01/07/2026
Kiedyś w zapytano mnie czy to nasze życie w rytmie slow nie jest nudne. Na takiej wsi co ma 29 numerów...
Oczywiście, że nie jest. A czasami jest fascynująco -zaskakujące 😱
Czasami jak dziś... zwyczajny poranek, w planach zakupy. Kierunek Łopuszno...7 km...
jedziemy po chleb 🍞 do cudownej piekarni Kozak... ze względu na upał jeszcze planujemy lody, arbuza 🍉, sezonowe warzywa na obiad: kalafior, bób....
Nic nie zapowiadało, że może być to jakiś wyjątkowy poranek.
W piekarni przed nami w kolejce starszy, ale bardzo żywotny Pan. Zwyczajne rozmowy, jak to w kolejce i nagle pada zdanie: kiedy byłem na Spitsbergenie.... Nasza ciekawość świata i ludzi nie pozwoliła przejść nad tym zdaniem dalej, bez echa, bez odpowiedzi, a właściwie bez pytań...
Rozmawialiśmy jeszcze po wyjściu z piekarni.
Okazało się, że mieliśmy przyjemność spotkać pana Andrzeja Zbroszczyka, polskiego polarnika, absolutną legendę Polskiej Stacji Polarnej w Hornsund. W internecie piszą, że "Mało kto w polskiej historii polarnej miał tak ogromny, bezpośredni wpływ na techniczne przetrwanie i logistykę tej bazy na przełomie wieków."
Czy życie na naszym siedlisku jest nudne? Nie jest z wielu powodów.
Ale dziś myślę, że nigdy nie wiesz co przyniesie poranek, jak fascynujący stanie się dzień, który nie zapowiada się inaczej niż kilka ostatnich upalnych dni.
Ale do tego by spotkało Cię coś wyjątkowego, trzeba mieć oczywiście trochę zwyczajnego szczęścia, ale też otwartość na drugiego człowieka i rozmowę, może o niczym a może o czymś fascynującym....
Miłego dnia Wam dziś życzymy. Postaramy się znaleźć jak najwięcej informacji o naszym Rozmówcy i napisać na blogu post o miejscu gdzie niedźwiedzie polarne przychodzą pooglądać ludzkie stworzenia.
Zdjęcie stacji polarnej w Hornsund znalezione w internecie.