Tomaszów Mazowiecki - Moje Miasto

Tomaszów Mazowiecki - Moje Miasto Strona poświęcona mieszkańcom i osobom, którym losy Tomaszowa Mazowieckiego nie są obce..

13/07/2026
13/07/2026

Z cyklu „AW poniedziałek 6:07” Seria o zdrowiu.
Odcinek 9 - odpowiedzialność.

Jest poniedziałek 6:07. Piję kawę. Wyprasowałem koszulę. Buty wypastowałem. Odpowiedziałem na e-maile. Wracam to rzeczywistości, pierwszy raz od trzech lat byłem na urlopie… i to 6 dni. Jak na mnie to dużo, bo nie jestem fanem podróżowania.

Zanim zacznie się kolejny tydzień, chcę napisać o sprawie, która od wielu miesięcy zajmuje mi najwięcej czasu. Im dłużej trwa dyskusja o przyszłości naszego szpitala, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dziś najważniejsze nie jest to, kto ma rację. Najważniejsze jest to, kto jest gotów wziąć odpowiedzialność za przyszłość ochrony zdrowia w Tomaszowie Mazowieckim.

Od początku tej dyskusji nie ograniczałem się do krytyki. Przedstawiłem konkretny pomysł. Rozmawiałem z Ministerstwem Zdrowia, z niemal wszystkimi rektorami uczelni medycznych w Polsce, z dyrektorami szpitali klinicznych i ludźmi, którzy od lat zarządzają największymi jednostkami medycznymi w kraju. Konsultowałem ten projekt z osobami, które mają za sobą dziesiątki lat doświadczenia. To właśnie z tych rozmów narodziła się propozycja współpracy i konsolidacji z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi.

W ubiegłym tygodniu radni mogli wysłuchać Pani dr Moniki Domareckiej, dyrektor szpitala klinicznego. Przez kilka godzin odpowiadała na wszystkie pytania, rozwiewała wątpliwości i pokazywała konkretne rozwiązania. Mówiła o gwarancjach dla pracowników, możliwościach rozwoju, dodatkowych środkach, nowoczesnym sprzęcie i doświadczeniach wynikających z konsolidacji wielu szpitali. Chcę Jej za to serdecznie podziękować. Za profesjonalizm, spokój i ogromną wiedzę. Znając sposób zarządzania Pani Dyrektor oraz dorobek i doświadczenie Jego Magnificencji Rektora prof. dr hab. Janusza Piekarskiego, nie mam najmniejszych wątpliwości, że byłaby to jednostka zarządzana na najwyższym poziomie.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której chcę powiedzieć bardzo otwarcie. Tak, wolałbym, aby tak ważną dla naszego miasta jednostką zarządzał Uniwersytet Medyczny w Łodzi niż lokalni politycy. Niezależnie od tego, z jakiej są partii, czy są z P*S, Koalicji Obywatelskiej, czy jutro zmienią polityczne barwy. Szpital nie powinien być uzależniony od wyniku kolejnych wyborów, lokalnych układów ani politycznych ambicji. Powinien być zarządzany przez ludzi, którzy całe życie zajmują się ochroną zdrowia i są rozliczani z jakości leczenia, a nie z politycznych wpływów. Dlatego słowa „sprzedaż”, „przekazanie” czy „konsolidacja” nie robią na mnie większego wrażenia. To są tylko formy prawne. Dla mnie najważniejsze jest jedno pytanie: czy po tej zmianie pacjent będzie miał lepszą opiekę, czy lekarze i pielęgniarki będą mieli większe możliwości rozwoju, czy łatwiej będzie pozyskać specjalistów, nowoczesny sprzęt i pieniądze na inwestycje. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to właśnie taki kierunek powinniśmy wybrać.

Od samego początku proponowałem również coś jeszcze. Okrągły stół z udziałem Ministerstwa Zdrowia, NFZ, Rektora Uniwersytetu Medycznego, dyrekcji szpitala klinicznego, pracowników naszego szpitala i wszystkich zainteresowanych. Chciałem, aby padły wszystkie pytania i wszystkie odpowiedzi. Aby rozmawiać spokojnie, merytorycznie i z udziałem ludzi, którzy naprawdę znają się na zarządzaniu ochroną zdrowia. Nie chciałem politycznych konferencji ani internetowych awantur. Chciałem rozmowy o faktach. Niestety od początku więcej energii poświęcono na polityczne kombinacje niż na wspólne szukanie najlepszego rozwiązania.

Cieszę się, że głos w tej dyskusji zabrał również jeden z lekarzy naszego szpitala. Ma pełne prawo zadawać pytania i oczekiwać odpowiedzi. Właśnie dlatego od pierwszego dnia mówiłem, że personel powinien być partnerem tej rozmowy. Jestem gotów rozmawiać z każdym, kto chce merytorycznej dyskusji. Nie z politycznym „ble ble”, ale z ludźmi, którzy chcą wspólnie znaleźć najlepsze rozwiązanie dla pacjentów.

Jeżeli ktoś ma lepszy pomysł, naprawdę zachęcam, żeby go przedstawił. Skonsultował z ekspertami, pokazał wyliczenia i wziął za niego odpowiedzialność. Ja swój pomysł przedstawiłem. Jestem gotów wziąć za niego pełną odpowiedzialność. Chyba nikt rozsądny nie sądzi, że proponowałbym rozwiązanie, które mogłoby pogorszyć bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców mojego miasta. Jeśli jednak ktoś uważa, że istnieje lepsza droga, niech ją pokaże. Dziś słyszę przede wszystkim jedno wielkie „nie”, ale wciąż nie usłyszałem żadnej realnej alternatywy.

Pamiętajmy też o czymś bardzo ważnym. Nie zatrzaskujmy tych drzwi. Uniwersytet Medyczny nie musi czekać właśnie na Tomaszów. Po tym, jak poinformowałem o możliwości takiej współpracy, odezwali się również przedstawiciele innych samorządów. Wiem, że w Pabianicach rozmowy są już znacznie bardziej zaawansowane. Są na etapie wyceny. Takie szanse nie czekają w nieskończoność. Jeżeli dziś z nich zrezygnujemy, może się okazać, że nikt już z taką propozycją do Tomaszowa nie wróci. Wtedy odpowiedzialność za tę decyzję poniosą ci, którzy dziś mówią „nie”, nie przedstawiając żadnego własnego planu.

Na koniec zapraszam do rozmowy wszystkich, którym naprawdę zależy na przyszłości naszego szpitala. Dziękuję lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom i pracownikom, którzy w ostatnich tygodniach przyszli do mnie ze swoimi pytaniami i wątpliwościami. Na każde z nich starałem się odpowiedzieć, konsultując je z ekspertami, dyrekcją szpitala klinicznego i Uniwersytetem Medycznym.

Do wszystkich radnych powiatowych skierowałem prośbę o przedstawienie swojego stanowiska. Nadal czekam na odpowiedzi. O to samo poproszę również radnych miejskich. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto i jaką bierze odpowiedzialność za przyszłość naszego szpitala.

I jeszcze jedna refleksja. Im dłużej trwa ta dyskusja, tym bardziej przekonuję się, że wokół naszego szpitala interesów jest znacznie więcej niż tylko polityczne. Dlatego, gdy ktoś kolejny raz zabierze głos, naprawdę warto sprawdzić czy nie stoi za tym jego prywatny interes.

Jeśli ta szansa zostanie odrzucona, a za kilka lat ktoś przyjdzie do mnie i powie: „Adrian, miałeś rację”, to nie będę miał z tego żadnej satysfakcji. Bo wtedy może być już zwyczajnie za późno. Znacznie bardziej chciałbym, żebyśmy wspólnie mogli powiedzieć, że podjęliśmy odważną decyzję, dzięki której mieszkańcy mają lepszy, nowocześniejszy i bezpieczniejszy szpital. Bo w tej sprawie nie chodzi o moje ambicje ani o polityczne zwycięstwo. Chodzi o zdrowie i życie mieszkańców Tomaszowa. I właśnie za to jestem gotów wziąć odpowiedzialność.

PS: Mam tylko jedną prośbę. Nie zmarnujmy szansy tylko dlatego, że ktoś bardziej od rozwoju szpitala ceni własne wpływy lub interesy.

Udostępniajcie dalej. Komentujcie. Rozmawiajcie.

Dobrego tygodnia! ✌️

Poniedziałek 6:07. AW.

29/06/2026

Z cyklu „AW poniedziałek 6:07” Seria o zdrowiu.
Odcinek 8 - teraz okaże się, komu naprawdę zależy na pacjentach.

Jest poniedziałek 6:07. Piję kawę. Wyprasowałem koszulę. Buty wypastowałem. Odpowiedziałem na e-maile. Dziś mam kilka spotkań podczas dyżuru poselskiego i jadę do Warszawy, bo dzieją się naprawdę ważne sprawy, ważne dla naszego regionu.

Są sprawy, przy których naprawdę nie liczy się polityka. Liczy się tylko odpowiedź na jedno pytanie: co będzie najlepsze dla naszych mieszkańców, co będzie najlepsze dla pacjentów?

Dlatego cieszę się, że w ostatni piątek odbyło się nasze spotkanie z JM Rektorem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi i Panią Dyrektor Szpitala Klinicznego. W rozmowach uczestniczył starosta powiatu tomaszowskiego, członek zarządu, radny i przewodniczący rady powiatu Michał Jodłowski. Mogliśmy otwarcie porozmawiać o przyszłości Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.

Padło wiele ważnych słów i deklaracji. Pojawiły się też pytania i obawy. To naturalne. Jedna z nich dotyczyła formy prawnej. TCZ działa jako spółka z o.o., więc ewentualna konsolidacja wymagałaby sprzedaży spółki Uniwersytetowi Medycznemu w Łodzi. W praktyce natomiast nie oznacza to prywatyzacji. Wręcz przeciwnie. Szpital przeszedłby z własności samorządu do podmiotu publicznego, Uniwersytetu Medycznego, jednej z najlepszych uczelni medycznych w Polsce. To zmiana właścicielska w obrębie sektora publicznego, która może oznaczać również wpływ środków do budżetu powiatu i przede wszystkim otworzyć szpitalowi dostęp do znacznie większych możliwości rozwoju, inwestycji, kadry i zaplecza naukowego.

Szczególnie zapamiętałem słowa Pana Rektora. Powiedział jasno, że uczelnia będąca w ścisłej krajowej czołówce nie może pozwolić sobie na działania, które pogorszyłyby sytuację pacjentów. Celem jest rozwój szpitala, poprawa jakości leczenia i budowanie silnego ośrodka medycznego. Podobne deklaracje usłyszeliśmy również ze strony Pani Dyrektor Szpitala Klinicznego. Rozmawialiśmy także o przyszłych inwestycjach i kierunkach rozwoju. To daje nadzieję.

Teraz czas na okrągły stół z udziałem Rektora, Dyrektora Szpitala Klinicznego, ministerstwa, NFZ, władz powiatu, radnych, pracowników szpitala i mieszkańców. Nie po to, aby kogokolwiek przekonywać na siłę, ale aby odpowiedzieć na wszystkie pytania i rozwiać wszystkie wątpliwości.

Od wielu miesięcy powtarzam, że jest to największa szansa dla szpitala w Tomaszowie od wielu lat. I nie odpuszczę tej sprawy.

Dzisiaj pozostaje jedno pytanie. Czy wszyscy lokalni politycy będą mieli odwagę postawić na dobro pacjentów i rozwój szpitala? Czy może dla niektórych ważniejsze okaże się utrzymanie wpływów, do których przez lata zdążyli się przyzwyczaić?

Ja wybieram pacjentów. I dlatego o szpital będę walczył do końca.

PS: Będę miał Wam jeszcze dużo wiadomości do przekazania. I nie odpuszczamy.

Udostępniajcie dalej. Komentujcie. Rozmawiajcie.

Dobrego tygodnia! ✌️

Poniedziałek 6:07. AW.

18/05/2026

Z cyklu „AW poniedziałek 6:07” Seria o zdrowiu.
Odcinek 3 - Układ odnalazł sumienie?

Jest poniedziałek 6:07. Piję kawę. Wyprasowałem koszulę. Buty wypastowałem. Odpowiedziałem na e-maile. Już dojechałem do Warszawy, mam kilka spotkań, głównie w sprawie ochrony zdrowia, a później wracam do Tomaszowa. Jutro zapraszam Was na spotkanie z Ministrem Waldemarem Żurkiem, to będzie dobry czas.

Szpital powinien ratować zdrowie i życie. Nie stanowiska. Nie układy. Nie polityczne interesy. To powinno być oczywiste, a w ostatnich dniach wokół tomaszowskiego szpitala znowu budowano złe emocje, atmosferę strachu i politycznego chaosu. Zamiast spokojnej, odpowiedzialnej rozmowy o przyszłości placówki pojawiło się szczucie ludzi, podgrzewanie atmosfery i straszenie personelu medycznego wizjami katastrofy. Padały porównania do innych szpitali, choćby do Tuszyna, mimo że tam mówimy o zupełnie innym modelu współpracy, opartym o szpital wojewódzki, a nie uniwersytecki. Manipulowano faktami, budowano atmosferę zagrożenia i przekonywano ludzi, że każda zmiana oznacza likwidację, degradację albo utratę bezpieczeństwa.

I właśnie dlatego tak bardzo zdumiał mnie wpis „jeszcze-prezesa” szpitala Borowskiego, który pod koniec swojej kilkutygodniowej kariery na stanowisku prezesa postanowił wypromować się jako wielki menadżer, człowiek dialogu i obrońca dobra mieszkańców. Niestety z miernym skutkiem, bo fałsz i hipokryzja biją z niemal każdego zdania. Najbardziej uderzające jest to, że „kilkutygodniowy prezes” szpitala próbuje dziś przedstawiać siebie jako osobę stojącą ponad polityką, emocjami i całym konfliktem wokół szpitala. Tymczasem mieszkańcy Tomaszowa doskonale pamiętają, że nie jest żadnym „apolitycznym ekspertem”, tylko radnym Marcina Witko, czyli środowiska pisu, które od lat ma ogromny wpływ na funkcjonowanie szpitala i jest jednym z głównych architektów fatalnej sytuacji szpitala i jego postępującego upolitycznienia.

Bo jeśli ktoś przez lata współtworzył system, który doprowadził placówkę do obecnej sytuacji, to naprawdę trudno dziś przedstawiać siebie jako człowieka stojącego ponad problemem. I właśnie dlatego tak trudno dziś słuchać opowieści o „dialogu”, „merytorycznej debacie” i „dobru pacjenta”.

Bo mieszkańcy widzieli przez lata coś zupełnie odwrotnego. Mieszkańcy Tomaszowa widzieli polityczne sterowanie szpitalem z tylnego fotela przez ludzi, którzy nigdy nie chcieli brać odpowiedzialności za skutki swoich decyzji. Widzieli obsadzanie stanowisk politycznymi nominatami. Widzieli tworzenie kolejnych funkcji, stanowisk i prokur dla znajomych. Widzieli gigantyczne wynagrodzenia dla wybranych i zatrudnianych „swoich”. I widzieli też, że w tym wszystkim coraz mniej miejsca zostaje dla pacjenta. Są też sprawy, które wymagają gruntownego wyjaśnienia… ale to się nie przeterminuje. Wyjaśnimy.

Najbardziej wstrząsającym przykładem instrumentalnego traktowania pacjentów i samego szpitala było wielomiesięczne opóźnianie inwestycji z KPO dot. opieki długoterminowej dla osób starszych. Nie dlatego, że projekt był zły. Nie dlatego, że był niepotrzebny. Ale dlatego, że prezes szpitala „nie był ich”. To pokazuje całą prawdę o tych ludziach i ich rzekomej „trosce o mieszkańców”. I jeśli dziś tę inwestycję z KPO uda się dokończyć, to nie dzięki tym, którzy ją opóźniali, ale dzięki wsparciu Ministerstwa Zdrowia, które mimo całego chaosu i politycznych konfliktów dało jeszcze szansę na uratowanie projektu.

Wyjątkową hipokryzją są słowa prezesa szpitala o „dialogu” wokół współpracy z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi. Bo wiele osób pamięta niedawną sytuację, gdy ordynatorzy zostali wezwani właśnie przez prezesa Borowskiego i nakłaniani do podpisywania protestu przeciw tej współpracy, protestu opartego bardziej na strachu, politycznych interesach i insynuacjach niż na faktach. Trudno więc poważnie traktować dzisiejsze deklaracje o „otwartości na debatę”, skoro wcześniej próbowano budować atmosferę strachu i konfliktu. Poczekamy i… po czynach ich poznamy.

Najbardziej bolesne jest jednak to, że w tym wszystkim próbuje się zasłaniać personelem medycznym. Tymczasem lekarze, pielęgniarki, ratownicy i cały personel tego szpitala od lat wykonują heroiczną pracę mimo chaosu organizacyjnego, braków kadrowych i politycznych konfliktów na górze. To oni są największą wartością tego miejsca a nie prezesi, zarządy i polityczne układy.

Mieszkańcy Tomaszowa mają już dość tego, że o szpital stał się politycznym zapleczem układów, a pacjent przestał się liczyć. Szpital powinien być miejscem ratowania zdrowia i życia, a nie miejscem politycznych wpływów, personalnych układanek i walki o stanowiska. Tomaszów zasługuje na coś więcej. Pacjenci zasługują na coś więcej. I pracownicy naszego szpitala również zasługują na coś więcej.

Przez ostatnie dwa lata jako przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Leczenia Żywieniowego spotkałem się ze wszystkimi rektorami uczelni medycznych w Polsce, rozmawiałem z dyrektorami szpitali klinicznych, ekspertami i ludźmi, którzy od lat budują nowoczesną medycynę. I wiecie co słyszę od nich wprost? Że możliwość współpracy Tomaszowa ze szpitalem klinicznym i Uniwersytetem Medycznym to może być jedna z największych szans rozwojowych dla naszego miasta i szpitala. Tymczasem nasze lokalne „tęgie głowy”, samozwańczy wybitni menadżerowie i „doradcy” za grube pieniądze zamiast usiąść do merytorycznej rozmowy urządzają polityczne przedstawienie i produkują kolejne fale strachu.

Nie odpuszczę tej sprawy. Bo dla mnie to nie jest polityka. To może być jedna z najważniejszych decyzji dla Tomaszowa na lata. I jako poseł tej ziemi nie pozwolę, żeby tę szansę zmarnowano przez układy, ego i krótkowzroczność. Ostateczna decyzja i odpowiedzialność na lata będzie należała do radnych rady powiatu.

PS: Będę miał Wam jeszcze dużo do powiedzenia…

Udostępniajcie dalej. Komentujcie. Rozmawiajcie.

Dobrego tygodnia! ✌️

Poniedziałek 6:07. AW.

Adres

Plac Kościuszki
Tomaszów Mazowiecki
97-200

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tomaszów Mazowiecki - Moje Miasto umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij