Podhalański Batalion Piechoty Górskiej

Podhalański Batalion Piechoty Górskiej Podhalański Batalion Piechoty Górskiej

Cichociemny "Zapora".
24/09/2025

Cichociemny "Zapora".

29/08/2022

Po dłuższej przerwie, kontynuując wspomnienia gen. Kuropieski chce zamieścić wspomnienia o ćwiczeniu batalionu piechoty górskiej, a także o byłym dowódcy batalionu gen. Urbańczyku.
Gen. Urbańczyk po ukończeniu służby w Oficerskiej Szkole KBW w Legnicy w maju 1960 objął obowiązki dowódcy batalionu piechoty górskiej. Obowiązki Dowódcy pełnił do roku 1963 kiedy został skierowany do Akademii Sztabu Generalnego WP. Akademie ukończył z wynikiem bardzo dobrym i decyzja Komendanta Akademii gen. Kuropieski został wykładowcą w tej Akademii.
O przebiegu służby wojskowej dokładnie pisał kol. Czarny we wspomnieniach o Generale.
O ćwiczeniu batalionu piechoty górskiej w roku 1967, którego kierownikiem był gen. Urbańczyk tak wspomina gen. Kuropieska,

„Zadbałem również o organizacje ćwiczeń w terenie górzystym w Bieszczadach. Bazę stanowiły koszary w Sanoku z których dojeżdżaliśmy do różnych miejsc startu narciarskiego.
Zostało również przeprowadzone wcale udane ćwiczenie w terenie górskim w oparciu o garnizon Nowego Sącza
Ćwiczenie to z użyciem helikopterów i batalionem strzelców górskich z Wadowic wypadło bardzo efektownie i okazało się wielce pouczającym, głównie dzięki majorowi czy już podpułkownikowi Tadeuszowi Urbańczykowi, który kiedyś był dowódca tego batalionu
Po omówieniu w czasie zbiorki wszystkich ćwiczących podziękowałem uczestnikom i organizatorowi ppłk. Urbańczykowi o którym przy okazji powiedziałem jeszcze kilka pochlebnych zdań, co wywołało na nim takie wrażenie ze spostrzegłem łzy w jego oczach.
Na ćwiczeniu tym byli również na nartach lotnicy. Wprowadzenie śmigłowców do walki w górach zapowiadało rewelacje w stosowaniu zabiegów zwalczania gniazd oporu w górach przy użyciu nart i płóz, w terenie arcytrudno dostępnym, zwłaszcza w warunkach zimowych.
Bardzo byłem rad z wyników ćwiczenia, zwłaszcza kiedy je porównywałem z podobnymi akcjami w latach trzydziestych”
Jak czytamy wspomnienia gen. Kuropieski i kol. Czarnego a także wpisy znajomych generała daje się zauważyć bardzo dobre opinie i oceny naszego byłego Dowódcy. Zresztą dalsza droga służbowa do zastępcy Dowódcy WOW potwierdza te opinie.
Należy być dumnym iż Pan Generał był dowódca naszego batalionu, czy to się komuś podoba czy nie!

21/01/2022

Kontynuacja wspomnień Gen. Dyw. Kuropieski o planach i początkach powstawania jednostki strzelców Gorskich po II WŚ.

Któregoś dnia w czasie spaceru ze Spychalskim po Gubałówce zatrzymał nas starszy już Góral, który patrząc na mnie powiedział : „ To Pan kapitan żyje? A co pan robi?”
- Pracuję w wojsku – odpowiedziałem.
- A to dobrze. A kim jest ten pan? – wskazał na Spychalskiego.
Powiedziałem jego nazwisko dodając, ze jest to Minister Obrony
Narodowej. Wtedy rozmowny gazda zwrócił się do Spychalskiego z pytaniem:
- Panie generale, powiedzcie mnie, dlaczego nie robicie wojska odpowiedniego dla naszych górali. Czy nie można by było znów zorganizować grupy Podhalan a nie zmuszać naszych chłopaków do odbywania służby np. w Szczecinie?
Patrząc na niego przypomniałem sobie, ze nasz rozmówca okolo1930 roku służył w mojej kompani, która stanowiła jakby „przedszkole’’ dla przyszłej kompanii zamkowej. Stąd znał mnie i później jeszcze przed wojna spotykał w Zakopanem
Spychalski mógł przypuszczać, ze umyślnie zorganizowałem to spotkanie, bo zabiegałem o organizacje oddziałów strzelców górskich – o czym później.
Dalej:
A przełomie listopada i grudnia (chyba 1956r.) zameldowałem się u Gen. Spychalskiego z prywatnym, jeśli tak rzec można, referatem omawiającym pożądaną według mnie strukturę i organizację naszych sił zbrojnych( powszechną motoryzacje wszystkich jednostek i dość znaczne „opancerzenie”)Ponadto mówiłem ze nie możemy zrezygnować z organizacji najbardziej nowoczesnych związków spadochroniarzy i oddziałów górskich (przypomniałem o utyskiwaniu napotkanego na Gubałówce gazdy).
Skończyłem stwierdzeniem, ze w 1956 roku nie mamy nawet pułku spadochroniarzy ani rzetelnego batalionu strzelców górskich , dodając, ze kosztem ilości należy zadbać o jakość naszego wojska.
Może warto dodać, ze zaproponowałem zorganizowanie dywizji spadochronowej na bazie jednej z dotychczasowych dywizji piechoty i przeorganizowanie 9 Dywizji Rzeszowskiej na dywizje piechoty górskiej, a co najmniej stworzenie jak najrychlej ośrodka wyszkolenia górskiego np. w Sanoku.
Dalej gen. Kuropieska opisał jak o powstaniu Dywizji Spadochronowej dowiedział się na lotnisku, kiedy Gen. Spychalski po powrocie z Moskwy oznajmił: Będziecie mieli swoja dywizje spadochronową”
Dlaczego powiedział ”będziecie mieli” i dlaczego zaraz po powrocie z Moskwy mówi wyraźnie gdzie zapadały decyzje o organizacji Wojska Polskiego .Na temat oddziałów Gorskich nie pisze ale przy organizacji 6 Dywizji Powietrznodesantowej w ramach Sił Zbrojnych zdecydowano prawdopodobnie o powstaniu batalionu górskiego ale w strukturach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.
Dlaczego, to już w innym artykule.

Zgodnie z prośbą kol. Pieczarki zamieszczam jego post że strony Podhalańczycy z Wadowic!
18/10/2021

Zgodnie z prośbą kol. Pieczarki zamieszczam jego post że strony Podhalańczycy z Wadowic!

W bitwie Racławickiej zasłynęli też żołnierze z gór!
18/10/2021

W bitwie Racławickiej zasłynęli też żołnierze z gór!

26/08/2021

Serdecznie zapraszamy byłych żołnierzy i sympatyków Podhalańskiego batalionu piechoty górskiej na uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej słuzbie i szkoleniu żołnierzy podhalańczyków.
Uroczystość odbędzie się w dniu 25.09.2021(sobota) o godz.10.00na terenie byłych koszar przy ul. Wojska Polskiego.
SERDECZNIE ZAPRASZAMY !
Organizatorzy.

23/05/2021

Przekazuję tez apel w sprawie tablicy kol. Czarnego Stanisława.

PAMIĘĆ

Dziś w roku groźnej pandemii staję przed WAMI jak cień – wasz ostatni dowódca woła Was na wirtualną zbiórkę – stańcie do apelu żywi i martwi, bogaci i biedni, wszyscy podhalańczycy z Wadowic, którzy z ochotą lub z przymusu służyli kiedykolwiek w pododdziałach Pierwszego Podhalańskiego Batalionu Piechoty Górskiej – Wzywam Was do apelu!
Wzywam Was żołnierze piechoty, plutonów CKM, plutonów moździerzy i dział bezodrzutowych, konnych plutonów jucznych i wierzchowych, plutonów kierowców i empesiarzy, plutonów gospodarczych, magazynierów, kucharzy, a także pracowników cywilnych towarzyszących wojsku przez cały czas funkcjonowania Batalionu Wadowickiego – stańcie do apelu: Wzywam Was! Z biwaków w górach, z placów ćwiczeń w Targanicach, w Kocierzu, Międzybrodziu Żywieckim, Milówce, Rycerce Zawoi, Przysłopiu, z grzbietów Tatr i połonin Bieszczadów. Stańcie do apelu!
Wzywam wszystkich, którzy w Jaworkach za Szczawnicą brali udział w pokazie natarcie w górach, organizowanym dla słuchaczy Akademii i Sztabu Generalnego WP. Było to w porze zimowej, na nartach – ze względu na warniki śniegowe (kopny, mokry śnieg) i terenowe żołnierze padali ze zmęczenia, a potem podnosili się i biegli dalej, bo wymagała tego dynamika ćwiczenia. W mokrych od potu i śniegu mundurach, po zakończonym pokazie, żołnierze stanęli w szyku aby wysłuchać podziękowania z ust Komendanta Akademii gen. Kuropieska. Generał (zwany frontowym generałem, bo stopień otrzymał podczas wojny) wystąpił przed szereg żołnierzy i przemówił – mówił pięknie i tak wzruszająco, podkreślał wysiłek i zaangażowanie ćwiczących, mówił o Was żołnierze, o Waszych umiejętnościach i nawykach, o Waszej służbie dla kraju, o Waszych zasługach. Mówił bez użycia środków nagłaśniających ale mówił tak, że nawet okoliczne lasy i góry zdawały się powtarzać... „dziękuję Wam żołnierze gór – dziękuję Podhalańczycy”. Patrząc na Wasze twarze widziałem ściekające po policzkach łzy – ja też tam byłem i płakałem razem z Wami. To było takie wzruszające – słuchać polskiego generała – w polskim mundurze – wśród polskich gór. Jeżeli pamiętacie – odezwijcie się Wzywam Was. Stańcie do apelu!
Wzywam tych, którzy w ramach obowiązków służbowych pomagali społeczeństwu. To Wy – podhalańczycy z Wadowic – prowadziliście akcje odśnieżania dróg i tras kolejowych – zabezpieczaliście mosty i wiadukty krusząc zwały lodowe. Wzywam tych, którzy odblokowywali trasy przejazdu w rejonie Zakopanego usuwając powalone przez wiatr drzewa. Wzywam wszystkich zaangażowanych w poszukiwanie zaginionych w Tatrach osób. Stańcie do apelu!
Was wzywam: biorących udział w akcjach gaszenia pożarów i akcjach przeciwpowodziowych. Kiedyś nie było tak wyposażonych straży pożarnych jak teraz i dlatego wiele akcji ratowniczych przejmowało wojsko. Wadowiccy żołnierze zabezpieczali wiele miejscowości Podhala przed skutkami powodzi. Wzywam tych, którzy zabezpieczali wały przeciwpowodziowe na rzekach Wisła, Skawa, Soła, Dunajec i tych, którzy ratowali mieszkańców niektórych domów Wadowic, Mucharza, Świnnej Poręby, Zembrzyc, Skawiny, Łopuszan, Świniar a także Międzybrodzia, Uścia Solnego itp.
W szczególności wzywam tych, którzy jadąc pociągiem z Zakopanego do Wadowic z rozkazem wejścia do akcji powodziowej, na trasie Skawce -Wadowice siedzieli w wagonach, do których przez drzwi wlewała się woda. Torowisko na tej trasie na długości ok. 10-15 km było zalane wodą – ruch pociągów wstrzymano, tylko jeden maszynista zgodził się na wyraźną prośbę przejechać parowozem z kilkoma doczepionymi wagonami, do których wsiedli tylko żołnierze. Z parowozu nie było widać torów a tylko obszar rozlanej brudnej wody – możliwość wystąpienia kilku rodzajów ryzyka olbrzymia – tylko świadomość, że tam gdzieś w rejonie przyszłych działań czekają na ratunek ludzie – dawała bodziec do podjęcia ryzyka. Dzisiaj podjęcie tego rodzaju działań byłoby zbrodnią – wówczas uzasadnionym ryzykiem. Dlatego Was wzywam. Stańcie do apelu!
Wzywam tych, którzy poderwani alarmem spieszyli na pomoc ofiarom katastrofy samolotu pasażerskiego w Zawoi w roku 1969. Niestety nie było już kogo ratować – wszyscy pasażerowie i członkowie załogi zginęli, żołnierzom, z którymi tam byłem przypadła w udziale akcja zbierania szczątków ludzkich i rzeczy oraz części samolotu rozrzuconych po lesie. Przejęliśmy również bezpośrednią ochronę miejsca katastrofy na prośbę kierującego akcją, przybyłego z Warszawy ówczesnego ministra komunikacji. Te wszystkie czynności były bardzo stresujące. Zbierano szczątki ludzi i rzeczy. Ładowano na tobogany, którymi żołnierze zwozili na dół i w namiotach ustawionych pod lasem przekazywali odpowiednim służbom. Anatomopatolodzy starali się z tych fragmentów ludzkich ciał układać zwłoki i dopasowywać do nazwisk z listy; pasażerów. Milicjanci zbierali rzeczy osobiste pasażerów, części garderoby, dokumenty, pieniądze i kosztowności próbując również znaleźć ich właścicieli wg listy pasażerów i załogi. Cała akcja bezpośrednich czynności trwała wiele dni i nocy by potem przedłużać się na kolejne tygodnie i miesiące. Podhalańczycy, którzy tam byli odznaczali się wielkim poczuciem humanizmu, życzliwości, ludzkiej godności a jednocześnie skromności. Wobec ogromu tragedii nigdy nie mówiliście o swoich zasługach – nie opowiadaliście o przeżyciach związanych z katastrofą – jakby Was wcale tam nie było. Wy trwaliście w pamięci tych, którzy wiedzieli.
Dlatego Was wzywam – przybywajcie, stańcie do apelu!
Wzywam wszystkich, którzy kiedykolwiek służyli ze mną dla naszego kraju i dla społeczeństwa Wiem, że nosząc broń zawsze czuliście się zobowiązani ze wszystkich sił służyć Ojczyźnie. Jednocześnie pamiętaliście, że narzędzia służące do zabijania mogą być użyte jedynie w obronie wolności. Nigdy nie użyliście broni przeciwko ludziom gdziekolwiek będąc i cokolwiek robiąc. Jestem z Was dumny. Stańcie do Apelu!
Wołam Was, mimo że Jednostka w której służyliście już nie istnieje – pamiętam twarze wielu z Was – mijają lata lecz pozostają ślady dawnych dni – z każdym świstem górskiego wiatru, z pomrukiem burzowych chmur, w szmerach wody górskiego potoku – słyszeć będziecie mój głos – Wzywam Was do apelu podhalańczycy!

23/05/2021

Przekazujemy Apel grupy żołnierzy Pbpg w sprawie zbiórki finansowej na tablice pamiątkową.

Szanowni Koledzy Podhalańczycy i wszyscy chętni !

Dla zachowania w pamięci osiągnięć i dorobku służbowego
Podhalańskiego Batalionu Piechoty Górskiej z Wadowic,
prosimy wszystkich byłych żołnierzy i ludzi dobrej woli do wpłacania
datków/dowolna kwota/ na tablicę pamiątkową która zostanie umieszczona na obiekcie po byłej JW.

Grupa organizatorów: Andrzej Pieczarka, Stanisław Czarny, Mirosław Knapiński, Wojciech Smaga ,Jerzy Krygier./ telefon kontaktowy: 797869363/

Nr. rachunku: PKO BP Jerzy Krygier 50102028920000510207678123
Z dopiskiem Tablica pamiątkowa Podhalańczyków z Wadowic.
Telefon kontaktowy: 797869363

Wspomnienia o służbie żołnierzy batalionu przesłane przez kol. Stanisława Czarnego.Dziękujemy!
30/03/2021

Wspomnienia o służbie żołnierzy batalionu przesłane przez kol. Stanisława Czarnego.
Dziękujemy!

Gen. broni Józef Kuropieska.Dla byłych podhalańczyków ciekawą pozycją do przeczytania są  wspomnieniami gen. broni Józef...
17/02/2021

Gen. broni Józef Kuropieska.
Dla byłych podhalańczyków ciekawą pozycją do przeczytania są wspomnieniami gen. broni Józefa Kuropieski "Wspomnienia oficera sztabu 1934-1939".
Są to wspomnienia generała, będącego oficerem operacyjnym 22 Dywizji Piechoty Gorskiej w Przemyślu.
Dowódcą 22DPG w tym czasie był inny legendarny gen. bryg. Mieczysław Boruta Spiechowicz.
Przed wybuchem II wojny światowej w marcu 1939r autor został skierowany do wykonywania obowiązków służbowych jako szef Oddziału Operacyjnego Sztabu Grupy Operacyjnej "Bielsko" której Dowódcą był Gen. Boruta-Spiechowicz
Polecając tą książkę chcę zasugerować ze służba w 22DPG zostawiła wyraźny ślad w dalszej karierze wojskowej. W latach powojennych jako Dowódca Warszawskiego Okręgu Wojskowego był inicjatorem powstania jednostek górskich w Wojsku Polskim.
Ta historia w następnym artykule.

03/12/2020

„Strzelec podhalański”
W roku 1977 powstał film o żołnierzach Podhalańskiego batalionu piechoty Gorskiej z Wadowic pt. „Podhalańczycy” . O filmie napiszemy w innym miejscu.
W tym samym roku wraz z filmem, po udziałach żołnierzy w uroczystych odprawach wart przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie powstał pomysł napisania piosenki o tych żołnierzach i zarazem zaprezentowania jej w odbywającym się w Kołobrzegu Festiwalu Piosenki Żołnierskiej.
Autorem tekstu piosenki był Janusz Przymanowski a muzykę skomponował Benedykt Konowalski.
Utwór przygotowany na festiwal w 1977 roku i stanowił część widowiska „Ballady”.
Z orkiestrą polskiego radia i telewizji w łodzi pod dyrekcją Henryka Debicha z udziałem kwartetu męskiego Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego piosenkę zaprezentował Daniel.
Piosenka ta zdobyła główną nagrodę festiwalu „Złoty pierścień” , nagrodę Ministra Obrony Narodowej i nagrodę publiczności a wykonawca stał się laureatem „Złotego pierścienia”.
Daniel (wł. Daniel L**h Kłosek) - wokalista. Urodził się 3 stycznia 1947 r. w Kamienicy koło Stronia Śląskiego. Jako obiecujący piosenkarz dał się poznać podczas studiów na SGPiS w Warszawie. Śpiewać zaczął w 1966 r. w założonej przez siebie grupie Kontrasty, a miejscem jego pierwszych występów publicznych był klub studentów SGPiS "Hades" .Karierę zakończył w USA.
Poza tym utwór „Strzelec podhalański" wykonywany był na festiwalach
- Kołobrzeg 77 ;
- Kołobrzeg 78. w widowisku „ tak jak wojsko nikt nie śpiewa nikt”
Był także wykonywany podczas XI światowego festiwalu młodzieży i studentów "Hawana 78”
Piosenka po sukcesie w Kołobrzegu wykorzystywana była w corocznych konkursach piosenki marszowej. Pododdział z bpg zdobył pierwsze miejsce na przeglądzie piosenki marszowej w 1978r.
Od festiwalu ten utwór stał się jakby hymnem i sztandarowym utworem Podhalańskiego batalionu piechoty górskiej" z Wadowic.

„Strzelec podhalański”
Idą strzelce percią stromą
Drogą gładką
Hej, ja za nimi, podśpiewując
Na ostatku

Hej, prosił mnie pięknie baca
Bym owiec pilnował
Ale mnie się orle pióro
Najbardziej podoba
Hej, podoba mi się pióro
Ale z kapeluszem
Wezmę chleba, wezmę sera
Za strzelcami ruszę

Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański
Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański

Hej, zwabiła mnie dziewczyna
Na pachnące siano
Przy księżycu całowałem
Lecz uciekłem rano
Takie miała cudowności
Że się w głowie miesza
A przy wojsku mniej słodyczy
Lecz robota lżejsza

Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański
Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański

Hej, kazali ojciec, matka
Sad i dom ogrodzić
Pól od szkody przypilnować
I z kołatką chodzić
Hej, karabin wezmę w ręce
I odejdę z wojskiem
Sady, pola osłonimy
A za jedno Polskę

Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański
Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański

Idą strzelce percią stromą
Drogą gładką
Hej, ja za nimi, podśpiewując
Na ostatku

Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański
Ja nie pański, nie hetmański
Jeno harny, wolny strzelec podhalański

20/05/2020

W związku z 100-tną rocznica urodzin Jana Pawła II wspomnienia z tamtych dni przysłał kol.Stanisław Czarny.

W związku z obchodami 100-ej rocznicy urodzin papieża P***ka Karola Wojtyły przypominają mi się pewne zdarzenia związane z wyborem ówczesnego kardynała na stolicę Piotrową. Po ukazaniu się w telewizji ogłoszenia wyników konklawe, wszyscy ludzie, w tym
i podhalańczycy związani z Wadowicami, cieszyli się bardzo wyrażając dumę z faktu ,że oto po wiekowej tradycji włoskich wyborów to P***k stanął na czele Rzymskiego Kościoła Katolickiego. Po ukazaniu się wiadomości, że nowo wybrany papież urodził się w Wadowicach, zaczęły rozdzwaniać się telefony, wszystkie z Warszawy, dzwoniono prawie ze wszystkich wydziałów M.O.N. a głównie z wydz. politycznego. Dowództwo batalionu podhalańskiego zostało zarzucone pytaniami – czy to prawda że papież urodził się w Wadowicach, czy jego ojciec był austriackim podoficerem /oficerem/ i.t.p. Jednostka Podhalańska została w trybie pilnym wysłana na poligon, mimo że plan szkolenia takiego wyjazdu w takim czasie nie przewidywał. Zaczęły się przygotowania do pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do ojczyzny. W Wadowicach pojawiły się liczne grupy dziennikarzy zagranicznych /zwłaszcza włoskich/ a także grupy oficerów politycznych z Krakowa i z Warszawy. Oficerowie ci chcąc przypodobać się swoim mocodawcom, chodzili po mieście, obserwowali okna mieszkań żołnierzy zawodowych i odnotowywali, w którym oknie wystawiono portret papieża lub jego fotografię. Pamiętam, że pewnego dnia przyszła do mnie sąsiadka /żona sierżanta / i prosiła abym ratował jej męża ,bo chcą go zwolnić z wojska za to, że ona wystawiła w oknie obrazek z papieżem. Jej mąż był wtedy na poligonie, a ja przebywałem w domu z powodu dłuższego zwolnienia lekarskiego. Po otrzymaniu wiadomości potwierdzającej zadzwoniłem do siedziby mojej Jednostki i poprosiłem o połączenie z szefem grupy oficerów, którzy tam działali. Nie pamiętam już dzisiaj jakich argumentów użyłem w czasie rozmowy, ale fakt jest taki, że podoficer prawie już zwolniony, został przywrócony do służby.
Potem było jeszcze gorzej. Pewien włoski dziennikarz wykonał fotografię żołnierzy jadących furmanką na wartę, a następnie zamieścił to zdjęcie we włoskich czasopismach z paszkwilanckim komentarzem jak biedne polskie wojsko podróżuje po kraju. Sytuacja zatrzymana w kadrze wynikała z faktu, że każdy batalion miał przyznawany limit kilometrów do przejechania samochodami ciężarowymi. Limit ten starczyłby zaledwie do przewożenia wartowników przez dwa miesiące, a był przyznawany na cały rok. Każdy P***k kojarzył od razu, że koń nie ma wmontowanego licznika przejechanych kilometrów a samochód ma. To dlatego do ochrony obiektu oddalonego o ok. 15 km przewożono żołnierzy furmanką, a nie samochodem. Włosi ,żyjący w innej rzeczywistości, nie znali różnicy między koniem a samochodem, a był to właśnie brak licznika. Stąd nieporozumienie i krytyczny komentarz zdjęcia we włoskich czasopismach.
To i wiele innych czynników spowodowało, że będący u szczytu sławy batalion wadowicki, został uznany przez grupę szwendających się po mieście oficerów politycznych i oficerów K.W, za element niepewny politycznie i jako taki powinien być zlikwidowany. Za co mam tych ludzi lubić? Na podstawie ich relacji minister obrony narodowej wydał rozkaz o rozformowaniu 1-go Podhalańskiego Batalionu Piechoty Górskiej. Uznany za zagrożenie dla ustroju socjalistycznego papież Jan Paweł II po śmierci został ogłoszony świętym, a jego dokonania będą wciąż stanowić dumę wszystkich wadowickich podhalańczyków.

Adres

Ulica Wojska Polskiego
Wadowice
34-100

Telefon

+48509020420

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Podhalański Batalion Piechoty Górskiej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij