24/05/2026
„Nie wiem.” - tak odpowiedziałem w panelu o Strefie Czystego Transportu podczas Kongresu Zielonego Dialogu. I nie było to unikanie odpowiedzi, tylko uczciwe przyznanie: w Katowicach nie mamy dziś wystarczająco dobrych danych, żeby precyzyjnie opisać wpływ transportu na lokalne zanieczyszczenia. A mimo to decyzje trzeba podejmować teraz – nie wtedy, kiedy będziemy już mieli pełen komfort wiedzy.
W przypadku Katowice - oficjalny profil miasta mamy kilka nakładających się problemów: dwie stacje GIOŚ z wieloletnimi przekroczeniami norm oraz zmianę lokalizacji pomiarów, która utrudnia porównania w czasie. Do tego dochodzą szacunki, że transport odpowiada za 40–60% zanieczyszczeń w miastach tej skali. Dane GZM. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia i Polskiego Alarmu Smogowego pokazują przekroczenia na 119 z 121 analizowanych punktów. A jednocześnie widzimy różne podejścia miast: Kraków idzie w stronę ambitnych, ale kontrowersyjnych rozwiązań, a Warszawa stawia na bardziej stopniowe wdrażanie.
To prowadzi do szerszego pytania niż sama SCT: jak podejmować decyzje w warunkach niepewności? Strefa Czystego Transportu nie jest ani „cudownym rozwiązaniem”, ani „zbędną regulacją”. To jedno z wielu narzędzi. Jeśli ma działać, musi być oparte na danych, monitoringu i gotowości do korekt. Ale równie ważne jest to, żeby była impulsem do rozmowy o zdrowiu, mobilności i jakości życia w mieście, a nie tylko kolejnym ideologicznym sporem.
Na Kongresie Zielonego Dialogu nie byłem sam. BoMiasto reprezentowali również: Sebastian Pypłacz, który prowadził debatę o systemie żywnościowym i Karolina Skórka, która zaprezentowała wyniki badania „Barbórka 2.0”.
Dziękuję Artur Wieczorek za zaproszenie i przestrzeń do rozmowy, w której dane, spory i różne perspektywy mogły się naprawdę spotkać.