04/09/2023
Dziś 164 urodziny Juliusza Słowackiego. Poecie życzymy wiele frajdy, zaskoczeń i uśmiechu przy Waszych tegorocznych interpretacjach, a Wam wielu czytelniczych, nie tylko lekturowych przygód. Na zachętę obejrzyjcie jak XIX-wiecznych autorów przeniesionych do trzeciej dekady XXI widzi AI:
https://www.facebook.com/StorytelPL/posts/pfbid037M98qScEoojwdqvnC9iWTGwQRW594nyM7VXthWNemahuAjhMYH9Dx36j6C87JDEQl
4 września 1809 roku w Krzemieńcu nad Ikwą na Wołyniu urodził się Juliusz Słowacki, jeden z najważniejszych polskich poetów wszech czasów. Co ciekawe Słowacki zawsze podawał datę swoich urodzin według starego stylu (obowiązującego wtedy w zaborze rosyjskim), czyli 23 sierpnia. Tak wspominał ten dzień (myląc się jednak o jeden dzień) w liście do matki z 2 stycznia 1838 roku:
"Największegom doznał rozrzewnienia czytając poważny, matczyny i pyszny początek ostatniego Twego listu, droga moja, gdzie mi piszesz o godzinie siódmej 1809 roku dnia 22 augusta. Zdawało mi się, że mi stróż mój anioł ze smutkiem opowiadał, jak to było koło mnie w pierwszej chwili życia mojego. Słyszałem, jak po mszy Babunia wchodziła na wschodki domu, koło których rosły dwie topole - słyszałem, jak drzwi otwierała i pytała o mnie..."
Juliusz wspomina najprawdopodobniej o domku wybudowanym przez ojca, Euzebiusza Słowackiego na gruncie zakupionym przez niego w Krzemieńcu. Obecnie mieści się tam Muzeum Juliusza Słowackiego.
Następnego dnia, 24 sierpnia/5 września w Kościele Liceum Wołyńskiego w Krzemieńcu odbył się chrzest "z wody" przyszłego poety, z czego można wnioskować, że dziecko było chorowite i rodzice obawiali się jego rychłego zgonu. Dopełnienie obrzędu chrztu Juliusza (oraz jego przybranej siostry Hersylii Becu) odbyło się dopiero w 1827 roku w Wilnie, na kilka dni przed ślubem Hersylii.
Państwo Słowaccy, czyli Euzebiusz, Salomea z Januszewskich i ich syn nie zagrzali jednak miejsca w Krzemieńcu. Latem 1811 roku całą rodziną przeprowadzili się do Wilna, gdzie pan Słowacki miał objąć stanowisko profesora Uniwersytetu Wileńskiego.
Co ciekawe, choć Juliusz spędził w Wilnie niemal całe dzieciństwo i okres dojrzewania, a do Krzemieńca zajeżdżał zaledwie kilkakrotnie, to do tego drugiego miasta odnosił się z większym rozrzewnieniem i cieplejszymi uczuciami, częściej też wspominał o wołyńskich okolicach w listach i utworach. Być może stolica Litwy kojarzyła mu się z traumatycznymi wydarzeniami - zgonami ojca Euzebiusza i ojczyma Augusta Becu, samobójstwem pierwszego przyjaciela, Ludwika Szpitznagla, a także odrzuceniem przez pierwszą miłość, Ludwikę Śniadecką. Należy też pamiętać, że Wilno kojarzono wtedy literacko z Adamem Mickiewiczem.