Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Kielcach

Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Kielcach Misją Ośrodka jest kształtowanie i upowszechnianie postaw patriotycznych i obywatelskich oraz budzenie poczucia dumy z dokonań przeszłych pokoleń, dorobku cywilizacyjnego, gospodarczego i naukowego mieszkańców miasta i regionu.
(15)

Ośrodek jest częścią nowej jednostki budżetowej „Wzgórze Zamkowe”. Mieści się w części odrestaurowanego dawnego kieleckiego więzienia. W odnowionych pomieszczeniach znajdzie się ekspozycja stała, której scenariusz przygotowali kieleccy historycy, a koncepcja została opracowana w pracowni architektonicznej Mirosława Nizio. W pomieszczeniach piwnicy, gdzie funkcjonowało stworzone społecznym wysiłkiem Muzeum Pamięci Narodowej 1939-1845 zachowane zostały dawne więzienne karcery. Celem działalności Ośrodka Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej jest: kształtowanie szacunku do tradycji narodowej oraz tworzenie wzorca osobowego współczesnego patrioty; inspirowanie i prowadzenie działalności edukacyjnej, naukowo – badawczej i popularyzatorskiej w zakresie edukacji patriotycznej o obywatelskiej; inicjowanie przedsięwzięć patriotycznych o charakterze wychowawczym wśród młodzieży na terenie miasta oraz prezentowanie dorobku młodzieży szkolnej w zakresie wychowania patriotycznego. Chcemy pokazać głównie młodym mieszkańcom naszego miasta i regionu, że możemy być dumni z dokonań i przodków: ich pracy dla Polski i patriotycznej postawy. To właśnie tu, w Kielcach i okolicy patriotyzm nie był pustym hasłem, a do walki o Polskę i wolność stawały pokolenia.

Otwórz jak zwykle

W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku wybuchło powstanie listopadowe. W tym roku będziemy obchodzić 190. rocznicę tego w...
26/11/2020

W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku wybuchło powstanie listopadowe. W tym roku będziemy obchodzić 190. rocznicę tego wydarzenia. Przy tej okazji prezentujemy szybką grę edukacyjną przybliżającą okoliczności tamtych dni.

Zapraszamy do zabawy:
http://ompio.pl/2020/11/o-kim-jest-ten-wierszyk/

25 listopada 1943 r, w Lisowie został rozstrzelany przez Niemców Jerzy Gorgosz ps. „Orkan” (1912-1943), członek komórki ...
25/11/2020

25 listopada 1943 r, w Lisowie został rozstrzelany przez Niemców Jerzy Gorgosz ps. „Orkan” (1912-1943), członek komórki wywiadu Związku Walki Zbrojnej, a od 1942 r. Grupy Szturmowej Szarych Szeregów, zajmującej się rozpracowaniem agentury gestapo. Został aresztowany pod koniec 1943 r. i przewieziony do kieleckiego więzienia przy ul. Zamkowej, gdzie został poddany brutalnemu śledztwu.

Dwa dni później, 27 listopada 1943 r., również w Lisowie Niemcy rozstrzelali pochodzącego z Chmielnika, pracownika Izby Skarbowej w Busku, Stanisława Małkowskiego (1911-1943). On również po aresztowaniu przebywał ponad miesiąc w kieleckim więzieniu.

W sali konferencjnej OMPiO odbyło się właśnie spotkanie z laureatami i wręczenie nagród w konkursie wspomnień "Historia ...
24/11/2020

W sali konferencjnej OMPiO odbyło się właśnie spotkanie z laureatami i wręczenie nagród w konkursie wspomnień "Historia z mojej pamięci". Gratulujemy wyróżnionym i dziękujemy wszystkim za udział w konkursie.

I miejsce zajęła pani Małgorzata Stępień za pracę "Pamiętaj o mnie". Tuż za zwyciężczynią uplasował się pan Witold Machniewski za podzielenie się swoimi wspomnieniami zatytułowanymi "Historia mojej rodziny". Trzecie miejsce na podium przypadło pani Agacie Niebudek-Śmiech za historię "Deszcz złotych monet".

Rozstrzygnięcia konkursowe zapadły decyzją Jury, w składzie którego zasiadali Wiesława Rutkowska - dyrektor Archiwum Państwowego w Kielcach, dr Jan Główka - były wieloletni dyrektor Muzeum Historii Kielc i dr Marek Maciągowski - dyrektor OMPiO.

Wszystkie 24 prace, które zostały zakwalifikowane do konkursu doczekają się publikacji pokonkursowej, której wydanie przewidujemy w 2021 roku.

Dzisiaj polecamy Wam nagranie przedstawiające historię zmarłego kilka dni temu kombatanta, żołnierza Armii Krajowej, kpt...
24/11/2020
Niezłomny do końca

Dzisiaj polecamy Wam nagranie przedstawiające historię zmarłego kilka dni temu kombatanta, żołnierza Armii Krajowej, kpt. Daniela Nowakowskiego, byłego więźnia przy ul. Zamkowej.

Pochodzący z okolic Jędrzejowa, Daniel Nowakowski w okresie II wojny światowej wstąpił do AK, przyjął pseudonim "Włodurski". Po wojnie zaangażował się w działalność niepodległościową. Walczył m.in. w poakowskim oddziale zbrojnym "Trupia czaszka" i innych organizacjach antykomunistycznych. W 1949 roku za udział w konspiracji został skazany na pięć lat więzienia.

Telewizja Polska S.A

21 listopada 1987 r. zmarła Eugenia Prauss ps. „Squaw” – kielecka nauczycielka, harcmistrzyni, sanitariuszka i członek A...
21/11/2020

21 listopada 1987 r. zmarła Eugenia Prauss ps. „Squaw” – kielecka nauczycielka, harcmistrzyni, sanitariuszka i członek Armii Krajowej.

W czasie II wojny światowej w ramach Szarych Szeregów zorganizowała tajne nauczanie we własnym domu przy ulicy Dąbrowskiej 37, który nosił kryptonim „Zielony Wigwam”. Prowadziła szkolenie harcerek i łączniczek w zakresie służby wywiadowczej, łączności i pomocy sanitarnej, zajmowała się kolportażem prasy podziemnej.

W 1946 r. zaangażowała się w akcję uwolnienia z kieleckiego więzienia Franciszka Jaskulskiego „Zagończyka”, oficera AK i WiN. Akcja nie powiodła się, a jej uczestników aresztowało UB. Prauss została skazana na rok więzienia, ale uwolniono ją na mocy amnestii. W 1954 r. została ponownie aresztowana, tym razem w związku ze śledztwem w sprawie innego żołnierza AK, Kazimierza Załęskiego „Bończy”. Po kilku przesłuchaniach została zwolniona. Jednak za przynależność do AK i kontakty z „bandytami” została odsunięta od działalności w harcerstwie.

Cały biogram Eugenii Prauss możecie znaleźć tutaj:
http://ompio.pl/wiezniowie/prauss-eugenia/

Na Murze Pamięci OMPiO umieściliśmy 10 nowych tabliczek z wizerunkami ofiar dawnego więzienia kieleckiego. Wśród upamięt...
20/11/2020

Na Murze Pamięci OMPiO umieściliśmy 10 nowych tabliczek z wizerunkami ofiar dawnego więzienia kieleckiego. Wśród upamiętnionych dzisiaj osób znaleźli się:

ks. Władysław Białek, Edward Rutkiewicz, Józef Glica, Mieczysław Jonko-Sobocki, Stanisław Barański, Władysław Michalski, Józef Miśkiewicz, Bolesław Krzos, Tomasz Krzos, Jan Ołubiec.

Więcej na temat znajdziecie na naszej stronie:
http://ompio.pl/2020/11/nowe-twarze-na-murze-pamieci-2020/

W dzisiejszym wpisie na Blogu przedstawiamy fragmenty wspomnień Zdzisława Jędrzejkiewicza, który opisał swoje doświadcze...
20/11/2020

W dzisiejszym wpisie na Blogu przedstawiamy fragmenty wspomnień Zdzisława Jędrzejkiewicza, który opisał swoje doświadczenia z okresu pobytu w więzieniu kieleckim.

Z jego relacji możemy wiele dowiedzieć się na temat zwyczajów i warunków higienicznych, jakie panowały w zakładzie karnym przu ul. Zamkowej, a także, jakim torturom poddawani byli więźniowie w latach, kiedy tą placówką zarządzał Urząd Bezpieczeństwa.

Cały tekst znajdziecie tutaj:
http://ompio.pl/2020/11/wspomnienia-z-kieleckiego-wiezienia/

18 listopada 1943 r. w Kielcach zostały wykonane dwie publiczne egzekucje na skazańcach wywiezionych z więzienia kieleck...
18/11/2020

18 listopada 1943 r. w Kielcach zostały wykonane dwie publiczne egzekucje na skazańcach wywiezionych z więzienia kieleckiego. Gdzie dokładnie się odbyły, kto w nich zginął i jak te miejsca zostały upamiętnione, przeczytacie na naszej stronie internetowej:

http://ompio.pl/2020/11/dwie-egzekucje-w-kielcach/

Listopad to miesiąc, w którym urodziła się Maria Skłodowska-Curie, to także miesiąc, w którym zmarł Henryk Sienkiewicz. ...
18/11/2020

Listopad to miesiąc, w którym urodziła się Maria Skłodowska-Curie, to także miesiąc, w którym zmarł Henryk Sienkiewicz. Na naszej stronie przypominamy dziś sylwetki polskich noblistów! ⬇️⬇️⬇️
http://ompio.pl/2020/11/polscy-noblisci/

Dzisiaj na kieleckim Rynku otworzyliśmy wystawę plenerową zatytułowaną "10. Świętokrzyska Brygada Obrony Terytorialnej. ...
17/11/2020

Dzisiaj na kieleckim Rynku otworzyliśmy wystawę plenerową zatytułowaną "10. Świętokrzyska Brygada Obrony Terytorialnej. Wyjątkowa służba, nieocenione wsparcie".

Ta wystawa to efekt wspólnych działań OMPiO wraz z 10. ŚBOT i Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim. Z ekspozycją w centrum Kielc będzie się można zapoznać do połowy grudnia.

Więcej zdjęć na naszej stronie:
http://ompio.pl/2020/11/wyjatkowa-sluzba-nieocenione-wsparcie/

17/11/2020
Wspomnienia z tajnych kompletów

W dzisiejszym wideo z cyklu „Chcę Wam pokazać” Agnieszka Ziętal przedstawi wspomnienia uczniów tajnych kompletów w Kielcach. Zapraszamy do oglądania!

15 listopada 1944 r., w czasie obławy niemieckiej na wieś Wilków pod Kielcami zostali aresztowani czterej żołnierze Armi...
15/11/2020

15 listopada 1944 r., w czasie obławy niemieckiej na wieś Wilków pod Kielcami zostali aresztowani czterej żołnierze Armii Krajowej z oddziału „Wybranieccy”: „Dan” , „Bogdan” , „Karp” i „Maryl”. Następnie przewieziono ich do więzienia kieleckiego przy ul. Zamkowej.

Cały tekst na ten temat znajdziecie tutaj:

http://ompio.pl/2020/11/oblawa-w-wilkowie/

Obława Augustowska, zwana „małym Katyniem”, zbrodnia od której minęło już ponad 75 lat. Przez lata zapomniana, była najw...
13/11/2020

Obława Augustowska, zwana „małym Katyniem”, zbrodnia od której minęło już ponad 75 lat. Przez lata zapomniana, była największą masową zbrodnią dokonaną na Polakach po II wojnie światowej.

Więcej na temat obławy można przeczytać:
http://ompio.pl/2020/11/oblawa-augustowska/

11 listopada obchodzimy święto narodowe upamiętniające odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Niech żyje #N...
11/11/2020

11 listopada obchodzimy święto narodowe upamiętniające odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Niech żyje #Niepodległa! 🇵🇱

10/11/2020
Kieleckie miejsce mocy

W dzisiejszym wideo z cyklu „Chcę Wam pokazać”, Bruno Wojtasik przedstawia wyjątkowe miejsce w Kielcach, które jak żadne inne pokazuje, kto w danej epoce rządził w naszym mieście. Zapraszamy do oglądania!

7 listopada 1941 r. w Auschwitz zmarł Wincenty Łabuz, kielecki pedagog. Od 1936 r, uczył matematyki w Gimnazjum im. Jana...
07/11/2020

7 listopada 1941 r. w Auschwitz zmarł Wincenty Łabuz, kielecki pedagog. Od 1936 r, uczył matematyki w Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego. Był opiekunem I Kieleckiej Drużyny Harcerzy; miał stopień podharcmistrza. Od początku okupacji organizował tajne nauczanie i brał udział w pracy konspiracyjnej. Został aresztowany 9 lipca 1941 r. w domu przy dzisiejszej ul. Żeromskiego. Podczas rewizji znaleziono u niego tajną prasę. Przesłuchiwany w kieleckim więzieniu przyl ul. Zamkowej przez Gestapo nikogo nie wydał. Pod koniec lipca został wysłany w transporcie do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Został więźniem z numerem 19061.

Wincenty Łabuz upamiętniony jest na Murze Pamięci OMPiO.

Ze smutkiem informujemy, że od 7 listopada zaczynają obowiązywać nowe obostrzenia przeciwko COVID. Tym samym od najbliżs...
06/11/2020

Ze smutkiem informujemy, że od 7 listopada zaczynają obowiązywać nowe obostrzenia przeciwko COVID. Tym samym od najbliższej soboty do 29 listopada Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej będzie nieczynny dla odwiedzających!

Będziemy za to mogli spotkać się w mediach społecznościowych i za pośrednictwem naszej strony internetowej http://ompio.pl/

130 lat temu (6 listopada 1890 r.) w Lublinie zmarł Piotr Ściegienny, katolicki ksiądz, aktywista chłopski i niepodległo...
06/11/2020

130 lat temu (6 listopada 1890 r.) w Lublinie zmarł Piotr Ściegienny, katolicki ksiądz, aktywista chłopski i niepodległościowy działający na Kielecczyźnie. Przy tej okazji, poświęcamy nasz dzisiejszy wpis na Blogu jego osobie i historii przygotowywanego przez niego spisku, który miał doprowadzić do powstania narodowego.

Zachęcamy do przeczytania:

http://ompio.pl/2020/11/powstanie-ktorego-nie-bylo/

(fot. akwarela ze zbioru Jerzego Osieckiego)

05/11/2020
Tajne nauczanie

W dzisiejszym wideo z cyklu „Chcę Wam pokazać”, Ewa Działowska przedstawia tragiczne losy profesora Mieczysława Pogorzelskiego i jego ucznia Wacława Kulińskiego, którzy w 1944 r. zostali aresztowani w Kielcach przez niemiecką żandarmerię podczas tajnych kompletów.

W ramach dzisiejszego postu edukacyjnego zapraszamy do rozwiązania krzyżówki na temat Piotra Ściegiennego, działacza nie...
04/11/2020

W ramach dzisiejszego postu edukacyjnego zapraszamy do rozwiązania krzyżówki na temat Piotra Ściegiennego, działacza niepodległościowego i przywódcy chłopskiego walczącego na Kielecczyźnie.

Miłej zabawy!

http://ompio.pl/2020/11/ksiadz-piotr-sciegienny/

4 listopada 1943 r. w domu przy ul. Siennej w Kielcach Gestapo aresztowało Barbarę Majewską - Machałową ps. „Basia” i Wł...
04/11/2020

4 listopada 1943 r. w domu przy ul. Siennej w Kielcach Gestapo aresztowało Barbarę Majewską - Machałową ps. „Basia” i Władysława Kwietnia ps. „Lutek”, członków Batalionów Chłopskich i kolporterów konspiracyjnej prasy ludowej. Obydwoje zginęli odbierając sobie życie w więzieniu kieleckim.

Więcej na ten temat znajdziecie na naszej stronie internetowej:

http://ompio.pl/2020/11/wsypa-na-siennej/

03/11/2020
Zajęcia na 11 listopada

Zachęcamy Nauczycieli do skorzystania z przygotowanych przez nas zajęć. Dzisiaj Agnieszka Ziętal przedstawi lekcję „Niepodległość”, którą można wykorzystać z okazji zbliżającego się 11 listopada. To ćwiczenie przeznaczone jest dla przedszkoli i klas 0-3 Szkoły Podstawowej.

Więcej informacji i materiały potrzebne do przeprowadzenia zajęć znajdziecie na naszej stronie internetowej:

http://ompio.pl/2020/11/lekcje-ompio-online/

W dzisiejszym wpisie na Blogu przedstawiamy historię nieudanej ucieczki z więzienia kieleckiego organizowanej w 1950 r. ...
30/10/2020

W dzisiejszym wpisie na Blogu przedstawiamy historię nieudanej ucieczki z więzienia kieleckiego organizowanej w 1950 r. przez Juliana Rolaka.

Cały tekst możemy przeczytać tutaj: ⬇️⬇️⬇️

http://ompio.pl/2020/10/nieudana-ucieczka/

28 października 1945 roku został aresztowany przez UB Leon Nawrocki ps. „Upiór”, żołnierz Armii Krajowej z Nowej Słupi n...
28/10/2020

28 października 1945 roku został aresztowany przez UB Leon Nawrocki ps. „Upiór”, żołnierz Armii Krajowej z Nowej Słupi na Kielecczyźnie.

Polecamy Wam nasz artykuł na temat działalności "Upiora" i jego tajemniczej śmierci:

http://ompio.pl/2020/10/aresztowanie-upiora/

Czy znacie bohaterów, których imiona noszą ulice w Kielcach? Czasem idąc czy jadąc jakąś ulicą zastanawiamy się kim był ...
28/10/2020

Czy znacie bohaterów, których imiona noszą ulice w Kielcach? Czasem idąc czy jadąc jakąś ulicą zastanawiamy się kim był jej patron. Zapraszamy dziś do poznania niektórych patronów kieleckich ulic. ⬇️⬇️⬇️⬇️
http://ompio.pl/2020/10/gdzie-jest-ta-ulica/

Zachęcamy do wzięcia udziału w kolejnej edycji projektu edukacyjnego „Zapal Znicz Pamięci”, którego nadrzędnym celem jes...
27/10/2020

Zachęcamy do wzięcia udziału w kolejnej edycji projektu edukacyjnego „Zapal Znicz Pamięci”, którego nadrzędnym celem jest opieka nad miejscami pamięci narodowej.

Szczegóły akcji znajdziecie na naszej stronie:

http://ompio.pl/2020/10/zapal-znicz-pamieci/

25 października 1900 r. w Gałkowie w województwie łódzkim urodził się major Stefan Gądzio ps. „Kos”, uczestnik wojny pol...
25/10/2020

25 października 1900 r. w Gałkowie w województwie łódzkim urodził się major Stefan Gądzio ps. „Kos”, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej 1939 r. , żołnierz SZP-ZWZ-AK, członek podziemia antykomunistycznego - Komendant Inspektoratu NIE-DSZ Kielce.

Mjr „Kos” m. in. polecił Antoniemu Hedzie – „Szaremu” przygotowanie akcji odbicia więźniów z kieleckiego więzienia. 4 sierpnia 1945 r. po wyjściu z lokalu konspiracyjnego w Kielcach został ujęty przez UB i uwięziony w areszcie WUBP. Podczas przesłuchań był torturowany. Nie ujawnił żadnej informacji dotyczącej planowanej akcji.

Po przeprowadzeniu w nocy z 4/5 sierpnia 1945 r. udanego rozbicia więzienia kieleckiego przez oddziały dowodzone przez „Szarego”, został w odwecie zamordowany przez ubeków 5 lub 6 sierpnia. Do dziś nie jest znane miejsce pochówku majora Stefana Gądzio.

24 października 1943 roku na Słowiku pod Kielcami Niemcy rozstrzelali dziesięciu Polaków przywiezionych z więzienia na u...
24/10/2020

24 października 1943 roku na Słowiku pod Kielcami Niemcy rozstrzelali dziesięciu Polaków przywiezionych z więzienia na ulicy Zamkowej.

Więcej na ten temat na naszej stronie internetowej:
http://ompio.pl/2020/10/egzekucja-na-slowiku/

20/10/2020
Historia „Zagończyka"

W dzisiejszym wideo z cyklu „Chcę Wam pokazać”, Magdalena Osipowicz opowiada historię Franciszka Jaskulskiego, ps. "Zagończyk", komendanta inspektoratu WiN na Kielecczyźnie zamordowanego przez komunistów w 1947 r.

Zapraszamy do oglądania!

Dzisiaj przypada kolejna rocznica tragicznej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. W najnowszym artykule przybliżamy jego pos...
19/10/2020

Dzisiaj przypada kolejna rocznica tragicznej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. W najnowszym artykule przybliżamy jego postać i omawiamy kielecki pomnik upamiętniający tego błogosławionego kapelana „Solidarności".

http://ompio.pl/2020/10/pomnik-ks-jerzego-popieluszki/

19 października obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych.W tym dniu przypominamy sylwetki dwóch księży n...
19/10/2020

19 października obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych.

W tym dniu przypominamy sylwetki dwóch księży niezłomnych związanych z Kielecczyzną: księdza Józefa Pawłowskiego zamordowanego przez Niemców w obozie koncentracyjnym w Dachau oraz księdza Stanisława Domańskiego zamordowanego przez komunistycznych funkcjonariuszy UB.

http://ompio.pl/2020/10/narodowy-dzien-pamieci-duchownych-niezlomnych/

Adres

Ul. Zamkowa 3
Kielce
25-009

Godziny Otwarcia

Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 10:00 - 18:00
Niedziela 10:00 - 18:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Kielcach umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Kielcach:

Widea

Our Story

OMPiO mieści się w murach dawnego więzienia kieleckiego. Jest to miejsce pamięci i edukacji. Multimedialną ekspozycję historyczną zadedykowaliśmy tym, którzy walczyli o niepodległość naszej Ojczyzny. Wielu z nich było więźniami ul. Zamkowej. Kultywowanie pamięci o nich i refleksja nad postawami patriotycznymi dzisiaj – to nasza misja.


Komentarze

22 sierpnia przypada szesnasta rocznica śmierci mieszkanki Kargowej i Wolsztyna, Marii Nadolnej, cichej nieznanej Bohaterki Walki o Polskę Niepodległą, Żołnierza Wyklętego Niezłomnego o Wielkiej Duszy choć maleńkiej ciałem, torturowanej i więzionej przez siedem lat w wiezieniu na Rakowieckiej. Aresztowana 3 maja 1955 r., po morderczym śledztwie została skazana na 15 lat więzienia, jej dwaj bracia Antoni i Ignacy Nadolni na kary śmierci, a czwarty brat Stanisław Nadolny na 12 lat więzienia. Brat Ludwik poległ śmiercią bohatera w Bitwie nad Bzurą w 1939 roku. Na tajnej rozprawie przy drzwiach zamkniętych Obrońcą „z urzędu” Marii Nadolnej był komunistyczny zbrodniarz sądowy major Stanisław Cypryszewski, który przewodniczył plutonowi egzekucyjnemu rotmistrza Witolda Pileckiego w roli Wice-prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej, i patrzył bezlitosnymi gałami jak bohater umiera, kiedy na jego oczach został zastrzelony przez kata Rakowieckiej Śmietańskiego. Jak taki zwyrodnialec mógł być „obrońcą”?!! CZEŚĆ I CHWAŁA JEJ PAMIĘCI! CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATERSKIEJ RODZINIE NADOLNYCH!! Spotkało ją i rodzinę Nadolnych bardzo wiele tragedii. Najgorsze co może się zdarzyć uczciwemu człowiekowi to stanąć na ławie sądowej pod fałszywym oskarżeniem. Oraz być skazańcem w najgorszym więzieniu komunistycznym na Mokotowie, na Rakowieckiej 37 w Warszawie. Maria Nadolna razem ze swoim rodzeństwem Antonim, Stanisławem i Ignacym została oskarżona O ZDRADĘ OJCZYZNY i skazana pod zarzutem bycia WROGIEM NARODU POLSKIEGO. Maria Nadolna urodziła się jako druga córka Józefowi i Agnieszce Nadolnym na obczyźnie. Dziadek Józef był zmuszony wyemigrować „za pracą” z rodzinnej Wielkopolski, po utracie ziemi przez rodzinę podczas Pruskich zaborów Polski. Dziadek Józef jako młody człowiek pojechał do północnej Westfalii w okolice Herten, Recklinghausen (Północna Westfalia, Zagłębie Rury), gdzie pracował jako górnik przy wyrębie węgla w najgorszych możliwych warunkach, i najniższej płacy w kopalni węgla kamiennego. Wkrótce po urodzeniu Marii jej ojciec uległ wypadkowi przysypania podczas zawalenia szybu w kopalni po którym zostało mu uszkodzenie kręgosłupa i już nigdy nie mógł pracować. Jako inwalida trzydziestodwuletni ojciec rodziny znalazł się na ulicy, nie mieli z czego żyć. Rodzina wróciła do Polski z dwojgiem malutkich dzieci do rodzinnego gniazda w Starym Gostyniu, gdzie później urodzili się ich czterej synowie. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę Józef i Agnieszka Nadolni z sześciorgiem dzieci przenieśli się do Wolsztyna, żeby zapewnić dzieciom edukację. Zamieszkali na ulicy Wschowskiej 32. Marysia była od początku swojego cichego życia wyjątkową osobą. Nie wyszła za mąż ponieważ jej narzeczony poległ w Wojnie Obronnej 1939 i pozostała mu wierna do końca życia. Choć z rzadka o tym mówiła, uważała ze związanie się z kimś innym byłoby zdradą wobec umarłego. Ta jej wierność, bezkompromisowa lojalność tak charakterystyczna dla całej rodziny Nadolnych, przebijała się w jej postawach przez całe życie. Na niej zawsze można było polegać, była szczera, uczciwa aż do bólu, pomocna w każdej sytuacji i brała życie bardzo bardzo serio. Poświęciła się swoim wiekowym rodzicom i doglądała ich z całkowitym oddaniem. W czasie wojny mieszkali w Wolsztynie i stamtąd pożegnała czterech braci żołnierzy, Ignacego, Ludwika, Stanisława Kostkę, i Antoniego, którzy poszli na wojnę walczyć przeciwko niemieckiemu najeźdźcy. Jeden z braci, Ludwik, poległ w Bitwie nad Bzurą, i opłakiwała jego stratę do końca życia, modląc się za jego duszę codziennie. Trzej bracia żołnierze Antoni, Stanisław i Ignacy po klęsce Wojny Obronnej dostali się do niewoli niemieckiej, i odczuwała to jako osobisty ból, swój i swoich rodziców. Charakterystycznym przykładem całkowitego poświęcenia jest piesze przedzieranie się Marysi przez linie frontu w lutym 1945 roku, podczas niezwykle ostrej zimy, żeby przywieźć do domu rannego brata Ignacego ze szpitala we Włocławku. Ignacy Nadolny znalazł się w okolicach Włocławka zesłany tam przez Niemców do kopania okopów. Przyszła wiadomość ze szpitala z Włocławka ze ranny brat Ignacy jest tam w szpitalu w ciężkim stanie, szpital nie ma ani wyżywienia ani opieki nad pacjentami, i żeby ktoś po niego przyjechał, bo inaczej umrze. Zawsze pomocna i niezawodna Marysia, na podstawie zaświadczenia lekarskiego załatwiła przepustkę i razem z Kazimierą, żoną Ignacego, która musiała zostawić w domu dwoje malutkich dzieci, dwie młode kobiety poszły pieszo, z Wolsztyna do Włocławka żeby go ocalić. Te dwie biedne kobiety, same zagłodzone, szły blisko trzysta kilometrów w jedną stronę, a potem znów trzysta kilometrów z powrotem z rannym, w środku srogiej zimy, wśród działań wojennych wycofujących się wojsk niemieckich i nacierających wojsk sowieckich, przez drogi i miasta okupowane przez wojska. Nie było żadnego transportu, Marysia dokonała cudu żeby znaleźć furmankę, na której wiozły chorego do domu. Na resztę życia zapamiętały dwa tygodnie tego koszmarnego marszu po lodzie i po błocie, trzysta kilometrów z rannym którego nie było nawet czym okryć, i ogrzewały go własnymi ciałami. Co kilka kilometrów żona i siostra musiały pokazywać przepustkę na różnych posterunkach, usprawiedliwiać swoją pielgrzymkę, w braku jedzenia, noclegów, jakiegokolwiek choćby zaopatrzenia po drodze, straszne lutowe zimno w środku zimy, i ciagle ktoś chciał zarekwirować ich furmankę i ukraść zabiedzonego konia. Tak dzielna Marysia uratowała życie swojemu bratu Ignacemu. W jedenaście lat później, w 1956 roku, kiedy Ignacy Nadolny otrzymał wyrok „kara śmierci”, a jego żona była śmiertelnie chora, to właśnie siostrze Marysi powierzył swoje dzieci oczekując egzekucji w celi śmierci. Po przybyciu do Wolsztyna spędził trzy miesiące w szpitalu gdzie przebywał do maja 1945 roku. Po wojnie rodzina Nadolnych przeniosła się z Wolsztyna do Kargowej. Brat Stanisław został wyznaczony przez nowe komunistyczne władze powiatowe do zorganizowania ośrodka dentystycznego w Kargowej, pow. Wolsztyn, i tam rozpoczął pracę jako dentysta. Władze przydzieliły mu mieszkanie przy ulicy Dworcowej 13. Sprowadził do Kargowej rodziców i siostrę Marię, jako ich jedyny żywiciel. Jego siostra Maria pomagała mu jako jego asystentka, z jej zwykłym oddaniem, precyzją, dokładnością, czystością. Została również zatrudniona jako higienistka w Kargowskim Ośrodku Zdrowia. Rodzina Nadolnych zachowała swoją polskość, nieugięty patriotyzm i wiarę katolicką pod zaborem pruskim wbrew nieustannym naciskom i szykanom zaborców w celu wykorzenienia przywiązania do ziemi i kultury polskiej. Jej rodzice, choć biedni, wychowali swoje dzieci na nieugiętych patriotów, wszyscy czterej synowie poszli na wojnę Obronną w 1939, żadnego syna nie pożałowali ojczyźnie. Zaginięcie syna Ludwika i jego smierć w bitwie, bez grobu, opłakiwali do końca życia, z rezygnacją dla woli Bożej. Nadolni nie pogodzili się z rusyfikacją i komunizacją Polski, ani okupacją sowiecką, i walczyli jak mogli o niepodległość własnej ojczyzny. Cała rodzina zgodnie zaangażowała się do walki podziemnej przeciwko komunistycznym zdrajcom, tak jak poprzednio walczyli przeciwko okupacji Niemieckiej. Maria Nadolna na równi z braćmi bohatersko położyła swoje życie na szalę oferując je dla wolności Polski od sowieckiej okupacji. Maleńka szczupła kobieta pracowała dla Rządu Londyńskiego zbierając informacje o sowieckich placówkach na terenie Polski. Jej patriotyzm komuniści nazwali „szpiegostwem” i „ zdradą”. W wyniku zdrady agenta UB wiosną 1955 roku została aresztowana razem z całą rodziną, osadzona w więzieniu na Rakowieckiej i po morderczym śledztwie Wyrokiem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie skazana 27.12.1955 na dwukrotną karę 15 + 15 lat więzienia i utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze i przepadek całego mienia. Po siedmiu latach najcięższego więzienia została warunkowo zwolniona, ale choć przebyte upokorzenia i tortury nie złamały jej, wróciła przygnieciona nieludzkością swoich oprawców i pochylona rozczarowaniem zachowaniami sługusów komunistycznych we własnym miejscu zamieszkania. Zło ludzi jakie doświadczyła nie zachwiało jej wiary w Boga, ale przeraziło ją spotkanie twarzą w twarz ze ZŁEM w naturze ludzkiej. Czasem mówiła, nadal wstrząśnięta i drżącą na samo wspomnienie: „widziałam diabła wcielonego przed sobą, na własne oczy.” Jej oczy zaciemniały się wpadając w głęboki smutek kiedy nachodziły ją czasem koszmarne wspomnienia. I nie pamięć jej własnych cierpień i bólu, co potrafiła przetrwać mężnie jak żołnierz, ale zgroza bycia świadkiem upadku człowieczeństwa była dla niej najgorszym ciężarem. Mówiła ze po korytarzach Rakowieckiej chodziły diabły, i wyły w podziemiach... Modliła się za dusze swoich oprawców. Największą tragedią podczas koszmarnych lat więzienia była troska Marysi o wiekowych rodziców pozostawionych w wieku 80 lat bez opieki i bez żadnych środków do życia. Wszystkie ich dzieci skazane i uwięzione, staruszkowie znaleźli się na stare lata w skrajnej biedzie, o głodzie o chłodzie i bez nikogo kto w chorobie choć podałby szklankę wody czy talerz zupy. Wszelkie jej, jej brata Stanisława i samych staruszków prośby o łaskę, o zwolnienie z więzienia choćby jednego z ich pięciorga dzieci, choćby na czasową przerwę w „odbywaniu kary”, spotykały się z bezdusznymi odmowami. Ich bezsilne cierpienia wołają o pomstę do nieba! Po wyjściu z więzienia niezawodna Marysia pierwsze kroki skierowała do Gdyni, do dzieci Ignacego. Biedne sieroty, ojciec w więzieniu, matka umarła, dzieci znalazły się samiuteńkie i bez środków do życia. Przeszły gehennę jak z najgorszej bajki. Władze komunistyczne odmawiały wszelkie ich i ich ojca prośby o ułaskawienie, a choćby przerwę w odbywaniu „kary”, żeby mógł być ojcem i opiekunem własnych dzieci. Nasza kochana Ciocia Marysia przez całe życie była cicha, pomocna, dobra, całkowicie poświęcona dla Rodziny i Ojczyzny i dla każdego potrzebującego. To był po prostu dobry człowiek, który żył codziennie z myślą o tym żeby zrobić coś dobrego dla innych, wcielając prawdziwie chrześcijańskie ideały w potrzeby dnia codziennego. CZEŚĆ I CHWAŁA JEJ PAMIĘCI. Zdarzyło się jednak kilka słonecznych chwil w jej życiu. Takim była niespodzianka, kiedy nieznajoma młoda kobieta zadedykowała dla niej pieśń dziękczynną podczas pielgrzymki. Wielu ludzi zawdzięcza Marii Nadolnej życie i zdrowie, ponieważ pracując w Ośrodku Zdrowia była aktywnie zaangażowana w czasie wojny pomagając rannym i chorym. A w życiu codziennym również zawsze była gotowa działać w kryzysach i wypadkach. Charakterystyczne dla niej błyskawiczne myślenie o tym co trzeba zrobić, i niezwykła intuicja ujawniało się przy różnych sposobnościach a jedno z wielu takich zdarzeń wyszło na widok publiczny przez całkowity przypadek. W Kargowej była wówczas prężnie działająca grupa modlitewna w duchu odnowy prowadzona przez wikariusza parafii, księdza Andrzeja, który zorganizował wycieczkę autokarową tej grupy i kilku aktywnych parafian do Krakowa, Wieliczki, Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej. Wycieczkowicze spędzili dwie noce spania w autokarze, jedną w klasztorze Kapucynów w Krakowie gdzie bratem był kargowianin, ks Cezary Pietras. Na wycieczkę grupy modlitewnej pojechał również kościelny Chór trzyosobowy, w którym występowała gitarzystka, młoda dziewczyna o dźwięcznym głosie i uduchowionej osobowości. W powrotnej drodze w autokarze ta młoda gitarzystka zaśpiewała z akompaniamentem gitary na cześć najstarszej uczestniczki tej pielgrzymki wycieczki, mającej wówczas 86 lat Marii Nadolnej, „Sto lat” dla Pani Marii Nadolnej. Cały autokar grzmiał entuzjastycznie oklaskami do rytmu, życząc powszechnie szanowanej Pani Marii sto lat i wszystkiego najlepszego. A potem ta prawie trzydziestoletnia dziewczyna podnosząc do góry obie ręce i poruszając swobodnie palcami opowiedziała ze łzami w oczach że zawdzięcza Pani Marii swoje życie, oraz władność ręki ze sprawnymi palcami, którymi jest nawet zdolna grać na gitarze. Opowiedziała całemu autokarowi historię jak miała przerażający wypadek jako czteroletnia dziewczynka, żyłę na dłoni przeciętą stłuczonym szkłem. Ten niefortunny wypadek nie skończył się tragicznie tylko dzięki szybkiej i sprawnej akcji Pani Marii z Kargowskiej Apteki, która zatrzymała krwawienie, założyła odpowiedni opatrunek i podała jej jakieś leki na szok z upływu krwi. Dziewczynka pamietała że po opatrzeniu Pani Maria trzymała ją na kolanach i uspokajała nie pozwalając na panikę przerażonego upływem wielkiej ilości krwi dziecka. Po przybyciu karetki pogotowia lekarz podziwiał efektywność opatrunku i podanie leków przeciwszokowych oraz utrzymywanie dziecka w spokoju i cieple. Powiedział rodzicom że tylko dzięki tej akcji nie tylko przeżyła, ale i zachowała zdolność żył i nerwów w palcach do regeneracji. Ciocia Marysia, jak była nazywana przez rodzinę, i Pani Maria dla innych, miała wówczas 66 lat. Pięć lat wcześniej została zwolniona z więzienia na Rakowieckiej po siedmiu latach najokrutniejszej gehenny. Młoda dziewczyna po zakończeniu opowiadania zaśpiewała pełnym głosem wychodzącym z samego serca religijną pieśń dziękczynną (tytułu nie otrzymałam w przekazie) którą zadedykowała dla Pani Marii i cały autobus i ks. Andrzej entuzjastycznie włączyli się do śpiewania refrenu: "dla Marysi w której mieszka święty duch." Wdzięczność, zwłaszcza po wielu latach, jest najpiękniejszą cecha człowieka, uszlachetnia nie tylko tego człowieka, który ma w sercu tak piękne odczucie, ale również dla każdego z kim taka osoba przestaje. Wdzięczność jest jak słońce, ogrzewa każdego kto znajdzie się w pobliżu. To jest przepiękne przeżycie dla wszystkich obecnych świadków kiedy ktoś chce i potrafi powiedzieć "DZIĘKUJĘ", zwłaszcza po wielu latach, i publicznie wyrazić wdzięczność za otrzymane dobro. To jest święta chwila dla każdej czującej duszy. Marysia uratowała również życie swojego brata Stanisława, kiedy Gestapo przyszło go aresztować w 1940 roku. Jako żołnierz 58 pp wlkp Armii Poznań” brał udział w Wojnie Obronnej 1939, dostał się do niemieckiej niewoli, i został wywieziony do obozu jenieckiego STALAG IV B Muhlberg nad Elbą, Brandenburgia, numer jeniecki 4535, gdzie był zmuszony w środku wyjątkowo okrutnej zimy do ciężkich robot przy budowie obozu. Uśmiechem losu spotkał się w tym samym obozie z własnym bratem, Antonim Nadolnym, który został wzięty do niewoli jako żołnierz 56 pułku piechoty wielkopolskiej. Stanisław, wycieńczony ciężką pracą i głodem zaraził się w obozie gruźlicą i bliski śmierci został odesłany z obozu do domu w 1940, gdzie Wolsztyńskie Gestapo powiadomione o tym przez obóz przyszło po niego do domu. Jego siostra Maria, która nigdy nie traciła przytomności umysłu, słysząc bijące o bruk buciory Gestapo wpakowała go do łóżka, ponastawiała naokoło leków, wzięła do ręki strzykawkę i powiedziała oprawcom w czarnych skórzanych płaszczach z niewzruszoną zimną krwią że jest umierający. Był taki wychudzony i chory, ze uwierzyli i poszli sobie. Gestapo aresztowało wszystkich jego kolegów z kompanii wypuszczonych przez obóz, i wszyscy co do jednego zginęli w obozach koncentracyjnych. Rodzina zawsze wiedziała ile jej zawdzięczamy, w wielkich sprawach życia i śmierci, oraz w jej codziennym cichym nieoczekiwanym poklasku poświeceniu. Wielu ludzi zawdzięcza jej bardzo wiele, i warto o tym wspomnieć. Po powrocie z więzienia otrzymała pracę w Aptece w Kargowej. Była bardzo wdzięczna za zaufanie i możliwość powrotu do godności zarabiania na życie swoje i wiekowych rodziców. Ale i tam okazała pomoc niecodzienną. Kiedy Pani aptekarka nagle straciła swojego ukochanego młodego męża w wyniku niespodziewanego ataku serca, ta Pani odchodziła od zmysłów z żałości po stracie ukochanego, osoby najbliższej, wielokrotnie była bliska samobójstwa, przez dwa lata była w rozpaczy tak wielkiej, ze moja ciocia czasem zostawała z nią na noc z obawy ze nie dożyje rana. Wypadły jej włosy, rozpaczała tak strasznie ze żal było nawet nam słuchać o codziennych tragicznych bolesnych doświadczeniach. Ale najważniejszą role jaka ciocia Marysia odegrała tutaj to pomoc w utrzymaniu WIARY. Starsza okrutnie doświadczona przez życie, spokojna Pani Maria sama przeszła tak wielkie tragedie ze wiedziała jakich słów należy użyć dla człowieka który stracił nadzieję. Świat potrzebuje ludzi takich jak ona, a szkoda ze są niedoceniani za życia. Nasza ukochana maleńka ciałem ale wielka duchem Ciocia Marysia zakończyła życie bardzo smutno i zmarła w agonii bólu, co jest chyba najbardziej niesprawiedliwą tragedią jej życia. Z odszkodowania otrzymanego za uwięzienie dołożyła się do kupna domu w Niałku koło Wolsztyna razem z bratem Antonim. Zamieszkali w tym domu razem z najmłodszą córką Antoniego, zięciem i ich dwojgiem dzieci, w zamian za obietnice i zobowiązania opieki na stare lata. Otrzymała, według umowy ustnej, za jeden z pokojów sypialnych we wspólnym domu. Niedługo trwała sielanka obietnic. Wkrótce Pan W.S., wyssał z niej oraz od teścia Antoniego Nadolnego resztę pieniędzy z odszkodowania „na remonty”, na wykończenie domu, schody, podłogi, nowy dach, itp.. Kiedy już jej pieniądze się skończyły ten pan wkrótce pożałował jej ten pokój i zdecydował pozbyć się jej i oddać go swojemu dorastającemu synowi, choć było pełno miejsca w tym dużym domu. Obaj WS i jego syn MS dokuczali cichej starszej maleńkiej kobiecie tak okrutnie, ze bała się wychodzić ze swojego pokoju. Czyhali na nią kiedy szła do łazienki czy do kuchni czy do ogródka, prześladując pomówieniami, przekleństwami, wyzwiskami, ordynarnym chamskim zachowaniem, prześladowali „drobnymi” z pozoru złośliwościami, urządzali sceny pomawiania jej o demencję, ukrywali jej rzeczy udając ze ona nie pamięta co gdzie kładzie. Kradli jej pieniądze i wmawiali ze ona nie pamięta co miała i gdzie chowała. Prześladowania podobne pamietała z więzienia na Rakowieckiej. Zadręczana we własnym domu, nie mogąc znaleźć momentu wytchnienia dostała wrzodu żołądka, który pękł. Pomoc medyczna przyszła za późno i zmarła w szpitalu po 16 dniach agonii. Została zaszczuta na smierć we własnym domu przez wżenionego w naszą rodzinę trutnia. Ona, dobry człowiek, która nigdy nikogo nie skrzywdziła, a tyle krzywdy doznała na każdym zakręcie swojego życia. WS zabił ją z premedytacją, bo kiedy skończyły się jej pieniądze już jej do niczego nie potrzebował, a potrzebował jej pokój dla dorastającego seksualnie pobudzonego syna. Potem ciagle się skarżył ze ma koszmarne sny. Zawsze miał koszmarne sny i straszne nocne mary ponieważ ma bardzo brudne sumienie, ale nigdy nie zmienił oszukańczych postaw i podłego zachowania. To nie jest jedyna zbrodnia tego pana wobec rodziny Nadolnych. Próbował również spowodować atak serca swojego teścia, Antoniego Nadolnego, wkrótce po otrzymaniu przez niego odszkodowania za uwięzienie, żeby odziedziczyć te pieniądze zanim zostaną podzielone na wszystkie dzieci. Tam gdzie ubeckim śledczym nie udało się spenetrować niezłomnego ducha żołnierza, który przeżył wojnę, niewolę, ciężkie roboty, mordercze śledztwo i ponad dziesięć lat więzienia, ten pan, WS, który zrobił wszystko żeby sam uniknąć służby wojskowej a potem został przedwcześnie zwolniony z powodu psychiatrycznych problemów podczas służby, zdołał we własnym domu spowodować u swojego teścia taki szok, ze wywołał udar mózgu i nieomal go zabił. W konsekwencji został częściowy paraliż. Tym niegodnym z najniższych pobudek zachowaniem ten wróg wewnętrzny odebrał zdrowie i jakość życia na ostatnie lata niezłomnemu bohaterowi. Bezlitośnie, szyderstwem i szykanami, z prymitywnej chciwości zdołał zawłaszczyć wszystkimi pieniędzmi z odszkodowania, oraz zakupionym z tego domem. Ze złego serca WS wyśmiewał ideały walki o Polskę i jej niepodległość, naśmiewał się ze swojego teścia za to że był idealistą, że walczył o Polskę Niepodległą zamiast zajmować się rodziną i wychowaniem własnych dzieci, ze był na tyle głupi że dał się wsadzić do więzienia, co według niego było dowodem ułomności charakteru. Cynicznie rozpoczynał rozmowy wciągając teścia pozorną ciekawością jego wspomnień w pułapki, a potem deptał jego ideały wystawiając je na pośmiewisko i szyderstwo. Stary człowiek dawał się wciągać pętakowi bez honoru, ponieważ całe życie poświecił walce o wolność Polski i nie przyszło mu nawet do głowy ze ma zdrajcę za męża własnej córki. Był dumny ze swojego życia żołnierza, który poświecił wszystko, dobre imię i swoją rodzinę - dla ojczyzny. Nie podejrzewał podstępu i prostodusznie dawał się złapać na uśmiechy i przymilania czarującego zięcia, który robił sobie z niego bezlitosne igraszki, torturując go fałszywymi nagabywaniami o wspomnienia, po to tylko żeby je potem wyśmiać, zszargać, opluć, wrzucić w błoto rynsztokową moralnością. Nie podejrzewał prowokacji, nie był w stanie pojąć cynizmu i niskich pobudek zachłanności swojego zięcia, który zawdzięczał mu wszystko. Doprowadzony do ostateczności zaszarganiem jego najświętszych ideałów, ogarnięty wybuchem zgrozy Antoni Nadolny chwycił za pogrzebacz i byłby chyba zabił lub ciężko pobił WS, ale dostał udaru mózgu i ten pogrzebacz wypadł mu ze sparaliżowanej ręki. Był dobrym katolikiem i mówił potem ze to sama Matka Boska Starogostyńska powstrzymała jego rękę od grzechu śmiertelnego. Ale spojrzenie prawdzie, a raczej DIABŁU w oczy, załamało go. Został częściowo sparaliżowany. Przejęty zgrozą i obrzydzeniem do szpiku kości już nigdy pełnego zdrowia ani sprawności nie odzyskał i w połowie obezwładniony musiał chodzić o lasce. A nędznik i tchórz WS nawet i jego paraliż używał żeby mu dokuczyć, przedrzeźniając teścia trudności w wymawianiu słów, usztywnienie policzka, niedowład ręki, chodzenie na „trzech nogach” z laską, posuwanie nogą... na każdy moment miał nowe szyderstwo. Ten pan, WS, obecnie zmienił nazwisko żeby uniknąć związanego z tym złego zapachu, które sobie wyrobił przekrętami, machlojkami wszelkiego autoramentu, fałszywym oskarżaniem konkurencji na policji, oszukańczymi działaniami i prześladowaniem własnej żony, po tym jak zrobił każdy możliwy przekręt i prawny kruczek żeby odebrać jej dom kupiony za pieniądze z odszkodowania jej ojca za wieloletnie uwięzienie. To jest tragedia że właśnie do rodzin bohaterskich i szlachetnych tak często wkręcają się wyrachowane pasożyty pozbawione sumienia o najniższych instynktach i o negatywnych wartościach moralnych. A ten niegodziwiec podstępnie wcisnął się w tę rodzinę organizując nieletnią ciążę. Ludzie powodują urodzenie dzieci z różnych motywacji. Jedni z miłości, inni dla pieniędzy, jeszcze inni dla zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa. A pan WS zrobił z premedytacją dziecko, żeby uniknąć służby wojskowej. Udało mu się tylko odroczyć... A potem lawirował klucząc bardzo krętymi drogami... Nadal operuje w tym samym środowisku, choć już pod innym nazwiskiem. Obłowił się na rodzinie teścia, wykorzystał do ostatniej złotówki, rozkradł co mógł, i potem wyrzucił żonę z domu, zmieniając zamki, wspólne konto bankowe, i nawet odebrał jej telefon żeby nie mogła zadzwonić na policję. A następnie złożył wniosek o jej wymeldowanie, no i o rozwód... po czym wprowadził konkubinę do domu żony, do jej sypialni, a ona stała się bezdomna! A rodzice, Antoni i Stanisława Nadolny oraz Maria Nadolna przewracają się w grobie. To pewnie dlatego ten grób się zapada... pochowani są we wspólnym grobie w Wolsztynie na cmentarzu na ulicy Lipowej. 2020 © Bożysława Maria-Magdalena Nadolna