02/06/2026
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej doszło do starcia dwóch podejść do sprawowania mandatu radnego.
Z jednej strony Sławomir Siwy, radny, który nie pobiera diet i zleca ich przekierowanie bezpośrednio z Urzędu Miejskiego na cele społeczne, charytatywne i jako darowizny na różne cele. Z drugiej Sebastian Jankowicz, radny koalicji Kolbiarza, beneficjent lokalnej układanki politycznej, z której czerpie garściami.
Punktem zapalnym była kwestia pracy w komisjach. Radny Siwy zwrócił uwagę, że blokowanie jego udziału w Komisji Kultury i Kultury Fizycznej realnie ogranicza środki, które poprzez jego aktywność trafiały do różnych inicjatyw i środowisk. Nie jest tajemnicą, że jego dieta zasila działania społeczne, od wsparcia konkretnych osób, przez inicjatywy obywatelskie, wsparcie instytucji charytatywnych po jednorazowe wsparcie organizacji referendum.
Radny nie wspomina o tym publicznie, my natomiast uważamy, że jest to postawa godna naśladowania, dlatego tym bardziej należy to podkreślić publicznie.
W odpowiedzi na wypowiedź radnego Siwego Jankowicz postanowił odwrócić narrację, sugerując, że to Sławomir Siwy „pozbawił dzieci środków”, rezygnując wcześniej z pracy w Komisji Rewizyjnej. Argument ten (podobnie jak Jankowicza), trudno uznać za poważny. Radny ma pełne prawo decydować, w której komisji chce pracować, zwłaszcza jeśli uważa, że gdzie indziej jego aktywność przyniesie większy efekt społeczny.
Radny Sławomir SIwy merytorycznie uzasadnił powody rezygnacji z Komisji Rewizyjnej. Jedną z nich jest fakt pełnienia funkcji jej przewodniczącego przez radnego Kwiatkowskiego. Prowadzenia dodajmy, w bezpośrednim konflikcie interesów, jako pracownik Agencji Rozwoju Nysy. Jak radny zatrudniony w spółce gminnej ma ją jednocześnie kontrolować? Jak radny zależny od Kolbiarza, ma kontrolować Kolbiarza? To przecież podstawowe zadanie tej komisji. Radny SIwy uzasadniał rezygnację także zgłoszeniami mieszkańców Sołectwa Goświnowice, którzy odwołując Kwaitkowskiego z funkcji Sołtysa informowali o poważnych nieprawidłowościach. Blokowanie decyzji o dołączeniu radnego Siwego do wspomnianej komisji przez koalicję Kolbiarz-KO to zwykła złośliwość i małostkowość, tak charakterystyczne dla tej ekipy.
Jeszcze dalej poszedł Jankowicz, formułując publiczne żądanie, by radny Siwy „pokazał i udowodnił”, na co konkretnie przeznacza swoje diety. To szczyt bezczelności. Mówimy o sytuacji, w której człowiek utrzymywany z publicznych pieniędzy i funkcjonujący w ramach politycznych koneksji domaga się szczegółowego sprawozdania z prywatnych decyzji innego radnego. Choć Jankowiczowi oczywiście g… guzik do tego, to kulisy tej zagrywki wydają się oczywiste. Chodziło o fakt, że radny Siwy kilka diet przeznaczył też na wsparcie najbliższych: swoich synów studentów, oraz Mamy, która pobiera niską emeryturę. Jest to oczywiście marginalny fragment całości. Zdecydowana większość diet trafia bowiem na cele charytatywne, społeczne, wsparcie sportu, inicjatywy obywatelskie, w tym działania referendalne.
Zarzucanie radnemu Siwemu (w dodatku przez Jankowicza), że pomógł własnej rodzinie poprzez przelanie kilku diet jako darowizny, przy jednoczesnym finansowaniu szerokiego katalogu działań społecznych i charytatywnych, jest po prostu żenujące.
Zwłaszcza gdy takie pytania zadaje osoba, która sama przez lata korzysta z publicznych środków i politycznych układów „ile wlezie”.
Kluczowy jest tu kontrast. Sławomir Siwy, radny, który swoją dietę oddaje.
Jankowicz, radny, który z mandatu czerpie.
Jak? Otóż, po zakończeniu pracy w Zakładzie Karnym w Nysie Jankowicz szukał miękkiego lądowania. Szukał i znalazł. W nyskim ZOZ-ie. Pół etatu, 5 tysięcy złotych miesięcznie. Dobrze znany mechanizm im. Kolbiarza - „Nysa to ludzie”. Swoi ma się rozumieć. Podobne przypadki można mnożyć: Bogdanowski, Gruszka, Zelent, Kwiatkowski, Nakonieczny i inni. Tu fucha niby-menadżera, tam laptop za 27 tys. By żyło się lepiej. Bierni, mierni ale wierni. Klasyka.
Zatrudnienie Jankowicza w nyskim szpitalu to polityczna hucpa. Umowa kończy mu się z końcem roku i będziemy przyglądać się decyzji dyrektora Kamińskiego. W czasie, gdy szpitale powiatowe zmagają się z brakami kadrowymi i finansowymi, utrzymywanie tego typu spadochroniarzy jest szczególnie rażące.
Na koniec warto odwrócić pytanie Jankowicza. Zanim zaczniecie rozliczać radnego Sławomira Siwego z tego, komu pomaga, odpowiedzcie sami na znacznie prostsze pytanie. Ile własnych diet przeznaczyliście na cele społeczne i charytatywne w ostatnich latach? Ile przekazaliście potrzebującym, choćby po powodzi w 2024 r.?