06/01/2025
Szanghaj. Waleczni Baptyści i Centrum Himalaizmu.
2025 rok wkroczył do Bogucic. Trochę nami potrząśnie bo dzielnica wchodzi w kolejny etap transformacji. Zacznę od Centrum Himalaizmu i centrum dzielnicy w ogóle. Jeszcze w styczniu mają zacząć się prace przy budowie instytucji, która budzi sporo emocji. Znaków zapytania jest wiele, od miejsc parkingowych począwszy, przez utrudnienia podczas budowy po zasadność wydawania tak sporej kwoty dla czegoś co nie wiadomo jak będzie funkcjonowało. Wizualizacje i koncepcje mają w naszym mieście już długą historię i raczej częściej są powodem do tworzenia później memów niż odzwierciedlają końcowy rezultat. Oby nie było tak w tym wypadku. Co nam da Centrum Himalaizmu? Na pewno zmieni wizualnie, i to poważnie, skrzyżowanie przy Kościele, które jest po prostu okropne. Odrapana kamienica i blaszoki po jednej stronie (to ta okropność), a po drugiej Kościół i Zakon Jadwiżanek (przyjemniejsze dla oka – nie powiem). Po wybudowaniu CH pozostanie do wyremontowania jedynie kamienica na rogu Ludwika i Katowickiej żeby to jakoś znośnie wyglądało. Kamienica nie jest miejska jakby co. Na remont bym więc za szybko nie liczył chyba, że …. ktoś ją kupi od dotychczasowego właściciela / właścicieli. Ziemia w Bogucicach zaczyna być bardzo pożądanym towarem. Ale do tego jeszcze nawiążę później. Idąc dalej od kościoła w głąb dzielnicy ulicą Markiefki dotrzemy za chwilę do drugiego blaszanego ciągu handlowego. I do zaczętej parę lat temu budowli naprzeciwko poczty, która być może się w końcu zmieni w coś funkcjonalnego. Chcielibyśmy tego chyba już wszyscy. Szansa jest. Blaszoki, a raczej kupcy, być może przeniosą się sprzedawać swoje towary do tego budynku przed pocztą a plac przed Szpitalem Bonifratrów, już bez handlowych budek, stałby się centralną częścią Bogucic. To nie jest mrzonka tylko realny plan. Przedstawiony przez wiarygodnych informatorów. Ale trochę wątpię czy w tym roku to pyknie. Choć bardzo bym chciał. Kontynuując spacer w dół ulicy znajdziemy kolejne miejsce, które powoduje gęsią skórkę. Bynajmniej nie z euforii. To Dom Kowala. Radny Damian Stępień donosił jesienią, że w końcu dojdzie do rozbiórki. Ma tak być w istocie, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał ruinę rozebrać, fundusze są, nawet ktoś już wygrał tą robotę ale…. nie zdążył się zmobilizować do pracy przed końcem roku 2024. Demolka i sprzątanie ma się wydarzyć na dniach. W styczniu ma być po ptokach. Pamiętacie, że nie udało się znaleźć wszystkich właścicieli i rozbiórka dokona się za pieniądze nasze i Wasze? Może być tak, że jak plac będzie posprzątany to się właściciele znajdą. I ziemię sprzedadzą. A nowy właściciel postawi jakiś budynek. Na przykład mieszkalny. Jeśli o mieszkalnych budynkach mowa to na końcu naszej wirtualnej wycieczki po głównej ulicy Bogucic stajemy na skrzyżowaniu Markiefki i Kopalnianej. Blaszane ogrodzenie to zapowiedź wysokiego na dziewięć pięter bloku. Postawionego w kwadracie 50 x 50 metrów. Budowa zacznie się lada chwila. Parę kroków od zabytkowej kamienicy. Dwukondygnacyjnej. Pięknie to będzie się nam komponowało, prawda? Oczywiście żartuję, bo nie będzie. Miejsce na blok całkiem przyjemne, ktoś kupił i chce budować, jego święte prawo lecz według mnie nie powinien dostać pozwolenia na zrobienie takiego długiego, przepraszam za wyrażenie, klocka. Jednak jest już po sprawie. Blok powstanie. Żeby nie było deweloperom z tego winkla za smutno to Śląsko Dąbrowska Spółka Mieszkaniowa sprzedała też plac po drugiej stronie tej starej kamienicy. Jeśli i tam powstanie coś podobnego to w okolicy Parku Boguckiego dojdzie 150 mieszkań. Czyli lekko licząc 200 samochodów. Wspomniana ŚDSM zgarnęła parę baniek za teren. Mogliby chociaż do spółki z deweloperami wyremontować najstarsze przedszkole w dzielnicy, to na Kopalnianej właśnie. Bo jak na razie administrator robi tam coś dopiero jak kapie z sufitu a przedszkolny plac zabaw ostatni raz wyremontowano ćwierć wieku temu. Gdzieś dzieciaki nowych mieszkańców będą musiały się podziać, jak rodzice będą zasuwać na ratę kredytu za mieszkanie w „niezwykłym połączeniu nowoczesnej architektury z unikatowym dziedzictwem śląskiej kultury” (cytat ze strony inwestora – małopolskiego inwestora, jakby kto pytał) . Kończąc spacer po Markiefki zadaję pytanie. Czy jest w centrum dzielnicy coś co pozwoli nam, mieszkańcom być jednoznacznie zadowolonym? Tak. Miasto w tym roku wyremontuje i podłączy do sieci ciepłowniczej trzy kamienice. W kolejnych latach ten proces będzie kontynuowany. I to jest bardzo dobra wiadomość. To i oddanie nowych połączeń drogowych oraz ciągów pieszych. To też udogodnienie. Od Markiefki do Ordona przez Mieroszewskiego. No i Katowicka jest skomunikowana z Roździeńskiego poprzez ulice Dobrowolskiego i ….. Bonifraterską. Tak się już oficjalnie nazywa łącznik zaczynający się przy Nadgórników i kończący na nowym rondzie przy Katowickiej. Obok dokonującego żywota Pekinu.
Szanghaj i inne budowy.
Na roboczo tak nazywam pokopalniane tereny gdzie od kilku lat stawiane są wysokie i bardzo wysokie budynki mieszkalne. Jak na razie rozgościły się tam trzy deweloperskie firmy. Pierwsza Dzielnica już buduje swój trzeci etap, Noho jest aktualnie pomiędzy oddawaniem mieszkań inwestycji nazywanej N 14 a rozpoczęciem kolejnego etapu no i jeszcze Atal. Atal dłubie wciąż przy swoich wieżach zlokalizowanych bliżej MCK. Jak już wszyscy skończą to w tej okolicy przybędzie około dwóch tysięcy mieszkań. Dużo. W kolejnych latach mieszkań będzie jeszcze więcej. Dlaczego? Nie należy zapominać o dwóch sprawach. Pierwsza , że niedługo padnie Pekin, miasto czeka na ostatnich mieszkańców, by się w końcu wyprowadzili oraz druga – na sprzedaż wystawiono działkę obok Pierwszej Dzielnicy. Miała być pierwotnie terenem zielonym ale już nie musi. Miasto zmieniło zdanie. Jeśli znajdzie się chętny to może postawić tam kolejny blok. Pekin czeka według mnie dokładnie ta sama przyszłość. W końcu działka przy Pierwszej Dzielnicy wielkości mniej więcej 3500 metrów kwadratowych wystawiona jest za 6.5 miliona złotych. Kwadracik 60 x 60 metrów. Nieźle, co? Nazywając Szanghajem nowy kawałek Bogucic poszukałem trochę w sieci. Okazuje się, że w prawie 25 milionowym, jednym z najnowocześniejszych miast świata jest mnóstwo parków. Zieleń jest obowiązkowa nawet w dzielnicy Pudong słynącej ze skupiska największej ilości wieżowców na świecie. Jak idę po naszym Szanghaju (a łażę tam często) to jednak tej zieleni jeszcze nie widać choć deweloperzy coś tam markują i chwalą się każdą włożoną w gruz, przepraszam, w ziemię - sadzonką. Ale jakie miasto taki Pudong. Tam do centrum pojedziesz 30 kilometrów kolejką magnetyczną w siedem minut a u nas na dworzec też się spokojnie bujniesz w kilka chwil na przykład metro rowerem. Musisz tylko objechać wykopy na Muzeum Śląskim. Dobre i to.
Szanghaj (ten nasz) to nie wszystko. Będziemy dalej się zagęszczać. Prema, czyli firma z łożyskami na Wiązowej też sobie zamarzyła pobawić się w mieszkaniówkę. Ponoć na 11 pięter wysoką. Papiery o pozwolenie złożyli latem 2024. Jak się im uda to pewnie ruszą z budową w tym roku. Na Obrzeżu odwiertów badawczych niedaleko boiska też nie robili by poszukiwać drogocennych złóż tylko pewnie określali profil geologiczny. A to zazwyczaj pierwszy krok przed sprzedażą terenu. O tym miejscu nie zdołałem się niczego dowiedzieć. Jeśli macie jakieś info to komentujcie śmiało. Kawałek dalej na wschód czyli w chaszczach za Biedronką czai się kolejna inwestycja. Duży gracz ogólnopolski chce tam zbudować 400 mieszkań. Czyli szykuje się tam osiedle wielkości mniej więcej osiedla Ścigały. To się nie stanie w 2025 roku. Ale się stanie na pewno. Temat jest już na takim etapie, że słyszałem o nim z kilu źródeł. Czyli żadna, wielka tajemnica. Budować będzie również Wawel Service. Inwestycję nazywaną Semiramis postawi pomiędzy ulicami Bohaterów Monte Cassino a Wiertniczą. Szef Wawelu postanowił dokonać swoistego eksperymentu i zanim wbito łopatę pod budowę to oddano teren mieszkańcom na cele, powiedzmy społeczne. Weekendowo można się było tam napić i coś zjeść, kupić rośliny, wyprowadzić psa, pohuśtać się w hamaku a i jakiś koncert się odbył. Zawodowi maruderzy, których w Bogucicach nie ma ani więcej, ani mniej niż gdzie indziej zaraz komentowali, że deweloper robi to tylko po to by ogrzać swój wizerunek. No jasne, że tak. Ale musiał? Nie za bardzo. Czyli fajnie, że to zrobił. Na nich (na Semiramis) patrzę z największą ciekawością. Na osiedlu Kukuczki nie zmieni się chyba nic. Pastor Kościoła Babtystów bohatersko odparł atak inwestorek (dwóch pań) przy swoim kościele. Zawiązano nawet Komitet Ochrony Bogucic (co za chwytliwa nazwa) i jak na razie budynek na Wrocławskiej / Wróblewskiego nie powstanie. Kluczowy jest zwrot „na razie”. Bo teren jest w rękach prywatnych, cena rośnie z roku na rok i w końcu właściciel dopnie swego. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że tak będzie. Na zakręcie Ryszarda/ Wróblewskiego wycięto ostatnio całą dziką roślinność i myślałem, że właściciele czyli Skanska i Layetana (hiszpański deweloper) też będą budować. Chcieli to robić już w 2016 roku. Mają jak widać czas bo po wycince nastała cisza. Nikt mi znany nie wie co i kiedy tam się podzieje.
Uff, to chyba koniec. Koniec spaceru po Bogucicach. Zrobiłem go po to byście mieli świadomość zmian i tego, że każda piędź ziemi (po naszemu – szpana) będzie w najbliższych latach wykorzystana by jeszcze zagęścić zaludnienie. Czy można liczyć na to, że potrzeby dotychczasowych mieszkańców dzielnicy w zakresie odpoczynku, relaksu i estetyki zaspokoi miasto? Z jednej strony w ostatnich latach wydano ładne parę złotych na dwa parki w dzielnicy, z drugiej widzimy co się dzieje wkoło nas. Z jakim trudem i mozołem remontowane są kamienice czy drogi i chodniki a jak szybko rosną prywatne inwestycje. Chciałbym wierzyć, że ktoś ważny w magistracie nad tym chociaż myśli. Że krytyczne opinie znanych urbanistów i poważnych architektów (bo wiem, że takie są wyrażane i to dość głośno) będą brane pod uwagę przy wydawaniu pozwoleń na budowę. Katowice, taką mam nadzieję, doszły już do momentu, że mogą coraz częściej dyktować swoje warunki a nie z pochyloną głową być wdzięczne każdemu kto kupi kawałek ziemi i ma ochotę zbudować blok. No i dobrze jakby na Młyńskiej nie zapomnieli, że z Bogucic płyną do kasy miasta podatki. Niektóre rodziny płacą już od kilku pokoleń. Żabka i sklep z winami w Pierwszej Dzielnicy czy gabinet dentystyczny w wieży Atala (bo pewnie taki tam będzie) ma dla mieszkańca Ścigały, Markiefki, Hoppego czy Karpackiej zerowe znaczenie. Prosty chodnik, nowa ławka w cieniu drzewa, bezpieczna huśtawka oraz czysta piaskownica – i owszem.
Najlepsze życzenia na 2025 rok.
PYRSK
AS
foto : ja i Marek Mierzwa Fotografia (ta ładna, gołębia perspektywa)