Jej kraina

Jej kraina W Ukrainie zbieramy kobiece historie. Tu dzielimy się tym, co jeszcze udaje nam się zobaczyć, us?

Obie pochodzimy ze Śląska, jedna - z Górnego, druga - z Dolnego. Zamieszkałyśmy razem w Ukrainie, gdzie zbieramy kobiece opowieści do książki. Tutaj dzielimy się tym, co wydarza się wokół tego przedsięwzięcia.

23/08/2018

Na wideo widać rytm Użhorodu w skali makro. O tym jak on przebiega w skali mikro można dowiedzieć się z historii Aliny.

Alina to pierwsza osoba, która opowiedziała nam swoją historię. Poznałyśmy ją przez przyjaciół, wieczorem w jednej z zatłoczonych użhorodzkich knajp. Nie mogłyśmy przestać rozmawiać, spotkałyśmy się ponownie, a później Alina zgodziła się wziąć udział w projekcie. Zaprosiła nas do siebie, była jesień, siedziałyśmy w przytulnej kuchni. Podczas wielogodzinnej rozmowy jadłyśmy kawowe cukierki, a czarny kociak drapał nas po łydkach i próbował wejść na stół. Później wiele razy wracałyśmy do mieszkania Aliny. Użhorod i dobro spotkanych tam osób sprawiły, że regularnie odwiedzałyśmy to miasto ☀

Historię Aliny można przeczytać na stronie Stowarzyszenie Jeden Świat - SCI Poland, o tu ➡ https://goo.gl/RDHf1o 💬

Podziękowanie dla Grzegorz Bożek za udostępnienie filmu.

Ze Lwowa obie wróciłyśmy na jakiś czas do naszego drugiego ulubionego miasta, czyli do Poznania. Tu właśnie pod koniec g...
05/01/2018

Ze Lwowa obie wróciłyśmy na jakiś czas do naszego drugiego ulubionego miasta, czyli do Poznania. Tu właśnie pod koniec grudnia przeprowadził z nami wywiad Kuba Wojtaszczyk. Tekst można już przeczytać na łamach Kultura u Podstaw.

Podczas wrześniowej prezentacji projektu we Lwowie można było przeczytać tekst naszego pierwszego reportażu. Przez ponad...
10/11/2017

Podczas wrześniowej prezentacji projektu we Lwowie można było przeczytać tekst naszego pierwszego reportażu. Przez ponad 2 tygodnie we lwowskiej galerii udostępnione były trzy książki (świeże jak ciepłe bułeczki!) z historią Anny w dwóch językach: polskim i ukraińskim. Każdego dnia przychodziłyśmy do galerii sprawdzić czy wszystko gra i uciąć sobie pogawędkę z panią pilnującą ekspozycji. Jedna z naszych ostatnich rozmów, tuż przed wyjazdem ze Lwowa, szczególnie zapadła nam w pamięć. 'A proszę powiedzieć co się stało z książkami? Dlaczego żadnej nie ma na stendach?' zapytałyśmy. Okazało się, że dzień wcześniej galerię odwiedziła grupa śmieszkujących Polaków. Gdy zobaczyli polskie teksty w książkach mieli podobno wykrzykiwać: 'Po polsku książka! Jak po polsku to nasza - zabieramy!'. Po czym niezwłocznie przeszli od słów do czynów. Siła przebicia pojedynczego pracownika galerii okazała się niewystarczająca, by powstrzymać przekonanych o swoich racjach turystów. Książki powędrowały w siną dal. Pozostaje nam wierzyć, że zabrane egzemplarze są przekazywane z rąk do rąk, ich boki są już pozaginane, a strony noszą ślady palców kolejnych czytelników. Jeżeli żaden egzemplarz nie trafił przypadkowo do Waszych rąk, możecie skorzystać z wersji internetowej. Wprawdzie nie pachnie drukarnią i nie można podkreślać ołóweczkiem ulubionych fragmentów, ale można dzielić się do woli.

Książka jest częścią wystawy podsumowującej pierwszy etap projektu "Jej kraina". Po raz pierwszy można ją było przeczytać na otwarciu wystawy we lwowskiej kawiarni Dzyga 8 września 2017 r. Między październikiem 2016 a sierpniem 2017 roku autorki (Adriana Molenda i Natalia Wisłocka) przeprowadzały wy...

W najnowszym wydaniu Tygodnika Powszechnego możecie przeczytać jeden z naszych reportaży! Już od dziś zaduszkowy numer m...
02/11/2017

W najnowszym wydaniu Tygodnika Powszechnego możecie przeczytać jeden z naszych reportaży! Już od dziś zaduszkowy numer można znaleźć w kioskach w całej Polsce. Tekst opowiadający historię Swietłany Tymkiw i jej męża Lubomira jest też dostępny na stronie Tygodnika. Zapraszamy do lektury!

Brukowane ulice mienią się od pomarańczowego światła latarń. Mijamy gmach Muzeum Historii Religii, skręcamy w boczną uliczkę i wchodzimy do dwupiętrowej kawiarni. Swietłana już czeka. W tym roku kończy 40 lat. Jej twarz ożywia spojrzenie na przemian surowe i pogodne. Drobnej postury, emanuje siłą i…

Wyjechałyśmy już ze Lwowa, ale zbieramy siły na kolejne działania! Będziemy się z Wami dzielić na bieżącą nowinkami, ale...
06/10/2017

Wyjechałyśmy już ze Lwowa, ale zbieramy siły na kolejne działania! Będziemy się z Wami dzielić na bieżącą nowinkami, ale i wspomnieniami (łezka się kręci). To jedno z nich: ostatni wspólny moment we Lwowie, tuż po prezentacji naszego projektu w Мистецьке об'єднання Dzyga. W powietrzu było już czuć jesień. Kwiaty podarowała nam Kseniya, zdjęcie Paweł.

We Lwowie jeszcze tłoczniej niż zawsze. Zastanawiamy się, co bardziej się do tego przyczyniło: ostatnie chwile lata? Pie...
15/09/2017

We Lwowie jeszcze tłoczniej niż zawsze. Zastanawiamy się, co bardziej się do tego przyczyniło: ostatnie chwile lata? Pierwsze chwile jesieni? Trwająca impreza literacka? Jeśli ta ostatnia odpowiedź przekonuje Was najbardziej, zasilajcie tłumy Lwowa i przyjeżdżajcie przed niedzielą. To ostatni dzień festiwalu literatury i prezentacji naszego projektu w Мистецьке об'єднання Dzyga. Można przeczytać premierowo nasz pierwszy reportaż, obejrzeć film podsumowujący roczne działania i spotkać mnóstwo miłych osób. Warto. Czekamy 📖

Na zdjęciu jest Iryna i prezentacja naszego projektu w Мистецьке об'єднання Dzyga. Trudno nam sobie wyobrazić jak by to ...
11/09/2017

Na zdjęciu jest Iryna i prezentacja naszego projektu w Мистецьке об'єднання Dzyga. Trudno nam sobie wyobrazić jak by to wszystko wyglądało, gdyby nie pomoc Iryny. Trudno nam sobie wyobrazić jak by to wszystko wyglądało, gdyby nie pomoc wielu osób. Dlatego dziękujemy Wam przyjaciele za wsparcie, zarwane noce, złote rady, wspólne działania i dobrą energię! Z efektami naszej pracy można się zapoznawać do 17 września. Przychodźcie tłumnie.

Ostatnio fejsbuk zwrócił naszą uwagę następującym powiadomieniem: opublikuj post, aby zaktywizować odbiorców. Nie aktywi...
18/08/2017

Ostatnio fejsbuk zwrócił naszą uwagę następującym powiadomieniem: opublikuj post, aby zaktywizować odbiorców. Nie aktywizowałyśmy Was przez ostatni czas, ponieważ nasza energia skupiała się na przygotowywaniu wystawy, zwieńczającej projekt we Lwowie. Będzie można na niej przeczytać premierowo nasz pierwszy reportaż! Z radością zobaczymy Was wczytanych w ten tekst. A wiadomo, że jego lektura to nie jedyny powód, by przyjechać do Lwowa (kto był, ten wie, kto nie był, niechaj wpada). Więcej aktywizujących szczegółów niebawem. Zdjęcie ilustruje ciężką pracę oraz elementy rozpraszające (kot).

Park. Rozmawiamy i liczymy mrówki, które próbują wejść do naszych sandałów, w poszukiwaniu cienia. Jest naprawdę upalnie...
12/07/2017

Park. Rozmawiamy i liczymy mrówki, które próbują wejść do naszych sandałów, w poszukiwaniu cienia. Jest naprawdę upalnie. Wtem podchodzi pan, przerywa nam rachunki i dyskusję. Czy istnieje jakaś zależność między dziewczętami siedzącymi w parku, a przyciąganiem podchmielonych nieznajomych, którzy z chęcią opowiedzą jak to jest? Czy wy też ją zauważyliście? Pan odkłada swoje reklamówki, w których są inne reklamówki, a w nich na pewno jakieś skarby. Podciąga dżinsy i wpycha głębiej do spodni swoją polarową kraciastą koszulę. Nachyla się nad leżącą na ławce książką.
- Co czytacie? - pyta.
- Książkę. - decydujemy się na odpowiedź w stylu "idź sobie".
- Ha! Co wy myślicie, że jestem durny? Przecież widzę, że książkę! - mruży oczy i próbuje odczytać nazwisko autora pełne liter iście polskich: ł, ą, ż.
- Wy polaczki! - wykrzykuje.
Są takie tematy, które pewne grupy osób zawsze chcą omówić (albo wyłożyć) gdy dowiadują się, że spotkane osoby pochodzą z Polski. Pan zaczął od miłości, ale wywód zmierzał w kierunku katastrofy.
- Ja wszystkich kocham! I Ukraińców, i polaczków kocham. Tylko moskali nie! To zło. Ja im mówiłem żeby przestali do dzieci w tym języku gadać, bo nie można! - wskazuje palcem na siedzącą na ławce obok rodzinę, która w tym momencie odwraca głowy, jakby wcześniej wcale się nie przysłuchiwała. Po kilku soczystych zdaniach krytyki dotyczących osób rosyjskojęzycznych pan płynnie przechodzi do sedna:
- Putin zabił Kaczyńskiego! Bo kto mógłby? Chyba tylko Bóg, ale Bóg by takiego nie zrobił, a Szatan? A Szatan - owszem! Oni radarami tak zrobili, że samolot krasz dałn. To czysty dewil. Zaczęło faktycznie robić się jak w piekle, upał i wykłady o Smoleńsku. Na szczęście w tym samym momencie postanowiłyśmy wstać i udać się po lody. Pan zaczął zbierać swoje skarby, nie przerywając opowieści. Gdy odchodziłyśmy, mówił już o Leninie. Nie pozwoliłyśmy ucałować rączek, mimo usilnych próśb.

Ostatnio było o okolicznościach towarzyszących przeprawom przez granicę samochodem. Dziś na Wasze życzenie rozwijamy ten...
03/07/2017

Ostatnio było o okolicznościach towarzyszących przeprawom przez granicę samochodem. Dziś na Wasze życzenie rozwijamy ten temat.
Jeśli chodzi o inne dostępne środki transportu, to wybór autobusu zapewnia zazwyczaj podobne atrakcje jak przejażdżka samochodem, a przesunięcia w rozkładzie jazdy nierzadko liczy się w kilkunastu godzinach. Oczywiście na tę okazję można zaplanować sobie maraton ulubionego serialu na smartfonie albo przyjąć rozluźniającą dawkę aviomarinu. Zdarza się jednak, że w autobusie nie działa toaleta bądź klimatyzacja, a najczęściej obie naraz. Takiej dawce wrażeń, szczególnie w sezonie letnim, i aviomarin może nie podołać.
Na szczęście od początku tego roku na trasie Przemyśl-Kijów codzienne kursuje pociąg. Przejażdżka koleją z Przemyśla do Lwowa trwa dwie godziny i kosztuje nieco ponad 22 złote. Przy tej okazji możemy też odwiedzić pięknie odrestaurowany dworzec w Przemyślu (fragment wnętrza widoczny na załączonej fotografii). Opóźnienia pociągu, jeśli występują, nie przekraczają zwykle godziny. Dlatego tytuł zdobywcy największej ilości plusów dodatnich jednogłośnie przyznajemy temu połączeniu komunikacyjnemu, będącemu transgranicznym projektem Kolei Ukraińskich.
Jednak i w tej beczce miodu nie zabraknie łyżki dziegciu... Gdybyśmy spóźnili się na pociąg, na kolejny będzie trzeba poczekać do następnego dnia. A co jeśli akurat wyjątkowo śpieszy nam się do Ukrainy? Nic straconego! Wystarczy złapać w Przemyślu busik do Medyki, a tam przekroczyć granicę piechotą. I już!

Jeżeli chodzi o plusy dodatnie i ujemne możliwości przekraczania polsko-ukraińskiej granicy, to, naszym zdaniem, wybór s...
19/06/2017

Jeżeli chodzi o plusy dodatnie i ujemne możliwości przekraczania polsko-ukraińskiej granicy, to, naszym zdaniem, wybór samochodu ma najwięcej ujemnych. Naturalnie po kilkugodzinnym staniu w kilometrowej kolejce aut można zebrać niemało anegdotek do opowiadania przyjaciołom. Można próbować szukać odpowiedzi na pytania egzystencjalne, pogapić się w gwiazdy, posłuchać Radia Maryja, chyba, że odbiera wam coś innego. Można wypalić paczkę papierosów, popić piwka, trzeba mieć tylko z tyłu głowy, że w tym roku dużo kleszczy, a krzaki to jedyna toaleta. Bywa, że w szybę auta puka rosły pan z pytaniem czy mógłby wepchnąć się w kolejkę. HE? - pytamy. Rosły pan naprędce szuka usprawiedliwienia dla swojego zapytania. Pada na dziecko. Mówi, że na niego czeka w domu i tęskni. Nasz przyjaciel, który prowadzi, prycha, zamyka okno i podjeżdża kolejne półtora metra do przodu. W końcu, po pięciu godzinach podjeżdżania półtora metra do przodu, gdy nasze paszporty sprawdzają ukraińscy celnicy, dostrzegamy perełkę uwiecznioną na załączonym zdjęciu. Pamiętajcie, żeby na granicy nie wyhodsźic z środków transportowych. FOR BIDDEN!

Wbrew pozorom załączone zdjęcie nie jest reklamą proszku do prania. Widok jednej z witryn sklepowych przy Rynku w Drohob...
06/06/2017

Wbrew pozorom załączone zdjęcie nie jest reklamą proszku do prania. Widok jednej z witryn sklepowych przy Rynku w Drohobyczu uwieczniłyśmy z zupełnie innego powodu. Na fotografii od lewej widzimy kolejno: flagę Polski, flagę Unii Europejskiej, flagę UPA i flagę Ukrainy. Nieopodal leżą wykonane ze wstążek kwiaty: dwa większe, w narodowych barwach Polski i Ukrainy, oraz mniejszy, w czerwono-czarnej kolorystyce UPA. To zestawienie dobitnie uzmysławia, że, wbrew temu, co w Polsce uznaje się często za oczywiste, współczesne ukraińskie przywiązanie do UPA nie idzie w parze z nienawiścią do Polski i Polaków. W przywołanym przypadku mamy wręcz do czynienia ze szczególnie dobitnym wyrazem sympatii do zachodnich sąsiadów. I choć ta kombinacja flag wielu Polakom wyda się absurdalna, a może nawet niedopuszczalna, odzwierciedla ona pewną ogólną tendencję: dla znacznej części Ukraińców UPA to bohaterowie walki o niepodległość (kojarzeni z działaniami przeciwko ZSRR), a jednocześnie Polacy to w Ukrainie wciąż ciesząca się największą sympatią nacja.

Drohobycz

Adres

Horodło

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jej kraina umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Jej kraina:

Udostępnij

Kategoria