25/02/2019
Uwaga! Wyniki konkursu!!!
Dobra, żartowałem, to wcale konkurs nie był tylko eksperyment naukowy, dziękuję wszystkim uczestnikom za uczestnictwo.
Więc:
Uwaga! Ogłoszenie wyników eksperymentu naukowego!!!
Na 376 uczestników badania tylko 5 zwróciło uwagę na istotę problemu. Czyli 1,3%. Mało.
Pytanie brzmiało: "co jest nie tak na zdjęciu i dlaczego?". Odpowiedź na pierwszą część brzmi: dzieci zasłaniają pas biodrowy, który mimo, że powinien być na biodrach (bo nazwa zobowiązuje) to na upartego przesuwa się w okolice brzucha, a ponieważ producent musi mieć tego świadomość to usiłuje ukryć ten nieszczęsny fakt.
Wniosek nr 1: każdy kto nie ma pojęcia o fotelikach (czyli naciągając do dołu jakieś 99,99% społeczeństwa) uwierzy w reklamę i skuteczność produktu bo:
a) jest w telewizji, a telewizja nie kłamie.
b) dzieci są uśmiechnięte i świeci słońce.
I to nie jest żart. Tak to działa.
Druga część pytania brzmiała: dlaczego te dzieci to robią? Padła odpowiedź, że pasa na brzuchu nie powinno być. Ok, ale dlaczego tam jest i dlaczego dzieci go zasłaniają?
I to jest cała istota problemu. Wyjaśniamy:
Producent tego urządzenia tłumaczy, że adapter bezpiecznie zastępuje fotelik, ostatnio nawet pokusił się o karkołomną tezę, że kawałek p***a z klamerkami od suszarki jest bezpieczniejszy od fotelika. Cały ten ambaras podpierany jest wynikami testów pokazującymi przeciążenia na klatce piersiowej manekina. Czyli tam gdzie kółeczko zielone, a dziecko szczęśliwe.
Teraz dalej całkiem serio: nawet gdyby manekina zapiąć tylko pasem bez żadnego urządzenia to przeciążenia byłyby praktycznie na tym samym poziomie. Dlaczego? Bo fotelik w grupie 15-36 nie obniża znacząco sił działających na klatkę piersiową dziecka podczas zderzenia czołowego. Dziecko w dalszym ciągu zatrzymuje pas samochodowy. Nie to jest funkcją fotelika. Czy to znaczy, że sam pas jest tak samo bezpieczny? Nie.
Pas bezpieczeństwa to ciekawe urządzenie. Może nas i ochronić, i wyrządzić krzywdę. Jeżeli jest poprawnie zapięty to nic się nie dzieje, jeżeli źle może nawet zabić. (Dla fanów teorii spiskowych od razu odpowiadam: niezapięty zabije na pewno.)
Funkcją fotelika 15-36 jest zapewnienie prawidłowego przebiegu pasa bezpieczeństwa na dziecku. Pas bezpieczeństwa składa się z dwóch części: piersiowej i biodrowej. Część piersiowa powinien opierać się na ramieniu, zdecydowanie bliżej szyi niż skraju ramienia. Nie na środku jak jest to ogólnie przyjęte. Ale to nie na dzisiaj temat.
Teraz część biodrowa, czyli to co dzieciaczki z reklamy nieudolnie usiłują zakryć, a czego nie zakrył manekin z ulotki bo jest manekinem i nie kuma co się do niego mówi. Czerwone kółeczko.
Szkoły są dwie: jedna, że pas musi być płasko na udach, druga, że bezpośrednio na miednicy. Możliwe, że obie są właściwe. Natomiast żadna szkoła nie mówi, żeby pas leżał na brzuchu, bo to niebezpieczne. Znaczy niebezpieczne to mało powiedziane. Jakby trójka dzieci z obrazka miała wypadek to po wypadku byśmy mielibyśmy szóstkę dzieci. Trzy pod pasa w górę, a trzy od pasa w dół. Pas zadziałałby jak gilotyna i zatrzymałby się dopiero na kręgosłupie.
Naciśnijcie jakimkolwiek paskiem, który macie pod ręką na piszczel (to tam pod kolanem). W sumie nic, prawda? To teraz zaciśnijcie ten sam pasek na waszym brzuchu. Boli? To pomyślcie się stanie z waszym brzuchem kiedy siła będzie 100krotnie większa. Dlatego pas bezpieczeństwa ma uderzyć w twardą miednicę zrobioną z kości, a nie w mięciutki brzuszek zrobiony z ciasteczek. W brzuszku mamy wątrobę, śledzionę, żołądek i inne jelita. Mało odporne na uderzenia. Dotyczy dorosłych i dzieci.
Skoro tak jest to czemu pasek z klamerkami przeszedł testy? Bo niby przeszedł. Manekin nie dość, że nic nie kuma to jeszcze ma brzuch z plastiku. I koło tyłka mu lata czy pas mu naciśnie na brzuch, miednicę czy piszczel. Podczas testu patrzą na głowę i szyję, a on i tak nie umrze bo nigdy nawet nie żył.
Czy to oznacza, że twórcy homologacji są idiotami, którzy zapomnieli o połowie pasa? Nie.
Działanie pasa piersiowego definiuje maksymalny ruch głowy manekina, w normie ece wynosi on 55cm. Na tyle może polecieć głowa manekina żeby zaliczyć homologację. Raczej proste.
(Przy okazji pamiętajcie o nie odsuwaniu fotela pasażera na maksa do tyłu kiedy siedzi za wami dziecko przodem do kierunku jazdy. Najczęstsze urazy podczas wypadku to uszkodzenia nóg w wyniku uderzenia o przedni fotel, w skrajnych przypadkach głowy z tego samego tytułu. Zostawcie tyle wolnej przestrzeni ile tylko to możliwe)
A co z pasem biodrowym i nie układaniu się na brzuchu? Bez wdawania się w szczegóły i skomplikowane wyliczenia odległość od miejsca z którego wychodzi pas z kanapy do miejsca, w którym pas naciska na fotelik powinna wynosić 15cm. Uzyskuje się to w ten sposób, że siedzisko fotelika podniesione jest do góry a prowadnica (czerwony plastik w okolicy podłokietnika) odsunięta od oparcia kanapy. Jak nie wierzycie, to możecie sprawdzić samemu.
Takie umiejscowienie fotelika, a co za tym idzie dziecka ogranicza ryzyko układania się pasa ponad miednicą. Oczywiście, dzieci są różne i pas układa się różnie, dlatego przed zakupem mierzymy dziecko do fotelika, ale mamy pewność, że ktoś pomyślał za nas i dał nam możliwość posiadania jednego dziecka w całości zamiast dwóch niekompletnych.
Co z adapterem? No k$&wa niewiele. Bo nic innego mi nie przychodzi do głowy. To urządzenie nie ma punktu, którego wymaga homologacja. Serio. Efekt widzicie na zdjęciu. Nie jesteśmy w stanie ani podnieść dziecka, ani odsunąć go od oparcia kanapy. Nie ma jak. Mało tego. Twórcy tego śmiecia nie byli w stanie nawet do reklamy ułożyć właściwie pasa więc dzieciaki zasłaniają fakt potencjalnej katastrofy rączkami. Nie ma technicznej możliwości poprowadzenia pasa biodrowego tam gdzie on powinien być.
Chwalenie się testami będącymi ułamkiem działania urządzenia to jak danie dziecku stojącemu w wannie po kolana w wodzie tranu na zdrowie i jednoczesne wrzucenie tam działającej suszarki. No na grypę nie zachoruje. Nie zdąży.
Przemysłowy Instytut Motoryzacji PIMOT trzy pytania:
1. czy to urządzenie spełnia warunki homologacji i powinno być dopuszczone do sprzedaży?
2. czy jest to bezpieczna alternatywa dla fotelika?
3. czy jest bezpieczniejsze od fotelika?
PS o zderzeniach bocznych nie chce mi się pisać. W sumie nawet nie ma co. Nic tam nie chroni.
PS2 w komentarzach darujcie sobie emocjonalne wpisy o toalecie, gównie i ja pierdole. Trochę zjechał poziom kultury ostatnimi czasy, zupełnie niepotrzebnie. A i gify też nie są bardzo śmieszne, chyba widziałem już wszystkie ;)