11/08/2026
TEN JEDEN, RAZ W HISTORII.
Skrót artykułu autorstwa Józefa Kusa "Trybunał Koronny Lubelski w Jarosławiu – 1711 r." w „Zeszyty Muzealne MJKO, R. 4, z. 5 (2025) In memoriam Józef Kus”.
Trybunał Koronny był najwyższym sądem szlacheckim w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Sądził w Piotrkowie i Lublinie. Lublin był siedzibą Trybunału przez ponad 200 lat (ostatnia sesja odbyła się w 1794 r.) i w ciągu całej historii sądził tylko raz w innym mieście, mianowicie Jarosławiu. Tego epizodu dotyczy niniejszy artykuł.
„Pierwsze dziesięciolecie XVIII w. upłynęło w Rzeczypospolitej pod znakiem rozstroju wewnętrznego, zniszczeń wojennych, rozkładu życia gospodarczego. Przez kraj przelewały się obce wojska, które uczyniły z niego olbrzymie pole bitewne. Partie zwolenników Wettyna i Leszczyńskiego rujnowały posiadłości przeciwników. Wydzierano kontrybucje pieniężne, rabowano żywność i dobyte domostwo, mordowano bezbronnych. Przewlekłe kampanie, marsze i kontrmarsze, ustawiczne przechody wojsk, które objęły całą bez wyjątku Rzeczypospolitą, dokonywały większych spustoszeń niż najzaciętsze bitwy”.
W dwunastym roku trwania wielkiej wojny północnej (1700-1721) życie w trybunalskim Lublinie zdawało się wracać do normalności. Po zwycięstwie połtawskim cara Piotra I (1709 r.) wojna przeniosła się. Wraz z wojną przyszła jednakże pandemia dżumy, przywleczona z Turcji. W latach 1704-1705 wyludniła ona Lwów, a przez Jarosław, Tarnów, Zamość i Opatów objęła całą Polskę. W 1708 r. dotarła do Lublina gdzie srożyła się następne lata. Pod koniec 1710 r. zaraza ustała i nic nie zapowiadało jej nawrotu.
Krótki okres względnego spokoju w Lublinie przerwał nagły nawrót zarazy. Podjęto zwykłe w takich okolicznościach środki zaradcze: zamknięto bramy przed przybyszami, a władze miejskie ewakuowały się na wieś, pozostawiając burmistrza „powietrznego”.
Nie po raz pierwszy epidemie przerywały kadencję lubelską Trybunału Koronnego, przed taką perspektywą stanęli deputaci i tym razem, nie rozjechali się jednak, by powrócić do Lublina po ustaniu zarazy, lecz wybrali inne rozwiązanie. Skorzystali mianowicie z zaproszenia właściciela miasta Jarosławia, aby w tym znanym centrum handlowym kontynuować przerwane sądy.
Jarosławski epizod dziejów Trybunału Koronnego nie posiada szerszego odbicia w literaturze. Najwcześniejszy przekaz o nim zamieścił w swoim opisie geograficzno-statystycznym Galicji geograf, heraldyk i bibliograf Ewaryst Andrzej Kuropatnicki przy opisie Jarosławia, z mylną jednak datą: „Sądził się tu trybunał w r. 1724”.
Właściwą datą i przyczynę przeniesienia Trybunału podał w pierwszej monografii Jarosławia Franciszek Siarczyński (wyd. we Lwowie w 1826 r.). „Tegóż roku 1711, gdy morowa zaraza w Lublinie szerzyła się, do Jarosławia przeniesiony trybunał koronny od d. 13 lipca osądził zwykłey kadencji sprawy”.
Żeby docenić doniosłość opisywanego wydarzenia dla Jarosławia, przypomnieć należy, czym był Trybunał Koronny. Utworzony został w roku 1578 na sejmie walnym warszawskim, gdy król Stefan Batory zrzekł się dotychczas uprawnień najwyższego sędziego na rzecz stanowego sądu szlacheckiego. Na miejsce sądów wyznaczono Piotrków i Lublin. Sądzili w nim reprezentanci szlachty i duchowieństwa – deputaci. W Piotrkowie rozsądzano sprawy z terenu Wielkopolski i Mazowsza, w Lublinie rozstrzygane były sprawy z województw małopolskich/województwa: krakowskie, sandomierskie, ruskie, podolskie, podlaskie. wołyńskie, bełskie, lubelskie, a od 1590 r.: kijowskie, bracławskie i czernihowskie.
Jarosław, do którego przeniósł się Trybunał, był w tym czasie współwłasnością hetmana wielkiego koronnego Adama Mikołaja Sieniawskiego i jego żony Elżbiety z Lubomirskich oraz ordynata ostrogskiego i starosty sandomierskiego, Aleksandra Dominika Lubomirskiego. Mimo iż cierpiał w pierwszych latach wojny, był miastem prezentującym się wciąż okazałe. I tu przystąpiono, podobnie jak w Lublinie, do usuwania skutków wojny. Z poważniejszych przedsięwzięć budowlanych w tym okresie wspomnieć należy o budowie klasztoru i kościoła reformatów, fundacji mieszczanina Antoniego Kwolka i łowczego kijowskiego Franciszka Zawadzkiego, jak też odbudowie spalonego w 1707 r. kościoła NMP „w Polu”. Posiadał Jarosław przestarzałe wprawdzie, lecz niezniszczone fortyfikacje, co mogło zapewnić deputatom bezpieczeństwo.
Najistotniejsze jednak było to, że Jarosław był w tym czasie miejscem pobytu dworu królewskiego i rady senatu, wcześniej zaś „rad wojennych” i politycznych. Można nawet powiedzieć, że przyjął chwilowo funkcje faktycznej stolicy państwa.
Miasto było pod specjalną opieką cara Piotra I. W zamian za ochronę swoich majątków przed obcymi wojskami, Sieniawski popierał większość posunięć rosyjskiego monarchy. Biograf hetmana pisze: „Car, choć sam miał kłopotów co niemiara, nie żałował pieniędzy dla hetmana. Wyznaczył mu bowiem rolę jednego ze swoich najwierniejszych stronników w Rzeczypospolitej, twardo się tego trzymał, i jak pokazała przyszłość, nie pomylił się w swych rachubach”. „Sieniawscy doszli tak wysoko - podkreśla inny historyk – że zdawało się iż po Sasach czeka ich tron, na którym zasiadali Sobieski i Wiśniowiecki”. Nie ma w tym przesady, gdyż istotnie hetman wielki koronny spodziewał się sięgnąć po koronę dzięki carowi Piotrowi I.
„Zjechał car naprzód do Jarosławia – pisze pamiętnikarz E. Otwinowski – gdzie też i król August przybył w wielkim gronie senatorów polskich; chciał car, i król był tej intencyi, żeby było konieczne namówić i wprawić w wojnę z Turczynem Rzptą, ale żadną miara przytomni senatorowie na to pozwolić nie chcieli, ani nie mogli, bo decyzja zaczęcia wojny do sejmu należy, a pakta też karłowickie jeszcze były nie wyszły, których expiracya czasu dopiero w r. p. 1724 była”.
Wspomniany przez Otwinowskiego zjazd monarchów zaczął się 2 czerwca 1711 r., rada senatu (senatus consultum) odbyła się zaś w dniach 6-8 czerwca. Uczestniczyło w niej 3 biskupów, 8 wojewodów, 4 kasztelanów, 4 ministrów, 18 senatorów i 12 plenipotentów. Król August II niechętny był wojnie z Turcją, a i senatorowie jednomyślnie opowiedzieli się przeciwko udziałowi w niej Rzeczypospolitej. 9 czerwca podpisano traktat (zwany jarosławskim) wyznaczający każdemu z sojuszników udział w mających się rozpocząć działaniach wojennych. Piotr I wziął na siebie ciężar wojny z Turcją, August II miał zabezpieczyć tyły armii rosyjskiej przed ewentualna napaścią szwedzką.
W międzyczasie (w niedzielę, 6 czerwca) uczestnicy narady wzięli udział w ceremonii chrztu dwunastoletniej Zofii Marii, córki hetmana Adama Sieniawskiego i Elżbiety Sieniawskiej. Ojców chrzestnych było trzech: car Piotr I, król August II Sas i książę siedmiogrodzki Franciszek II Rakoczy (obecny na radzie). W uroczystości wzięli udział również: „gosudaryni” Katarzyna (niebawem już legalna carowa), królewicz Konstanty Sobieski, księżna Anna Radziwiłłowa z Sanguszków i wielu innych znamienitych gości. Pisze Otwinowski: „wielkie tam ci dostojni chrzestni dali upominki, a najbogatsze ofiarował Rakocy, bo misę wielką złotą, pełna klejnotów bardzo kosztownych […] chrzciny owe nie w kościele były, ale w polu pod namiotami odprawowały się".
***
Ciąg dalszy nastąpi 14 sierpnia.
Fot. Portret Adama Mikołaja Sieniawskiego. Domena publiczna.