Kęty historycznie

Kęty historycznie Strona promująca dziedzictwo kulturowe i historyczne miasta i gminy Kęty. Wszystkie informacje oparte są na dokumentach i archiwaliach.

Tylko tu znajdują się nieznane w wielu przypadkach fakty z przeszłości Kęt. Strona prowadzona przez Martę Tylzę-Janosz

Patriotyczna pocztówka przedstawiająca trzy widoki z Kęt. Wydana przez firmę Bernhard Loinger z Białej w roku 1914. Na g...
01/04/2026

Patriotyczna pocztówka przedstawiająca trzy widoki z Kęt. Wydana przez firmę Bernhard Loinger z Białej w roku 1914.

Na górze znajduje się kolorowane zdjęcie kęckiego Rynku z widokiem na pierzeje zachodnią i północną. Zdjęcie zostało wykonane pomiędzy 1905 a 1907 r.
W środkowym oknie przedstawiono widok ul. Jana III Sobieskiego, na wysokości fabryki wyrobów wełnianych Zajączków i Lankosza - po prawej stronie i gmachu szkół powszechnych - po lewej.
W dolnej części umieszczono widok rosnących na Ul. Wszystkich Świętych, koło dawnego młyna wójtowskiego (widać wysoki budynek) lip Sobieskiego, z odpowiednim napisem, jednak z błędną datą - 1663 zamiast prawidłowej 1683 r. Lipy te rosły jeszcze w 2018 r., lecz zostały ścięte i dziś widnieją tylko po nich wystające z trawnika pieńki.
Po lewej stronie, na wstędze biało - czerwonej umieszczony został trójdzielny herb powstania styczniowego z godłami: Królestwa Polskiego - orzeł, Litwy - Pogoń oraz Rusi - św. Michał.
Widokówka pochodzi ze zbiorów Biblioteki Narodowej.

Teatr amatorski w Kętach.W Kętach nigdy nie brakowało ludzi, którzy słyszeli podszepty szeroko pojętej sztuki. Przeszłoś...
27/03/2026

Teatr amatorski w Kętach.

W Kętach nigdy nie brakowało ludzi, którzy słyszeli podszepty szeroko pojętej sztuki. Przeszłość miasta kryje historię twórców wsłuchujących się w pieśni wszystkich dziewięciu muz. Takie spojrzenie na dzieje miasta nadal oczekuje na swoje opracowanie. Jednak z okazji przypadającego dzisiaj 27 marca Międzynarodowego Dnia Teatru, postanowiłam napisać post właśnie o tej dziedzinie sztuki… i oczywiście Kętach.

O pewnych formach teatralnych, które w II połowie XVIII w. były odgrywane w kęckim kościele przy okazji Wielkiego Piątku tzw. Dialogi wielkanocne, czy jeszcze pod koniec XVIII w. w okresie Świąt Bożego Narodzenia, jako „szopka z teatrem”, wspominał Ambroży Grabowski.
Teatr właściwy wkroczył do miasta na dobre w roku 1865, kiedy to w czasie lata i jesieni wystawiane były sztuki grane przez artystów Towarzystwa Artystów Dramatycznych z Krakowa oraz artystów teatru krakowskiego Adama Miłaszewskiego.

Wizyty te, aż tak spodobały się Kęczanom, że kilkunastu mieszkańców miasta postanowiło założyć Towarzystwo Teatru Amatorskiego. W tym celu uzyskano stosowne pozwolenie Komisji Namiestniczej i zaczęto działać. Własnymi siłami członkowie towarzystwa postarali się o profesjonalne kostiumy i rekwizyty. Grano co niedzielę, szczególnie sztuki narodowe. Inicjatorem i głową przedsięwzięcia był Walenty Szubert, mieszkający na ul. Królewskiej (dziś. Ul. Krakowska 10) cechmistrz cechu zbiorowego i radny. Zresztą w teatrze grało, z cennym uznaniem publiczności, czworo jego dzieci: córka Apolonia, oraz synowie: Rajmund, Antoni i Jan Kanty. Oprócz nich występowały ich kuzynki Marianna Giełdanowska (córka Karola zmarłego w 1847 nauczyciela szkoły kęckiej) oraz Aniela Winkler (córka Walentego, sukiennika). Do tej grupki wyróżniających się aktorów dołączał Ferdynand Filipowski (syn byłego kanclerzysty miejskiego Juliusza). Przedstawienia teatralne w Kętach służyły nie tylko dobrej zabawie widzów i podniesieniu kultury w mieście. Dochody ze sprzedaży biletów szły na różnego rodzaju cele społeczne.

Pierwsze przedstawienia zorganizowano by sfinansować remont ołtarza cechu zbiorowego w kościele parafialnym. Kiedy w 1866 r. powstało Stowarzyszenie Czytelni i Resursy Mieszczańskiej, Teatr Amatorski działał właśnie przy tej organizacji, zbierając środki na działalność czytelni. Kiedy natomiast w roku 1874 powstała Straż Ogniowa, dochód z przedstawień przeznaczano na doposażenie i działanie strażaków. Teatr i straż kęcka były ze sobą bardzo związane, tak że nawet w 1885 r. jego kierownikiem był nauczyciel kęckiej szkoły, kęcki strażak i późniejszy słynny działacz Związku Straży Ogniowych Galicji – Antoni Szczerbowski. Niestety jego działalność w teatrze spowodowała wrogość Rady Miejskiej w Kętach i w ostateczności przeniesienie do Oświęcimia. Pisałam o tym w jednym z poprzednich postów.

W ostatnim dziesięcioleciu XIX w. sztuki teatralne zaczęło wystawiać także Stowarzyszenie Młodzieży Rękodzielniczej pod wezwaniem św. Józefa. W kolejnym dziesięcioleciu przedstawienia organizowały również miejscowe koło Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, kęckie szkoły powszechne – męska i żeńska oraz powstałe w 1907 r. Seminarium Nauczycielskie.

Życie teatralne w Kętach trwało nieprzerwanie aż do wybuchu II wojny światowej.

Do posta załączam zachowane w różnych archiwach plakaty i zawiadomienia o konkretnych przedstawieniach w Kętach.

Ten oryginalny tekst jest wynikiem mojej autorskiej pracy badawczej, opartej na wielu źródłach archiwalnych.

Jak to się stało, że kęcki Rynek stał się ukwieconym skwerem?'W roku 1964 przypadało 20-lecie powstania Polski Rzeczposp...
08/02/2026

Jak to się stało, że kęcki Rynek stał się ukwieconym skwerem?'

W roku 1964 przypadało 20-lecie powstania Polski Rzeczpospolitej Ludowej. Dzień ten miał swoją genezę 22 lipca 1944 r., kiedy to w Chełmie zainstalowany z Moskwy tzw. rząd lubelski ogłosił Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Dokument, faktycznie napisany i zatwierdzony w Moskwie przez Józefa Stalina, stanowił początek zapowiedzi przejmowania przez komunistów i ZSRR państwa polskiego, tworząc podwaliny pod ustanowienie reżimu komunistycznego. Corocznie 22 lipca był fetą i świętem PRLu, jako Narodowe Święto Odrodzenia Polski.

Jednak to okrągłe rocznice zobowiązywały do bardziej wytężonego trudu przebudowy otoczenia i starych stosunków. Wszystko na chwałę nowej, demokratyczno-ludowej i partyjnej Polski. Po latach stalinizmu władze wykorzystały święto XX – lecia PRLu, jako jedno z największych propagandowych wydarzeń w historii po 1945 r. Obchody i liczne okolicznościowe inwestycje miały budować w Polakach przychylność do komunistycznej rzeczywistości właśnie poprzez sentyment do przebudowy i modernizacji państwa.

Obchody miały być pamiętne również w Kętach. Miejska Rada Narodowa pod kierownictwem przewodniczącej Prezydium Bronisławy Zbylut podjęła decyzję o stworzeniu na płycie Rynku kwietnego skweru. W związku z tym rozpoczęto również budowę nowego dworca autobusowego przy stacji PKP, z racji tego, że wówczas przystanek mieścił się właśnie na Rynku. Wszystko to oczywiście w ramach darmowej pracy mieszkańców, jaką były słynne czyny społeczne. Już na wiosnę młodzież szkolna, pracownicy kęckich zakładów oraz inni mieszkańcy przystąpili do prac na centralnym placu miasta. Wszystko, by zdążyć na 22 lipca.

Inwestycja została ukończona 20 lipca. Powstały pasy zieleni z nasadzeniami drzew i krzewów, kwietne rabaty, a na środku skweru wybudowano fontannę. Dwa dni później, przy okolicznościowych przemówieniach władz miasta, nowy Rynek udostępniono oficjalnie mieszkańcom.

Oczywiście, jak przystało na „chrzciny” i okazję Rynek dostał nowe imię – Plac XX-lecia PRL. Do swej dawnej nazwy wrócił na mocy pamiętnej uchwały Rady Gminy z dnia 18 stycznia 1991 r., która zmieniła komunistyczne nazwy nie tylko samego placu, ale i większość PRL-owskich nazw ulic.

Sława na cenzurowanym.Rzecz będzie o słynnym strażaku i oczywiście Kętach Antoni Szczerbowski – urodził się, wbrew temu ...
05/02/2026

Sława na cenzurowanym.

Rzecz będzie o słynnym strażaku i oczywiście Kętach

Antoni Szczerbowski – urodził się, wbrew temu co wskazuje Wikipedia w 1859 r. nie w Kętach, a w Oświęcimiu. Gdyby określić kilkoma słowami tego człowieka, na myśl przychodzi określenie z jego nekrologów - „fanatyk idei strażackiej”. Ten słynny działacz straż ogniowych zaboru austriackiego, robił wszystko, by fachowo rozniecać płomień charyzmy strażackiej. Szczerbowski był m. in. redaktorem branżowego pisma związku zrzeszającego straże pożarne Galicji „Przewodnika pożarniczego”, autorem wielu podręczników sztuki przeciwpożarowej oraz wynalazcą słynnej, składanej drabiny.

Jeszcze niedawno Kęty szczyciły się urodzinami słynnego Szczerbowskiego. Po uświadomieniu sobie jednak pomyłki z pochodzeniem Antoniego, pozostało Kęczanom bycie dumnym z dwóch faktów.

Po pierwsze, gorączką fanatyzmu strażackiego ów zacny jegomość zaraził się właśnie w Kętach. Z miastem związał się w wieku 19 lat, gdy w 1878 r. został nauczycielem pomocniczym w kęckiej szkole głównej dla chłopców. Cztery lata później miał zasilić szeregi kęckiej straży ogniowej, będąc dowódcą jednego z oddziałów. Był nim aż do września 1885 r., kiedy to przeniósł się do szkoły w Oświęcimiu.

Po drugie, zakochał i ożenił się w 1888 r. z Kęczanką Rozalią Hoffman, córką miejscowego kupca Piotra Hoffmana i Franciszki Winkler.

Niewiele wiadomo było o jego życiu w Kętach. Oczywiście duma z faktu, że idea strażacka zaczęła pączkować u Szczerbowskiego w Kętach, napawa zadowoleniem. Jednak wertując ostatnio księgi uchwał Rady Gminnej natknęłam się na ciekawy zapis obrazujący co też elity miasta myślały o Szczerbowskim – nauczycielu strażaku.

Sprawa stanęła na sesji rady miejskiej w dniu 30 grudnia 1883 r. Burmistrz Jan Kopciński poinformował radę, że Szczerbowski, jako zastępca nauczyciela zajmuje bez wiedzy i zgody rady mieszkanie w budynku szkoły (dziś Rynek 20). Jako nauczycielowi pomocniczemu nie przysługiwało mu bezpłatne mieszkanie. Ponadto budynek szkolny był przeznaczony wyłącznie na pomieszczenie uczniów i stróża szkolnego. Żeby tego było mało radni stwierdzili, że Szczerbowski zachowuje się karygodnie uwłaczając nauczycielskiej etyce. Co takiego miał zrobić bohater tej opowieści? Co tak gryzło szacownych członków rady?

A no teatralne popisy Szczerbowskiego…

Młody Antoni, jakże zaangażowany w pracę kęckich strażaków, został członkiem Teatru Amatorskiego. Organizacja ta, powstała w 1866 r., działała pod auspicjami stowarzyszenia Czytelni i Resursy Mieszczańskiej. Teatr wystawiał sztuki nie tylko bawiąc ludzi, ale i zbierając pieniądze na szczytne cele – ubogie dzieci czy pomoc sąsiedzką. Kiedy w 1874 r. powstała straż ogniowa, wystawiane przedstawienia miały wspierać i strażaków. By zapewnić sobie oglądalność w repertuarze teatru były nie tylko modne wówczas żywe obrazy, ale i wszelkiego rodzaju komedie, często obśmiewające hipokryzję i fałszywą moralność.

We wrześniu roku 1883 teatr urządził przedstawienie na cześć 200-lecia odsieczy wiedeńskiej pt. „Okrężenie” Korzeniowskiego. Komedia ta, opowiadała o historii miłosnej, zaręczonych przez rodzinę, Feliksa i Tekli, którzy mieli się pobrać, wcześniej się nie znając. Tekla bojąc się przyjazdu Feliksa, nakłoniła przyjaciółkę Klarę, by ta odgrywała jej rolę, sama stając się służącą ze wsi - Rózią. Feliks głoszący równość klas i niedbanie o pieniądze, został odrzucony przez Klarę, przez co zbałamucił Rózię (Teklę). Kiedy jednak został zmuszony do ożenku z uwiedzioną Rózią, odmówił ożenku z chłopką. Tym samym wyszła jego hipokryzja. Wszystko jednak skończyło się ślubem, bowiem Tekla wyjawiała swą tożsamość i to, że zakochała się w Feliksie, a ten widząc, że Tekla to nie chłopka ochoczo odwzajemnił uczucia. Ależ moralność ! -powiecie. Nic nowego. Czy to mogło się nie podobać radnym? Nie wiemy, ale jednym z nich był ksiądz proboszcz Maciej Warmuz.

Jednak tym co mogło wywołać prawdziwy gniew było przedstawienie z 26 grudnia. Wystawiono słynną „Emigrację chłopską” dramat ludowy Władysława Anczyca. Sztuka ukazuje problemy wsi i chłopów, którzy wyjeżdżają do Ameryki, poruszając przy tym sprawę koniecznych przemian i pracy inteligencji nad podniesieniem stanu chłopstwa. Sztuka obnażała wszystkie wady społeczne, ciemnotę, uzależnienie od alkoholu i wszechwładną propinację, wyzysk oraz lichwę. W podtekście Anczyc opowiadał się za reformami samorządu – powstaniem gmin zbiorowych, usunięciem karczm i propinacji, walką z lichwą żydowską oraz działaniem na rzecz upowszechniania oświaty. Wszystko to stanowiło swoisty program wyborczy galicyjskich stańczyków, odrzucających walkę zbrojną i wzywających do pracy nad podniesieniem społeczeństwa polskiego u boku miłościwie panującego cesarza Franciszka Józefa. Toż to sprawa polityczna! Do tego gmina Kęty czerpała większość dochodów właśnie z propinacji, czyli wyłącznego prawa do wyszynku i produkcji alkoholu na terenie miasta.

A tu taka sztuka - atak na to święte prawo i źródło dochodów miasta!

A więc Szczerbowski brał udział w ośmieszaniu radnych i bawił się w politykę. Rada Gminna bowiem skwitowała go tak: „a zachowaniem swoim jako członek teatru amatorskiego występuje naprzeciw niektórym członkom Rady i drażni publiczność, wskutek czego na względy ze strony Rady nie zasługuje.[…] zachowanie się jego sprzeciwia się końcowemu przepisowi § 32 Regulaminu szkół ludowych” (nauczycielowi pod żadnym warunkiem nie wolno było uprawiać agitacji społecznych, politycznych, religijnych lub narodowościowych). Przez co decyzja radnych była jedna – niezwłocznie z zajmowanego mieszkania usunąć.

Tak to Kęty Szczerbowskiego kochały, choć zwykłym ludziom występy strażaka mogły się podobać…

Z kroniki policyjnej
04/02/2026

Z kroniki policyjnej

Klasztor Sióstr Kapucynek, później Franciszkanek, obecnie Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji - ul. T. Kościuszki. Za...
01/02/2026

Klasztor Sióstr Kapucynek, później Franciszkanek, obecnie Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji - ul. T. Kościuszki. Założycielką zgromadzenia w Kętach była Matka Maria od Najświętszego Serca Jezusa czyli Walentyna Łempicka (1833-1918). Kęty, jako miejsce założenia domu zakonnego, doradził jej bp Albin Dunajewski. Łempicka przybyła do miasta w 1881, by zakupić kawałek gruntu na budowę klasztoru i kościoła, wtedy też rozpoczęła się budowa klasztoru. Budowa kościoła pw. Trójcy Świętej miała miejsce w latach 1885-1892 r. W 1910 r. wraz z zaprowadzeniem Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu od strony południowej dobudowano do kościoła kaplicę Męki Pańskiej. W 1930 r. po południowej stronie stanął budynek kapelanii, a w roku 1949 zaczęto nadbudowywać piętro na budynku klasztornym od ul. T. Kościuszki.

# #1910

Kościół parafialny ze starą i nową wieżą. Zbiórka na budowę nowej wieży rozpoczęła się w 1893 r. Niestety jednak trwała ...
28/01/2026

Kościół parafialny ze starą i nową wieżą.

Zbiórka na budowę nowej wieży rozpoczęła się w 1893 r. Niestety jednak trwała ona dość długo. W 1905 r. w prasie ukazał się apel proboszcza kęckiego ks. Macieja Warmuza o wpłacanie składek na budowę wieży ku czci św. Jana Kantego. W tym samym roku w marcu odbył się bal obywatelski, na którym zebrano 1005 K. Jednak jak zaznacza w 1908 r. jeden z obywateli miasta w artykule prasowym „Prawdziwie żółwim krokiem” budowa nowej wieży miała ociągać się m. in. za sprawą autokratycznych rządów księdza proboszcza, który „[…]Rządzi się we wszystkiem samowolnie, od czterech lat nie zwołał ani razu posiedzenia Komitetu Kościelnego. Rządzi sobie sam, a panowie komitetowcy łamią sobie daremnie głowy nad rozwinięciem zagadki: w jakim właściwie celu wybrani zostali?”.

Sprawa budowy wieży została załatwiona w 1910 r., kiedy to nadbudowaną już istniejącą. Projektantem inwestycji był krakowski architekt Kazimierz Wyczyński (m. in. współautor projektu gmachu Sejmu Śląskiego). Wykonawcą była firma budowlana przedsiębiorczej Kęczanki - Karoliny Naglik, córki Felixa Naglika młynarza posiadającego młyn zwany później młynem Seweryna. W ramach robót dach wieży pokryto blachą miedzianą, zakupiono zegar i zainstalowano odgromienie oraz sygnaturkę. Do tego zainstalowano nowe rynny śniegowe oraz cokoły wokół kościoła. Wszystko to kosztowało 37 tys. K. i pokryte było ze składek, z datków za obrazy św. Jana Kantego oraz z funduszy cmentarnych.

Niestety podczas remontu kościoła na początku października 1910 r. doszło do nieszczęśliwego wypadku. Ofiarą był Franciszek Ficoń, malarz mieszkający na ul. Świętokrzyskiej. Malując zewnętrzny filar kościoła, zsuną się z drabiny i zawisł w powietrzu trzymając się okapu daszku krytego dachówką. Kiedy zaczął wołać o pomoc nadbiegło kilka kobiet, które jednak pouciekały. Po 6-7 minutach wiszenia Ficoń omdlał, upadając na znajdującą się na ziemi okutą drabinę, łamiąc przy tym trzy żebra. Rannego opatrzył dr Karol Dworzański.
MTJ

.

Kęty Podlesie w lipcu 1928 r., tuż po otwarciu mostu dla samochodów i pojazdów. Do tej pory przedostanie się na drugą st...
26/01/2026

Kęty Podlesie w lipcu 1928 r., tuż po otwarciu mostu dla samochodów i pojazdów.

Do tej pory przedostanie się na drugą stronę Soły na Podlesie było możliwe albo brodem, albo mostem kolejowym, lub kładką dla pieszych. Ruch kołowy aż do 1928 r. odbywał się przez Kobiernice.
Otwarcie mostu miało miejsce w niedzielę 10 czerwca 1928 r. Burmistrzem miasta był wtedy Edward Zajączek, właściciel fabryki wyrobów wełnianych.
Zdjęcie z NAC

#1928

Dzisiejszy dzień 24 stycznia, jest bogaty w przeszłe zdarzenia w historii Kęt.Dokładnie 135 lat temu (24.01.1891) urodzi...
24/01/2026

Dzisiejszy dzień 24 stycznia, jest bogaty w przeszłe zdarzenia w historii Kęt.

Dokładnie 135 lat temu (24.01.1891) urodził się Kęczanin - Karol Baścik , nauczyciel, kierownik szkoły powszechnej (od 1931 r.), społecznik i radny miasta (1925-1939), więzień obozów hitlerowskich.

Sto jedenaście lat temu (24.01.1915) do miasta od strony Andrychowa wmaszerowała I Brygada Legionów z brygadierem Józefem Piłsudskim na czele. Legioniści zostali rozmieszczeni w mieście i w okolicznych wsiach. Podczas miesięcznego pobytu wracali do zdrowia po krwawych bojach pod Łowczówkiem. Dodatkowo zostali doposażeni w sprzęt. W tym czasie powstała edukacja żołnierzy, co jeszcze podkreślano w okresie międzywojennym, że w Kętach zaczęła się edukacja wojska polskiego. Żołnierze również ćwiczyli w i na kęckich Kamieńcach. Tu ostatecznie zakończyła się reorganizacja legionów. Z tego okresu zachowało się wiele wspomnień i opowieści.

Więcej o pobycie można przeczytać w książce wydanej kilka lat temu przez Muzeum w Kętach autorstwa Marka Ciska, "W kącie czy na froncie. Kęty wokół legendy legionowej".

Z kolei 108 lata temu (24.01.1918) zmarła w opinii świętości Walentyna Łempicka, (1833-1918), zakonne imię - Maria od Najświętszego Serca Jezusa. Siostra Maria była założycielką klasztoru franciszkanek w Kętach (obecnie: Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji https://kety.klaryski.org/ ).

Św. Sebastian, którego wspomnienie w Kościele Katolickim przypada na 20 stycznia, towarzyszył mieszkańcom miasta od pocz...
20/01/2026

Św. Sebastian, którego wspomnienie w Kościele Katolickim przypada na 20 stycznia, towarzyszył mieszkańcom miasta od początków XVII w.

Sebastian, żyjący w III w. w Rzymie, miał zginąć śmiercią męczeńską z polecenia cesarza Dioklecjana. Jako członek straży cesarza upominał władcę za okrutne zabijanie chrześcijan. Ten, jak każdy tyran nieznoszący sprzeciwu, a już na pewno upominania, kazał Sebastiana przywiązać do drzewa rosnącego w polu i zabić strzałami z łuku. Stąd też jego ikonograficzne przedstawienia są tak drastyczne. Młody mężczyzna, skrępowany, stojąc lekko ugięty przy konarze drzewa z wbitymi w ciało licznymi strzałami. Makabra.

Św. Sebastian zajmował ważne miejsce w życiu dawnych ludzi. Jest bowiem remedium na jedną z wielkich kar boskich, jakie spadały na maluczkich. A kary tej nie można było się tak łatwo pozbyć i jej zaradzić, jak na przykład głodowi, ogniowi czy powodzi. Morowe powietrze - jak to powietrze - mogło być wszędzie i dopaść każdego. Pod tą nazwą kryły się epidemie dżumy, które co jakiś czas nawiedzały Kęty, aż zaniknęły w II połowie XVIII w. (dopiero w latach 30-tych XIX w. Europa musiała się zmierzyć z nową chorobą z Azji - cholerą).

Znamy dużo epizodów grasowania morowego powietrza w Kętach, czasami również i ich skutki. Jednak, jak to zawsze bywa, starano się zapobiec tym siejącym strach wydarzeniom. Pomóc miała w tym rzesza świętych mających wspomagać w modlitwach o zdrowie i ochronę przed zarazą, a to św. Roch, św. Rozalia i sam św. Sebastian.

Żeby zobrazować, kiedy i dlaczego wprowadzili się oni do Kęt, musimy cofnąć się do końca XVI w. W roku 1585, w czasie siejącej spustoszenie epidemii dżumy zmarło w Kętach kilkaset osób, w tym 3 księży. Do tego strach był tak wielki, że zaczęły się szerzyć niesłychane historie. Kronikarz kościoła żywieckiego odnotował, że Kęczanie obawiając się, iż po mieścicie grasuje strzygoń - historia jak z wiedźmińskiego świata Sapkowskiego - postanowili go zabić. Otóż miał nim być zmarły na dżumę Wojciech Młynarski. Starym sposobem, by zabić strzygonia, rozkopali grób i odcięli głowę trupowi. Zapewne zgodnie ze starymi przesądami i praktykami magicznymi Młynarski już nie pałętał się po drewnianej mieścinie. Ale Kęczanie nie mogli żyć spokojnie.

Dokładnie sześć lat później Małopolskę, w tym Żywiec, nawiedziła kolejna epidemia. Tym razem Kęty zostały oszczędzone, podobnie jak w 1600 r., kiedy to mór grasował w Zatorze. Mieszkańcy miasta na czele z rajcami i proboszczem Walentym Korabiusem przyrzekli Bogu, że jeżeli oszczędzi miasto to wybudują nowy kościół wotywny. I tak się stało. W roku 1601 w porozumieniu z władzami miasta i proboszczem ówczesny wójt kęcki Jan Jordan darował działkę na budowę świątyni przy ul. Młyńskiej (dziś od wezwania nowego kościoła nosi ona nazwę Wszystkich Świętych).

Nowy, drewniany kościół, utrzymywany przez mieszczan, otrzymał silną reprezentację świętych powierników. Jako głównych patronów wybrano - a jakże - Wszystkich Świętych ! W kupie siła. Do tego dobrano wspomożenie Najświętszej Marii Panny oraz obrońcę przed chorobami i epidemiami - św. Sebastiana. W kościele więc, od wejścia na wprost, w ołtarzu głównym wisiał wspaniały obraz Wszystkich Świętych (dziś można go oglądać w kościele w Międzybrodziu Bialskim), po prawej stronie, na południowej ścianie stał drewniany, pięknie rzeźbiony i pozłacany ołtarz św. Sebastiana z obrazem męczeństwa świętego. Po lewej, na ścianie północnej znajdował się ołtarz Najświętszej Marii Panny.

Obok kościoła założono cmentarz grzebalny parafii, ponieważ ksiądz proboszcz zabiegał, by Kęty miały więcej miejsca na grzebanie zmarłych, gdyby jednak św. Sebastian zawiódł w ochronie.
Sebastian był rezydentem kościoła Wszystkich Świętych do czasów jego zniesienia w 1786 r. Niestety nie wiem co stało się z jego obrazem.

Sprawa epidemii była jednak na tyle poważna, że również w kaplicy św. Jana Kantego w okresie 1658-1708 jeden z dwóch ołtarzy bocznych poświęcono innemu świętemu "prozdrowotnemu"- św. Rochowi.

Ten żyjący w XIV w. we Francji chłopak wyruszył po śmierci swoich rodziców, rozdając wszytko, do Rzymu i tam opiekował się chorymi na dżumę. Sam uzdrawiał, a i zachorowawszy został uzdrowiony. Nic dziwnego, że stał się obok św. Sebastiana pogromcą chorób, w tym przypadku szczególnie właśnie morowego powietrza.
Tym samym wraz z szerzeniem się jego kultu w Polsce, a mając na uwadze wzmocnienie ochrony i zapobiegliwość mieszczan św. Roch trafił do małej, jeszcze nierozbudowanej kaplicy. Tuż pod skrzydła św. Jana Kantego. Nie trwał na posterunku jednak długo. Chyba zawiódł Kęczan, może podczas epidemii w latach 1707-1709, bo już przed 1747 r. jego ołtarz w kaplicy oddano opiekunowi rodzin - św. Józefowi.

W tym czasie jednak w kęckiej farze obawy przed chorobami rozwiewał drugi św. Sebastian. Gdzieś pomiędzy 1732 a 1747 r. wystawiono ołtarz tego męczennika, w którym stanęła jego rzeźba. Po prawej stronie, naprzeciw ambony, tuż obok wejścia do południowej kaplicy. Co mogło być przyczyną nowej "inwestycji" w ochronę zdrowia ? Zapewne pamięć ponad rocznego grasowania dżumy w okresie 1707-1709, kiedy to Kęty zostały objęte blokadą.

Z pewnością była to kara boska, gdyż wcześniej 7 sierpnia 1707 r. podczas Mszy Bractwa Różańca Św. zabrakło wina i ksiądz - o zgrozo ! - przerwał celebrę, śpiewając pieśń "Przyjdzie Panie zginąć, ratunku potrzeba ect.". I dlatego mór wielki nastał w 8 tygodni od tego nieszczęsnego zdarzenia. I zapewne dżuma w Kętach trwałaby krócej, jak w innych miejscach, gdyby nie pobicie księdza. Księdza nie byle jakiego, bo Sebastiana Pyzowica - rezydenta Kościoła pw. Wszystkich Świętych. Kościoła, który, jak pamiętamy, miał sprawczego mieszkańca, do tego imiennika ofiary. Sprawa była o tyle tragiczna, że kapłan został zaatakowany podczas odprawiania Mszy Św. przez swego starszego brata, a proboszcza kęckiego Jana Chryzostoma Pyzowicza. Atak był tak silny, że duchowny okładając młodszego duszpasterza połamał monstrancję. I jakże za to nie miało być kary ?

Dziś w kęckim kościele nie ma już ołtarza św. Sebastiana. Nasza mentalność się zmieniła, a ja nadal nie wiem, co się stało z tym ołtarzem. Wiele ich bowiem zostało zniesionych z racji braku opiekunów i pieniędzy na remonty.

Co więc pozostało w Kętach po świętych chroniących zdrowie ?

I tu niepozorna niespodzianka. Jeszcze do niedawna, na ołtarzu bocznym Najświętszego Serca Pana Jezusa zobaczyć można było, małą rzeźbę słynnego pogromcy dżumy św. Rocha. Pierwotnie jednak nie stała w tym miejscu, lecz w innym ołtarzu. Tak, tak rzeźby w kościele kęckim zmieniają swoje miejsce, a szkoda, wszak wiele mówi to, gdzie nasi przodkowie i w jakim towarzystwie umieszczali poszczególnych świętych i co też chcieli nam przez to powiedzieć...

Ważne!
Ten post jest moim autorskim opracowaniem na podstawie dokumentów archiwalnych i materiałów źródłowych, które zgłębiam od dawna. Jego opracowanie zajęło mi kilka godzin, by wszystko posprawdzać, ustalić fakty i zebrać do kupy. Dlatego jeżeli Ci się podoba, drogi czytelniku, doceń - zostawiając lajka, komentarz lub udostępnij. Będę wdzięczna :)
Marta Tylza-Janosz

19/01/2026

A oto fragmenty książki o Ambrożym Grabowskim

Adres

Kęty Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kęty historycznie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij