19/05/2026
Dziś kilka słów o człowieku, który jest wręcz podręcznikowym przykładem tego, jak wyglądała polityczna kariera w czasach P*S. Tomasz Staniek — obecny starosta opatowski. Człowiek, którego polityczny życiorys pokazuje, że w Polsce rządzonej przez P*S kompetencje często schodziły na dalszy plan, a najważniejsze były układy, lojalność wobec partii i odpowiednie znajomości.
Tomasz Staniek z wykształcenia jest organistą i przez lata pracował w kościele w Klimontowie. Można powiedzieć, że właśnie tam budował swoje pierwsze polityczne relacje i wizerunek człowieka „bliskiego ludziom” oraz moralności. W międzyczasie działał w lokalnej polityce, był radnym i przewodniczącym partii w mieście. Wystartował nawet na burmistrza Opatowa, jednak mieszkańcy wystawili mu bardzo surową ocenę — zdobył najmniej głosów spośród kandydatów.
Ale w P*S porażki wyborcze często nie mają większego znaczenia. Liczy się partyjna przydatność.
I wtedy wydarzył się polityczny cud. P*S przejmuje władzę, a dla pana Tomasza otwierają się drzwi, które dla zwykłego mieszkańca pozostałyby zamknięte na zawsze. Organista z Opatowa zostaje kierownikiem KRUS w Starachowicach. Trudno nie zadawać pytań: czy naprawdę w ponad 40-tysięcznym mieście nie było żadnego specjalisty od ubezpieczeń społecznych? Żadnego ekonomisty? Żadnego fachowca z doświadczeniem? Trzeba było sprowadzać organistę z Opatowa?
Oczywiście całkowitym przypadkiem szefem lokalnych struktur P*S w Starachowicach był poseł Lipiec.
Od tego momentu kariera Tomasza Stańka nabiera zawrotnego tempa. Jeszcze chwilę wcześniej grał religijne pieśni na organach, a już chwilę później trafia na wysokie państwowe stanowiska. Amerykański sen? Nie. Polski system partyjnych awansów w wersji P*S.
Ale to był dopiero początek. Agata Wojtyszek, wojewoda świętokrzyski z ramienia P*S, powołuje Tomasza Stańka na swojego doradcę. Trzeciego doradcę. Oficjalnie miał zajmować się organizacją wydarzeń kulturalnych. Kolejny zbieg okoliczności? Kolejna partyjna nominacja? Mieszkańcy mogą ocenić sami.
Swoją polityczną pozycję Tomasz Staniek zaczął budować również na jednym z najczulszych tematów dla mieszkańców — problemach opatowskiego szpitala. W 2013 roku, jak podawało Echo Dnia, zarzucił spółce dzierżawiącej szpital wykonanie kontraktu jedynie w 50 procentach. Problem w tym, że później okazało się, iż kontrakt był wykonany w ponad 90 procentach, a jego słowa były zwyczajnie nieprawdziwe. Ale przecież w polityce P*S od lat działa jedna zasada: najpierw wywołać strach i chaos, a dopiero później ewentualnie prostować fakty.
Potem przyszła pandemia. Ludzie stali w kolejkach, bali się o zdrowie swoje i swoich rodzin. Brakowało szczepionek. Dla zwykłych mieszkańców terminów nie było. Ale dla działaczy P*S zawsze znajdowało się miejsce poza kolejką. Tomasz Staniek, jako starosta, zaszczepił się poza obowiązującą kolejnością w podległym mu szpitalu. Sprawa odbiła się echem w całej Polsce. 2 stycznia 2021 roku został wyrzucony z P*S.
I co? I nic.
Bo w tym systemie nawet polityczne wyrzucenie z partii nie oznacza końca kariery. Dalej współpracował z P*S, a w 2024 roku został ponownie przyjęty do partii. Tak właśnie wygląda „odpowiedzialność” w wykonaniu politycznych elit.
Pan Tomasz doskonale odnalazł się również w najważniejszej specjalizacji P*S — straszeniu ludzi. W wywiadzie dla wPolsce24 alarmował, że Opatów i powiat opatowski są zagrożone najazdem imigrantów z Syrii. Padały dramatyczne słowa i wizje zagrożenia. W pewnym momencie mówił nawet o „kilkutysięcznym ośrodku dla nawet kilkudziesięciu tysięcy uchodźców” powstającym w Niemczech. Typowa polityka strachu: wzbudzać emocje, budować zagrożenie i grać na lękach mieszkańców.
Co ciekawe, te opowieści o śmiertelnym zagrożeniu migracją nie przeszkodziły staroście świętować swoich 50. urodzin na Wyspach Kanaryjskich — jednym z głównych punktów przerzutowych migrantów do Europy.
Hipokryzja? Symbol czasów P*S.
Ale Tomasz Staniek doskonale wie, jak działa partyjny system. Skoro „swoi” muszą mieć pracę, to trzeba im ją zapewnić. Dlatego na kierowniczych stanowiskach pojawiają się również polityczni „imigranci” z innych miast, między innymi z Ostrowca. I znowu pojawia się pytanie: czy naprawdę w Opatowie brakuje kompetentnych ludzi? Czy mieszkańcy tego miasta i powiatu, nie zasługują na dobrze płatne stanowiska we własnym powiecie?
Tomasz Staniek jest dziś symbolem całego mechanizmu P*S — mechanizmu budowanego na układach, lojalności partyjnej, politycznym strachu i nieustannym kreowaniu wizerunku. Zdjęcia z księżmi, posłami i działaczami partyjnymi, patriotyczne hasła i święte obrazki — tego u niego nie brakuje. Za to bardzo trudno znaleźć szczere mówienie o tym, ile pieniędzy z Unii Europejskiej trafiło do powiatu opatowskiego. A przecież to właśnie środki unijne od lat finansują ogromną część lokalnych inwestycji i rozwoju.
Może więc najwyższy czas, aby mieszkańcy zdjęli polityczne opaski z oczu i zaczęli patrzeć nie na partyjne obrazki oraz propagandowe hasła, ale na fakty. Bo Opatów zasługuje na rozwój oparty na kompetencjach, a nie na politycznych układach.