02/06/2026
🕯️ 2 czerwca 1943. Hurby. 250 Polaków zamordowanych przez UPA.
Wieczorem 2 czerwca 1943 roku około tysiąca bojowników UPA wspieranych przez lokalne bojówki SKW otoczyło wołyńską wieś Hurby. Wieś nie miała żadnej zorganizowanej samoobrony. Była bezbronną. To, co nastąpiło później, przekracza ludzkie wyobrażenie - siekiery, bagnety, tortury, gwałty, żywcem spaleni w domach i stodołach. Zginęło około 250 Polaków. Ocaleni uciekali do Mizocza - po drodze wyłapywani i dobijani w lasach.
Irena Gajowczyk miała wtedy niespełna 7 lat. Widziała jak Ukraińcy mordują jej matkę - podcięli jej gardło i poćwiartowali ciało. Widziała śmierć półtorarocznego brata. Jej ojca zakatował w lesie jego własny przyjaciel, który często bywał w ich domu. Irena, ciężko ranna, została wrzucona do mrowiska. Przeżyła cudem. Z pięciorga rodzeństwa ocalała tylko ona i jedna siostra.
Sprawcy doskonale znali swoje ofiary. Wielu łączyła wieloletnia sąsiedzka przyjaźń. Na prośby o litość nikt nie odpowiedział.
Dziś Ukraina buduje panteon dla Bandery i nadaje jednostkom wojskowym imię UPA. Polska ambasada w Kijowie mówi, że "każde państwo ma prawo wybierać swoich bohaterów." Polskie ofiary z Hurb do dziś nie mają żadnego upamiętnienia na miejscu zbrodni.
🇵🇱 Prawda historyczna nie jest antyukraińska. Jest obowiązkiem wobec zamordowanych. Pamiętajmy.