Lawendowe Wsparcie

Lawendowe Wsparcie Julianna Mońka -
Doula, instruktorka hipnoporodu, promotorka karmienia piersią, Śląsk, Orzesze, Mikołów

Jest taka fraza, która często krąży na macierzyńskich grupach wsparcia i profilach parentingowych. ,,To minie". A co jeś...
08/05/2026

Jest taka fraza, która często krąży na macierzyńskich grupach wsparcia i profilach parentingowych. ,,To minie".
A co jeśli jednak te trudności nie mijają w każdym przypadku?

Wyobraź sobie że masz roczne/półtoraroczne dziecko. Nie potrafi mówić, już chodzi, ale jest jeszcze niezdarne i na dłuższe trasy potrzebuje wózka. Nie rozumie jakie niebezpieczeństwa niosą z sobą np. nadjeżdżający samochód lub wejście na parapet. Potrzebuje pomocy w jedzeniu, a gdy je samo, zrzuca posiłek z talerza. Nie potrafi jeszcze bawić się klockami, puzzlami i rysować. Najciekawsze są zabawki sensoryczne, dźwiękowe i świecące. Rzeczy takie jak garnki, woda, piloty i inne przedmioty, które do zabawy nie służą, też są ciekawe. Obserwuje dorosłych, przejawia chęć naśladowania niektórych czynności domowych, takich jak odkurzanie lub zaniesienie ubrań do pralki. Podejmuje próby jeżdżenia na trójkołowym rowerku. Nie korzysta jeszcze z nocnika i trzeba zmieniać mu pieluchy. Jednak nie zawsze chce to robić i się buntuje, a waży już kilkanaście kilkogramów. Takie maluchy rzadko kiedy przesypiają całą noc, a ciągu dnia mają jeszcze drzemkę, na którą czasem trudno je położyć. Spotkania z znajomymi często wyglądają tak, że musisz ciągle pilnować swoje dziecko, żeby nie zrobiło czegoś komuś, sobie lub czegoś nie zepsuło. Dziecko wkłada wiele rzeczy do buzi, a czasem może ugryźć i pociągnąć za włosy.
Wiesz, że go kochasz, ale te wszystkie trudności czasem sprawiają, że masz dość, jednak wiesz, że kiedyś miną...

W niektórych przypadkach nie miną.

Jestem mamą dziecka z niepełnosprawnością intelektualną. Mój prawie 4letni syn nie mówi, nie korzysta sam z nocnika, nie potrafi się ubrać i zjeść bez pomocy. Potrzebuje opieki praktycznie 24h/h. Znając inne przypadki dzieci z jego chorobą, mogę domniemywać, że w przyszłości też łatwo nie będzie.

Nie lubię się żalić. Jednak dziś, po przeczytaniu postu pomyślałam, że ja też chcę powiedzieć na głos, że czasem jest mi przykro, żal, czuję zazdrość i tęsknotę za "normalnym życiem" z zdrowymi dziećmi.
Czasem.
Bo na codzień nie mam czasu nad tym rozmyślać ;)




Wiem, że wiele osób, czeka na moją historię domowego porodu, jednak na nią jeszcze poczekacie. Teraz na świeżo, spisuję,...
08/11/2025

Wiem, że wiele osób, czeka na moją historię domowego porodu, jednak na nią jeszcze poczekacie. Teraz na świeżo, spisuję, wspomnienia z połogu. Dla niektórych, może są to zbyt prywatne i intymne sprawy. Ja jednak stwierdziłam, że chcę się nimi podzielić, ponieważ wiem, że wiele kobiet szuka prawdziwych historii okołoporodowych. Myślę, że te szczere relacje są ważne.

Połóg tydzień pierwszy.

Tadzio urodził się w sobotę o 17:43. Starszaki były już pół dnia u moich rodziców. Miały zostać tam na dwie noce. Planowo tyle, ile minimum nocy byłabym w szpitalu.
Połóg rozpoczynam z przytupem, bo gdy położne jadą do domu, mój mąż zaczyna mieć rewolucje żołądkowe i stety niestety wymioty nie są wywołane spadkiem adrenaliny po porodzie, tylko wirusem, który krąży w naszej rodzinie od jakiegoś tygodnia.
Także pierwsza noc z noworodkiem i jesteśmy jak ślepy z kulawym. Ja wymęczona porodem, on z gorączką i bólem brzucha. W nocy jest mi ciepło i zimno równocześnie. Przystawiam noworodka do piersi, który na moje oko za często się budzi (pierwszą dobę powinien przespać c’nie?) Jestem słaba, obolała, czuję się lepka z potu i krwi. Mimo to, czuję się błogo. Przed snem i w nocy powiadamiam najbliższe koleżanki o tym, że urodziłam. Że w domu i że wszystko dobrze.

Rano myślę o tym, że powinnam coś zjeść. Jak zawsze po porodzie nie mam apetytu. W końcu według planu, mąż robi mi pyszny habermus-orkisz z bakaliami i przyprawami.

W domu jest cicho. Leniwie odpoczywamy. Mój mąż pojechał do moich rodziców na obiad i przywiózł też dla mnie. Dalej nie chce mi się jeść, ale zjadam, bo wiem, że muszę. W kubku termicznym ciągle mam ciepłą herbatę lub zioła. Martwię się najstarszym synkiem, bo go też dopadł wirus, ale wiem też, że jest pod dobrą opieką moich rodziców. Tadzio w dzień śpi i pije. Jesteśmy głównie w łóżku

Po drugiej nocy budzę się bardzo obolała i słaba. W południe mąż pojechał po chłopców, a do mnie przyjechała położna. Cieszy się, że widzi mnie w łóżku, a ja kompletnie nie czuję potrzeby z niego wychodzić. Mile spędzam z nią czas. Ona jedzie do domu, a za chwilę wracają moje chłopaki.
Ciąg dalszy w komentarzu...👇

Adres

Traugutta
Orzesze
43-180

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Lawendowe Wsparcie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Lawendowe Wsparcie:

Udostępnij