28/05/2026
W środę 27 maja jako mieszkaniec dzielnicy i reprezentant wziąłem udział w XXV sesji m.st. Warszawa obecnej kadencji samorządu (2024-2029).
Sesja pokazała wiele niedoskonałości prawnych procesu inwestycyjnego i nie tylko, przede wszystkim:
1) Ważne sprawy w interesie mieszkańców ciągną się latami.
Mieszkańcy Powsina czekali przez 20 lat na spełniający ich oczekiwania MPZP (miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego), co do którego nie było żadnych wątpliwości i który został teraz jednogłośnie zaakceptowany przez Komisję ds. Inwestycji i Finansów Rady Dzielnicy Wilanów i Radę Dzielnicy.
2) Faworyzowanie deweloperów w procesie inwestycyjnym ("Lex Deweloper").
Jedyny parametr, który deweloperzy muszą przedstawić Radzie Dzielnicy, by uzyskać jej akceptację dla planowanej inwestycji, jest szacunek dostępności oświatowej. Wszystkie inne parametry mogą się zmieniać przez 3 instancje samorządowe, już po akceptacji Rady Dzielnicy, Komisji Rady Warszawy i samej Rady Warszawy. Uszczegółowienie i konkretyzacja następuje dopiero na etapie występowania o Decyzję o Warunkach Zabudowy i Zezwolenia na Budowę. Jeśli opinie organów samorządu wydawane są w ciemno, to kontrola z jego strony jest fikcją, a prawo stoi po stronie interesów dewelopera.
Sprawę trybu procedowania i głosowania inwestycji dewelopera podnieśli w trakcie sesji Rady Dzielnicy Wilanów Tomasz Kuszłejko Radny Dzielnicy Wilanów i Grzegorz Gałczyński Twój Radny
3) Mentalną kolonizację kulturową części środowisk decyzyjnych w strukturach państwowo-samorządowych.
Nie zapewniono tłumaczenia na język polski wypowiedzi mieszkańca w języku angielskim, a wręcz Hubert Królak - Przewodniczący Rady Dzielnicy Wilanów grzecznie mu podziękował również po angielsku. A wystarczyło poprosić panią towarzyszącą temu mieszkańcowi i w trakcie trwania sesji cały czas szepczącą mu do ucha tłumaczenie sesji z polskiego o tłumaczenie odwrotne. Organy administracji samorządowej i wszelkie instytucje państwa szczególnie powinny szanować język polski i Ustawę o języku polskim, zamiast w ślad za korporacjami ulegać kulturowej kolonizacji anglosaskiej.
4) Przybysze z Azji Południowo-Wschodniej najlepiej się asymilują.
Głos kolejnego mieszkańca, pochodzącego z Wietnamu, pokazał podejście odmienne od poprzedniego. Wypowiedź w języku polskim, z użyciem także trudniejszego słownictwa, co nie było na pewno łatwe, słysząc jego rodzimy akcent. Niezły kontrast i prawdziwe zawstydzenie dla wcześniejszej sytuacji.