05/09/2026
„Dopóki dwóch całujących się mężczyzn będzie budzić większe oburzenie niż mężczyzna stosujący przemoc wobec kobiety, tak długo będziemy żyć w kraju, który ma jeszcze bardzo wiele do zrobienia w kwestii prawdziwej wolności, równości i szacunku człowieka dla człowieka.”
Marsze równości tak długo będą miały sens, jak długo znajdzie się ktoś, kto zapyta: „No i co próbujecie tym udowodnić?”. Nikt nie powinien MUSIEĆ udowadniać swojego prawa do miłości, godności, bezpieczeństwa i bycia sobą.
Dopóki ktoś zastanawia się, czy może złapać ukochaną osobę za rękę na ulicy. Dopóki czyjś pocałunek jest „prowokacją”, czyjaś rodzina „ideologią”, a czyjeś prawo do normalnego życia staje się przedmiotem publicznej debaty.
Dopóki młody człowiek boi się powiedzieć własnym rodzicom, kogo kocha. Dopóki „tolerancja” oznacza dla niektórych: „Możesz sobie istnieć, byle cię nie było widać”. Dopóty marsze równości będą potrzebne.
Nie po to, żeby udowodnić, że jedni ludzie są ważniejsi od innych. Dokładnie odwrotnie. Żeby przypominać, że INNI nie są mniej ważni.
Najpiękniejszy dzień dla ruchu równości nadejdzie wtedy, kiedy marsze przestaną być potrzebne. Bo będzie to oznaczało, że osiągnęliśmy coś więcej niż tolerancję. Osiągnęliśmy SZACUNEK.
Taki poziom humanizmu, w którym człowiek może być tym, kim jest, kochać tego, kogo kocha, i żyć po swojemu, dopóki nie krzywdzi innych. Bo WOLNOŚĆ to także prawo do bycia innym niż większość bez strachu i bez ukrywania się.
Będziemy naprawdę wolnym społeczeństwem wtedy, kiedy widok dwóch trzymających się za ręce kobiet albo dwóch mężczyzn będzie równie mało interesujący jak widok dwojga ludzi czekających na autobus.
Kiedy nikt nie będzie musiał krzyczeć: „Jestem taki sam jak ty!”. Bo zrozumiemy wreszcie coś znacznie ważniejszego: NIE MUSIMY BYĆ TACY SAMI, ŻEBY MIEĆ DOKŁADNIE TAKIE SAMO PRAWO DO GODNOŚCI I SZACUNKU.
Ludzka różnorodność nie jest „wadą systemu”, którą trzeba naprawić. Jest jedną z największych sił cywilizowanego społeczeństwa.
Więc jeśli jeszcze raz zapytasz: „Po co wam ten marsz?”, „Co chcecie nim udowodnić?”, „Po co się z tym obnosić?”, spróbuj sam poszukać odpowiedzi.
Bo być może wtedy zrozumiesz, że TEN MARSZ JEST RÓWNIEŻ DLA CIEBIE KONSERWATYSTO.
Bo…
Może kiedyś zachorujesz.
Może kiedyś doznasz poparzenia i Twoja twarz, skóra będzie wyglądała inaczej niż zwykle
Może będziesz stary i niedołężny.
Może staniesz się osobą z poważną niepełnosprawnością.
Może twoje dziecko okaże się inne, niż sobie wyobrażałeś.
Może pokochasz kogoś, kogo inni nie zaakceptują.
Może po prostu nadejdzie moment, kiedy to TY przestaniesz mieścić się w tym, co większość uznaje za „normalne”.
I wtedy naprawdę docenisz społeczeństwo INKLUZYWNE - które z otwartymi ramionami zaprasza wszelką odmienność i różnorodność.
Bo społeczeństwo wolne nie poznaje się po tym, jak traktuje większość.
Poznaje się je po tym, jak traktuje człowieka, który jest inny.
I właśnie dlatego maszerujemy.
Nie po specjalne prawa.
Po społeczeństwo, w którym żadna większość nie ma prawa jednostce odbierać wolności i wydawać komukolwiek pozwolenia na godność, miłość i bycie sobą.
Po społeczeństwo w którym nikt nie potrzebuje specjalnego zezwolenia aby być człowiekiem.
Pozdrawiam
Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog
wśród fanów
Do wiadomości
Konfederacja
Prawo i Sprawiedliwość
Kancelaria Prezydenta RP