25/05/2026
W niedzielę, 31 maja, odbędzie się kolejna edycja Dnia Otwartego Domów Przysłupowych. Jeśli w waszych planach jest Bogatynia, nie zapomnijcie odwiedzić Działoszyna, w którym jeszcze do niedawna znajdowało się całkiem pokaźne skupisko domów przysłupowych, a także unikatowy budynek bramny, który nie miał odpowiednika na całym obszarze występowania architektury przysłupowej.
Dlaczego piszę o obiekcie, który widzicie w tym poście na zdjęciach sprzed kilku tygodni, w czasie przeszłym?
Ponad rok temu wraz z kilkoma osobami rozpoczęliśmy kolejną próbę uratowania tego obiektu. Kolejną, ponieważ 22 lata temu zabytek ten został wolontaryjnie zabezpieczony przez niemieckich pasjonatów. Losem obiektu nie były wtedy zainteresowane lokalne władze, choć ówcześni właściciele wyrażali chęć przekazania go na cele muzealne.
Naszym planem było zaaranżowanie obiektu jako przestrzeni, która będzie żywym muzeum — miejscem skierowanym nie tylko do turystów i pasjonatów, lecz przede wszystkim do mieszkańców tego regionu, gdzie mogliby dowiedzieć się o historii domów, w których często żyją, dostrzec w nich wartość estetyczną, a co najważniejsze — poprzez warsztaty i kursy nauczyć się, jak prowadzić renowację, nie niszcząc ich walorów zabytkowych.
Dzięki bezinteresownej pomocy architektów Adama Cebuli i Katarzyny Stępniak sporządzony został projekt budowlany prac zabezpieczających budynek. Projekt ten został przedłożony jeleniogórskiemu konserwatorowi zabytków.
W lipcu ubiegłego roku w budynku odbyło się także spotkanie z kierownikiem jeleniogórskiej delegatury, w którym uczestniczyli również przedstawiciele fundacji „Ruinersi na Dolnym Śląsku”.
Tym, co pogrzebało ten zabytek jeszcze za jego fizycznej egzystencji, jest skomplikowana sytuacja prawno-własnościowa. Obiekt, jak i cała zagroda, należy do osób prywatnych, posesja, na której się znajduje, należy jednak do gminy Bogatynia. Po śmierci prawowitego właściciela nie zostały uregulowane sprawy spadkowe, a rozprawy w sądzie utknęły w martwym punkcie. Część spadkobierców nie wyraża chęci uregulowania sprawy spadkowej, co torpeduje zakończenie tego procesu. Mieszkańcy posesji, pomimo chęci współpracy, nie posiadają środków na renowację i z powodu zawansowanego wieku nie są także zdolni do samodzielnego działania.
Kolejną kwestią, która nie ułatwiała nam poruszania się w sprawie, była komunikacja z urzędnikami konserwatora zabytków. Po pierwszym spotkaniu na fanpage’u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków pojawił się obszerny wpis z bogatą fotorelacją z ww. lipcowego spotkania. Chwilę później, na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, sporządzona została laserowa inwentaryzacja obiektu. We wrześniu spotkaliśmy się także z kierownikiem jeleniogórskiej delegatury, podczas którego omówiliśmy aktualną sytuację oraz przedstawiony został projekt budowlany zabezpieczenia budynku. Konserwator zobligował się do rozpoczęcia procedury wpisania całej zagrody do rejestru.
Niestety od września ubiegłego roku nie otrzymaliśmy żadnego kontaktu od służb konserwatorskich. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze zapytania urzędowe, które wysłano w listopadzie ubiegłego roku, pomimo tego, iż podczas przypadkowego spotkania z pracownikiem urzędu, kilka tygodni po wysłaniu zapytania, otrzymałem zapewnienie, że przygotowywana jest na nie odpowiedź. Urząd nie odpowiedział też na maile ani wiadomość na profilu FB.
Pomimo optymistycznie zapowiadającej się współpracy takie podejście do obywateli ze strony organów odpowiedzialnych za opiekę nad zabytkami podważa zaufanie do nich.
Obecnie, po ponad półtora roku od wysłania pierwszego pisma (na które również nie otrzymałem odpowiedzi) i wielu budujących spotkaniach z ludźmi, którzy na co dzień ratują zabytki w Polsce, nasze możliwości jako postronnych osób prywatnych zostały wyczerpane.
Dalszy los Torhausu, bez stanowczych działań służb odpowiedzialnych za ochronę zabytków, to jego destrukcja.
Los tego zabytku jest jednym z wielu bezmyślnie zniszczonych po 1989 roku na skutek nieudolności naszego państwa i obojętności społeczeństwa.
Mimo wszystko nadal liczę, że obiekt uda się uratować. Zachęcam też do kontaktu wszystkie osoby mające propozycje, jak wyjść z tego impasu.