17/07/2026
GUZIK ZAMIAST WIEŻY
Od bardzo dawna powracają pomysły zagospodarowania ruin w Złotorii. Bodaj 7 lat temu pojawiła się prywatna inicjatywa wybudowania we wnętrzu wieży platformy widokowej. Prywatni inwestorzy już mieli gotowy projekt i środki na jego realizację. Problem jest jednak zawsze ten sam - 'super' pomysł i problem z wykonaniem. Konserwator zanim pozwoli coś rozkopać i dokonać jakiejś ingerencji domaga się badań archeologicznych. Te zaś są bardzo kosztowną rzeczą, przewyższającą znacznie same koszty budowy platformy.
Z kolei 3 lata temu pojawiły się środki na zamontowanie tablic, stojaków, toalet, ławeczek i wysypanie okolicy żwirem. Żwirem, który zmyłaby pierwsza powódź. Do tego całość 'wielkich' środków z Unii i tak okazała się niewystarczająca by skłonić jakąś firmę do stanięcia w przetargu.
Nie tylko do właściciela obiektu, czyli władz gminy Lubicz, ale nawet do mnie - zwykłego sympatyka zamku - zgłaszają się ludzie, którzy wpadli na 'nowy' pomysł wykorzystania zamku. Pomysły są z grubsza te same od dekad, a i problem jest w sumie wciąż ten sam. W latach 60-tych XX wieku toruńscy konserwatorzy opracowali plan zagospodarowania terenu - imponujące wrażenie. Podobnie myślano także już w okresie międzywojennym. I 90 lat temu urzędnik pisał, że idea ogólnie słuszna, ale brak na niego środków.
Badań archeologicznych na zamku - wbrew błędnym opowieściom - nigdy nie było. Ani przed wojną, ani w latach 60tych. Jeśli coś znajdowano to przypadkiem. Jak kopie ułańskie z czasów napoleońskich odkryte na początku XX wieku, czy świeższe znalezisko - guzik z takiegoż napoleońskiego munduru.
Nie wystarczy więc wpaść na nowy, czyli tak naprawdę stary pomysł zagospodarowania. Trzeba jeszcze się wgryźć w temat, a potem mieć siłę sprawczą. Tak jak ostatnio miały ją władze Koła, które wyłożyły potrzebne środki, zleciły przebadanie swoich ruin i na koniec zainstalowały w wieży platformę widokową, niedawno tu pokazywaną. Spontaniczne pomysły i rozwiązania - co do zasady fajne i słuszne - kończą się tak, jak robienie tablic informacyjnych pełnych błędów merytorycznych, czy niszczenie murów przy 'odkrzewianiu'. Chyba nie tego potrzebuje złotoryjska ruina.