24/02/2026
Wołczyn: Wiatraki wracają jak bumerang
W październiku 2024 roku wydawało się, że mieszkańcy gminy Wołczyn uniknęli agresywnej ekspansji farm wiatrakowych, którą obserwujemy w ostatnich latach. Wówczas rada miejska w Wołczynie jednogłośnie odrzuciła uchwałę o sporządzeniu projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego pod farmę wiatrową. Zamiar postawienia 23 wiatraków o maksymalnej wysokości 285 metrów został odrzucony. Niestety, horror wiatrakowy powrócił do Wołczyna. Wszystko za sprawą radnej Pauliny Zalewskiej z grupy rajców burmistrza Wiącka. Na styczniowej sesji złożyła ona wniosek o przegłosowanie uchwały o sporządzeniu miejscowego planu przestrzennego pod farmy wiatrowe na obszarze całej gminy, których minimalna odległość od zabudowań będzie wynosić 700 m. Jest to o tyle ciekawe, że w ubiegłym roku ta sama rada określiła uchwałą minimalną odległość dla wiatraków w gminie Wołczyn na 1800 m. Jakie argumenty przemawiają za tym, że teraz samorząd Wołczyna zmierza wrócić do punktu wyjścia?
Z pewnością nie jest nimi ujawniana prawda o odnawialnych źródłach energii, która jest druzgocąca. Nie chodzi już tylko o uciążliwość dla mieszkańców okolic farm wiatrowych, ale także o destrukcyjny wpływ na gospodarki krajów, w których OZE dominuje w energetyce. Wiatraki prowadzą do wzrostu kosztów wytwarzania energii oraz podwyżek cen prądu.
W Wołczynie sytuacja zawisła na przysłowiowym włosku. Na ostatniej sesji radni, po wniosku radnego Kamila Gołębiowskiego, niewielką przewagą postanowili odłożyć głosowanie w sprawie wiatraków 700 metrów od domostw na kolejne posiedzenie. W tym czasie miały być zorganizowane spotkania w sołectwach gminy, aby mieszkańcy mogli się wypowiedzieć. Tymczasem z 15 okręgów wyborczych w gminie spotkania odbyły się w trzech okręgach wiejskich oraz jedno spotkanie dla sześciu miejskich obwodów. Sesja, na której ma zapaść decyzja, odbędzie się już jutro, w środę 25 lutego.
– Najpierw radni w głosowaniu odrzucili 700 metrów od zabudowań, a potem wprowadzono minimum 1800 m w planie ogólnym od wiatraków. Stało się to już mniejszą ilością głosów za. Minęły kolejne trzy miesiące i radni powracają do już odrzuconej odległości 700 m i znowu chcą nad tym głosować. Okazuje się, że przynajmniej połowa popiera ten pomysł. Ja tego nie rozumiem, ale może ktoś potrafi wyjaśnić, co się dzieje? – mówi Janusz Jasiński należący do grona sceptyków farm wiatrowych w gminie Wołczyn.
Do wyjaśnienia tematu farm wiatrowych na terenie gminy Wołczyn z pewnością nie przyczyni się burmistrz Jan Wiącek. Próbowaliśmy porozmawiać z nim na ten temat jeszcze jesienią 2024 roku. Wielokrotne próby kontaktu okazały się bezskuteczne, tak samo jak teraz, kiedy powróciliśmy do kontaktu.
Wokół tej sprawy dzieje się coś dziwnego. Na debacie na temat farm wiatrowych w gminie Wołczyn, która została zorganizowana w wołczyńskim domu kultury w ubiegłym tygodniu, mogło dojść do nieuczciwego lobbingu. Po dyskusji między przedstawicielami firm wiatrowych a sceptykami wiatraków przeprowadzono głosowanie. Wyniki okazały się niepomyślne dla przeciwników farm wiatrowych. Jednak później okazało się, że w głosowaniu brały udział osoby spoza terenu gminy Wołczyn, które nie zostały zweryfikowane w trakcie głosowania. To poddaje w wątpliwość wynik tamtego głosowania. Zupełnie inne wyniki zanotowano w plebiscytach na terenie sołectw. Dwa głosowania, które odbyły się do tej pory, pokazały zdecydowany sprzeciw mieszkańców przeciwko wiatrakom. Sprawa głosowania z domu kultury w Wołczynie jest wyjaśniana.