Zdrogowo

Zdrogowo Kozy. Sery. Zagroda edukacyjna. Terapie naturalne - uzdrawiający oddech, koncerty mis gongów ☘️🐐🍀

ORĘDZIE NOWOROCZNE 🎆 W Nowym Roku 2️⃣0️⃣2️⃣4️⃣ życzę Nam Wszystkim:🌞 ODWAGI bycia sobą, bez względu na okoliczności i be...
30/12/2023

ORĘDZIE NOWOROCZNE 🎆
W Nowym Roku 2️⃣0️⃣2️⃣4️⃣ życzę Nam Wszystkim:
🌞 ODWAGI bycia sobą, bez względu na okoliczności i bez względu na trudną przeszłość.
🌞 OGROMU MIŁOŚCI w naszych sercach, bo to ona otwiera wszystkie drzwi i okna Wszechświata.
🌞 ZAUFANIA DO ŻYCIA, bo choć czasami nie rozumiemy wszystkich wydarzeń i sytuacji, to zawsze wszystko dzieje się po coś.
🌞 OBECNOŚCI w Tu i Teraz, aby zawsze zauważać i doceniać to, co mamy.
🌞 ZDROWIA byśmy zawsze mogli realizować się na wielu płaszczyznach naszego życia i mogli jak najdłużej cieszyć się naszą ziemską wędrówką.
🌞 EMPATII byśmy potrafili coraz częściej rozumieć innych, a mniej ich oceniać z poziomu ego.
🌞 RADOŚCI i spełnienia marzeń, abyśmy mogli cieszyć się nawet najmniejszymi sukcesami.
🌞 AKCEPTACJI i przyjmowania wszystkiego takim, jakim jest bez oczekiwań.
🙏 WDZIĘCZNOŚCI za każdego człowieka, który poprzez swoją obecność pokazał nam nasze bolące i krwawiące miejsca i za tych, którzy pokazują nam, że życie może być piękne i magiczne.
🌞 SPOKOJU, który robi przestrzeń na uzdrowienie naszych głębokich ran, na nasz rozwój i poszerzenie naszych horyzontów.
🌞 UWAŻNOŚCI, byśmy nigdy nie zbaczali z obranego kursu i byśmy zawsze zauważali wszystko na czas.
🌞 SUKCESÓW, małych i dużych, byśmy mogli cieszyć się i radować jak najczęściej.
🌞 WIELKODUSZNOŚCI, abyśmy zawsze stawali ponad podziałami, ponad konfliktami i abyśmy potrafili wybaczać tym, którzy nie potrafili nas kochać.
ZAWSZE wokół siebie takich 👥 ludzi, którzy pozwolą Nam być sobą, którzy będą wydobywali z nas to, co najlepsze i najwspanialsze pod słońcem i podnosili nas po każdym upadku. 💗🙇
Dziękuję za każdy dzień życia i za każdy dzień kochania. 💖 Niech się nam szczęści. 🎊
Z wdzięcznością, że Nowy Rok pełen nowych pięknych chwil przed Nami. ☀️🦢🦋
Od serca ❤ życzę przede wszystkim WOLNOŚCI W SERCU bez względu na okoliczności zewnętrzne, KREACJI która nie zna ocen i jest pełna lekkości i odwagi, SPOKOJU, który płynie z poczucia ✍ Jestem Sobą, Robię Swoje, Kocham Siebie. 🥰

OŚWIADCZAM NINIEJSZYM, ŻE MOJE KONTO NA FACEBOOKU JEST OTWARTE NA OGÓLNE PRZEGLĄDANIE przez policję, CBŚ, ABW , FBI i CI...
14/11/2023

OŚWIADCZAM NINIEJSZYM, ŻE MOJE KONTO NA FACEBOOKU JEST OTWARTE NA OGÓLNE PRZEGLĄDANIE przez policję, CBŚ, ABW , FBI i CIA, RCMP, Gwardię Szwajcarską, Zakon Syjonu, Wu-Tang Clan, mieszkańców Śródziemia, Agentów Muldera i Scully, Spocka, Kapitana Kirka, wszystkich żołnierzy Gwiezdnych Wojen i Dartha Vadera, Groota, Draxa, Nebulę, Strażników Galaktyki, Szalonego Kapelusznika, kota z Cheshire, Alicję w Krainie Czarów, Królową Kier, S.H.I.E.L.D, Avengers, Iluminatów, facetów w czerni, X-Menów, Ghostbusters, Ligę Sprawiedliwości, Thanosa, Gandalfa i Dumbledore'a, Świętego Mikołaja, Zająca Wielkanocnego, Latającego Potwora Spaghetti, Żółwie Ninja, Świątynię Shaolin i Mnisie Zakony, Wróżkę Zębuszkę, Doktora Who, Scooby'ego Doo, WWF, WWE, Jay'a i Silent Boba, Cheecha i Chonga, Checkersa i Pogo, a nawet Tiny Tima, Sponge-Boba i Patricka,Muchozmory.
Aby zobaczyć wszystkie głupie i bezmyślne rzeczy, które publikuję na Facebooku.
Ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę, że moja prywatność zakończyła się w dniu utworzenia profilu na Facebooku. Wiem, że cokolwiek opublikuję na jakiejkolwiek platformie społecznościowej, może zostać udostępnione, oznaczone, skopiowane i opublikowane gdzie indziej, ponieważ jestem niesamowicie fascynująca i znajduję najlepsze memuchy. Jeśli nie chcę, by ktoś miał do czegoś dostęp i mógł z tego korzystać, po prostu tego nie publikuję! Jeśli udostępniłeś lub opublikowałeś coś innego, myśląc, że to ochroni twoją prywatność, to niestety nie pomoże 😁 (tak, skradłam to od innej osoby, która doskonale zdaje sobie sprawę, że cokolwiek opublikuje, może być przeglądane i skopiowane. 😉)

12/11/2023

😂 😂🤣🤣🤣🤪😜ble ble ble
Cześć 🔵 To już oficjalne. Podpisano o 12:53. Nawet było w telewizji.
Mój naprawdę zrobił się niebieski. Pamiętajcie, że jutro zaczyna się nowa zasada Facebooka (czyli... Nowa nazwa, META), gdzie mogą wykorzystać Twoje zdjęcia. Nie zezwalam na korzystanie z moich zdjęć, informacji, wiadomości lub postów z przeszłości i przyszłych.
Tym oświadczeniem informuję Facebooka, że jest surowo zabronione ujawnianie, kopiowanie, dystrybucja lub podejmowanie jakichkolwiek innych działań przeciwko mnie na podstawie tego profilu i/lub jego treści. Naruszenie prywatności może być karane przez prawo.
UWAGA: Facebook jest teraz podmiotem publicznym. 😂😂😂

Kochani 🍀 zachęcam do polubienia wybranych przez Was socisl media💕 sugestie baaaardzo miłe widziane 🐈‍⬛ uczę się od Was ...
05/11/2023

Kochani 🍀 zachęcam do polubienia wybranych przez Was socisl media💕 sugestie baaaardzo miłe widziane 🐈‍⬛ uczę się od Was 👏‼️😁
Zagroda Amaltea
kozy, sery kozie, przyroda, sztuka
FB: https://www.facebook.com/zagrodaamaltea/
YT: https://www.youtube.com//
IG: https://www.instagram.com/zagroda_amaltea/
TT: https://www.tiktok.com/.pl
E-mail: [email protected]
Małgorzata Papała Zdrogowo
Zdrogowo 2, 89-115 Mrocza
Google mapa: https://g.co/kgs/63ie7U
53,24185° N, 17,42555° E

mini koncert dla Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza w Witosławiu😁 młodzież - cudowna 💕 pooddychaliśmy trochę sobie ...
10/10/2023

mini koncert dla Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza w Witosławiu😁 młodzież - cudowna 💕 pooddychaliśmy trochę sobie i wspólnie pograliśmy na instrumentach 🎶🍀🎶💕

Małgorzata Papała Zdrogowo

Ważne 👌 Wybory do Izb Rolniczych. Miasto i Gmina Mrocza4 września 12.00-14.00.
29/08/2023

Ważne 👌 Wybory do Izb Rolniczych. Miasto i Gmina Mrocza
4 września 12.00-14.00.


04/07/2023

W przemyśle serowarskim traktowana jest jako odpad. Próbując ją zagospodarować, karmiono nią kiedyś zwierzęta, ale najczęściej trafiała do okolicznych rzek. Dziś...

Wszystko Się Zmienia. Szybko czasem :-) Różnica tylko dwóch dni (⁠•⁠‿⁠•⁠).  Zdrogowo koło Mroczy pozdrawia (⁠θ⁠‿⁠θ⁠)    ...
19/11/2022

Wszystko Się Zmienia. Szybko czasem :-) Różnica tylko dwóch dni (⁠•⁠‿⁠•⁠). Zdrogowo koło Mroczy pozdrawia (⁠θ⁠‿⁠θ⁠)

🍄 Dawno się tak nie uśmiałam🍄:-)  "Całe to grzybobranie to jest dla jakichś psycholi.Rośnie to w lesie przy samej ziemi,...
04/10/2022

🍄 Dawno się tak nie uśmiałam🍄
:-) "Całe to grzybobranie to jest dla jakichś psycholi.
Rośnie to w lesie przy samej ziemi, lisy na to szczają — i nie tylko lisy, i nie tylko szczają.
Jagód z lasu pod żadnym pozorem nie jedz bez dokładnego umycia, bo lis oszcza i bąblowica murowana, ale borowika to pod żadnym pozorem nie myj, bo smak wypłuczesz, tylko pędzelkiem omieć i możesz omnomnować na surowo.
Widziałeś kiedyś dwa nagie ślimaki kopulujące na jagodzie? No raczej nie, bo się na niej nie zmieszczą, ale taki kapelusz grzyba to dosłownie łóżko w leśnym burdelu.
A ty narażasz się na kleszczowe zapalenie mózgu, pobłądzenie, utonięcie w bagnie, kradzież auta zostawionego pod lasem, gwałt, walkę na śmierć i życie z dzikimi zwierzętami, przygniecenie przez drzewo, weekend we wnykach, postrzelenie przez niedowidzącego myśliwego, rozerwanie przez niewypał, klasyczne zjedzenie przez czarownicę, mimowolny udział w gangsterskich porachunkach, młodzieżowej orgii, kibolskiej ustawce, czarnej mszy lub nazistowskim zlocie — nie wspominając już o nieludzkim wstawaniu o czwartej nad ranem, żeby inni cię nie ubiegli — tylko po to, aby już w zaciszu własnego domostwa raz jeszcze położyć swe kruche człowiecze życie na szali, racząc podniebienie zebranymi plechowcami.
Popatrz na taki kebab — mały, średni, duży, XXL zemsta faraona, rollo, w bułce, w picie, w boxie, z sosem łagodnym, ostrym — jakiego nie wybierzesz, p r a w i e nic ci nie będzie.
Z pieczywem, słodyczami, nabiałem i tym zielonym z pola sytuacja ma się podobnie.
Ale z grzybami to oczywiście zupełnie inna śpiewka — połowa chcę cię zabić od razu, a reszta niekoniecznie chce, ale może, jak się będziesz z nimi niewłaściwie obchodził.
Do reklamówek i wiader nie zbieraj, bo, wiadomo, bakterie w plastiku mnożą się jak poeci w Internecie — zatrucie murowane.
Przechowywanie, wiadomo, maksimum jeden dzień w lodówce, bo inaczej rozkład białek, mordercze pleśnie i nawet jadalny może cię zabić.
Nie dogotujesz, wiadomo, śmierć w agonii.
Połączysz niewłaściwego z alkoholem, wiadomo, wątroba po jednym posiłku jak po dekadzie picia denaturatu.
Oczywiście każdy smaczny grzyb musi mieć swojego toksycznego sobowtóra, żeby był dreszczyk emocji, nierzadko poprzedzający dreszcze przedśmiertne.
Jakby tego było mało, że połowa to istne fabryki trucizny, to wszystkie są prawdziwymi składowiskami metali ciężkich wyciąganych z otoczenia — no po prostu nie może być inaczej.
Ale metale ciężkie to nic, bo przecież są jeszcze metale lekkie, a zwłaszcza alkaliczne, o których nikt nie pamięta — taki na przykład radioaktywny izotop cezu o liczbie masowej 137, obecny w polskiej przyrodzie od 1986, kiedy to nasi sąsiedzi zza Buga odtworzyli w Czarnobylu katastrofę atomową na podstawie fabuły tego znanego serialu HBO.
Oczywiście cez-137 najlepiej magazynują najpopularniejsze grzyby wszech czasów, tak zwane „czarne łebki” — innymi słowy, do jakiegoś 2136 roku konsumpcja podgrzybków w województwie olsztyńskim to igranie ze śmiercią, a w opolskim to już nawet nie igranie, a walka MMA w occie, na maśle i w śmietanie.
Całe to zbieranie grzybów to taka uproszczona wersja rosyjskiej ruletki — z użyciem dubeltówki zamiast rewolweru: czarne albo czerwone; wóz albo wywóz; niebo w gębie albo piekło za życia.
Atlasów narobili książkowych, poradników internetowych, nawet aplikacji na smartfona, a ludzie nadal zajadają się na śmierć muchomorami.
Może to dlatego, że dla amatorów zostają tylko trujaki, bo zawodowcy zrywają na potęgę, wszystko jak leci, pięćdziesiąt kilo w jeden dzień — „białko w lesie za darmo rozdajo, biere wszysko, blaszki nie blaszki, Baśka, nic to, trzy razy obgotuje i do wudeczki bendzie jak znalas”.
Normalnie zbierać, nie umierać.
Tak że naginasz pół dnia po lesie, sadząc przysiady i nerwowo oglądając się na kleszcze, żmije, wilki, gwałcicieli i myśliwych, a potem stoisz całą noc nad zlewem i omiatasz sobie grzyba pędzelkiem.
Ale i tak najciekawszą częścią rytuału jest ta, kiedy stajesz nagi przed lustrem i ze światełkiem w ręku wyginasz śmiało ciało, zaglądając w największe zakamarki siebie, żeby sprawdzić, czy ci czasem coś gdzieś nie wlazło.
Całkowicie normalne, nie powiem.
Las to w ogóle specyficzne miejsce — z dala od cywilizacji, posterunków policji i monitoringu, a możesz na legalu przemieszczać się z nożem i to w garści.
Pewnie dlatego to takie popularne zajęcie w tych nerwowych czasach.
A teraz jeszcze przyszła jesień, ludzie na Facebooku spamują na lewo i prawo, ile to nie zebrali, ledwo wysiedli z samochodu, ba, niektórzy to drzwi uchylili, a złoto lasu samo im się kilogramami do środka ładowało.
Naczyta się tego i naogląda normalny człowiek i też go nachodzi ochota na igraszki ze śmiercią, bo przecież w sklepie trzy ususzone kapelusze o łącznej wadze dwudziestu gramów kosztują dziesięć polskich złotych, a parę kilometrów dalej wystarczy parę przysiadów i fortuna zostaje w kieszeni.
Co w ogóle można zrobić z dwudziestu gram grzybów?
Okłady na oczy?
W ten właśnie sposób sam poczułem gorączkę grzybni i wylądowałem na leśnym parkingu.
To tutaj trafiają wszyscy amatorzy.
Zawodowcy strzegą najbogatszych grzybowisk lepiej niż oczu w głowie — prawdopodobnie znaleźli te miejsca, jak zakopywali tam zwłoki.
Na parkingu tymczasem tłok jak pod Ikeą w czasie pandemii.
Najbliżej stoją jakieś dziewczyny w wyzywających strojach.
Ubrały się tak, żeby były dobrze widoczne w lesie, a teraz pewnie handlują grzybami — myślę.
- Ile? – pytam.
- W pipu osięsiąt, do papu pięsiąt.
- Nie rozumiem – ponawiam pytanie: – Grzybki po ile?
- My badanu a czystu, ne ma grzybku.
Biedne grzybiarki — myślę — Nic nie nazbierały, nic nie sprzedadzą, nie będą miały co do ust włożyć.
Ale już moją uwagę zwraca biały SUV, z którego wysiada lalunia w białym dresiku i białych adidaskach. Za nią buja się popisany ochroniarz z buldogiem francuskim na smyczy i designerskim koszykiem wyplecionym z kolorowej wikliny przez chińskie dzieci za miskę ryżu zgodnie ze staropolskim wzorem i nowopolską strategią gospodarczą.
Lalunia rusza w las, ochroniarz z buldogiem za nią.
Za tymi nie ma sensu iść, chyba że chcesz zostać mistrzem drugiego planu w relacji na Instagramie, bo co chwila przystają, ale nie żeby podnieść grzyba, tylko żeby nadać internetowy przekaz dla innych przedstawicieli swojego gatunku:
„Grzybuw nie ma ale i tak jest zaebiście”.
Oczywiście grzyby są, tylko oni ich nie widzą, bo widzieć nie chcą, a jeść czegoś, co rośnie w lesie, na pewno nie zamierzają.
Kawałek dalej jakiś koleś wali pokłony przed grzybem.
- Wszystko w porządku? – pytam.
- Szatan – odpowiada i zaczyna lizać grzyba pod kapeluszem.
- Rozumiem – kłamię, kreślę znak krzyża w powietrzu i odchodzę.
Ale wtem kątem oka dostrzegam cień przemykający między drzewami.
Ruszam za nim i po chwili widzę dokładnie:
Stary sweter w jodełkę, spodnie moro, kalosze, bagnet za pasem, wiadro po farbie z ołowiem, pordzewiały rower marki Ukraina.
Widzę tutaj dwie opcje — typ albo idzie na grzyby albo wraca do porzuconych w lesie zwłok na kolejną porcję pośmiertnych amorów.
Wiem, że jeśli chcę znaleźć grzyby, muszę za nim iść, ale doskonale zdaję sobie również sprawę, że mogę już nie wrócić.
Zakładam, że to jednak mistrz ceremonii i ruszam za nim w bezpiecznej odległości.
Gość tymczasem doskonale zdaje sobie sprawę, że ma ogon, bo co jakiś czas odwraca się i posyła mi to podejrzany uśmiech, to podstępne spojrzenie.
Idę dokładnie za nim i jakimś cudem to ja zbieram twarzą pajęczyny.
Wtem rozpływa się między drzewami.
No, dobra, jestem w lesie, teraz tylko znaleźć jakieś grzyby i wyjść z tego cało.
Halo, czy są tu jakieś grzyby?
Kurde, no są.
Rosną sobie ot tak sobie.
Jak gdyby nigdy nic.
I to jeden nieopodal drugiego.
Dziwne…
Może mi w to nie uwierzycie, ale w dwie godzinki nazbierałem pełen koszyk i to bez żadnych niebezpiecznych sytuacji!
No dobra, teraz tylko odnaleźć drogę powrotną do auta i dotrzeć do niego w jednym kawałku.
Kurde…
Przecież moje auto widać stąd, gdzie stoję…
Idę i zastanawiam się nad tym wszystkim.
Jak bym nie próbował tego ugryźć, za każdym razem wychodzi mi, że po prostu miałem niebywałe szczęście.
Nieopodal parkingu ten sam koleś co wcześniej wali pokłony przed innym grzybem.
- Szatan? – pytam.
- Papierzak – odpowiada.
- Religijny człowiek – mówię do siebie.
Wracam do domu.
Myślę, czy by może nie odpocząć, ale przecież nie ma chwili do stracenia.
Biorę szczoteczkę do zębów i zabieram się za czyszczenie.
Po kilku godzinach grzyby lśnią jak nowe.
Pora je sprawdzić.
Aplikacja w smartfonie pokazuje, że połowa to pieczarki, a połowa muchomory.
Wyrzucam połowę.
Dla pewności otwieram lodówkę i skanuję grzyby na pizzy z Biedronki.
Też muchomory.
Wyrzucam pizzę i aplikację.
Połowy połowy sam jednak nie jestem pewien, więc i ta ląduje w koszu.
Tymczasem połowa połowy połowy jest obgryziona przez ślimaki.
Nie no, przecież samiec alfa i omega ze szczytu łańcucha pokarmowego nie będzie dojadał resztek po jakimś mięczaku-obojnaku.
Wyrzucam.
Rozcinam pozostałe i okazuje się, że w połowie połowy połowy połowy robale dokazują jak patusy pod Żabką w niedzielę wolną od handlu.
Wyrzucam.
Nie jest tak źle, zostały mi dwie garści grzybów!
W mojej głowie powoli układa się genialny plan:
Jedną garść usmażę, drugą — ususzę.
Wpisuję w wyszukiwarkę: „gesler, grzyby, przepis, łatwy, zanzibar”.
„Najpierw obgotuj przez 10 minut i wylej wodę. Potem obgotuj przez następne 10 minut i wylej wodę. Potem już tylko na 10 minut na rozgrzaną patelnię”.
Kierując się zdrowym rozsądkiem i rozsądnymi instrukcjami, z mojego koszyka grzybów wyszły mi dwie garści grzybów, a z jednej z nich trzy czwarte łyżki stołowej.
Coś musiałem źle zrobić, bo przecież nie wyparowały…
W końcu nadchodzi ta wiekopomna chwila:
Nabieram je na łyżkę i zjadam — na raz, bez chlebka, z namaszczeniem.
Mm… O tak… Kawior lasu…
Hm…
Smak chyba wylałem razem z wywarem…
Trudno — suszenie na pewno się uda.
W imię intensywnego grzybowego aromatu!
Zgodnie z zaleceniami — piekarnik na 40 stopni i idę spać.
Wstaję rano, w mieszkaniu unosi się intensywny grzybowy aromat.
Udało się! — myślę.
Ochoczo otwieram piekarnik.
Szukam moich grzybów, ale ich nie widzę.
Wchodzę do Internetu i tam również szukam.
W Internecie moich grzybów nie ma, ale wychodzą na jaw nowe informacje:
92% wody, no kto by pomyślał.
Ołów, kadm, rtęć i arsen.
Radioaktywny izotop cezu.
Rabdomioliza.
To całe grzebanie to jest dla jakichś psycholi!
Grzybobranie.
Grzybobabranie." Autor: Krzysztof Kościelski.
Zagroda Amaltea Zdrogowo

Kózka karpacka i półdziki rudzielec w Zdrogowie :-)
06/09/2022

Kózka karpacka i półdziki rudzielec w Zdrogowie :-)


Adres

Mrocza Gmina
89-115

Telefon

+48888880787

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zdrogowo umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Zdrogowo:

Udostępnij