03/01/2013
POŻEGNANIE WIELCE ZASŁUŻONEGO LEKARZA
29grudnia 2012 roku z żalem pożegnaliśmy lekarza, wspaniałego człowieka Seweryna Jurgielańca. Spoczął obok swojej mamy Marii i żony Grażyny na cmentarzu w Koszalinie (kwatera G-9, rząd 6).
W ostatniej drodze Seweryna Jurgielańca uczestniczyli m.in.: rodzina, przyjaciele, współpracownicy, lekarze i pielęgniarki oraz pacjenci z całego województwa. Wśród uczestników dostrzegłem Posła Stanisława Wziątka oraz wielu parlamentarzystów poprzednich kadencji. W pożegnaniu uczestniczyli samorządowcy z wielu miast i gmin w tym burmistrzowie i starosta białogardzki. Przybył także Główny Inspektor Sanitarny Kraju. Mszę żałobną odprawił ksiądz proboszcz Jan Gardulski. W słowach pożegnalnych wspominano zmarłego z serdecznością. Był wybitnym człowiekiem.
Cześć Jego pamięci.
Jerzy Kotlęga
WSPOMNIENIE O Ś. P. SEWERYNIE JURGIELAŃCU
(wygłoszone podczas uroczystości pogrzebowych)
„Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę”
Zbigniew Herbert
Wspominając zmarłego zatrzymujemy o nim pamięć. Pamiętamy ciepło i z miłością. Wydobywamy z jego życia to, co najlepsze.
Z żalem odebraliśmy wiadomość, że Jego serce przestało bić 24 grudnia 2012 roku. Przeżył 74 lata. Urodził się w Grodnie. I chociaż przebywał tam tylko 7 lat to bardzo kochał to miasto. Wracał tam często wspomnieniami. Następne 17 lat spędził w Łodzi gdzie ukończył studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej. Po studiach wraz z żoną Grażyną, także lekarzem, przenosi się do Białogardu. I tak tu pozostał. Oddany i wierny swojemu powołaniu, szpitalowi. Grażyna i Seweryn Jurgielaniec wybrali Białogard spośród wielu ofert. Zauroczeni zostali kwiatami i piękną miejską zielenią. Staż podyplomowy rozpoczęło wówczas wielu młodych lekarzy. Na szpitalnym poddaszu zamieszkało 5 lekarskich rodzin. To im jednak nie przeszkadzało. Pracowali i rozwijali swój warsztat lekarski. Mieli i czas dla siebie. Wyjeżdżali z namiotami w piękne Bory Tucholskie. Seweryn dobrze wspominał ten fragment swojego życia. To wówczas dojrzewała jego lekarska osobowość: czułość, opiekuńczość i wrażliwość. Był lubianym lekarzem. Spokojny, opanowany, nie spieszył się. Miał czas dla swoich pacjentów, rozmawiał z nimi nie tylko o zdrowiu. Pomógł wielu, ale sobie nie zdołał… Przez 50 lat mieszkał w Białogardzie. Życie poświęcił wielu pokoleniom pacjentów.
Pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji: kierownik wydziału zdrowia, dyrektor szpitala, przez 12 lat lekarz wojewódzki w Koszalinie, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Kraju. Pełnione funkcje nie „zawróciły” w głowie. Pozwalały mu lepiej realizować swoje powołanie, pomagać ludziom. W Białogardzie: rozwinął krwiodawstwo, wybudował żłobek przy ul. Krótkiej, uruchomił 4 – łóżkowy OJOM (!), zainwestował w mieszkania dla lekarzy (m.in. blok przy ul. Grunwaldzkiej), co rozwiązało wówczas problemy kadrowe białogardzkiej służby zdrowia. Do dziś mieszka tam wielu lekarzy.
Szpital pod jego kierownictwem pracował na bardzo wysokim poziomie. Tu leczyli się pacjenci z wielu miejscowości.
Seweryn Jurgielaniec jako lekarz wojewódzki doprowadził do tego, że w województwie koszalińskim, jako pierwszym w kraju, usamodzielniono wszystkie placówki służby zdrowia. Każda stacji pogotowia ratunkowego miała karetkę reanimacyjną. Skutecznie dbał o poprawę wyposażenia placówek w aparaturę medyczną. Remontował i modernizował szpitale, m.in. w Drawsku Pomorskim, Kołobrzegu, Szczecinku. To z jego inicjatywy powstało 5 domów pomocy społecznej w Gościnie, Krzecku, Parsowie, Darskowie i Cetuniu. W związku z tym woj. koszalińskie miało pełne zabezpieczenie całodobowej opieki społecznej. Wdrażał, wspólnie ze mną (kuratorem oświaty w Koszalinie) programy profilaktyczne w wielu szkołach. To ON głównie przyczynił się do przejęcia i modernizacji szpitala po JAR w Białogardzie. Obecnie tu w doskonałych warunkach rehabilitowani są pacjenci z całego województwa. Powstało wiele miejsc pracy.
To wszystko po Sewerynie Jurgielańcu pozostanie już na zawsze.
Nie zabrakło mu czasu na pełnienie funkcji społecznych. Działał w związku studenckim, przewodniczył związkowi zawodowemu pracowników służby zdrowia oraz PCK. Członek Medycznego Towarzystwa Naukowego. Radny miejski, powiatu, województwa. Przez długie lata związany z lewicą. W II i III kadencji był posłem na sejm wybranym w okręgu koszalińskim z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wprowadził do laski marszałkowskiej m.in. projekt ustawy o szkodliwości używania tytoniu. Ustawa ta w tym czasie była bardzo postępowa i stała się wzorcem dla podobnych ustaw w innych krajach.. Rozpatrzył prawie 3 tys. indywidualnych problemów mieszkańców województwa koszalińskiego.
Był bardzo rodzinny. Dumny z osiągnięć swoich dzieci: córki i dwójki synów, świetnych lekarzy. Dużo czasu poświęcał swoim wnuczkom, ostatnio zwłaszcza Madzi. Wielokrotnie mówił o tym nam, swoim przyjaciołom. Bardzo przeżywał przedwczesne odejście swojej żony Grażyny i syna Jacka. Był dzielny w swoim bólu.
Ze szpitalem białogardzkim związany był do końca życia. Zabiegał o jego dobro i dobro pacjentów. Cieszył się z poprawy funkcjonowania szpitala, coraz lepsze jego opinii. Do ostatnich chwil pełnił funkcję Rzecznika Praw Pacjenta. Pracownicy i pacjenci szpitala, wspominając zmarłego, mówią o nim - „Przyjaciel Szpitala”. Ta ostatnia Jego funkcja spięła klamrą - służebności potrzebującym –jakże udane życie Seweryna.
Odszedł, zostawiając „ślady swoich stóp” w naszej pamięci. Był człowiekiem wielu zainteresowań: od medycyny po muzykę, od literatury po teatr, od poezji po podróże. Kochał swój ogródek. Niektóre zainteresowania były przelotne, inne pochłonęły go na całe życie.
Żegnamy Ciebie Leszku, tak przecież nazywali Cię przyjaciele, z ogromnym żalem: rodzina, przyjaciele, parlamentarzyści, wiceprzewodniczący sejmiku, samorządowcy, burmistrz i starosta białogardzki, dyrekcja i pracownicy szpitala w Białogardzie, koleżanki i koledzy z SLD.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski prosił mnie, abym się dzisiaj Tobie pokłonił. Cenił Ciebie i to co robiłeś przez całe życie. Kondolencje rodzinie przekazuje także szef kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego Edward Szymański
Żegnając dzisiaj Seweryna Jurgielańca, jestem przekonany, że jego postać pozostanie nie tylko w pamięci tych, którzy go znali, ale także na zawsze w historii województwa koszalińskiego i zachodniopomorskiego.
Mam nadzieję, że swoim życiem zasłużył na upamiętnienie postaci w ludzkiej pamięci. Może nazwą ulicy, może imieniem szpitala… może… Zawsze powtarzał, że „lekarzem jest się na zawsze”.
Pozdrawiam Cię Przyjacielu... gdziekolwiek teraz jesteś... chociaż wiem, że już nie na tym świecie...
Byłeś człowiekiem na którym zawsze i w każdych okolicznościach można było polegać. Córka, Syn i wnuki mogą być dumni z takiego Ojca i Dziadka. „Cześć Twojej Pamięci Leszku”
Jerzy Kotlęga