01/09/2026
1 września 1939 roku o godzinie 4:47 pancernik Schleswig-Holstein ostrzałem Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte rozpoczął II wojnę światową*. W ciągu kolejnych tygodni wojska niemieckie, dysponujące bezwzględną przewagą w broni pancernej i lotnictwie, przełamały polską obronę. Sytuację przypieczętowała agresja sowiecka z 17 września, doprowadzając do upadku struktur państwowych II Rzeczypospolitej 6 października 1939 roku**.
Niecały rok wcześniej, w październiku 1938 roku, ukazała się książka Juliusza Łukasiewicza – ambasadora RP we Francji – o jakże znamiennym tytule „Polska jest mocarstwem”, do której krótki wstęp napisał minister spraw zagranicznych Józef Beck, ten sam, który kilka miesięcy później opowiadał na mównicy sejmowej o tym, że „My w Polsce nie znamy pokoju za wszelką cenę”. Polska jako sojusznik potęg kolonialnych – Wielkiej Brytanii i Francji – nie mogła stać się celem ataku Hitlera z jego „kartonowymi czołgami”, czy Stalina, którego bolszewików „rozgromiła” w 1920 roku, a nawet jeśli, to z łatwością by ich pokonała.
Tragedia września 1939 roku stanowi gorzką, ale jakże potrzebną pigułkę w polskiej pamięci historycznej: państwo, które buduje swoje bezpieczeństwo na iluzji mocarstwowości, karmi się własną propagandą i uzależnia byt od woli państw trzecich zamiast od własnego przemysłu zbrojeniowego i realnej siły armii, w zderzeniu z rzeczywistością nieuchronnie ulega zagładzie.
* - W powszechnej świadomości przyjęło się traktować to wydarzenie jako początek II wojny światowej, chociaż zostało ono poprzedzone o kilka do kilkanastu minut atakami niemieckimi w Tczewie (4:34) i Wieluniu (4:35).
** - Mowa tu o likwidacji oficjalnej, przedwojennej administracji na obszarze okupowanego kraju. W sensie prawnym i geopolitycznym państwo polskie nie przestało istnieć, przenosząc swoją działalność do struktur podziemnych oraz na emigrację.