02/09/2026
DZIADY DREZDEŃSKIE
"Dziady" część III. W wileńskim klasztorze bazylianów przerobionym na więzienie stanu o losy śpiącego aresztanta toczy się spór pomiędzy Duchami nocnymi a Aniołem. On to oświadcza, że dzięki wyższym wyrokom więzień ma w samotności i wśród wrogów zdecydować o własnym przeznaczeniu. Śpiący zrywa się nagle i umieszcza na ścianie napis: "D.O.M. [Deo Optimo Maximo] Gustavus obiit MDCCCXXIII calendis novembris" – "Hic natus est Conradus MDCCCXXIII calendis novembris" ["Bogu Najlepszemu, Największemu. Gustaw zmarł 1823 1 listopada"; "Tu narodził się Konrad 1823 1 listopada"]. Duch dorzuca puentę: ("Ludzie! Każdy z was mógłby samotny, więziony,/ Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony").
Akt I (dalszych brak), scena I. W noc wigilijną więzieni z rozkazu Nowosilcowa młodzi patrioci schodzą się w celi Konrada, dokąd wpuszcza ich strażnik P***k, Kapral, eksżołnierz napoleoński. Zebrani witają Żegotę, nowego towarzysza niedoli, który wśród ostatnich wieści zdradza im, że przybyły właśnie z Warszawy Nowosilcow pragnąc wkraść się w łaski cara, zamierza wykryć wielki studencki spisek. Nic to, że nieistniejący. Żaden z uwięzionych nie jest odtąd bezpieczny. Stukająca do bram nocna zmiana warty przerywa ich biesiadę. Rozchodzą się do swoich cel.
Scena II "Improwizacja" (zwana wielką). Konrad całą siłę swojego ducha poświęcił uczuciu miłości ojczyzny. Pragnie przejąć od Boga rząd nad ludzkimi duszami, żeby polski naród poprowadzić do zwycięstwa. Odpowiada mu milczenie. ("Kłamca, kto Ciebie nazwał miłością,/ Ty jesteś tylko mądrością"). Podżegany głosami duchów z lewej strony, wbrew głosom przestrogi duchów z prawej, dopuszcza się ataku na boską władzę: ("wstrząsnę całym państw Twoich obszarem;/ Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale…"). Głos diabła dopowiada: ("Carem!"). Konrad słania się, pada.
Scena III. Przybywa bernardyn, Ksiądz Piotr, aby nieść ulgę duchową miotającemu się w epileptycznych drgawkach więźniowi. Zanim zakonnik przystąpi do egzorcyzmów, szatan przemawiający przez usta Konrada podpowiada na odległość skatowanemu w śledztwie Rollisonowi, aby skrócił swoje cierpienia wyskakując przez okno. Pod wpływem gorliwych modlitw Księdza Piotra zły duch opuszcza wreszcie ciało Konrada. Odbywa się nad nim sąd Archaniołów. Jeden wylicza jego grzechy, drugi go broni: ("On kochał naród, on kochał wiele, on kochał wielu").
Scena IV. W domu wiejskim pod Lwowem młoda panienka Ewa modli się za cierpiącą młodzież na Litwie. Osobną modlitwę poświęca uwięzionemu poecie, którego wiersze czytała. Zasypia. W swoim "Widzeniu" spostrzega Matkę Boską z uśmiechniętym Jezusem, który rzuca na śniącą wianek kwiatów. Świetlista róża prosi: ("Weź mnie na serce").
Scena V. Cela Księdza Piotra. Pokorny brat zakonny, który Panu "swoją nicość wyspowiadał", otrzymuje moc widzenia przyszłych losów Polski. W nieszczęściach narodu odnawia się niewinna męka umęczonego Chrystusa. Pojawi się jednak obrońca wskrzesiciel: ("namiestnik na ziemi widomy"), ukryty pod kabalistyczną liczbą: ("czterdzieści i cztery").
Scena VI. Sypialnia Senatora. Diabły z samym Belzebubem zebrane przy łożu gospodarza roztrząsają, jak najskuteczniej udręczyć we śnie kata wileńskiej młodzieży. Zsyłają nań zaszczyty i krzepiące akty carskiego uznania za oddane służby, żeby z nagła wpędzić go w najsroższą boleść poniżenia: ("Senator wypadł z łaski! z łaski! z łaski! z łaski!").
Scena VII "Salon warszawski". Głosy patriotów rozpamiętujących cierpienia ojczyzny przeplatają się z frazesami jenerałów, literatów i urzędników lojalnych wobec zaborczej władzy. Ci drudzy biadają nad faktem wyjazdu Nowosilcowa, gdyż nikt teraz "nie umie gustownie urządzić zabawy". Wykwintne towarzystwo ze zniecierpliwieniem wysłuchuje wstrząsającej opowieści Adolfa o nieludzko udręczonym więźniu Ciechowskim, który przez lata nikogo nie wydał. Literaci stwierdzają, że równie nieprzyjemna historia nie może być tematem dla poety: ("Sławianie, my lubim sielanki"). Wysocki uznaje, że mimo wszystko:
Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa;
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi,
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
Scena VIII "Pan Senator". W wileńskim domu Nowosilcowa jedne drzwi z przedpokoju prowadzą do sali, gdzie urzęduje komisja śledcza, drugie do pokoi, gdzie zbierają się goście zaproszeni na bal. Przy poobiedniej kawie Senator wysłuchuje pochlebstw i donosów Doktora i Pelikana, dwóch wkradających mu się w łaski P***ków, oraz szambelana Bajkowa. Z listem polecającym przybywa niewidoma Rollisonowa, matka więźnia okrutnie torturowanego w śledztwie. Błaga o widzenie z synem i dopuszczenie doń spowiednika, Księdza Piotra. Senator zbywa ją obłudną obietnicą. Przystaje natomiast na sugestie Doktora i Pelikana, żeby w celi Rollisona: ("Mieszka na trzecim piętrze – powietrza użyje…") otworzyć okna. Księdza Piotra oskarża o rozpowszechnianie informacji o przemocy używanej wobec aresztantów. Spoliczkowany zakonnik przepowiada rychłą śmierć Doktorowi, później także Bajkowowi.
Rozpoczyna się "Bal", z podtytułem "Scena śpiewana". Służalcy przypochlebiają się władzy. Patrioci przymuszeni do udziału w balu stawiają bierny opór. Młody oficer rosyjski zwraca się do dekabrysty Bestużewa:
Nie dziw, że nas tu przeklinają,
Wszak to już mija wiek,
Jak z Moskwy w Polskę nasyłają
Samych łajdaków stek.
Do sali balowej wdziera się oszalała z bólu pani Rollison. Doszła ją wieść o tragedii syna: ("wyrzucili z okna, z klasztoru, na bruki"). Ksiądz Piotr ją pociesza, że więzień przeżył. Po burzowym grzmocie do sali balowej wpada Pelikan z wieścią, że piorun zabił Doktora i stopił srebrne ruble w jego biurku (współcześni identyfikowali tę postać z podobnie kończącym życie ojczymem Juliusza Słowackiego, prof. Augustem Bécu). Zastrachany spełnioną przepowiednią Senator pozwala odejść zakonnikowi. Ksiądz Piotr mija się w drzwiach z prowadzonym na śledztwo Konradem. Przepowiada mu "daleką, nieznaną drogę".
Scena IX "Noc dziadów". Pojawiają się upiory: widmo zdrajcy zabitego piorunem, przelewające z ręki do ręki płynne srebro, niegodnie zdobyte za życia (Doktor) i osobnika rozszarpywanego przez czarne psy, którego ciało wciąż się zrasta (Bajkow). Guślarz zostaje na cmentarzu z Kobietą, która chce widzieć tylko jednego ducha. Tego, który niegdyś zjawił się na obrzędzie dziadów z krwawą pręgą na piersi i nie wymówił ani słowa. Od strony Wilna pędzą kibitki. W jednej z nich dostrzec można zesłańca poranionego przez "narodu nieprzyjaciół", z czarną szramą na czole: ("Tę ranę sam sobie zadał,/ Śmierć z niej uleczyć nie może"). Kobieta błaga: ("Ach, ulecz go, wielki Boże!").
Kończący dramat "Ustęp" dedykowany został "przyjaciołom Moskalom". W grupie młodych wygnańców w głąb Rosji pojawia się Pielgrzym, jak jest tu nazywany Konrad. Części tego poematu: "Droga do Rosji", "Przedmieście stolicy", "Petersburg", "Pomnik Piotra Wielkiego", "Przegląd wojska", "Oleszkiewicz", składają się na rozbudowany antycarski pamflet. Poddani cara żyją w barbarzyńskich, poniżających ludzką godność warunkach. Opisom znamion tyranii towarzyszy refleksja historiozoficzna rodząca pytanie o szansę obalenia despotyzmu. Dążenia wolnościowe Rosjan uosabia poeta tej nacji w "Pomniku Piotra Wielkiego" (utożsamiany z Puszkinem bądź z Rylejewem), jak również dekabryści wspomniani w wierszu "Do przyjaciół Moskali" (Rylejew i Bestużew). W utworze "Oleszkiewicz" Pielgrzym spotyka Guślarza, P***ka, który ponoć "z duchami gada" i wysłuchuje jego proroctwa w przeddzień powodzi w Petersburgu 7 listopada 1824 roku: ("Pan wstrząśnie grunty miasta Babilonu").
Fotografia przedstawia kartę dzieła Adama Mickiewicza „Dziady część III” (pierwodruk, wydanie paryskie z grudnia 1832 roku jako 4. tom „Poezyj”) otwartą na legendarnej stronie otwierającej Prolog dramatu.
Fot. Polona.