16/03/2024
HIT'N'RUN
Zainspirowany 25-tą rocznicą przystąpienia Polski do NATO, po raz kolejny sięgnąłem dziś do skrzyni z pamiątkami z okresu swojej służby w batalionie. Przeglądając znajdujące się tam teczki wyszukiwałem dokumentów, które związane byłyby z czasem wstąpienia do NATO. I nie zawiodłem się - najpierw natrafiłem na batalionowe wytyczne do szkolenia w roku 1999 , a po chwili miałem w ręku dokumentację ćwiczenia intstruktażowo-metodycznego "Pluton jako patrol rozpoznawczy w działaniu", datowaną na ... 10 marca 1999r. Wytyczne zawierały już pewne wybrane NATO-wskie bądź sojusznicze procedury. Był tam m.in. wzór meldunku patrolu wg STANAG 2003 czy procedura przygotowania drużyny do działania wg amerykańskiego ARTEP 7-8-DRILL. Pośród tych dokumentów, z pewnym zdumieniem, znalazłem kanadyjski wzór zapotrzebowania na ... wylot drona (DRONE MISSION REQUEST). Zdumienie wzięło się chyba stąd, iż na tym wzorze widniała data z 1995r. Po chwili doszedłem do wniosku, iż moje zaskoczenie wynika ze skojarzeń z szerokim użyciem dronów w obecnym konflikcie na Ukrainie. Ilość filmów dostępnych w sieci, pokazujących użycie dronów w walce, powoduje, że podświadomie łączy się tą technologię z trwającą obecnie wojną. A tu okazuje się, że militarne zastosowanie dronów rozwinęło się 30 lat wcześniej. Myśli dalej pobiegły mi tym torem i naszło mnie, że Abramsy i AH-64, to niemalże "starocie" - jakby nie patrzeć, był to podstawowy amerykański sprzęt bojowy w operacji Desert Storm w 1991r. Ale jeśli coś jest najlepsze w swojej klasie, to się tego nie zmienia, co najwyżej modernizuje.
Jeszcze raz przerzuciłem strony odnalezionych dwóch dokumentów. W każdym z nich było dużo załączników pokazujących rozmaite rozwiązania taktyczne, w szczególności tych związanych z kontaktem z przeciwnikiem. Musiało tak być, bo jako jednostka pierwszej kolejności użycia (JPKU) byliśmy obarczeni zadaniami typowo bojowymi w pasie przesłaniania, gdzie zastosowanie taktyki patroli rozpoznawczych nie wchodziło w rachubę, a działanie na wzór pododdziałów piechoty czy zmechanizowanych nie dawało raczej szans na jakiekolwiek powodzenie. Stąd wynikała nasza adaptacja pewnych rozwiązań taktycznych stosowanych przez amerykańskie pancerne jednostki rozpoznawcze (US Cavalry). W trakcie ćwiczeń sztabowych, na mapach, jakoś się to spinało - w założeniu dostawaliśmy wzmocnienie w postaci kompanii czołgów z 1WBPanc. Jasne jednak było, iż gdyby doszło do realizacji tychże zadań, trzeba mieć w zanadrzu rozwiązania oparte przede wszystkim na własnych pododdziałach. I tu, aby zrekompensować własny niewielki potencjał bojowy, trzeba było myśleć o uzyskaniu zdecydowanej przewagi w zakresie przeglądu sytuacji na polu walki i nadrabiać przewagę liczebną przeciwnika wysoką mobilnością własnych elementów. W założeniu podstawowym modułem bojowym był działający w wyznaczonym sektorze / na kierunku zespół rozpoznawczo - przeciwpancerny, o potencjale około dwóch plutonów. Schemat działania opierał się na tym, iż wysunięte do przodu lekkie elementy rozpoznawcze naprowadzały mobilne grupy przeciwpancerne na drogi przemieszczania się przeciwnika, a po wykonaniu uderzenia wszystkie natychmiast przechodziły do kolejnego rejonu działania. Oczywiście kluczową kwestią było tu posiadanie właściwego do takich zadań sprzętu bojowego, a niestety BRDM do dynamicznych działań się nie nadawał. Nie chodziło nawet o wiek tej konstrukcji, ale raczej o fakt, iż był to klasyczny transporter kołowy, ze stałym, niewymiennym uzbrojeniem i niewielkimi zdolnościami przeciwpancernymi. Marzeniem w owym czasie był oczywiście HMMWV, szczególnie ze względu na jego wymienność uzbrojenia pokładowego. Wiele wersji Hummer'a posiadało uniwersalne "gniazdo" pozwalające na alternatywny montaż wkm .50 cal, granatnika automatycznego Mk-19 lub ppk TOW-2. Możliwość doboru uzbrojenia do wykonywanego zadania jest kluczowa dla powodzenia w działaniu - jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości i jest zwolennikiem stałego przydziału broni, to proponuję, aby przyjrzał się, jak wyglądają magazyny uzbrojenia w GROM-ie. Organizacja mobilnych grup przeciwpancernych wydawała się nam już nieco łatwiejszym zagadnieniem: 6-8 zwiadowców z ręcznymi środkami ppanc, 2-3 quady i samochód terenowy jako wóz dowodzenia i amunicyjny, wydawały się przyzwoitym rozwiązaniem na stworzenie elementu, który wykorzystując warunki terenowe, miał wykonywać zasadzki na przemieszczające się kolumny sprzętu bojowego przeciwnika. Oczywiście pozostawała kwestia zasięgu i jakości ręcznych środków przeciwpancernych. W owych czasach były to jedynie rgppanc-7 i RPG-76 Komar, których zasięg ognia nie był zbyt imponujący. Przy obecnie dostępnych środkach, takich jak Javelin czy Carl Gustaw, potencjalna efektywność takich elementów pewnie byłaby znacznie większa. A włączenie do działania takiego pododdziału środków z trzeciego wymiaru, czyli dronów rozpoznawczych i uderzeniowych, bez dwóch zdań pozwoliłoby na uzyskanie przewagi w situational awareness i wykonywanie skutecznych uderzeń na maszerujące kolumny pojazdów przeciwnika. Dowodzenie takim pododdziałem w walce sprowadzałoby się do zapewnienia, iż w jednym miejscu i czasie spotkają się trzy elementy: rosyjska kolumna pancerna, wystrzelone co najmniej z dwóch kierunków Javelin'y i nadlatujące drony uderzeniowe.