20/08/2012
W dzisiejszym wydaniu Angory (20 sierpnia 2012 r.) ukazał się artykuł pod tytułem "ENEA S.A. - za co płacimy". Autorzy przytaczają fragmenty moich interpelacji, składanych w jednej ze spraw, którymi się zajmuję jako Poseł RP. Sprawa ENEA S.A. jest jedną z kilku, które próbuję wyjaśnić. Gdy trafiła do mnie - jako wice przewodniczącego Sejmowej Komisji Gospodarki, myślałem, że będzie to kolejna drobna sprawa jakich wiele trafia do Posłów. Okazało się, że niestety nie. Ta jest szczególna. Obnaża funkcjonowanie instytucji kluczowych dla bezpieczeństwa ekonomicznego Państwa. Pokazuje, że dla Rządu Donalda Tuska słowa takie jak "nepotyzm", "kolesiostwo" i "korupcja" mogą mieć różne znaczenie i wywoływać różne skutki - w zależności kogo dotyczą. Rozpoczynając sprawę ENEA S.A. nie przesądzałem o niczyjej winie. Korzystając ze swoich poselskich uprawnień zwróciłem się jedynie do Ministra Skarbu Mikołaja Budzanowskiego o wyjaśnienie niepokojących sygnałów dochodzących z różnych stron Spółki, o mających tam miejsce nadużyciach. Niestety z perspektywy bezowocnie upływającego czasu wnioskuję, że Pan Minister nie przejawia chęci do rozliczenia tego co dzieje się w spółce Enea i w jego Ministerstwie. Tak - Ministerstwie pana Ministra Mikołaja Budzanowskiego! Ponieważ w między czasie pojawiły się materiały wskazujące, iż wysokiego szczebla urzędnik Ministerstwa Skarbu mógł zostać skorumpowany przez "nadzorowanego" prezesa Enea S.A. Zakrawa na żart, że Pan Minister Budzanowski, po moich interwencjach, właśnie temu urzędnikowi (będącemu jednocześnie przewodniczącym RN Enea S.A.) powierzył "wyjaśnianie" działań prezesa Enea, w tym sprawy podejrzenia korupcji i braków w nadzorze nad działaniami Tegoż prezesa. Piszę"wyjaśnianie" nie "wyjaśnienie" bo przecież o zachowanie trybu niedokonanego chodziło chyba Ministrowi, który powierzył taką rolę człowiekowi, którego dotyczy podejrzenie, iż przyjmował korzyści majątkowe w zamian za niedopełnienie lub nienależyte dopełnienie czynności nadzoru.
Na efekty takiego działania Ministra Budzanowskiego nie trzeba było długo czekać. Rada Nadzorcza, pod światłym kierownictwem jej Przewodniczącego, w większości podnoszonych przeze mnie kwestii, udzieliła Ministrowi wyjaśnień ... iż nie może mu przekazać "żądanej" wiedzy, gdyż naruszałoby to zasadę równouprawnienia pozostałych akcjonariuszy ... Tam gdzie dla wyjaśnienia podnoszonych przeze mnie kwestii nie była wymagana współpraca z Radą Nadzorczą, Ministrowi Budzanowskiemu w ich wyjaśnieniu przeszkadzały przepisy ...Konstytucji!!!
Będąc zdziwiony takim stanem rzeczy zapytałem zarówno Ministra Skarbu jak i jego przełożonego, Pana Premiera Donalda Tuska, czy aby Pana Ministra Budzanowskiego nie łączą z prezesem Enea S.A. jakieś szczególne stosunki osobiste, które uniemożliwiałyby mu należyte wykonywanie obowiązków nadzorczych nad prezesem Enea S.A. Dla obiektywnej oceny tych stosunków zadałem również pytanie o miejsca, w których dochodziło do spotkań między panami. Wydaje się, że jedynym odpowiednim miejscem dla spotkań Minister- Prezes zależnej Spółki - jest budynek Ministerstwa chyba, że w grę wchodzą oficjalne i ogólno dostępne uroczystości. Co do miejsc spotkań odpowiedzi nie otrzymałem. Za to jeśli chodzi o relacje personalne, Premier nie ma wątpliwości - jego Ministra z prezesem spółki Enea wiążą tylko relacje służbowe.
Ponieważ z moich źródeł wynika, że może być inaczej ponowiłem pytanie...
Na szczęście w naszym Państwie działają jeszcze sprawnie instytucje odpowiedzialne za wyjaśnianie spraw, na których wyjaśnieniu może nie zależeć Ministrowi Skarbu. Jedyna nieścisłość jaka wkradła się w dzisiejszy artykuł Angory to to, iż sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, zlecając wykonanie w ramach śledztwa niektórych czynności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Na zakończenie pozostaje takie przemyślenie, natury ogólnej - na podstawie dotychczasowych kontaktów z Ministrem Skarbu Państwa. Obecnie urzędujący Minister przy okazji innych trudnych tematów, takich jak na przykład skandaliczna prywatyzacja Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych, wykazuje się niezwykłą niemocą. Wyjaśnienie istotnych dla bezpieczeństwa ekonomicznego Państwa spraw pozostawia w zasadzie organom ścigania i służbom specjalnym. Jeżeli zatem Minister Skarbu poprzez "nadzór właścicielski" rozumie działania organów ścigania, to może Ministerstwo Skarbu Państwa jako organ nadzoru właścicielskiego jest zupełnie niepotrzebne?
Jego likwidacja przyniesie wymierne oszczędności, które będzie można skierować na wzmocnienie tych służb państwowych, które realnie dbają o interesy Państwa i jego obywateli.