08/05/2026
Jest taka fraza, która często krąży na macierzyńskich grupach wsparcia i profilach parentingowych. ,,To minie".
A co jeśli jednak te trudności nie mijają w każdym przypadku?
Wyobraź sobie że masz roczne/półtoraroczne dziecko. Nie potrafi mówić, już chodzi, ale jest jeszcze niezdarne i na dłuższe trasy potrzebuje wózka. Nie rozumie jakie niebezpieczeństwa niosą z sobą np. nadjeżdżający samochód lub wejście na parapet. Potrzebuje pomocy w jedzeniu, a gdy je samo, zrzuca posiłek z talerza. Nie potrafi jeszcze bawić się klockami, puzzlami i rysować. Najciekawsze są zabawki sensoryczne, dźwiękowe i świecące. Rzeczy takie jak garnki, woda, piloty i inne przedmioty, które do zabawy nie służą, też są ciekawe. Obserwuje dorosłych, przejawia chęć naśladowania niektórych czynności domowych, takich jak odkurzanie lub zaniesienie ubrań do pralki. Podejmuje próby jeżdżenia na trójkołowym rowerku. Nie korzysta jeszcze z nocnika i trzeba zmieniać mu pieluchy. Jednak nie zawsze chce to robić i się buntuje, a waży już kilkanaście kilkogramów. Takie maluchy rzadko kiedy przesypiają całą noc, a ciągu dnia mają jeszcze drzemkę, na którą czasem trudno je położyć. Spotkania z znajomymi często wyglądają tak, że musisz ciągle pilnować swoje dziecko, żeby nie zrobiło czegoś komuś, sobie lub czegoś nie zepsuło. Dziecko wkłada wiele rzeczy do buzi, a czasem może ugryźć i pociągnąć za włosy.
Wiesz, że go kochasz, ale te wszystkie trudności czasem sprawiają, że masz dość, jednak wiesz, że kiedyś miną...
W niektórych przypadkach nie miną.
Jestem mamą dziecka z niepełnosprawnością intelektualną. Mój prawie 4letni syn nie mówi, nie korzysta sam z nocnika, nie potrafi się ubrać i zjeść bez pomocy. Potrzebuje opieki praktycznie 24h/h. Znając inne przypadki dzieci z jego chorobą, mogę domniemywać, że w przyszłości też łatwo nie będzie.
Nie lubię się żalić. Jednak dziś, po przeczytaniu postu pomyślałam, że ja też chcę powiedzieć na głos, że czasem jest mi przykro, żal, czuję zazdrość i tęsknotę za "normalnym życiem" z zdrowymi dziećmi.
Czasem.
Bo na codzień nie mam czasu nad tym rozmyślać ;)