06/10/2024
Dzisiaj mija 57 rocznica śmierci giganta polskiej myśli zachowawczej. JANUSZA FRANCISZKA księcia RADZIWIŁŁA herbu TRĄBY. r. Dyrektora Departamentu Stanu w rządzie Jana Kantego Steczkowskiego przy Radzie Regencyjnej, posła na Sejm, senatora II Rzeczypospolitej, XIII ordynata na Ołyce, Baliwa Wielkiego Krzyża Honoru i Dewocji Kawalerów Maltańskich, członka Prezydium Centralnego Związku Przemysłu Polskiego („Lewiatana”).
W roku 1918, ks. Radziwiłł należał do zwolenników rozwiązania sprawy polskiej w oparciu o państwa centralne, w tym samym roku pertraktował w sprawie m.in. powołania na tron polski arcyksięcia Karola Stefana Habsburga z Żywca.
Z czasem, kierowany pragmatyzmem, został sojusznikiem Józefa Piłsudskiego, popierał go również po porządkach majowych w 1926 r. Uczestniczył w najważniejszych spotkaniach zachowawców z Józefem Piłsudskim; w Nieświeżu (1926) i z Walerym Sławkiem u Tarnowskich w Dzikowie (1927). Do idei konserwatywnej zjednał też przemysłowców łódzkich i wielkopolskich. Pełnił rolę konstruktora kompromisów i porozumień w BBWR. Poważany przez Marszałka, cierpliwie głoszący konserwatywną dewizę: „Umiar, umiar w dążeniach, umiar w decyzjach i umiar w przeprowadzaniu tych decyzji".
Lwią część czasu spędzał Książe w Stolicy. W pałacu przy Bielańskiej (zakupionym w 1912 roku) odbywały się posiedzenia Stronnictwa Prawicy Narodowej z udziałem Badeniego, Beaupré i Estreichera. Częściej jednak w domu tym miały miejsce spotkania prywatne, na styl angielski – kameralne śniadania o godz. 13 (obiad podawano wieczorem).
W 1939 roku przetrzymywany na Łubiance, po uwolnieniu i powrocie do Warszawy, w pałacu zastał powybijane szyby, na chwilę więc zatrzymał się w Hotelu Europejskim. Odrzuciwszy stanowczo (uważam że zbyt pochopnie) niemiecką propozycję utworzenia rządu marionetkowego w Polsce, zajął się najpierw – wobec utraty przez kraj suwerenności – próbą zjednoczenia środowisk politycznych. Spotkania Komitetu Porozumiewawczego Stronnictw Politycznych odbywały się przy Bielańskiej 14. Podziemie zaczęło zwracać się do niego o interwencje w sprawach wielu zbrodni, dokonywanych na Polakach przez okupanta niemieckiego. U H. Goeringa, którego znał, domagał się zmiany polityki Niemców wobec Polaków i zwolnienia profesorów UJ.
Trzykrotnie mógł pojechać do Berlina na rozmowy z Niemcami. Miały na to wpływ więzy rodzinne i polityczne Radziwiłłów. Książę Janusz był bowiem prawnukiem Luizy z Hohenzollernów (córki Ferdynanda, najmłodszego z braci króla Fryderyka Wilhelma II) i Antoniego ks. Radziwiłła (1775-1833) z Antonina, namiestnika pruskiego w Wielkim Księstwie Poznańskim. Dwaj synowie Antoniego i Luizy, Wilhelm (1797-1870) i Bogusław (1805-1873) byli generałami pruskimi. Syn Wilhelma, Antoni Wilhelm (1833-1904) był również generałem pruskim oraz adiutantem trzech monarchów pruskich: Wilhelma I, Fryderyka III i Wilhelma II.
Przez krótki czas (luty 1940 roku) był prezesem RADY GŁÓWNEJ OPIEKUŃCZEJ. Jednak władze Generalnego Gubernatorstwa nie zatwierdziły go na tym stanowisku. Nowy zarząd pracował pod kierownictwem Adama Ronikiera, ale Radziwiłł nadal je wspomagał. Jego rodzina stale pomagała ludności z getta, szczególnie dzieciom, które po żywność do ich pałacu przedostawały się kanałami, nakarmione i z zapasami, wracały.
Starał się ograniczać rozmiary narodowej tragedii. Negocjował z Niemcami zwalnianie więźniów i zakładników. Tak jak dom Maurycego Potockiego w Jabłonnie, tak i pałac Radziwiłłów przy Bielańskiej miał w czasie okupacji swego rodzaju „ochronę”, wynikającą z pozycji księcia Janusza i jego przedwojennej znajomości z Goeringiem. Z czasem kontakt z tym ostatnim już tak nie pomagał, jeszcze tylko Potocki był w stanie coś wskórać. Niemniej, uratowanie wielu Polaków z więzień, obozów czy w ogóle od śmierci, to bodaj najważniejsze dzieło Radziwiłła z czasu okupacji. Zresztą, interweniował on również w sprawie niszczenia polskich zabytków i dzieł sztuki. Nie wstąpił do struktur Podziemia, uważając, że ma większe możliwości interwencji poza nimi. Gdy represje niemieckie w kraju nabrały na sile, działania stały się mniej skuteczne, a zarazem niebezpieczne dla Księcia.
Powstanie warszawskie Radziwiłłowie spędzili przy Bielańskiej 14, przyjmując w piwnicach domu rzesze mieszkańców, szukających schronienia w czasie walk. Zniszczenia pałacu wiązały się z batalią o nieodległy budynek Banku Polskiego. Pod koniec walk oboje gospodarze domu mieli zaoferować swoje osoby w zamian za uwolnienie znajdującej się w piwnicach ludności. Janusz i Anna Radziwiłłowie zostali aresztowani 24 sierpnia 1944 r. Przetrzymywani krótko na Woli, potem przewiezieni do Berlina, wreszcie uwolnieni – nie dojechali do syna i synowej do Nieborowa, aresztowani tym razem przez NKWD, razem z innymi przedstawicielami (w sumie 16 osób) arystokracji, zostali zesłani do Krasnogorska. Tam Anna z Lubomirskich zmarła. Pałac przy ul. Bielańskiej był spalony, choć dość szybko odbudowany.
Po wojnie, pozbawiony wszystkich dóbr, Książę zamieszkał w skromnym mieszkaniu na saskiej Kępie, a później na Mokotowie. W 1957 roku, po kilku miesiącach starań, udało mu się odzyskać trochę pamiątek z pałacu, w którym spędził dużą część życia.
Znalazłszy się w świecie PRL—u, zdecdowanie stwardniał. Stał się w swych sądach politycznych — wprawdzie na użytek już raczej prywatny — wymagający i bezkompromisowy (krytycznie np. odnosił się do Piaseckiego i PAX—u, lecz łagodził irytacje kardynała Sapiehy na księdza Piwowarczyka i „Tygodnik Powszechny”). Nigdzie nie udzielał się i nie prowadził żadnej działalności publicznej. Utrzymywał jednak regularny kontakt z prymasem Stefanem Wyszyńskim i był arbitrem elegancji politycznej dla środowisk arystokratycznych i ziemiańskich.
Świeć Panie nad Jego duszą.
A.J.