Andrzej Pluta - Działam dla Łodzi

Andrzej Pluta - Działam dla Łodzi Społecznik z pasją do działania na rzecz lokalnej społeczności. Przewodniczący Rady Osiedla Bałuty - Doły, aktywny w „Grupie Wolnych Łódź” i NGO.

Działam na rzecz lepszej, zielonej, przyjaznej i zrównoważonej Łodzi, w której każdy może czuć się dobrze.

Czy naprawdę o taką Polskę nam chodzi?Nie wiem, jak Wy, ale mam wrażenie, że w Polsce dzieje się coś bardzo niepokojąceg...
17/07/2026

Czy naprawdę o taką Polskę nam chodzi?

Nie wiem, jak Wy, ale mam wrażenie, że w Polsce dzieje się coś bardzo niepokojącego.

Coraz mniej rozmawiamy.
Coraz częściej walczymy.

Nie różnimy się poglądami.
My zaczynamy traktować drugiego człowieka jak wroga.

Wojna polsko-polska przestaje być metaforą. Wchodzi na ulice, do Internetu, na zebrania społeczne, do rodzin, do miejsc pracy.

Ludzie są oceniani nie po tym, co robią, ale po tym, na kogo głosują, jak wyglądają, skąd pochodzą, kogo kochają albo jakie media czytają.

Coraz częściej zamiast argumentów pojawiają się wyzwiska.
Zamiast dyskusji – pogarda.
Zamiast współpracy – donoszenie, szukanie haków i publiczne lincze.

Od lat działam społecznie.

I widzę zjawisko, które mnie zwyczajnie przeraża.

Zebrania i inicjatywy społeczne coraz częściej nie są oceniane przez pryzmat efektów dla mieszkańców.

Liczy się znalezienie przecinka.
Literówki.
Potknięcia stylistycznego.
Formalnego haczyka.

Nie po to, żeby coś naprawić.

Po to, żeby kogoś zniszczyć.

To już nie jest społecznikostwo.
To staje się sport polegający na udowadnianiu, że drugi człowiek nie ma prawa zrobić nic dobrego.

Jeszcze bardziej niepokoi mnie coś innego.

Rosnąca akceptacja dla agresji.

Wyzwiska wobec cudzoziemców.
Poniżanie ludzi z powodu koloru skóry.
Obrażanie osób LGBT.
Publiczne nawoływanie do nienawiści.
Wulgarność, która jeszcze kilka lat temu szokowała, dziś dla wielu staje się codziennym językiem.

W ostatnich tygodniach media opisywały między innymi atak na nastolatki z Ukrainy w Bielsku-Białej, które zostały zwyzywane i zaatakowane tylko dlatego, że mówiły po ukraińsku. Eksperci zwracają uwagę, że podobnych incydentów jest coraz więcej i że agresja wobec cudzoziemców przestaje być zjawiskiem marginalnym. (TVN24)

Możemy mieć różne poglądy.

Możemy głosować na różne partie.

Możemy się ze sobą fundamentalnie nie zgadzać.

Ale jest granica, której przekroczyć nie wolno.

Tą granicą jest odczłowieczanie drugiego człowieka.

Bo historia uczy jednej rzeczy.

Każda wielka tragedia zaczynała się od języka pogardy.
Najpierw były żarty.
Potem wyzwiska.
Potem przyzwolenie.
A na końcu przemoc.

Dlatego mówię temu głośne NIE.

Nie dla ksenofobii.
Nie dla nacjonalizmu, który zamienia patriotyzm w nienawiść.
Nie dla homofobii.
Nie dla politycznej przemocy.
Nie dla szczucia jednych Polaków na drugich.

Silne państwo nie buduje się na strachu.

Silne społeczeństwo buduje się na wzajemnym szacunku.

Można kochać Polskę i jednocześnie szanować drugiego człowieka.

Ba…

Moim zdaniem tylko wtedy ta miłość do Polski ma jakąkolwiek wartość.

Jest jeszcze jedna rzecz, która daje mi do myślenia. Zadaję sobie jedno pytanie.

Czy klimat społeczny sprawia, że część ludzi przestaje czuć się bezpiecznie i otwarcie mówić o swoich poglądach czy swojej orientacji ?

Jeżeli odpowiedź choćby w części brzmi „tak”, to mamy problem znacznie poważniejszy niż zwykły spór polityczny.

Bo społeczeństwo, w którym człowiek zaczyna ukrywać swoją tożsamość z obawy przed hejtem, wykluczeniem czy agresją, przestaje być społeczeństwem opartym na wolności.

I właśnie dlatego warto mówić głośno „NIE” wszelkim formom nienawiści — niezależnie od tego, kogo dotyczą.

Wolność nie polega na tym, że większość decyduje, kto ma prawo być sobą.

Wolność polega na tym, że nikt nie musi bać się być sobą.

A Wy?

Czy też macie wrażenie, że przekraczamy granicę, po której coraz trudniej będzie wrócić do normalnej rozmowy?

Masz jeszcze ostatnie dni na oddanie głosu! Wyraź poparcie!
26/06/2026

Masz jeszcze ostatnie dni na oddanie głosu! Wyraź poparcie!

26/06/2026

35. Posiedzenie Rady Osiedla Bałuty-Doły w dniu 25 czerwca 2026 r.

22/06/2026

W dniu 22 czerwca 2026 roku prezentujemy efekt naszej pracy przez ostatni rok - społeczny projekt reformy Rad Osiedli.

Projekt przygotowaliśmy wraz z radnymi osiedlowymi, wsłuchując się w ich potrzeby, problemy i pomysły. Nasz projekt uchwały jest pomysłem na umocowanie prawne rozwiązania spraw, które najbardziej uwierają jednostki pomocnicze.

To podsumowanie naszego projektu Rady Osiedli (Re)Aktywacja, który zrealizowaliśmy przy wsparciu Narodowy Instytut Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach programu NOWEFIO. W jego ramach przeszkoliliśmy także blisko 150 radnych osiedlowych i wydaliśmy gazetę Głos Osiedli.

Prosto z Hotelu Andel's przy Ogrodowej 17. O godz. 17:00. Wstęp wolny - do zobaczenia!

---

Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Społeczeństwo Obywatelskie KPRM

Społecznik w Polsce – gatunek zagrożony?Od wielu lat działam społecznie. Jako prezes stowarzyszenia, przewodniczący rady...
18/06/2026

Społecznik w Polsce – gatunek zagrożony?

Od wielu lat działam społecznie. Jako prezes stowarzyszenia, przewodniczący rady osiedla i zwykły mieszkaniec, który wierzy, że warto próbować zmieniać swoje otoczenie.

I przez te lata zauważyłem pewną prawidłowość.

Im więcej człowiek robi społecznie, tym więcej znajduje się osób, które próbują mu udowodnić, że nie powinien tego robić.

Brzmi absurdalnie?

A jednak.

W Polsce wielu ludzi chciałoby żyć w lepszym kraju, czystszym osiedlu i bardziej przyjaznym otoczeniu. Problem polega na tym, że część społeczeństwa oczekuje, że zrobi to ktoś inny.

Najlepiej za darmo.

Najlepiej po godzinach.

Najlepiej bez żadnych błędów.

I najlepiej jeszcze pod ciągłym ostrzałem krytyki.

Społecznik często bywa traktowany jak etatowy pracownik odpowiedzialny za wszystko.

Za urząd.

Za wykonawcę.

Za samorząd.

Za przepisy.

Za terminy.

Za pogodę podczas festynu.

Tymczasem społecznik nie ma sekretariatu, asystentów, działu prawnego ani wynagrodzenia.

Ma za to telefon, własny czas, własne nerwy i często własne pieniądze.

Najbardziej zadziwia mnie jednak coś innego.

Podejrzliwość.

Jeżeli społecznik działa – pewnie ma interes.

Jeżeli poświęca czas – coś z tego będzie miał.

Jeżeli wydaje własne pieniądze – na pewno coś ukrywa.

Jeżeli zna urzędnika – układ.

Jeżeli nie zna urzędnika – jest nieskuteczny.

Jeżeli mówi stanowczo – awanturnik.

Jeżeli mówi spokojnie – za miękki.

Jeżeli publikuje informacje – lansuje się.

Jeżeli nie publikuje – coś ukrywa.

W efekcie nie ocenia się często efektów pracy, ale plotki, przypuszczenia i domniemane intencje.

Ktoś przez kilka miesięcy walczy o rozwiązanie problemu.

Pisze pisma.

Wykonuje telefony.

Spotyka się z urzędnikami.

Doprowadza sprawę do końca.

A pierwsze pytanie brzmi:

„Dlaczego tak długo?”

To trochę tak, jakby po zdobyciu szczytu ktoś zapytał wspinacza, dlaczego nie wbiegł na górę szybciej.

Jest jeszcze jedna grupa ludzi.

Zawodowi recenzenci.

Nie organizują wydarzeń.

Nie piszą pism.

Nie uczestniczą w pracach społecznych.

Nie biorą odpowiedzialności.

Ale doskonale wiedzą, co inni robią źle.

Potrafią godzinami analizować literówkę w protokole, krzywo przypiętą kartkę, źle ustawione krzesło czy wielkość czcionki na ogłoszeniu.

Czasem mam wrażenie, że bardziej przejmują się przecinkiem niż brakiem chodnika.

Najbardziej niebezpieczne jest jednak to, że taka atmosfera skutecznie zniechęca ludzi do działania.

Bo kiedy społecznik więcej czasu poświęca na tłumaczenie się z podejrzeń niż na rozwiązywanie problemów, przegrywa nie on.

Przegrywa cała społeczność.

Dlatego zanim następnym razem ocenimy czyjś sposób działania, warto zadać sobie jedno pytanie:

Kiedy ostatni raz sam zrobiłem coś dla wspólnego dobra?

Bo społeczności nie budują ci, którzy najgłośniej komentują.

Budują je ci, którzy mimo krytyki, mimo hejtu, mimo plotek i mimo ciągłego doszukiwania się drugiego dna, następnego dnia znowu przychodzą działać.

I właśnie dlatego społecznik staje się dziś gatunkiem zagrożonym.

Nie dlatego, że brakuje problemów do rozwiązania.

Dlatego, że coraz mniej ludzi chce płacić cenę za ich rozwiązywanie.

Post Scriptum
—————————

Szczególnym zjawiskiem są osoby, które kiedyś pełniły funkcje publiczne lub społeczne i dziś najchętniej opowiadają o dawnych sukcesach, kontaktach oraz wpływach.

Dopóki trzeba opowiadać – są obecni.

Gdy trzeba działać – często nagle pojawia się brak czasu, wyjazd, inne obowiązki albo tajemnicze „nie da się”.

Jednocześnie właśnie te osoby bywają najbardziej aktywne w ocenianiu pracy innych.

Nie mają czasu pomóc.

Nie mają czasu współorganizować.

Nie mają czasu uczestniczyć w pracach.

Ale znajdują czas na krytykę.

Paradoks polega na tym, że najwyższe wymagania wobec społeczników stawiają często ci, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za wykonanie pracy.

Tymczasem doświadczenie uczy jednego:

Większość ważnych spraw nie jest realizowana przez ludzi idealnych.

Jest realizowana przez ludzi obecnych.

Przez tych, którzy odbierają telefony.

Piszą pisma.

Szukają rozwiązań.

Biorą odpowiedzialność.

I właśnie dlatego człowiek, który działa niedoskonale, zwykle robi więcej dobrego niż ten, który z boku oczekuje doskonałości od wszystkich innych.

Bo społeczności rozwijają się dzięki ludziom gotowym pracować, a nie dzięki tym, którzy jedynie recenzują pracę innych.

Zakończenie
————————

Jest jeszcze jedna grupa, o której rzadko się mówi.

To tak zwani „krypto-społecznicy”.

Pojawiają się wtedy, gdy wszystko jest już przygotowane.

Gdy są załatwione zgody.

Gdy ktoś napisał pisma.

Gdy ktoś wykonał dziesiątki telefonów.

Gdy ktoś poświęcił wieczory, weekendy i własne pieniądze.

Przychodzą na wydarzenie jako uczestnicy.

I nie ma w tym nic złego.

Problem zaczyna się wtedy, gdy sama obecność zaczyna być przedstawiana jako wkład organizacyjny.

„Przecież byłam.”

„Przecież przyszedłem.”

„Przecież szedłem z kijkami.”

„Przecież mówiłam innym o inicjatywie.”

„Przecież odpowiedziałem na apel.”

„Przecież uczestniczyłem.”

Oczywiście, obecność jest ważna.

Każde wydarzenie jest dla ludzi.

Ale nie należy mylić uczestnictwa z organizacją.

To trochę tak, jakby widz po zakończonym spektaklu uznał, że współreżyserował przedstawienie, bo siedział na widowni do końca.

Najciekawsze jest jednak to, że część takich osób potrafi później zgłaszać największe pretensje.

Że logo było za małe.

Że ktoś nie został wymieniony.

Że zdjęcie było nie takie.

Że komunikat ukazał się za późno.

Że organizatorzy nie podziękowali wszystkim po równo.

Czasami odnoszę wrażenie, że niektórym łatwiej jest recenzować cudzą pracę niż wykonać choćby jej niewielką część.

Bo prawdziwa działalność społeczna zaczyna się nie wtedy, gdy przychodzimy na gotowe.

Zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy gotowi wziąć odpowiedzialność za to, żeby coś się wydarzyło.

Moje założenie nie brzmi, że „kto nie organizował, ten nic nie wniósł”. To nie zawsze jest prawda.

Czasem osoba, która przyszła na wydarzenie, przyprowadziła pięciu znajomych, udostępniła informację lub zachęciła innych do udziału, realnie pomaga. Problem nie polega na samym uczestnictwie. Problem zaczyna się wtedy, gdy proporcja między wkładem a poczuciem zasług staje się całkowicie oderwana od rzeczywistości.

Innymi słowy:

* uczestnik jest potrzebny,
* wolontariusz jest potrzebny,
* organizator jest potrzebny,

ale nie są to te same role i nie powinny być przedstawiane jako równoważne. To właśnie ten brak rozróżnienia najczęściej frustruje osoby, które wykonują większość pracy.

20/12/2025

🌟 Choinka na Bałutach – Twoje miejsce na świąteczne życzenia! 🌟

Choinka pod blokiem na ul. Organizacji „WiN” 52 jest już ozdobiona, ale… to jeszcze nie koniec! 🎄✨

Zawieś swoje życzenia, intencje lub po prostu przekaż komuś ciepłe słowo, które rozbłyśnie na gałązkach! 🌟 Przynieś swoją ozdobę, napisz coś od serca, a nasza bałucka choinka będzie pełna wspólnoty i życzliwości. ❤️

Niech każdy kawałek gałązki ma swoją historię – dołącz do nas!

Jest energia!
04/11/2025

Jest energia!

Jesteśmy po I turze szkoleń dla Rad Osiedli 🔥

W 6 dni szkoleniowych zrealizowaliśmy 24 warsztaty. Przeszkoliliśmy 91 członków z 30 Rad Osiedli z całej Łodzi. To była solidna dawka wiedzy, inspiracji i narzędzi do codziennej pracy 💪

Co mówili uczestnicy? Wrażenia były bardzo pozytywne – chwalili praktyczne podejście, konkretne przykłady i możliwość od razu „przełożyć” wiedzę na swoje działania. Równie ważny był networking: w przerwach kawowych mieliśmy poznawanie się między Radami, wymiana doświadczeń, pomysłów i dobrych praktyk. To z pewnością zaprocentuje! ☕🤝

Dziękujemy:
• szkoleniowcom: Ewie Świdzińskiej, Andrzej Pluta - Działam dla Łodzi i Apollinaremu Klonowskiemu – za merytorykę, cierpliwość i inspiracje,
• uczestnikom – za aktywność, pytania i energię,
• Fabryka Aktywności Miejskiej– za udostępnienie świetnej przestrzeni i ogromne wsparcie zespołu BAM. Bez Was to wszystko nie byłoby możliwe! 🙌

Co dalej?
W listopadzie odpalamy kolejną akcję w ramach projektu Rady Osiedli ReAktywacje – 2 tury szkoleń ❎ 'Jak czytać budżet jednostki samorządu terytorialnego i nie zwariować?'

👉 Zachęć swoich radnych osiedlowych, by zgłosili się na szkolenia i reprezentowali Was jeszcze lepiej!

Formularz zgłoszeniowy w komentarzu👇

_______
Sfinansowanoze środków Narodowy Instytut Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich na lata 2021-2030.

́dź

Adres

Łódź

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 18:00 - 20:00
Czwartek 17:30 - 18:30

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Andrzej Pluta - Działam dla Łodzi umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij