SLD Białogard

SLD Białogard Oficjalna strona Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Białogardzie Premierami z ramienia partii byli Leszek Miller (2001–2004) i Marek Belka (2004–2005).

Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) – polska lewicowa partia polityczna, założona 15 kwietnia 1999 (zarejestrowana sądownie 17 maja 1999) przez działaczy większości organizacji wchodzących w skład koalicji SLD. W latach 2001–2005 partia tworząca rząd (do 2003 większościowy, koalicyjny z Polskim Stronnictwem Ludowym i Unią Pracy; od 2003 mniejszościowy wraz z niektórymi ugrupowaniami lewicowymi). Od

2005 partia znajduje się w opozycji parlamentarnej. Sojusz Lewicy Demokratycznej jest członkiem Międzynarodówki Socjalistycznej. W Parlamencie Europejskim należy do Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów. Ideologia partii wywodzi się z nurtu socjaldemokratycznego.

27/11/2013
27/11/2013

ZACHODNIOPOMORSKIE ROZWIJA SIĘ NAJWOLNIEJ
Unia Europejska należy do najwyżej rozwiniętych i najbogatszych obszarów świata. Od momentu przystąpienia 10 nowych państw członkowskich z dniem 1 maja 2004 roku UE osiągnęła 454 milionów ludności żyjących na prawie 4 mln km2 powierzchni.
Możliwości rozwojowe i jego dynamikę ograniczają jednak różnice ekonomiczne i społeczne pomiędzy państwami i regionami. Z chwilą przyjęcia do unii nowych państw zróżnicowanie pomiędzy 254 regionami – województwami poszerzonej Unii Europejskiej stało się dwukrotnie większe, niż miało to miejsce w Unii 15 państw. Jak to wygląda dzisiaj w Polsce?
W latach od 2000 do 2010 gospodarka w Polsce realnie urosła o ponad 46%. Jednak różnice między najbiedniejszymi a najbogatszymi województwami się pogłębiły. Wartość produktu krajowego brutto wytworzona w najprężniejszym regionie była na początku dekady prawie 9 razy większa niż w najsłabszym regionie. Po dziesięciu latach to rozwarcie wzrosło prawie aż o 29%! Zachód Polski radzi sobie stosunkowo słabo. Nie pomaga bliskość Niemiec, niezła infrastruktura, miliardy najpierw marek niemieckich, a potem euro zostawianych przez sąsiadów z Niemiec w naszych sklepach i na przygranicznych bazarach.
Zachodniopomorskie to wielki przegrany ostatnich lat - tu wzrost wyniósł jedynie 14,3%. Szczecin był kiedyś ważnym portem dla Berlina, teraz już nie jest. Województwo zachodniopomorskie nie ma też szczęścia do inwestycji drogowych. Mamy ich niewiele. Natomiast im więcej autostrad budujemy w kraju, tym mniejsza jest atrakcyjność terenów w naszym województwie. Dobrze skomunikowane regiony mają większą szansę na rozwój.
Trzeba zadać rządzącej w kraju i w województwie koalicji PO – PSL pytanie: jak to jest możliwe, skoro w rankingach atrakcyjności inwestycyjnej województwo zachodniopomorskie znajduje się w czołówce kraju? Według najnowszego zestawienia Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową zachodniopomorskie w tym rankingu atrakcyjności zajmuje szóste miejsce w Polsce.
Z porównania opublikowanych przez GUS danych PKB per capita za rok 2011 w stosunku do roku poprzedniego wynika, że najwolniej rozwijające się w Polsce województwa to: zachodniopomorskie – 5,6%, lubuskie – 5,9%, kujawsko-pomorskie – 6,2%, świętokrzyskie – 6,4%, opolskie – 6,6%, podlaskie – 6,9%. Województwo zachodniopomorskie już od kilku lat niepokojąco spada w rankingach – w 2004 roku pod względem PKB per capita było na poziomie 91,4 % średniej krajowej, obecnie osiąga zaledwie 84,4 %. W tym czasie najbogatszy region centralny (woj. mazowieckie i łódzkie) osiągnął – Produkt Krajowy Brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca aż 140,4 % średniej krajowej.
Co do przyszłości to obawiam się, o tzw. efekt kuli śnieżnej, który działa w ten sposób, że dobrzy stają się bardzo dobrzy, a słabym idzie coraz gorzej. Tym bardziej, że słabi nie mają żadnych mechanizmów uodparniających: nie są konkurencyjni, wydajni, nie działają na rynku globalnym i nie mają zróżnicowanej gospodarki. Na poziomie krajowym powinna być prowadzona sprawiedliwa polityka regionalna i międzyregionalna. Jej głównym celem jest minimalizacja nadmiernych i nieuzasadnionych różnic poziomu rozwoju. Do zasad kultury europejskiej należy równość szans podmiotów. Regiony i województwa w państwach UE powinny mieć w miarę jednakowe szanse na realizowanie własnych celów, przy uwzględnieniu ważnych interesów ogólnokrajowych. Służy temu m.in. rozbudowa infrastruktury technicznej o znaczeniu krajowym, a także wspieranie finansowe poszczególnych województw. Żeby mieć szanse na lepszy rozwój, trzeba mieć nie tylko dobre i merytoryczne władze lokalne, ale też dobre relacje z władzą centralną. Województwo zachodniopomorskie niestety nie ma tu mocnej pozycji.

Jerzy Kotlęga

30/04/2013

W przeddzień Świeta Pracy przewodniczący SLD Leszek Miler wraz z sekretarzem generalnym partii Krzysztofem Gawkowskim dokonali analizy sytuacji na rynku pracy w Polsce.

12/02/2013

I TYLKO CHÓRÓW ŻAL
12 stycznia 2013 roku Rada Krajowa Stowarzyszenia Wspólnota Polska podjęła decyzję o likwidacji oddziału w Koszalinie. Oddział koszaliński wspólnoty który był jednym z najaktywniejszych oddziałów tego stowarzyszenia w Polsce, od ponad 40 lat organizował polonijne lato - w tym światowy festiwal chórów polonijnych. Województwo zachodniopomorskie utraciło możliwość kontaktu z Polonią z całego świata. Lipcowe koncerty chórów stanowiły dużą atrakcję zarówno dla mieszkańców jak i dla turystów odwiedzających latem nasze województwo. Straciło województwo, straciły samorządy i ich mieszkańcy ponieważ Chóry Polonijne koncertowały w wielu naszych małych Ojczyznach. Słuchaczami koncertów często byli ci którzy trafili do naszego województwa z różnych stron Polski i świata po1945 roku. Koncerty polonijne budziły zawsze ich szczególny sentyment i poczucie narodowych więzi zespalającą ludzi.
Zaprzepaszczone zostaną 42 lata tradycji na które składa się m.in.: 14 festiwali polonijnych, dorobek kulturalny 22 tysięcy śpiewaków z ponad 400 chórów z całego świata. To także 24 lata Studium Dyrygentów Chórów Polonijnych oraz Polonijne Warsztaty Edukacyjno – Artystyczne dla Dzieci i Młodzieży ze Wschodu i Zachodu oraz Światowe Spotkania Chórów Polonijnych realizowane w formie warsztatowej. Corocznie zjeżdżali się do nas Rodacy m.in. z: USA, Kanady, Brazylii, Francji, Niemiec, Holandii, Danii, Belgii, Anglii, Czech, Białorusi, Australii, Litwy, Łotwy, Ukrainy, Estonii, Kazachstanu, Rosji i Węgier.
Tracimy bardzo ważną formę utrzymywania więzi rodaków z całego świata z Macierzą - z Polską. Dla nich lipcowe śpiewanie to bezpośredni kontakt z polską kulturą, tradycją, mową Ojczystą, polskim śpiewaniem chóralnym, historią ale i teraźniejszością Polski. Tracimy tysiące ambasadorów naszego regionu!
Likwidacja Oddziału Wspólnoty Polskiej w Koszalinie to olbrzymia strata dla Koszalina, Regionu i naszego Narodu - to skandal i kompromitacja na skalę międzynarodową. Niestety nikt z nas nie ma wpływu na decyzję samodzielnego stowarzyszenia. Możemy jednak ratować dorobek kulturowy wypracowany przez dziesięciolecia w Koszalinie. Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego mógłby to zrobić, sęk w tym czy zechce. W dużym stopniu zależy to od Marszałka Województwa i jego woli która będzie wiążąca dla Sejmiku. Dajmy więc sobie szansę.
Zwróciłem się więc do Marszałka Województwa z prośbą o przejęcie niektórych zadań realizowanych dotychczas przez Oddział Wspólnoty Polskiej w Koszalinie lub podjęcie innych decyzji mających na celu ratowanie dorobku kulturowego i tradycji jakim się stało „Polonijne śpiewanie” w naszym województwie. A może znajdzie się inny sposób na uratowanie festiwalu.
Mam nadzieję, że Koszalin który zyskał miano światowej stolicy polonijnego śpiewania tą stolicą pozostanie nadal.
Jerzy Kotlęga

28/01/2013

POLSKA SMAKUJE...
To hasło reklamujące Polskę na największych i najważniejszych w Europie targach branży rolno-spożywczej Zielony Tydzień - Grüne Woche 2013. Tegoroczne targi potrwają od 18 do 27 stycznia. Historia berlińskich targów agrarnych sięga 1926 roku. Nazwa Grüne Woche przyjęła się od koloru popularnych wówczas wśród leśników i rolników płaszczy, którzy dominowali na terenach wystawowych. Już wtedy w pierwszym roku targów odnotowano 50 tysięcy odwiedzających, co wzbudza dzisiaj niewątpliwy podziw. W 2013 roku organizatorzy przygotowani są na przyjęcie blisko 500 tysięcy gości. W targach bierze udział 67 krajów. Są wśród nich dwa kraje debiutujące: Sudan i Kosowo.
Odbywające się po raz 78 Targi są przedsięwzięciem nietuzinkowym. Zwiedzający dostrzegają bogatą, międzynarodowa ofertę różnych artykułów, m.in.; piwo, wino, szampan, mięso i wędliny, owoce morza, polski kawior, przyprawy, herbatę, przyrządy, maszyny, wyposażenie i urządzenia produkcyjne dla rolnictwa i ogrodnictwa, nasiona, szklarnie, ogólne artykuły ogrodnicze; bydło hodowlane, zwierzęta domowe, myślistwo i wędkarstwo. Część wystawy poświęcona jest sprzętowi kuchennemu, wyposażeniu kuchni i akcesoriom technicznym dla gospodarstw domowych i ogrodów. W ofercie targów coraz więcej miejsca zajmują nowoczesne usługi świadczone przez rolników np.: wypoczynek i zakupy dla wsi, oraz informacje na temat energii odnawialnych.
Polska uczestniczy w targach już od 27 lat. Na targach swoje unikatowe regionalne wyroby wytwarzane od lat wedle oryginalnych receptur prezentują zachodniopomorscy przetwórcy, pszczelarze i producenci. Na zwiedzających czekają produkty piekarnicze (chleby, bułki, bagietki, pierniki), przetwory ekologiczne (dżemy, konfitury z róży), wędliny, soki ze świeżych warzyw i owoców, miody, produkty mleczne oraz wiele innych produktów regionalnych.
Dodatkowo ekspozycję stoiska województwa zachodniopomorskiego urozmaicają pokazy układania kwiatów przez florystów, a także zespoły ludowe z naszego regionu, które zostały wyłonione w ramach przeglądu kapel ludowych podczas Barzkowickich Targów Rolnych Agro Pomerania 2012. Szkoda, że mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego gdy chcą kupić takie produkty, to praktycznie nie mogą. Muszą po nie wybrać się do… Berlina. Nie ma u nas takiego sklepu, który oferowałby takie produkty. Tak więc zobaczą je Niemcy, a my o nich pomarzymy.
Zaprezentowane zostały bogactwa Regionu Pomorza Zachodniego. Promocja jest dzisiaj niezbędnym czynnikiem mającym wpływ na rozwój regionu. Każda Polka wie, że najlepiej trafić do serca wybranego - poprzez... jego żołądek. Żołądek staje się najlepszym ambasadorem wielu krajów. W ten prosty sposób i my musimy trafiać do innych.

Jerzy Kotlęga

21/01/2013

JAK POSTRZEGAMY NAUCZYCIELI?

W szkołach kończy się pracowity pierwszy semestr. Wystawiane są oceny końcowe. Podsumowuje się semestralne dokonania. Czas na odpoczynek. Ferie zimowe 2013 odbędą się zgodnie z komunikatem ministra edukacji. Czas wypoczynku w województwie zachodniopomorskim przypadnie tym razem pomiędzy 28 styczniem a 10 lutym 2013 roku.
W minionym roku przez Polskę przetoczyła się dyskusja nad Kartą Nauczyciela i jej ewentualną zmianą. Pojawiały się też próby publicznego podważania autorytetu polskich nauczycieli. Nie będę wracał do tych opinii.
Centrum Badania Opinii Społecznej w listopadzie 2012 roku przeprowadziło badania na temat stosunku Polaków do zawodu nauczyciela. Wyniki badań opublikował m.in. „Głos Nauczycielski” w numerze pierwszym.
Praca nauczycieli jest przez Polaków ceniona, uważana za odpowiedzialną ale i stresującą - tak wynika z badania CBOS na temat stosunku Polaków do zawodu nauczyciela. Ponieważ aż 86 % ankietowanych uznało, że praca nauczycieli jest stresująca, 83%, że bardzo odpowiedzialna, a 74%, że trudna. Można przyznać rację jednego z wniosków raportu: „Uzyskane opinie o pracy nauczycieli dość jednoznacznie świadczą o tym, że jest ona ceniona”.
Z kolei 68% badanych jest przekonanych, że nauczyciele mają wysokie kwalifikacje, które chętnie podnoszą, 55% , że praca w szkole przynosi nauczycielom dużo satysfakcji, a 43%, że nauczyciele mają poczucie misji. „Odpowiedzi dotyczące społecznego wizerunku tego zawodu są mniej jednorodne, ale na ogół również dowodzą, że cieszy się on poważaniem” – to kolejny wniosek raportu.
Dużo gorsze wskaźniki uzyskano w odpowiedzi na pytanie: czy zawód nauczyciela cieszy się dużym szacunkiem. Jedynie 36% odpowiedziało, że tak, i aż 36%, że nie. 49% ankietowanych twierdzi, że nauczyciele mają zbyt długie urlopy. 31%, że urlop jest wynikiem specyfiki pracy. Nauczyciel ma wolne głównie wtedy, kiedy wolne mają uczniowie.
31% ankietowanych twierdzi, że nauczyciele „pracują niewiele godzin tygodniowo”. 24% uważa, że czas pracy został właściwie ustalony.
Jednocześnie tylko 34% respondentów uważa, że nauczyciele mają zbyt wysokie zarobki.
Zwłaszcza w tych ostatnich odpowiedziach widać m.in. „efekty” trwającej od lat negatywnej kampanii medialnej w stosunku do nauczycieli.
Blisko 30% ankietowanych mają w rodzinie lub wśród znajomych nauczycieli. To oni, znający „specyfikę” pracy nauczycieli uważają, że nauczyciele nie pracują za mało, nie zarabiają kroci oraz nie mają za długich wakacji.
CBOS spytało też, czy ankietowani chcieliby, aby ich dziecko wybrało dla siebie karierę w zawodzie nauczyciela. 34% odpowiedziało z aprobatą, 54% było mu przeciwne.
Odpowiedzialność, duży wysiłek, trudna, ciężka i niekiedy niewdzięczna praca, wysokie kwalifikacje, częste doskonalenie swojego warsztatu pracy – to opinie które przeważają u znacznej części badanych.
Zdecydowana większość badanych z szacunkiem odnosi się do pracy nauczyciela. Nauczyciele, zwłaszcza na tle innych profesji cieszą się w Polsce wysokim i stabilnym poważaniem. W tej sprawie jak i wielu innych Polacy są podzieleni. Nie mniej nauczyciele mogą czuć się usatysfakcjonowani rzeczywistą opinią na ich temat. Po wakacjach zimowych z pełnym zapałem wrócą do swoich powinności i obowiązków.

Jerzy Kotlęga

12/01/2013

SIŁA PIENIĄDZA CZYLI CICHY ROZBIÓR POLSKI

Cudzoziemiec, który chce kupić w Polsce ziemię musi uzyskać stosowne zezwolenie polskiego ministerstwa. Konieczne jest także udowodnienie istnienia okoliczności, które potwierdzają jego więzi z Polską. Może to być m.in.: prowadzona na terytorium Polski działalność gospodarcza lub rolnicza, związek małżeński zawarty z polskim obywatelem lub posiadanie polskiej narodowości.
Cudzoziemcy w 2010 roku uzyskali 264 (na nieco ponad 300 złożonych) zezwolenia na zakup ziemi o powierzchni ponad 807 ha.
Kontrowersje dotyczą ziemi będącej własnością Skarbu Państwa. Znajdują się one w gestii państwowej Agencji Nieruchomości Rolnej (ANR). Całość sprzedanej przez ANR ziemi to 2,2 mln ha gruntów, z czego cudzoziemcy kupili 2,2 tys. ha, czyli tylko 0,1 % sprzedanych gruntów. Obcokrajowcy nie „rzucili się” na polską ziemię i jej nie wykupili. Niewątpliwie przeszkodą są nasze dosyć rygorystyczne przepisy jak i fakt, że ostateczną decyzję podejmuje ministerstwo. To właśnie, najprawdopodobniej, polska biurokracja uniemożliwia obcokrajowcom łatwe nabywanie ziemi. Okazuje się, że polskie prawo można łatwo obejść. W rzeczywistości cudzoziemcy są dzisiaj właścicielami ziemi w nieznanej polskim władzom skali. Obcokrajowcy, głównie z Niemiec, Holandii i Danii nie startują bezpośrednio w przetargach organizowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych. W przetargach biorą udział podstawione przez nich osoby - „słupy” - spełniające wymogi formalne, które są nastawione na to, aby wygrać przetarg. Podbijane przez „słupy” ceny dochodzą nawet do 50 tys. zł za 1 ha, podczas gdy średnia realna cena w województwie zachodniopomorskim sięga ponad 20 tys. zł. To „słupy”, zdaniem protestujących rolników wykupują polską ziemię. W taki sposób kupiona od ANR ziemia, trafia w ręce spółek zarejestrowanych w Polsce, w których udziały mają jednak obcokrajowcy. „Nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować w przetargach” - podnoszą rolnicy i żądają zmiany przepisów.
Czyżby uzasadnione okazało się straszenie rozbiorem Polski, który miał nastąpić po wstąpieniu do Unii Europejskiej? Pewnie nie, ponieważ i tak od maja 2016 roku polska ziemia znajdzie się na wolnym rynku. Dopiero wtedy obcokrajowcy będą ją mogli swobodnie kupić, mimo tego, że w wielu krajach ziemi się nie sprzedaje. Do 2016 roku sprzedaż ziemi dla obcokrajowców miała być ograniczona i kontrolowana. Okazało się to niemożliwe a polscy rolnicy czują się oszukani i opuszczeni przez państwo. Minister Stanisław Kalemba pod koniec ub. roku gościł w naszym województwie. Wizyta ministra nie była przypadkowa. Od początku grudnia do chwili obecnej rolnicy z zachodniopomorskiego zablokowali siedzibę ANR w Szczecinie, protestując w ten sposób przeciwko wyprzedaży ziemi w przetargach tzw. słupom. Minister podczas spotkania, w którym uczestniczyłem, powiedział, że zgadza się z postulatami rolników w tej sprawie. Jednocześnie minister nie przedstawił żadnego sensownego pomysłu, który by zaakceptowali rolnicy, na rozwiązanie problemu. Rolnicy chcą dialogu którego nie ma. Minister spieszył się na kolejne spotkanie… Rolnicy mają rację, bez zdecydowanego działania polskiego rządu nie widać szansy na pohamowanie niekontrolowanego wycieku (rozbioru) polskiej ziemi.

Jerzy Kotlęga

03/01/2013

POŻEGNANIE WIELCE ZASŁUŻONEGO LEKARZA

29grudnia 2012 roku z żalem pożegnaliśmy lekarza, wspaniałego człowieka Seweryna Jurgielańca. Spoczął obok swojej mamy Marii i żony Grażyny na cmentarzu w Koszalinie (kwatera G-9, rząd 6).
W ostatniej drodze Seweryna Jurgielańca uczestniczyli m.in.: rodzina, przyjaciele, współpracownicy, lekarze i pielęgniarki oraz pacjenci z całego województwa. Wśród uczestników dostrzegłem Posła Stanisława Wziątka oraz wielu parlamentarzystów poprzednich kadencji. W pożegnaniu uczestniczyli samorządowcy z wielu miast i gmin w tym burmistrzowie i starosta białogardzki. Przybył także Główny Inspektor Sanitarny Kraju. Mszę żałobną odprawił ksiądz proboszcz Jan Gardulski. W słowach pożegnalnych wspominano zmarłego z serdecznością. Był wybitnym człowiekiem.
Cześć Jego pamięci.
Jerzy Kotlęga

WSPOMNIENIE O Ś. P. SEWERYNIE JURGIELAŃCU
(wygłoszone podczas uroczystości pogrzebowych)

„Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę”
Zbigniew Herbert

Wspominając zmarłego zatrzymujemy o nim pamięć. Pamiętamy ciepło i z miłością. Wydobywamy z jego życia to, co najlepsze.
Z żalem odebraliśmy wiadomość, że Jego serce przestało bić 24 grudnia 2012 roku. Przeżył 74 lata. Urodził się w Grodnie. I chociaż przebywał tam tylko 7 lat to bardzo kochał to miasto. Wracał tam często wspomnieniami. Następne 17 lat spędził w Łodzi gdzie ukończył studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej. Po studiach wraz z żoną Grażyną, także lekarzem, przenosi się do Białogardu. I tak tu pozostał. Oddany i wierny swojemu powołaniu, szpitalowi. Grażyna i Seweryn Jurgielaniec wybrali Białogard spośród wielu ofert. Zauroczeni zostali kwiatami i piękną miejską zielenią. Staż podyplomowy rozpoczęło wówczas wielu młodych lekarzy. Na szpitalnym poddaszu zamieszkało 5 lekarskich rodzin. To im jednak nie przeszkadzało. Pracowali i rozwijali swój warsztat lekarski. Mieli i czas dla siebie. Wyjeżdżali z namiotami w piękne Bory Tucholskie. Seweryn dobrze wspominał ten fragment swojego życia. To wówczas dojrzewała jego lekarska osobowość: czułość, opiekuńczość i wrażliwość. Był lubianym lekarzem. Spokojny, opanowany, nie spieszył się. Miał czas dla swoich pacjentów, rozmawiał z nimi nie tylko o zdrowiu. Pomógł wielu, ale sobie nie zdołał… Przez 50 lat mieszkał w Białogardzie. Życie poświęcił wielu pokoleniom pacjentów.
Pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji: kierownik wydziału zdrowia, dyrektor szpitala, przez 12 lat lekarz wojewódzki w Koszalinie, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Kraju. Pełnione funkcje nie „zawróciły” w głowie. Pozwalały mu lepiej realizować swoje powołanie, pomagać ludziom. W Białogardzie: rozwinął krwiodawstwo, wybudował żłobek przy ul. Krótkiej, uruchomił 4 – łóżkowy OJOM (!), zainwestował w mieszkania dla lekarzy (m.in. blok przy ul. Grunwaldzkiej), co rozwiązało wówczas problemy kadrowe białogardzkiej służby zdrowia. Do dziś mieszka tam wielu lekarzy.
Szpital pod jego kierownictwem pracował na bardzo wysokim poziomie. Tu leczyli się pacjenci z wielu miejscowości.
Seweryn Jurgielaniec jako lekarz wojewódzki doprowadził do tego, że w województwie koszalińskim, jako pierwszym w kraju, usamodzielniono wszystkie placówki służby zdrowia. Każda stacji pogotowia ratunkowego miała karetkę reanimacyjną. Skutecznie dbał o poprawę wyposażenia placówek w aparaturę medyczną. Remontował i modernizował szpitale, m.in. w Drawsku Pomorskim, Kołobrzegu, Szczecinku. To z jego inicjatywy powstało 5 domów pomocy społecznej w Gościnie, Krzecku, Parsowie, Darskowie i Cetuniu. W związku z tym woj. koszalińskie miało pełne zabezpieczenie całodobowej opieki społecznej. Wdrażał, wspólnie ze mną (kuratorem oświaty w Koszalinie) programy profilaktyczne w wielu szkołach. To ON głównie przyczynił się do przejęcia i modernizacji szpitala po JAR w Białogardzie. Obecnie tu w doskonałych warunkach rehabilitowani są pacjenci z całego województwa. Powstało wiele miejsc pracy.
To wszystko po Sewerynie Jurgielańcu pozostanie już na zawsze.
Nie zabrakło mu czasu na pełnienie funkcji społecznych. Działał w związku studenckim, przewodniczył związkowi zawodowemu pracowników służby zdrowia oraz PCK. Członek Medycznego Towarzystwa Naukowego. Radny miejski, powiatu, województwa. Przez długie lata związany z lewicą. W II i III kadencji był posłem na sejm wybranym w okręgu koszalińskim z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wprowadził do laski marszałkowskiej m.in. projekt ustawy o szkodliwości używania tytoniu. Ustawa ta w tym czasie była bardzo postępowa i stała się wzorcem dla podobnych ustaw w innych krajach.. Rozpatrzył prawie 3 tys. indywidualnych problemów mieszkańców województwa koszalińskiego.
Był bardzo rodzinny. Dumny z osiągnięć swoich dzieci: córki i dwójki synów, świetnych lekarzy. Dużo czasu poświęcał swoim wnuczkom, ostatnio zwłaszcza Madzi. Wielokrotnie mówił o tym nam, swoim przyjaciołom. Bardzo przeżywał przedwczesne odejście swojej żony Grażyny i syna Jacka. Był dzielny w swoim bólu.
Ze szpitalem białogardzkim związany był do końca życia. Zabiegał o jego dobro i dobro pacjentów. Cieszył się z poprawy funkcjonowania szpitala, coraz lepsze jego opinii. Do ostatnich chwil pełnił funkcję Rzecznika Praw Pacjenta. Pracownicy i pacjenci szpitala, wspominając zmarłego, mówią o nim - „Przyjaciel Szpitala”. Ta ostatnia Jego funkcja spięła klamrą - służebności potrzebującym –jakże udane życie Seweryna.
Odszedł, zostawiając „ślady swoich stóp” w naszej pamięci. Był człowiekiem wielu zainteresowań: od medycyny po muzykę, od literatury po teatr, od poezji po podróże. Kochał swój ogródek. Niektóre zainteresowania były przelotne, inne pochłonęły go na całe życie.
Żegnamy Ciebie Leszku, tak przecież nazywali Cię przyjaciele, z ogromnym żalem: rodzina, przyjaciele, parlamentarzyści, wiceprzewodniczący sejmiku, samorządowcy, burmistrz i starosta białogardzki, dyrekcja i pracownicy szpitala w Białogardzie, koleżanki i koledzy z SLD.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski prosił mnie, abym się dzisiaj Tobie pokłonił. Cenił Ciebie i to co robiłeś przez całe życie. Kondolencje rodzinie przekazuje także szef kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego Edward Szymański
Żegnając dzisiaj Seweryna Jurgielańca, jestem przekonany, że jego postać pozostanie nie tylko w pamięci tych, którzy go znali, ale także na zawsze w historii województwa koszalińskiego i zachodniopomorskiego.
Mam nadzieję, że swoim życiem zasłużył na upamiętnienie postaci w ludzkiej pamięci. Może nazwą ulicy, może imieniem szpitala… może… Zawsze powtarzał, że „lekarzem jest się na zawsze”.
Pozdrawiam Cię Przyjacielu... gdziekolwiek teraz jesteś... chociaż wiem, że już nie na tym świecie...
Byłeś człowiekiem na którym zawsze i w każdych okolicznościach można było polegać. Córka, Syn i wnuki mogą być dumni z takiego Ojca i Dziadka. „Cześć Twojej Pamięci Leszku”

Jerzy Kotlęga

Życzenia dla członków i sympatyków SLDStary Rok mija, lecz marzenia zostają...Niech one się Tobie wszystkie pospełniają....
31/12/2012

Życzenia dla członków i sympatyków SLD

Stary Rok mija, lecz marzenia zostają...
Niech one się Tobie wszystkie pospełniają.
I z Nowym Rokiem, niech los Ci się odmieni,
a ogród życia się zazieleni.

Niech petardy zabłysną wysoko na niebie,
niech Nowy Rok szczęściem spłynie na Ciebie.
A los nigdy nie zostawi Cię w potrzebie

27/12/2012
27/12/2012
Z głębokim żalem zawiadamiamy że w dniu  24 grudnia 2012 zmarł nasz kolega partyjny Seweryn Jurgielaniec , polityk, leka...
25/12/2012

Z głębokim żalem zawiadamiamy że w dniu 24 grudnia 2012 zmarł nasz kolega partyjny Seweryn Jurgielaniec , polityk, lekarz, poseł na Sejm II i III kadencji.

Urodzony 16 czerwca 1938 w Grodnie W 1963 ukończył studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Łodzi. Po ukończeniu studiów zamieszkał w Białogardzie. W latach 1974–1978 zasiadał w Miejskiej Radzie Narodowej w Białogardzie. Pełnił funkcję posła na Sejm II i III kadencji wybranego z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej w okręgu Koszalin. W latach 2002–2006 zajmował stanowisko zastępcy Głównego Inspektora Sanitarnego. w latach 2002/2006 radny powiatu białogardzkiego. Współzałożyciel Sojuszu Lewicy Demokratycznej i z tą partią związany do końca. Był nie tylko lekarzem ale również przyjacielem pierwszego kontaktu wszystkich ludzi.

W imieniu Rady Powiatowej SLD W Białogardzie składamy serdeczne wyrazy współczucia rodzinie oraz wszystkim bliskim naszego przyjaciela.

Adres

Grunwaldzka 25
Białogard
78-200

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy SLD Białogard umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij