12/04/2026
Kochani, od kilku tygodni trochę nasze działania się wyciszyły. Cała energia została skierowana na Melanię.
2 miesiące temu zaczął się dziwny kaszel, zapach z buzi. Tydzień czasu podawany antybiotyk. Pomogło…na tydzień. Znowu kaszel i zapach. Kolejna wizyta u weterynarza. Na dolnym dziąśle pod wargą ropień. Decyzja operacja. 5 tygodni czekania na wynik, a w tym czasie w środku nocy Melania nagle wstała i się przewróciła Tylna łapka bezwładna.. wizyta u weterynarza sterydy. I tak 2 tygodnie, aż któregoś ranka przednia łapka zesztywniała i się wykręciła, a wieczorem od kona w dół bezwładna🙈. Po kolejnej wizycie u weterynarza i kolejny poranek z drugą przednią łapką sztywną i wykręconą rano, a wieczorem bezwładną diagnoza: zakrzepica.
Tak, nie tylko ludzie mają zakrzepicę, u kotów też jest to bardzo częsta choroba spowodowana chorobami serduszka, lub jak w przypadku Melani towarzyszy chorobie nowotworowej.
Melania została zabrana od właściciela, który nie mógł jej leczyć bo nie było go na to stać.
Melania pojawiła się nagle u niego, była wcześniej ( z opowieści właściciela)kotem przyśmietnikowym w większej miejscowości. Rodziła małe koty kilka razy w roku. Nie wiemy ile ma lat, nie jest młodym kotem raczej powyżej 10 letnim.
Będąc na spacerze, zobaczyliśmy Melanię u jednego z mieszkańców wsi na podwórku, jej widok nas na tyle poruszył, że zaproponowaliśmy właścicielowi zabranie jej do weterynarza i przekazania informacji jakie koszty leczenia będą. Zgodził się.
Melania chodziła cała zakrwawiona, jej białe futerko było czerwone od krwi, która ciagle sączyła się z prawego ucha, którego miała tylko połowę, kulała na prawą tylną łapkę, miała zaczerwienione listwy mleczne bo miała małe koty, które biegały za nią. Była bardzo agresywnym kotem atakujacym wszystkich, którzy zbliżyli się do podwórka, a nawet potrafiła biec za potencjalnym zagrożeniem kilkanaście metrów.
Po wizycie u wterynarza diagnoza:
➡️ nowotwór ucha- konieczna amputacja
➡️ nieoperacyjne już stare złamanie nogi z wyrwaniem ze stawu - nauczyła się z tym chodzić ( pozrastały się )
➡️ brak sterylizacji
➡️ ślepota prawego oka
➡️ w ciele ma 3 śruty - ktoś do niej strzelał z wiatrówki 🙈
Koszt leczenia 1450 zł.
Właściciel oddał nam Melanię na rzecz Fundacji za koszty leczenia.
Tak było 2 lata temu. Melania została wysterylizowana, amputowano zostało ucho z marginesem ( czysty od nowotworu margines wycięty). Nogi nie ruszaliśmy, śrut też ciężki do usunięcia został🤷♀️.
Agresja Melani stopniowo ustępowała - przypuszczamy, że wysoki poziom stresu związany z ogromnym bólem i lękiem o dzieci sprawił, że była agresywna w stosunku i do innych kotów, psów, ludzi.
Nie potrafiła się bawiać. 😞ani cieszyć życiem. Długotrwały ból, strach, stres, konieczność walki o przetrwanie tak ją ukształtowało.
Po prawie roku szukania dla niej domku jako seniorki po przejściach nowotworowych już zrezygnowaliśmy z szukania😞.
Wtedy zobaczyliśmy jak Melania rozkwitła, jak bardzo szukała kontaktu z człowiekiem. Jak MRUCZAŁA czego
wcześniej nie robiła wcale tylko warczała i syczała. Jak pięknym koteczkiem się stała. Jakim „ kocim pupilkiem” została. Oczywiście swój charakterek „ Meluchy Zołzuchy” ma, kiedy nie chce zejść z rąk czy kolan burczy i pokazuje niezadowolenie😁..
W środę ubiegłego tygodni było naprawdę krucho i właściwie bez rokowań, do piątku mieliśmy podjąć decyzje co dalej🙈🥺…
Melania chodzi na kolanach na przednich łapkach ale… zobaczcie sami jaki mały „ cud” się stał.
Decyzja walczymy dalej💪.
I chociażby miało to dać Melani jeszcze kilka miesięcy życia to warto, warto dać jej te kilka miesięcy dobrego życia, gdzie jest kochana i zaopiekowana, po tylu latach tułaczki i cierpienia.
I wierzcie Melania jest warta tej walki💪♥️.
Wyniki z wycinka po operacji przyszły w piątek: GRUCZOLAKORAK 🥺( margines czysty), może wrócić, ale póki co dajmy Melani czas.
Jeśli chcielibyście wesprzeć naszą walkę o Melanię zachęcamy do wpłat na konto
Nasze konto: 19 1600 1462 1745 4941 4000 0001. Z dopiskiem CELE STATUTOWE MELANIA.
Trzymajcie kciuki♥️