Początki
Cukiernia Ireny i Henryka Majkowskich "Marysieńka" od ponad 30 lat jest jedną z najbardziej renomowanych cukierni w Elblągu. Nazwa zakładu mniej ma wspólnego z Marysieńką króla Sobieskiego, a więcej z pasją Henryka Majkowskiego, który w przeszłości pracował w spółdzielczo-państwowych piekarniach i cukierniach. Na początku lat 70-tych wziął udział w konkursie dekoracji tortów w Sopocie, z
ajmując pierwsze miejsce. Postanowił wtedy, że kiedy otworzy własny zakład, nazwie go "Marysieńka". Tak się właśnie nazywała szczęśliwa dla Majkowskiego cukiernia w Sopocie, w której odbywał się konkurs. Cukiernictwo było jego pasją od dzieciństwa. Rodzice pana Majkowskiego szybko to rozpoznali i wysłali syna do szkoły cukierniczej. Państwo Majkowscy poznali się w Malborku. Mąż przeniósł się do pracy w Elblągu. Małżeństwo zaczęło rozglądać się za własnym zakładem cukierniczym. W końcu, w 1973 roku ukazało się w prasie ogłoszenie. Jeden z cukierników w Elblągu chciał sprzedać swój dotychczasowy zakład. Cukiernia znajdowała się na ulicy Poprzecznej, koło browaru, na obrzeżach miasta. Był to stary zakład, założony jeszcze w 1945 roku, z węglowym piecem. W nowo zakupionej cukierni państwo Majkowscy zaczęli produkować ciasta, pieczywo, lody. Doprowadzili zakład do dobrego poziomu i mogli sobie pozwolić na nowy zakład. Małżeństwo sprzedało cukiernię i wybudowało nową, bliżej centrum miasta. Zrezygnowano z produkcji piekarniczej. Po upływie kilku lat doszła do nas córka u której tata zaszczepił miłość do cukiernictwa od małego i jej mąż który jest mistrzem cukiernikiem. Rozwój
Dzisiejsza "Marysieńka" to nie tylko zakład i sklep przy ul. Ogrodowej. To także pięć własnych sklepów w Elblągu i obsługa restauracji i hoteli, zarówno w mieście jak i poza miastem. Państwo Majkowscy mają swój oddzielny punkt sprzedaży w hipermarkecie "Carrefour" w Elblągu. Jak mówi Irena Majkowska, firma radzi sobie z konkurencją. Klienci, którzy sprawdzają jakość innych, nowych cukierni, najczęściej wracają. Jak powiedział jeden z nich, wrócił, bo miał już dosyć serników bez sera i makowców bez maku. "Marysieńka" zatrudnia około 30 pracowników. Zakład posiada własny specjalistyczny transport. Nowe lokale firmy wyposażone są w sprzęt najwyższej klasy, na przykład w witryny cukiernicze o falistych i wygiętych kształtach. W najbliższej przyszłości zakład produkcyjny zostanie przeniesiony w nowe miejsce, w którym będą spełniane wszystkie normy europejskie. Jak u mamy
Cukiernictwo jest pasją pana Henryka. W tym roku obchodzi on pięćdziesięciolecie pracy zawodowej. Do tej pory sam produkuje lody. "Marysieńka" ma w swoim asortymencie około 36 smaków tych łakoci. Majkowscy produkują również lody dla osób ze skazą białkową. Ponadto w dwóch lokalach wprowadzono 50 rodzajów deserów lodowych z odpowiednimi obrazkowymi cennikami. Desery z "Marysieńki" są imponujące. Oferta jest bardzo bogata: są lodowo-owocowe dania kuchni włoskiej, takie jak: carbonara, pesto, bolognese, margherita, carpaccio, tiramisu, lasagne. Oryginalne są również napoje lodowe o nazwie Monte Bianco, sporządzone na szampanie (dla dzieci w wersji bezalkoholowej). Bardzo efektowne kolorystycznie są szejki jogurtowe i mleczne. Asortyment cukierniczy jest również różnorodny. W ofercie znajdziemy około 150 produktów, które są systematycznie wymieniane. W "Marysieńce" znajdziemy torty śmietanowe i kremowe o przeróżnych kształtach. Co ważne, ozdoby, dekoracje czekoladowe i marcepanowe firma wykonuje sama. Klienci oceniają produkty z "Marysieńki" pozytywnie. Nierzadko pojawiają się głosy, że ciastka z "Marysieńki" smakują jak u mamy, czy też że na produktach cukierni wychowują się pokolenia.)