29/05/2021
Cześć, jestem członkinią WALKI i jednocześnie jedną z zatrzymanych dwa tygodnie temu osób po demonstracji przeciw agresji Izraela. Chcę opisać moje doświadczenia jako zatrzymana.
Sama demonstracja przebiegła raczej spokojnie mimo małej kontrmanifestacji. Poza skandowaniem, parę osób wylało czerwony płyn na ulicę, który miał symbolizować krew Palestyńczyków.
Po demonstracji policjanci zaczęli wyłapywać pojedyncze, często niepolskojęzyczne osoby, przy czym wykorzystywała brak znajomości języka w celu, jak sądzę, zastraszenia ich. Polskojęzyczna grupa towarzyszyła całemu zajściu by w miarę możliwości zatrzymać nadużycia ze strony policjantów.
Część policjantów nie chciała podawać swoich danych ani stopnia przed wylegitymowaniem, do czego mają obowiązek. Wzbudziło to słuszny sprzeciw legitymowanych osób, które odmówiły wykonania tego polecenia. Policjanci zaczęli wynosić je do radiowozów, a wraz z nimi wszystkich ludzi próbujących zatrzymać wywiezienie.
Pare zatrzymań było bardzo brutalnych. Zatrzymywane osoby były przyduszane, kopane, dosłownie wrzucane do radiowozów. Dwie osoby po zatrzymaniu potrzebowały pomocy medycznej.
Na komendzie miałam to szczęście być w jednym pokoju z moją bliską znajomą, dzięki której czułam się bezpieczniej. W pokoju, w którym byłyśmy, znajdowała się figurka kartkaturalnie przedstawionej kobiety, z wielkimi piersiami i tyłkiem, co wprawiało nas w duży dyskomfort. Na komendzie też słyszałyśmy dużo seksistowskich tekstów w naszą stronę oraz chcąc nie chcąc prywatnych rozmów policjantów, w których zawarte były homofobiczne żarty.
Cały czas były wkładane mi w usta słowa, które z mojej strony do policjantów nie padły oraz wmawiano mi rzeczy, których nie robiłam, starając się postawić mi więcej zarzutów. Dowiedziałam się o jednym z nich dopiero czytając protokół zatrzymania, po tym, jak go dostałam w celu podpisania. Protokół został też wystawiony na inną osobę, co zauwazyłam dopiero później, ale na komendzie siedziałam już około 5 godzin, więc nie zwróciłam na to uwagi policjantom, bo chciałam wyjść jak najszybciej, a już wiedziałam jak długo zajmuje im wystawienie takiego protokołu.
Moja koleżanka została wypuszczona chwilę przede mną. Po jej wyjściu zaczęły w moim kierunku lecieć najdziwniejsze teksty, między innymi wyśmiewające moją neuroatypowość i to, że przyjmuję leki psychotropowe. Gdy demonstracja solidarnościowa pod komendą lekko ucichła, byłam straszona, że wszyscy o mnie zapomnieli, że poszli, że na mnie nikt nie czeka. Byłam też ciągle rozpytywana o szczegóły demonstracji i poszczególne osoby.
Na końcu chciałabym podkreślić, że jako aktywistka wiem o tym, że może mnie spotkac odpowiedzialność za działania, których się podejmuję. Nie będę się jednak godzić na łamanie prawa i przekraczanie swoich uprawnień przez policję, oraz niewspółmierne kary w stosunku do dokonanych działań. Nie będę się też nigdy godziła na represje wobec działaczy antyfaszystowskich.