La Republica Populorum della Capibara Grande

La Republica Populorum della Capibara Grande Państwo w Europie Środkowej leżące w paśmie Zewnętrznych Karpat Zachodnich

Jutro też jest dzień.
16/10/2024

Jutro też jest dzień.

14.11 lecę do Kiszyniowa. Tam raczej nic nie ma ale bilet był tani. Z noclegami jest trudno. Inspirująacy jest Buddha Ho...
11/10/2024

14.11 lecę do Kiszyniowa. Tam raczej nic nie ma ale bilet był tani. Z noclegami jest trudno. Inspirująacy jest Buddha Hostel za 36 zł. Jeśli w środku nocy nie wycinają nerki, to OK. Może nawet nie być śniadania. Zamierzam tam spędzić noc. Następnego dnia chciałbym przedrześć się do gagauskiego (taki lud turecki wyznający prawosławie) Komratu. Tam obiad. Następnie 15.11 zamierzam zlądować w Gałaczu w Rumunii. Tam, w tym prawie portowym mieście, jest do wzięcia pokój za 86 zł. 16.11 pociągiem do Bukaresztu. Tu już niestety jest drogo. Ponad 100 zł za nocleg. Ponieważ lot jest o 5.55 do Mediolanu-Bergamo zamierzam przespać się na lotnisku. W Mediolanie mam dwa dni na przesiadkę. Drogo tam jest. Chyba dołączę do bezdomnych. Poznam ich życie, ich problemy, nabiorę jeszcze większego dystansu do samego siebie. A na koniec wezmę zasłużony prysznic i położę się w świeżo wyprasowanej pościeli. I kawał Europy Środkowo-Wschodniej zwiedzę!

Pan na Republice z Curkom z gurami w tle.
10/09/2024

Pan na Republice z Curkom z gurami w tle.

26/06/2024

Uroczyście odwołuję dzisiejsze i wczorajsze wpisy (posty). Albowiem nie mam już nic sensownego do powiedzenia, aczkolwiek w moim mózgu tkwi pewna idea.

Popełniłem kolejny artykuł nt. Europy Środkowej. Niestety odpłatny :)
04/06/2024

Popełniłem kolejny artykuł nt. Europy Środkowej. Niestety odpłatny :)

Można rzec, że stosunek do historii własnego narodu jest pierwszym ważnym i wyróżniającym elementem tożsamości narodów Europy Środkowej. Wyróżniają się one na tle narodów Europy Zachodniej, które na ogół cechuje myślenie prospektywne i nastawione na realizację celów w przyszło...

Deratyzacja na Uniwersytecie.Woźny surowo polecił wszystkim szczurom opuszczenie budynku w ciągu 24 godzin. Bo potem będ...
29/05/2024

Deratyzacja na Uniwersytecie.

Woźny surowo polecił wszystkim szczurom opuszczenie budynku w ciągu 24 godzin. Bo potem będzie prowadzona deratyzacja, a to was zabije – powiedział przykucając oraz głaszcząc kilka szczurzych mordek.

Powiem wam, kiedy można wrócić, ale to tak między nami. Kierownik Działu to istny sadysta, powybijałby was w pień. On nie ma życia prywatnego, tylko chodzi po korytarzach i szuka dziury w całym. Ostatnio przez niego zwolniono jedną sekretarkę bo doniósł do Działu Kard, że krzywo siedzi na krześle przez co jedna część się szybciej zużywa od drugiej, a potem trzeba pisać kilometrowe uzasadnienie przy protokole zniszczenia.

Ale Woźny jest mimo wszystko człowiekiem i nie zamierzał od tak tymczasowo eksmitować wszystkie szczury, w liczbie 54 w tym cztery młode. Jak na mnie nie doniesiecie do Kierownika Działu, a przecież nie macie ku temu powodu, to was zamknę w swoim gabinecie.

Szczury odpowiedziało gromko „dziękuję” i ułożyły się na podłodze w gabinecie służbowym Woźnego.

Tymczasem w nocy przyszła sprzątaczka i zobaczywszy kilkadziesiąt szczurów śpiących na podłodze, zemdlała, wywróciła się i uderzywszy głową o biurko Woźnego.

Woźny był na tyle przytomny, że poprosiwszy Szatniarza o pomoc, przenieśli nieprzytomną kobietę na inne piętro, do gabinetu Kierownika Działu i zadzwonili na policję.

Policjanci przyjechali na sygnale, Kierownik Działu w szoku będąc połknął język. Miał potem zarzuty prokuratorskie.

Najważniejsze, że szczury zostały zabezpieczone, a Woźny mógł dodatkowo czerpać satysfakcję z zaszkodzenia Kierownikowi Działu.

- Tylko Szatniarz – pamiętaj, to zostaje między nami i wręczył mu banknot 20-złotowy.

- Uuuu, to na trzy chleby będę miał – powiedział Szatniarz.

- Tylko nie jedz więcej niż jedną kromkę dziennie.

Bycie małpą nie jest proste.Po pierwsze po drodze są: żyrafy, wielblądy, a nawet aligatory i kokodyle, które gustują w m...
23/05/2024

Bycie małpą nie jest proste.

Po pierwsze po drodze są: żyrafy, wielblądy, a nawet aligatory i kokodyle, które gustują w małpim mięsie.

Po drugie, życie małpy psychicznie jest słabe z definicji. ZLudzie uważają je z głupie stworzenia.

Po trzecie, można mieć wywalone na wszystko i niczym się nie przejmować.

O tym, jak Woźny woził jeża.Woźny jeździł Fiatem 125p. Nie chciał innego samochodu. Odziedziczył go bowiem po ojcu. I cz...
20/05/2024

O tym, jak Woźny woził jeża.

Woźny jeździł Fiatem 125p. Nie chciał innego samochodu. Odziedziczył go bowiem po ojcu. I czuł się zobowiązany. Oferowano mu różne Toyoty, Škody, a nawet Dacie. Nawet oka nie zawiesił na nich. Tylko on i jego Fiat 125p. W bagażniku było sporo miejsca więc woził w nim jeża. Początkowo był on mały ale z czasem rósł. Wieczorami wychodził z nim na spacer przed Uniwersytetem. Jeż był już wówczas dość duży, prawie dwa metry. Psy się go bały, bo nie dość, że był szybki, to umiał ukłuć. A Woźny patrzył na to spokojnie paląc papierosa bez filtra. Patrzył jak jego jeż atakuje psy i ludzi. Myślał sobie: ależ sadystycznie go wychowałem. Chwała mi.

Ale po wszystkim jeż i tak wracał do bagażnika Fiata 125p. Ledwo się w nim mieścił, czasem Woźny musiał nogą dopychać. Ale tam było jeżowi dobrze. Bo był głównie w swoim towarzystwie. Właściwie tylko swoim, więc w spokoju zasypiał.

Woźny miał jeszcze psa. Czarnego takiego. Ale on zdechł.

Woźny zakochał się kiedyś w kucharce. Jadł wtedy bez opamiętania, żeby się jej przypodobać. A ona wciąż mu dokładała. Ziemniaki głównie, bo mięso było za drogie. A on jadł i głaskał ją. Ale kulturalnie. Po plecach. Bo ona tak lubiła. Kucharka, w której zakochał się Woźny karmiła też jeża. Resztkami jedzenia z całego dnia. Czasem niewdzięcznik ją ugryzł, ale była do tego przyzwyczajona. Nawet czasem brakowało jej tego ugryzienia.

Woźny parkował auto przed samym wejściem do Uniwersytetu. Żeby wszyscy widzieli jakim wozem jeździ. Fiat 125p. Miał gość rozmach. Drugi po nim, zastępca znaczy, jeździł Fiatem 126p, ale parkował go z szacunku dla Woźnego kilkaset metrów za budynkiem. W sumie to on miał bliżej z domu na piechotę, ale wiadomo. Woźny był nieco przewrażliwiony na punkcie swojej godności, której co prawda nie miał, ale znakomicie ją udawał.

Woźny i Szatniarz.Woźny nie miał zaufania do Szatniarza, bo po pierwsze zatrudniał go jego poprzednik, po drugie miał po...
18/05/2024

Woźny i Szatniarz.

Woźny nie miał zaufania do Szatniarza, bo po pierwsze zatrudniał go jego poprzednik, po drugie miał podejrzenie, że w nocy wpuszcza na obiekt obcych ludzi, którzy z latarkami chodzą po korytarzach i oglądają pamiątkowe zdjęcia. Przedstawiające Woźnego jak wmurowuje kamień węgielny pod nowy budynek, i chichrają się przy tym ostentacyjnie. Woźny przychodząc do pracy o szóstej rano czuł w nozdrzach ich parszywy zapach. Wyczuwał ich na kilometr, gdy on na kilka minut przed szóstą zjeżdżali windą do garażu podziemnego i czmychali stamtąd z Uniwersytetu wyczekując pierwszego auta, którego kierowca otwierał bramę.

- Szatniarz – wiesz, że mogę Cię zniszczyć. Mam dojścia do Dziekana i Rektora pana, już jutro możesz wylecieć. Podaj mi nazwiska ludzi, którzy chodząc po nocach po korytarzach naśmiewają się z mojej osoby. Nienawidzę ich albowiem.

- To takie zwykłe młokosy, przejdą i wyjdą – szkody większej nie zrobią, tylko sobie po heheszkują – tłumaczył się Szatniarz. – To gówniarze są, wpuszczam ich na obiekt, bo pięć małpek koi mnie do snu i rano jestem jak nowonarodzony. A oni niczego nie kradną, tylko się chichrają.

- Szatniarz, ale oni się naśmiewają ze mnie i to mi się nie podoba. – powiedział Woźny.

- Tak, ale tego nikt nie widzi, nikogo poza nimi nie ma wtedy na obiekcie. Są zasadniczo nieszkodliwi. Pajacują sami przed sobą. – tłumaczył się Szatniarz.

- Nie rozumiesz panie kolego, że tu idzie o obrazę majestatu? Nawet jeśli dokonana jest w ukryciu, pod osłoną nocy, w świetle latarki?

- To co ja mam ich nie wpuszczać w nocy na obiekt? A kto uśmierzy mój ból egzystencjalny pięcioma małpkami? – zapytał desperacko Szatniarz.

- Tu masz litr siwuchy, tylko to jest na dwie nocki, nie upij się zanadto, a młokosów skop z buta. Przed uniwersytetem. Żeby zrozumieli, ze to koniec naśmiewania się z mojej osoby. Kop mocno, w brzuch, i w nerki, żeby bolało.

- Pan Woźny to jednak jest wielki umysł. Tak też uczynię, wezmę ich z zaskoczenia. Psa też mam do pomocy. Trzymam go w garażu. Na wszelki wypadek. Megaagresywny jest. Pogryzie ich z powodzeniem. Już nikt nie spojrzy krzywym okiem na zdjęcia Pana Woźnego – zapewnił Szatniarz.

Adres

Cieszyn

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy La Republica Populorum della Capibara Grande umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij