08/08/2026
– Dlaczego pani to robi?
– Bo mogę.
– Ale po co?
– Bo to daje poczucie siły. Wie pani, jakie to uczucie, kiedy dorosły człowiek boi się wejść do mojego gabinetu? Kiedy przed wysłaniem maila czyta go dziesięć razy? Kiedy przestaje wierzyć we własne kompetencje?
Kiedy przeprasza za rzeczy, których nie zrobił? To jest moment, w którym wiem, że wygrałam. Nie chodzi o dokumenty. Nie chodzi o wyniki. Chodzi o dominację.
MOBBERKA NA KOZETCE
– Dzień dobry. Proszę usiąść. Dlaczego pani tu przyszła?
– Bo kazali.
– Kto?
– Bliscy. Twierdzą, że mam problem.
– A pani?
– Ja problemu nie widzę.
– Opowie mi pani o swojej pracy?
– Lubię swoją pracę.
– Naprawdę?
– Nie. Sama praca jest nudna. Dokumenty. Zebrania. Terminy. To wszystko jest przewidywalne. Ale ludzie... ludzie są ciekawi.
– Co ma pani na myśli?
– To, że można ich sprawdzić. Wystarczy znaleźć odpowiednią osobę. Niektórzy mówią „ofiara”. Ja wolę mówić „maskotka”. Brzmi milej. Wie pani, co jest najciekawsze? Nie trzeba krzyczeć codziennie. Wystarczy kilka tygodni. Potem oni wykonują połowę mojej "pracy". Budzą się trzy godziny przed budzikiem. Jeszcze leżą w łóżku, a już myślą o mnie.
Analizują, co powiedziałam wczoraj. Zastanawiają się, co zrobię dzisiaj.
Czy znowu dołożę obowiązków. Czy uznam, że wszystko wykonali źle.
Czy podniosę głos.
Czy nazwę ich nieudacznikami. Czy wyślę pismo do starosty albo wójta o niesubordynacji.
Czy będzie upomnienie. Nagana. Kolejne upokorzenie.
Ja jeszcze piję poranną kawę a już jestem w ich głowach. To jest dopiero władza. Ludzie myślą, że mobbing polega na krzyku. Nie.
Najwyższy poziom osiąga się wtedy, kiedy nie trzeba już krzyczeć. Kiedy człowiek sam siebie niszczy. Ja tylko od czasu do czasu przypominam mu, kto tu rządzi.
– Dlaczego pani to robi?
– Bo mogę.
– Ale po co?
– Bo to daje poczucie siły. Wie pani, jakie to uczucie, kiedy dorosły człowiek boi się wejść do mojego gabinetu? Kiedy przed wysłaniem maila czyta go dziesięć razy? Kiedy przestaje wierzyć we własne kompetencje?
Kiedy przeprasza za rzeczy, których nie zrobił? To jest moment, w którym wiem, że wygrałam. Nie chodzi o dokumenty. Nie chodzi o wyniki. Chodzi o dominację.
– Nie ma pani wyrzutów sumienia?
– Dlaczego miałabym mieć?
Przecież nikt niczego mi nie udowodnił. Zawsze znajdzie się uzasadnienie. Wymagam wysokich standardów. Dbam o jakość pracy. Muszę egzekwować obowiązki. Piękne zdania. Bardzo przydatne. A kiedy ktoś zaczyna się bronić? Wtedy mówię, że jest konfliktowy. Że nie potrafi pracować w zespole. Że ma problemy emocjonalne.To działa zaskakująco często.
– Słyszę, że podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej.
– Oczywiście. Poprzednia praca też była ciekawa. Pod koniec zrobiło się trochę za gorąco, więc zmieniłam miejsce. Nowy urząd.
Nowi ludzie. Nowe możliwości.
Bo przecież schemat zawsze jest taki sam. Najpierw wybieram osobę. Potem odbieram jej pewność siebie. Później cierpliwie obserwuję. Nie wszyscy wytrzymują. Jedni odchodzą. Drudzy chorują.Trzeci walczą. Lubię tych ostatnich. Dają najwięcej satysfakcji.
............
To oczywiście literacka fikcja (?). Ale psychologia od lat opisuje mechanizmy przemocy psychicznej w bardzo podobny sposób. Dla części sprawców najważniejsze nie są efekty pracy ani dobro instytucji.
Najważniejsze staje się poczucie kontroli. Możliwość decydowania o cudzych emocjach. Budowanie własnej wartości poprzez umniejszanie wartości innych. Władza staje się nie narzędziem zarządzania, lecz źródłem osobistej satysfakcji.
Najbardziej przerażające jest jednak coś innego. Mobbing bardzo rzadko zaczyna się od wielkiego wybuchu. Najczęściej zaczyna się od drobnych gestów. Publicznych uwag. Podważania kompetencji. Izolowania. Odbierania sprawczości. Ośmieszania. Zmieniania zasad. Wzbudzania ciągłej niepewności.
Po miesiącach człowiek przestaje wierzyć własnej pamięci, własnym umiejętnościom i własnej wartości. To nie jest zwykły konflikt. To proces. Proces świadomego albo powtarzanego niszczenia drugiego człowieka.
A największym zwycięstwem mobbera nie jest to, że ktoś odchodzi z pracy.
Największym zwycięstwem jest chwila, w której ofiara uwierzy, że naprawdę jest nikim.
I właśnie dlatego o mobbingu trzeba mówić głośno. Bo za każdą statystyką, za każdym postępowaniem sądowym i za każdym przepisem prawa stoi człowiek, który pewnego dnia przestał bać się pracy, a zaczął bać się drugiego człowieka. A urząd, szkoła czy inna instytucja publiczna nigdy nie będzie miejscem służby publicznej, jeśli stanie się miejscem, w którym strach jest narzędziem zarządzania.
Postaw kawę autorowi. Stać Cię 😀😀 Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy