje mi wielką nadzieję.

Stanisław bowiem urodził się 16 kwietnia 1855 r.

Więc moja hipoteza, że urodził się w rodzinie Ignacego poza Kętami w okresie 1853-1860 – jest prawdziwa, co więcej doskonale pasuje do lat edukacji.

Teczka obejmuje lata 1887-1926. Oznacza to, że została założona w roku zatrudnienia Kozierowskiego w firmie, a z racji tego, że w 1924 r. nasz bohater był już na płatnej emeryturze zakładowej, data końcowa kompletowania akt oznacza zapewne datę jego zgonu.

Nie pozostaje więc nic innego, jak postarać się o cyfrową kopię dokumentów. To właśnie w tej niepozornej teczce mogą znajdować się odpowiedzi na pytania, które od wielu dni nie dają mi spokoju: jak wyglądała droga życiowa chłopca wychowanego w Kętach, który został najpierw farmaceutą w Aleksandrii, później wysokim urzędnikiem finansowym Kompanii Kanału Sueskiego, a ostatecznie konsulem honorowym Austro-Węgier w Ismailii.
Być może znajdują się tam życiorys, świadectwa pracy, korespondencja, fotografie, informacje o rodzinie, a może nawet odręcznie napisane podanie o przyjęcie do służby. Tego jeszcze nie wiem. Wiem natomiast, że historia Stanisława Kozierowskiego dopiero zaczyna odsłaniać swoje karty.

Wniosek o wykonanie cyfrowych kopii dokumentów został wysłany.
Teraz pozostaje czekać.
Być może właśnie w tej teczce od ponad stu lat spokojnie leżą odpowiedzi na pytania, które od kilku tygodni nie dają mi spokoju.
I tak na tę chwilę kończy się moje śledztwo. Powrócę do niego po otrzymaniu dokumentacji, choć na razie od kilku dni bez odzewu ze strony archiwum.

A do tego czasu... wracam badawczo do Kęt.

Marta Tylza-Janosz

Ksiądz podpowiada. Wracamy do Galicji.Czasem całe śledztwo potrafi zmienić jedno słowo.Tak było i tym razem.W „Przeglądz...
14/07/2026

Ksiądz podpowiada. Wracamy do Galicji.

Czasem całe śledztwo potrafi zmienić jedno słowo.
Tak było i tym razem.

W „Przeglądzie Kościelnym" z 1882 r. natrafiłam na list ks. Stanisława Kubowicza, podróżującego po Egipcie w lutym 1882 r. Ks. Kubowicz, nauczyciel Seminarium nauczycielskiego w Kcyni (dziś kujawsko-pomorskie) w liście dat. 3 lutego w Luksorze, opisuje ówczesną Aleksandrię. List ten wspominając o P***kach, którzy bawią w mieście przytacza:
„Na zakończenie wspomnę o P***kach, którzy bawią w Aleksandrii. Prócz dwóch wspomnianych 0jców Franciszkanów są tu: dr Andrzej Kłodzianowski, rodem ze Lwowa, młody jeszcze człowiek; dr Londyński, liczący około 50 lat; Szołder alias Terlecki, balwierz. Konsula francuskiego zastępował p. Alfred Kleczkowski, bratanek słynnego autora słownika chińsko-francuskiego, nieumiejący atoli po polsku. W hotelu Abbat był kelner od Kołomyi, mówiący po polsku. W Ramli, jest aptekarz P***k p. Kozierowski z Kęt w Galicji.”

… jest aptekarz..

Musiałam przeczytać to jeszcze raz.

Aptekarz, P***k p. Kozierowski z Kęt.

A przecież jeszcze przed chwilą miałam przed oczami głównego księgowego Towarzystwa Kanału Sueskiego i konsula Austro-Węgier.

Cóż to za ciekawa kariera! Kolejny znany farmaceuta z Kęt – po prof. Auguście Freundzie!

A więc pierwsze miejsce w Egipcie, gdzie pojawia się w dokumentach Kozierowski to piękne, lecz ludne, starożytne miasto nad Morzem Śródziemnym. W 1882 r. jego populacja liczyła ok. 250 tys. mieszkańców (porównując Lwów stolica Galicji miała ok. 110 tys. mieszkańców, a Kraków – ok. 70 tys.), w tym ponad 60 tys. Europejczyków. Niecały kilometr na wschód od Aleksandrii, leżała Ramla (po polsku „Piasek", a dziś dzielnica Aleksandrii). Była to wielka osada powstała w latach 70-XIX w, z willami i pałacami zamożnych Aleksandryjczyków, m. in. dawniejszego wicekróla Ismaela. Miała ona charakter ekskluzywnego kąpieliska morskiego dla elity. Latem Ramla była pełna życia i gwaru, zimą zaś trochę pustoszała, chociaż dalej mieszkały w niej liczne rodziny Europejczyków.

Kozierowski mieszkał więc w tej oddalonej nieznacznie od centrum miasta dzielnicy, gdzie zapewne pracował jako farmaceuta. W tym okresie Aleksandria, jak i inne miasta egipskie, borykały się z malarią oraz epidemiami cholery. Szczególnie tę ostatnią badał wspomniany dr Kłodzianowski. Zresztą Kłodzianowski będzie naocznym świadkiem doświadczeń Roberta Kocha w Aleksandrii, podczas których ten opisze i wyhoduje prądka cholery – tego samego za którego otrzyma później Nagrodę Nobla. Czy Stanisław Kozierowski, pracujący w tym samym mieście i w podobnym czasie, zetknął się z tym środowiskiem medycznym? Tego nie wiemy. Ale Aleksandria, w której mieszkał, była wtedy miejscem niezwykłego spotkania nauki, medycyny i wielu kultur. Czy to dr Kłodzianowski sprowadził Kozierowskiego do służby sanitarnej, czy może był to ktoś inny? Niestety to kolejna zagadka…

Skoro nasz bohater był aptekarzem, to według prawa austriackiego musiał mieć odpowiednie wykształcenie. Powinien skończyć studia farmaceutyczne przed 1882. Kęczanin mógł uczęszczać na nie albo na Uniwersytet Jagielloński, albo na Uniwersytet Lwowski.
Zabieram się więc za poszukiwanie spisów studentów tego kierunku na obu uczelniach. No i nic… Nie ma go na UJ. W opublikowanych rejestrach UL też nic… Tak się często dzieje, że nie wszystko się zachowało.

Wracam do Biblioteki Jagiellońskiej. Kolejne czasopisma. I nagle... Eureka!

Redaktorzy „Czasopisma Towarzystwa Aptekarskiego” publikowali nazwiska absolwentów farmacji. I jest! 15 lipca 1876 r. ogłoszono:
„Stopień magistrów farmacyi otrzymali na wszechnicy lwowskiej 7. b. m. następujący pp.: Barankiewicz Władysław, Błocki Antoni, Brandhuber Karol, Cukier Emanuel, Domain Mieczysław, Dzierżyński Ignacy, Hoppen Tytus, Kozierowski Stanisław, Lisowski Jan, Quirini Marjan, Skałka Zenon, Wańkowicz Artur.”

A więc Lwów. Owa stolica zaboru austriackiego. To jednak się łączy z Kozierowskimi. Przecież starszy brat Stanisława – Franciszek, w 1877 r. mieszkał tam i pracował.

Stanisław Kozierowski uzyskał stopień magistra farmacji na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu we Lwowie 7 lipca 1876 r. Jak podają sprawozdania z uniwersytetu z lat 1874-1876 w programie dwuletniego studium farmaceutycznego była m. in. chemia, zoologia, fizyka, języki angielski i francuski, ekonomia, rachunkowość. W tym czasie na uczelni pracowało dwóch Kęczan – prof. języka niemieckiego Eugeniusz Janota (zresztą pierwszy P***k na tym stanowisku) i docent chemii August Freund (od 1871- jesieni 1875 r., późniejszy trzykrotny rektor Politechniki Lwowskiej). Czy August Freund rzeczywiście wykładał chemię młodemu Kozierowskiemu? Nie mam na to dowodu. Ale myśl, że dwóch kęczan – profesor i student – spotkali się na uczelni jest bardzo prawdopodobna. Zresztą Freund stawiał pierwsze kroki z chemii w aptece swego dziadka Franciszka Jarschela, działającej w Kętach ścianę w ścianę z domem, w którym dorastał Stanisław.

Data ukończenia studiów w roku 1876 pozwoliła mi na bliższe ustalenie daty jego urodzenia. Licząc 2 lata studiów, 8 lat gimnazjum lub szkoły realnej, do której poszedł ok. 10 roku życia – w chwili ukończenia farmacji miał ok. 20 lat, a więc musiał urodzić się ok. 1855-56 r.

Kiedy odwiedzający Aleksandrię ksiądz uwiecznił go w swym liście Kozierowski miał ok. 26 lat. Tajemnicą nadal pozostawało to, co robił w okresie od 1876 do 1882 r. Nie wiem również kiedy przeniósł się z Aleksandrii do Ismailii, ani to, gdzie przebywał w czasie tragicznego powstania Egipcjan przeciw Anglikom w 1881-1882 r. Czy krwawe bombardowanie Aleksandrii przez marynarkę brytyjską zastało go w mieście? Czy był w Ramli, dokąd wtedy ewakuowano europejskich mieszkańców miasta? Czy walczył z epidemią cholery w 1883 r.? Pytania pozostają nadal bez odpowiedzi.

Jeżeli doszukujecie się, tak teraz głośno odmienianego przez wszystkie przypadki patriotyzmu, to czy można powiedzieć, że Stanisław Kozierowski był patriotą? Przecież opuścił ojczyznę i wszystko wskazuje na to, że umarł na obczyźnie. Otóż pragnę uspokoić - ależ tak. W latach 1889-1891 i może jeszcze dłużej, był bowiem darczyńcą Stowarzyszenia Podatkowego Emigracji Polskiej Instytucja Czci i Chleba w Paryżu. Ta charytatywna polska organizacja wspierała emigrantów, w tym byłych powstańców styczniowych na obczyźnie.

Co więcej, jak podaje Jacek Konopek w artykule „Specyfika polskiego wychodźstwa ekonomicznego i wojskowego w Egipcie” Stanisław był jednym z założycieli polskiego Stowarzyszenia Podatku Dobrowolnego od P***ków oraz Przyjaciół Polski i Egiptu, powstałego 5 kwietnia 1915 r. Głównym jego celem było zbieranie pieniędzy na potrzeby odzyskania przez Polskę niepodległości, edukacja na rzecz historii i kultury polskiej oraz lobbowanie wśród elit międzynarodowych sprawy polskiej.

Z każdą kolejną odnalezioną wzmianką Stanisław przestawał być tylko nazwiskiem z gazety. Coraz wyraźniej rysował się jego życiorys. Aptekarz. Magister farmacji. P***k zaangażowany w życie emigracji. Człowiek, który nie zapomniał o ojczyźnie.

A jednak w tej historii nadal brakowało najważniejszych rozdziałów.
Jak znalazł się w Egipcie? Kto zaproponował mu pracę? Jak z farmaceuty stał się jednym z najważniejszych urzędników Kompanii Kanału Sueskiego?

Miałam wrażenie, że odpowiedzi są już naprawdę blisko. I wtedy trafiłam na informację o książce Joachima Śliwy "Starożytny Egipt oczami P***ków" z 2019 r. Według opisu znalazł się w niej także biogram Stanisława Kozierowskiego.

Nie pozostało nic innego, jak zamówić książkę i uzbroić się w cierpliwość. Czy przyniesie odpowiedzi na pytania, które od kilku dni nie dawały mi spokoju?
Co też autor książki ustalił w sprawie Kozierskiego? Może moje śledztwo było niepotrzebne i wszystko już zostało napisane...

Do jutra miłośnicy farmacji i leków na wszelkie zło!

Marta Tylza-Janosz

Egipt mówi. Stanisław odpowiada i to jak!Trzecia część tajemnic egipskich.A więc stało się. Trafiłam do Egiptu początków...
13/07/2026

Egipt mówi. Stanisław odpowiada i to jak!
Trzecia część tajemnic egipskich.

A więc stało się. Trafiłam do Egiptu początków XX wieku.

Zanim jednak zacznę szukać Stanisława Kozierowskiego w Ismailii, chciałam najpierw zobaczyć miasto jego oczami – a właściwie oczami ludzi, którzy odwiedzali je na początku XX wieku. Przeglądając francuskie relacje z podróży, natrafiłam na niezwykle plastyczny opis Ismailii z 1907 roku. Trudno o lepsze wprowadzenie do miejsca, które przez wiele lat było domem kęczanina.
Jean B. Samat w książce Promenade en Égypte: de Marseille à Philae pisał:

„Pan de Lesseps [budowniczy Kanału Suezkiego i miasta- MTJ] marzył o Ismailii jako stolicy — jeśli można tak powiedzieć — Kanału Sueskiego. Uważał, że ta mała oaza, położona w równej odległości od obu końcowych punktów, była wspaniałym miejscem do kierowania losami jego gigantycznego przedsięwzięcia. Dlatego też Spółka przeprowadziła tam znaczące prace oraz bardzo rozległe nasadzenia, które nadają Ismailii uroczy charakter. Port-Said stał się jednak miastem macierzystym Kanału, podczas gdy Ismailia pozostała stolicą morską, miejscem pobytu i punktem zbornym dla wyższych rangą oficerów marynarki wojennej oraz pilotów. Trzeba przyznać, że ci panowie nadal mają się najlepiej. Jednak Ismailia to jedynie rozległa okolica, wspaniale utrzymana, starannie wyczyszczona i wygrabiona, którą jednak piasek stopniowo zalewa. Pod wysokimi drzewami palmowymi, lebbakami i tilaosami kryją się wspaniałe wille zamieszkane przez kierowników działów Kompanii. Nie mają one w sobie nic z orientu – o ile śmiem tak powiedzieć – dzięki tej architekturze, którą już znamy. Do tych drewnianych balkonów, na których pod koniec grudnia kwitną powojniki i róże – to właśnie z Areachon porównałbym „perłę Kanału”... Nasz samochód jedzie bezgłośnie pod gęstymi akacjami, wzdłuż nabrzeża Mehemet-Ali, aż do pałacu wicekróla, pięknej rezydencji ukrytej w zieleni. W pobliżu dawnej willi Lessepsa zatrzymujemy się przed parkiem publicznym, do którego nie wolno nam wejść, gdzie z kwitnących klombów wyłaniają się kilka granitowych bloków, Ramzes II (oczywiście!), stela, lew z ludzką głową – to wszystko, co odnajdujemy ze starożytnego Egiptu, kilka szczątków wydobytych niedaleko stąd, w Pethom. Te piękne drzewa, te ogrody pokryte kwiatami, te upojne zapachy, te cieniste lasy w Parku Publicznym i w Bois de Boulogne – to właśnie Ismaïlia położona nad brzegiem jeziora Timsah, zawsze spokojnego, w którym w tej chwili odbijają się różowe i suche wzgórza otaczające je od wschodu".

Tak właśnie wyglądała Ismailia kiedy mieszkał w niej Stanisław. Miasto, nazwane na cześć ówczesnego władcy Egiptu chedywa Ismaila Paszy przez budowniczego Kanału Suezkiego Ferdyanda Lessepasa, zbudowano w 1863 r. podczas realizacji tej słynnej inwestycji. To tu znajdowały się główne agendy kompanii francuskiej. Tu też jest stacja przesiadkowa w podróży na południe Afryki.

Szukam więc informacji dotyczących Kozierowskiego w Ismailii. W egipskich księgach adresowych „The Egyptian Directory” Kozierowski wymieniony jest jako główny księgowy Działu Utrzymania Kanału, sekcji II w Ismailii (sekcja I była zlokalizowana w Port-Said) w latach 1908-1914.

Jeżeli zajmował tak wysokie stanowisko, bardzo prawdopodobne, że mieszkał w jednej z willi przeznaczonych dla kierowników kompanii. Niestety źródła na razie milczą... Czy mieszkała tam sam, czy z rodziną?

Przeszukuję kolejne francuskojęzyczne gazety. Strona za stroną. Coraz częściej mam wrażenie, że utknęłam. Już prawie nic... Prawie.

W mojej pracy badawczej nauczyłam się jednego – czasem jedno zdanie potrafi powiedzieć więcej niż cały artykuł. I właśnie taka, niepozorna wzmianka ukazała się moim oczom w egipskim dzienniku „La Phare d'Alexandrie” z 26 października 1907 roku.
Brzmiała ona tak:

„Konsulat Austro-Węgier. Pan Kozierowski został właśnie mianowany urzędnikiem konsularnym Austro-Węgier w Ismailii, zastępując B. Benvenutiego, który złożył rezygnację.”

A więc Kęczanin został dyplomatą!

A jeśli tak, to zapewne jest wykazany w spisach urzędników konsularnych Austro-Węgier.
A jakże - „Hof- und Staats-Handbuch der Österreichisch-Ungarischen Monarchie” wymienia go w roku 1910 oraz 1911. Wówczas austro-węgierska służba konsularna w Egipcie składała się z kilku placówek. Konsulaty znajdowały się w Kairze, Aleksandrii i Port-Said (gdzie konsulem był również P***k Juliusz de Stepski Doliwa). Oprócz tego istniały trzy wicekonsulaty: w Suezie, Al-Mansura i Tanta - Al-Mahalla al-Kubra. W Isamilii znajdował się urząd konsularny.

Tylko do kiedy Stanisław sprawował tą funkcję? I tu przydało się korzystanie z bibliotek naukowych Austrii. Trafiłam na opracowanie byłego austriackiego dyplomaty Rudolfa Agstnera, autora cenionych prac poświęconych historii dyplomacji monarchii austro-węgierskiej. W „Handbuch des k. (u.) k. Konsulardienstes” Agstner zamieścił wykaz kierowników i konsulów placówki w Ismailii. Dzięki temu udało się ustalić, że Stanisław Kozierowski objął kierownictwo urzędu konsularnego w październiku 1907 roku, a od 9 maja 1908 roku pełnił funkcję konsula honorowego. Urząd sprawował aż do 13 sierpnia 1914 roku. Do jego obowiązków należała opieka nad obywatelami państwa w czasie pobytu w mieście i w tej części Egiptu. Kiedy wybuchła I wojna światowa, dzień po tym jak w Kętach ogłoszono obowiązkowy pobór do wojska, jego służba dyplomatyczna została zakończona. Dyplomacja przestawiała się na warunki wojenne, a Ismailia już wkrótce miała znaleźć się na zapleczu działań wojennych w rejonie Kanału Sueskiego.

Pozostało pytanie czy I wojnę spędził w mieście, czy wyjechał z Egiptu? Co dalej się z nim stało? I tu znów z odpowiedzią przyszły księgo adresowe. W roku 1923 i 1924 Kozierowski nadal był mieszkańcem uroczej oazy nad kanałem. Był już na emeryturze.

Historia Stanisława stawała się coraz bogatsza. Wysoki urzędnik finansowy jednej z najpotężniejszych spółek świata, konsul honorowy Austro-Węgier, odznaczony przez cesarza Franciszka Józefa za wierną służbę...

A przecież wciąż nie wiedziałam rzeczy najważniejszej.
Jak syn kupca z Kęt znalazł się w Egipcie? Kim był z wykształcenia?

Odpowiedź przyszła z miejsca, którego zupełnie się nie spodziewałam. Nie z archiwów francuskich. Nie z Wiednia. Nawet nie z Egiptu.

Wystarczyło... jedno słowo wydrukowane w poznańskiej gazecie.

Ale o tym, drodzy czytelnicy tej zakręconej badawczo historii opowiem jutro… Gdzie tym razem trafimy? To na razie moja słodka tajemnica…

Do zobaczenia - w kolejnym fascynującym miejscu wielkiej historii!

Marta Tylza-Janosz

Rodzina mówi. Stanisław milczy. Poszukiwania egipskie cz. 2Pewne jest, że Stanisław dzieciństwo spędził w Kętach. I właś...
12/07/2026

Rodzina mówi. Stanisław milczy. Poszukiwania egipskie cz. 2

Pewne jest, że Stanisław dzieciństwo spędził w Kętach. I właśnie wtedy zaczyna się trudny fragment tego śledztwa.

Bo kiedy Stanisław znika z kęckich dokumentów, jego rodzina nadal pozostawia po sobie ślady. Śluby, zgony, zmiany adresów, sprzedaż kamienicy – wszystko układa się w historię rodziny, która została w Kętach.

Idąc jednak tropem rodziny, można przyjąć, że młodość spędził w domu pod granicą z Nową Wsią, a później w kamienicy nr 4 u Dworzańskich. W Kętach ukończył 4 klasy w Szkole Głównej Męskiej. Do szkoły nie miał daleko, bowiem szkoła znajdowała się w budynku w którym mieszkał. W latach 60-tych XIX w. miasto borykało się bowiem z problemem umiejscowienia obu szkół – męskiej i żeńskiej. Z braku odpowiedniego lokum, zmuszone było wynajmować dla nich prywatne pomieszczenia od mieszczan. Zapewne w wieku około 10 lat Stanisław musiał opuścić Kęty i udać się na dalszą naukę. Miejsce to na tę chwilę jednak pozostaje dla mnie zagadką.

Podczas gdy Stanisław zdobywał wykształcenie poza rodzinnym miastem, życie Kozierowskich toczyło się dalej. Ze spisu wyborców z 1870 roku wynika, że jego ojciec Ignacy był średnio zamożnym handlarzem artykułów spożywczych i nadal mieszkał u szwagra. W sierpniu tego samego roku rodzinę dotknęła tragedia. Zmarł bowiem na wadę serca, nieznany mi jeszcze do dziś – 11- letni brat Stanisława – Jan, który tak samo jak Stanisław urodził się poza Kętami w roku 1859.

Wkrótce zmieniły się również losy domu, z którym związane było dzieciństwo Stanisława. Po roku 1873 r. Jan Dworzański – właściciel kamienicy, a wówczas radny miejski - zniknął zarówno z akt samorządowych, jak i dokumentów parafialnych. Miał ożenić się w Oświęcimiu z niejaką Dąbską, a kiedy bezdzietnie pożegnał się ze światem, rodzina kamienicę postanowiła sprzedać. Już w 1874 r. jej właścicielem jest żydowski kupiec Mojżesz Zimmerspitz. Kozierowscy musieli się więc wyprowadzić. Od tej pory ich życie przeniosło się do drewnianego domku na samym końcu zamieszkałej zachodniej części miasta (oczywiście przed Sołą). Dom nr 212 na ul. Kobiernickiej (na miejscu budynku na skrzyżowaniu ul, Kleparz i ul. Sobieskiego) dzielili z właścicielami budynku – rodziną rolnika Andrzeja Protznera. Ojciec Stanisława zaś zajął się działalnością finansową, choć trudno ściśle określić na czym ona polegała.

Dokumenty odnotowują jeszcze kilka rodzinnych wydarzeń. Pierwsze z nich, zostało odnotowane w księgach ślubów krakowskiej parafii Wszystkich Świętych. W roku 1877 starszy brat - Franciszek, urzędnik finansowy kolei żelaznej we Lwowie, poślubił Krakowiankę Annę Rosenbusch (wówczas nauczycielkę szkoły żeńskiej w Kętach). Młodzi zamieszkali we Lwowie. Niestety nie mam żadnej informacji, czy Stanisław był na ślubie, jak również na kolejnym, kiedy trzy lata później jego siostra Leokadia poślubiła w Kętach nauczyciela Jana Broszkiewicza. Tu też urodzili się dwaj synowie pary: w 1881 r. – Ignacy, a w 1887 r. – nazwany imieniem wuja – Stanisław Ignacy. Niestety obaj chłopcy zmarli w dzieciństwie. Gdzie był wtedy nasz bohater? Czy już w Egipcie?

Gdzie przebywał, gdy kolejne dokumenty rodzinne obwieszczały o tym co najsmutniejsze, czyli o ostatnim pożegnaniu rodziców na kęckim cmentarzu – matki w 1881 r. i ojca w 1899 r. ? Czy zjawił się w Kętach na ostatnim odnotowanym w dokumentach kęckich wydarzeniu? Wtedy to, kilka miesięcy po śmierci głowy rodziny, najmłodszy brat - Zygmunt, z zawodu piekarz, ożenił się z Weroniką Hyzińską, córką Jana, również piekarza.
Te pytania pozostawały na tamtą chwilę bez odpowiedzi. Po tej ostatniej informacji dokumenty milczą już o Kozierowskich.

W Kętach historia Stanisława Kozierowskiego właściwie się skończyła. Tyle że on najwyraźniej nie zamierzał pozostać bohaterem tylko lokalnych historii.

Niczym bohater Sienkiewiczowskiej powieści, tyle że bez pomocy autora i gotowego scenariusza, wyruszył z Kęt w świat. Jak, kiedy i dlaczego znalazł się nad życiodajnym Nilem – to właśnie jest najciekawsza część tej historii. Niczym wytrawny poszukiwacz skarbów ukrytych w piaskach pustyni, muszę wyruszyć – oczywiście badawczo – do malowniczo położonej nad Kanałem Suezkim – Ismailii. To tam prowadzi trop Kozierowskiego…

Dla ilustracji wrzucam widoki Kęt z czasów kiedy senior rodu Kozierowskich - Ignacy jeszcze cieszył się w nich życiem.

A więc do jutra! Spotykamy się w Egipcie!

Marta Tylza-Janosz

Nie szukałam kęckiego Egiptu - w Egipcie!Jak jedno nazwisko w starej gazecie wywróciło moje plany badawcze.Po historii o...
11/07/2026

Nie szukałam kęckiego Egiptu - w Egipcie!

Jak jedno nazwisko w starej gazecie wywróciło moje plany badawcze.

Po historii o „piramidzie Cheopsa” na kęckim Rynku nie przypuszczałam, że Egipt wróci do mnie tak szybko. Tym razem nie w postaci zabytku czy donosu żartobliwego korespondenta, lecz nazwiska ukrytego w starych gazetach.
Ponad tydzień temu, buszując po bibliotekach online natknęłam się na jedno małe zdanie, które stało się początkiem całkiem niezwykłego dochodzenia…

Otóż ów cudny przejaw kęckiej historii znalazł się w „Słowie Polskim” w numerze z 16 maja 1906 r. Opublikowano w nim list przebywającego wówczas w podroży zdrowotnej 22- letniego Tadeusza Smoleńskiego. List, zatytułowany „Polacy w Egipcie”, datowany na 6 maja 1906 r., napisany w egipskim mieście Port-Said, zawierał jedną linijkę ważnego tekstu o wpływowych P***kach w ojczyźnie faraonów.
„ […] Do kompanii kanału suezkiego liczy się wysoki urzędnik przy rachunkowości ismailskiej, p. Stanisław K o z i e r o w s ki, pochodzący z Kęt”.

Nagle przeniosłam się wspomnieniami do małej zaciemnionej sali mojej szkoły. Do czasu, kiedy jako młoda adeptka edukacji, z fascynacją i prawie otwartymi ustami oglądałam wyświetlany na szpulowym magnetowidzie, jeden z pierwszych kolorowych filmów, jakie zobaczyłam w moim życiu. Niczym za sprawą czarodziejskiej różdżki przeniósł zafascynowaną zgraję dzieciaków do egzotycznego, barwnego i słonecznego Egiptu. Historia opowiadała o niezwykłych przygodach Stasia Tarkowskiego i Nelly Rawlison. Dlaczego Kozierowski wywołał takie wspomnienia? Otóż ojciec Stasia był inżynierem w Towarzystwie Kanału Sueskiego i choć to postać fikcyjna, to jednak pracować miał w tej samej firmie co wspomniany Kęczanin.

Ta jedna wzmianka oraz fascynacja Egiptem z przełomu XIX i XX w., podsycana również filmem „Mumia”, czy ówczesną historią odkrycia grobu Tutanchamona, sprawiła, że jak u rasowego badacza pojawiło się mnóstwo pytań. Wszak nauka polega na ciągłym poszukiwaniu. Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej na temat Kozierowskiego.

No i jeszcze jedno. Przecież ja znam to nazwisko ! Jest ono obecne nie tylko w aktach metrykalnych Kęt, dokumentach z Małego Czańca, ale ostatnio również spotkane przeze mnie w dokumentach dworu w Kozach, kiedy przygotowywałam się do wykładu dla koziańskiego UTW.

Skoro Kozierowski utożsamiał się z Kętami, to musiałam ustalić, w jaki sposób był z nimi powiązany. Czy się tu urodził, wychował czy mieszkał – a może wszystko naraz.

Otóż – nie - nie urodził się w Kętach. W metrykach parafialnych nie istnieją żadne wpisy, które bezpośrednio dotyczą Stanisława. Za to w czeluściach dawnych ksiąg przewijają się członkowie jednej, jedynej rodziny Kozierowskich i to ze szlacheckim rodowodem.

Senior rodu - Tadeusz Kozierowski widnieje w różnych dokumentach z okresu 1818-1835, jako właściciel majątku Mały Czaniec. Jeden z czterech jego znanym mi synów – Adam był dzierżawcą pańskiej karczmy w Kozach w latach 40-tych XIX wieku.

Drugi – Ignacy, ur. w 1821 r., ożenił się w roku 1851 w Kętach z 18-letnią Marianną Mentelską. Marianna była córką Michała Mentelskiego – radcy prawnego i jego drugiej żony – Józefy z Drabczyńskich, wdowy po urzędniku magistratu – Pawle Kowalskim. To po nim Józefa Drabczyńska odziedziczyła kamienicę nr 4 (dziś Rynek 3), którą sprzedała w 1843 swojej starszej córce Józefie i jej mężowi Janowi Dworzańskiemu (człowiekowi orkiestrze – jeżeli popatrzeć na jego interesy). Ta murowana, piętrowa i rozległa już wtedy kamienica posiadała prawo wyrobów rosolisów, czyli słodkich wódeczek. Czy Dworzańscy z tego korzystali – tego nie wiem.

Na początku małżeństwa Kozierowscy zamieszkali właśnie u Dworzańskich. W roku 1853 na świat przyszło pierwsze ich dziecko - Franciszek Kanty (później urzędnik skarbowy we Lwowie). Następne dziecko, jakie odnotowano w kęckich aktach, to urodzona w 1860 r. Leokadia. Dziewczynka przyszła na świat w domu zbudowanym tuż przy granicy z Nową Wsią (dziś ul. A. Mickiewicza 69), który również należał do szwagra Ignacego. Tu też urodzili się kolejni synowie – Michał (1863) i Władysław (1865). Ostatni potomek, Zygmunt, urodził się już w kamienicy nr 4 trzy lata później. To tyle odnośnie potomków.

A gdzie Stanisław ? I tu pojawia się podejrzenie, że w okresie 1853-1860 rodzina - lub sama matka - mieszkała poza Kętami, wtedy zapewne urodził się Stanisław. Przemawia za tym statystyka. Tak długa przerwa między narodzinami kolejnych dzieci w XIX-wiecznej rodzinie była zjawiskiem dość nietypowym. Wszystko wskazywało więc, że brakującego syna trzeba szukać właśnie w tym okresie.

Ale gdzie przyszedł na świat?
Przeszukałam metryki Wadowic, Czańca, Kóz, Bulowic. Stanisława tam nie ma. A jednak istniał. Co więcej – jego życie było nierozerwalnie związane z Kętami. Tyle że początek tej historii wciąż pozostawał ukryty. Zostały jeszcze księgi Nowej Wsi i Oświęcimia, jako prawdopodobny trop.

Skoro już raz trafiliśmy do świata „W pustyni i w puszczy”, a sam Sienkiewicz swoją powieść drukował przecież w odcinkach, pozwólcie, że zabiorę Was, Drodzy Miłośnicy kęckich historii, w podobną podróż - odcinek po odcinku…

Odcinek po odcinku będziemy poznawać losy człowieka, którego droga zaprowadziła znacznie dalej, niż można było przypuszczać…

A więc do jutra drodzy podróżnicy!

Marta Tylza-Janosz

Odpowiedź na zarzuty…Jeden z moich znajomych, zapytał mnie ostatnio skąd ja przepisuję te wszystkie informacje w moich p...
05/07/2026

Odpowiedź na zarzuty…

Jeden z moich znajomych, zapytał mnie ostatnio skąd ja przepisuję te wszystkie informacje w moich postach. Nic nie wiedział bowiem o tym, jak powstają moje posty i nic nie wiedział o tym, jak wygląda praca historyka, który jest naukowcem. Raczej miał na myśli historyka – nauczyciela, który uczy już o opracowanych właśnie przez badaczy faktach.

No tak – pomyślałam – mało kto wie, ile zachodu, szukania i czasu potrzeba, by powstawały nowe historie, szczególnie te, których już nikt nie pamięta. Postanowiłam, więc zdradzić kilka faktów z mojego warsztatu.

Historią Kęt zajmuję się już prawie 15 lat. W tym czasie udało się mi dotrzeć do wielu nieznanych dotąd materiałów i dokumentów archiwalnych. Scalając skrawki różnych historii, jestem obecnie w stanie rozumieć mechanizmy decyzyjne przeszłych pokoleń znacznie lepiej niż na początku mojej drogi. Tylko bowiem długoletnie badania historyczne są w stanie pozwolić na zaglądanie do Kęt w różnych epokach. Dlatego tak wartościowa jest dwutomowa monografia miasta z 2019 r. – pierwsza naukowa synteza historii Kęt – polecam, bo pisana w oparciu o wiele nieznanych dokumentów i przez wielu zacnych naukowców.

Oczywiście, w związku z ilością zachowanych materiałów, jedne epoki można poznać lepiej, inne gorzej. Im więcej się szuka, tym więcej można znaleźć, a że czasami można znaleźć coś dotyczącego Kęt w miejscach nieoczywistych, stąd jeszcze większa frajda. Bo jak nazwać znalezienie wszystkich domów i mieszkających w nich ludzi z całą ferajną parobków, służących, kucharek – wymienionych z imienia i nazwiska - z roku 1674 ? To na przykład moje ostatnie odkrycie.

Żeby pokazać na czym polega praca historyka – badacza, postanowiłam w oparciu o poprzedni post o Eblu opisać z ilu dokumentów skorzystałam pisząc tego posta.

I tak nowe, nieznane fakty:
1. Data budowy nowej drogi na Oświęcim – Teki Schneidra, Lwowska Naukowa Biblioteka im. W. Stefanyka NAN Ukraina. Oddział Rękopisów.

2. Historia domu Ebla – data zakupu pochodzi ze starej księgi hipotecznej, przepisywanej ręcznie z archiwum VI Zamiejscowego Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Oświęcimiu z siedzibą w Kętach.

3. Protokoły z Sesji Rady Miejskiej – dotyczące Aleksandra Konopki – pochodzenie. Księga Uchwał Rady Gminnej w Kętach, t. I, Archiwum Narodowe w Krakowie, kiedyś były w Bielsku-Białej.

4. Data otwarcia firmy przez Ebla – „Przegląd Sądowy i Administracyjny, nr 6 z 1883 r. Biblioteka Narodowa w Warszawie, Polona.

5. Dane o wartości firmy i obrotach rocznych – Teczka wniosków kredytowych w j. niemieckim, Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Kamieńcu Ząbkowickim.

5. Protokół z Sesji Rady Miejskiej 22 maja 1886 r. - Księga Uchwał Rady Gminnej w Kętach, t. II, Archiwum Narodowe w Krakowie, kiedyś były w Bielsku-Białej.

6. Trzy artykuły dotyczące schodów w ówczesnej prasie – numery dostępne w Bibliotece Jagiellońskiej, online - jbc.

7. Imię p. Siuduta – Schematyzm Królestwa Galicji z roku 1906.

8. Pocztówka – dla zilustrowania, „Kęty na starych pocztówkach”, „Historyczne dziedzictwo Kęt i Turzowki”.

Po zgromadzeniu dokumentów następuje czas, by dokonać krytyki tych informacji. Czas, by oznaczyć którym danym mogę wierzyć, kim byli autorzy danych informacji – tu poszukiwania motywów np. autora doniesień prasowych z Kęt, który albo się nie podpisywał, albo podpisywał się „Niepilec” – bo jak sam zaznaczał nie był z Kęt, gdzie mieszkańcy to „Pilcy” (napojów wyskokowych). Ktoś z kim jednak ludzie się liczyli, zapewne pochodzący z grupy urzędników, którzy trafiali do miasta na kilka lat. Jakie miał poglądy, dlaczego o mieście pisał tak, a nie inaczej ? Wszystko to drugi etap pracy historyka – wartościowanie informacji. Trzeci etap to próba rekonstrukcji zdarzeń. Często napisanie posta zajmuje mi kilka godzin, z racji scalania informacji i krytyki.

No cóż – tak sobie zbieram różne skrawki przeszłości, czytam je sobie po łacinie, w niemieckim – wiele pisanych szwabachą, jeżdżę do Archiwów, z dalszych zamawiam płatne kopie akt, jak np. ze Lwowa, Wrocławia czy Wiednia. I nie wiem dlaczego to robię i dlaczego ciągle mnie to fascynuje, choć patrząc dzisiejszymi kryteriami sukcesu życiowego – przychodów to nie przynosi żadnych.

Ot i tyle…
Marta Tylza-Janosz

Dla klikalności - bo zapewne bez zdjęcia nikt by nie przeczytał - fragment pocztówki z pierzeją północną i ratuszem r. 1906

Adres

Kęty Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kęty historycznie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij