25/05/2025
Gaszow - enklawa
Gdy wydaje Ci się, że znasz Dolny Śląsk, to zawsze jest coś, co zaskoczy.
To, że w każdym prawie miejscu, gdzieś mijamy pozostałości cmentarzy ewangelickich, to praktycznie norma. W różnych fazach rozkładu, czy może przywracania.
Ale ten zaskoczył. Jedno, że dotrzeć ciężko (mam nadzieję, że rolnik wybaczy jazdę rowerem przez posiane pole).
W Gaszowie ludu trochę mieszkało, ale że do kościoła zawsze było daleko, to chociaż swoich bliskich chcieli chować bliżej.
Cmentarz już za wsią postawili. Wybudowali kaplicę z dwoma dzwonami.
Po wojnie dzwony przydzielono do pobliskich parafii. Czasu tylko było trzeba, by las zawładnął coraz bardziej cmentarzem.
Gdy już znajdziesz cmentarz, to nie można się nadziwić, jak barwinek niczym kobierzec pokrył byle groby.
Kaplica z pobliskiego piaskowca trzyma się tylko murami.