14/02/2026
Tydzień temu, w sobotę 7 lutego, w mojej spokojnej dolinie działy się rzeczy niesłychane. Dzień wcześniej ktoś przyjechał i w pocie czoła kuł i odgarniał zmrożony śnieg. W sobotę, niemal o świcie, stanął w tym miejscu duży namiot, a pod nim stoły ze smakołykami i napojami. Przez chwilę nie działo się nic, aż wreszcie zaczęli zjawiać się ludzie. Schodzili z góry, czerwonym szlakiem, i zatrzymywali się przy namiocie. Popijali gorącą, aromatyczną kawę i herbatę, których zapach dobiegał aż do mnie. Niektórzy nawet robili sobie ze mną zdjęcia! Nie wierzycie? Spójrzcie sami...
PS. Nieliczne zmarznięte ptaszki ćwierkały, że było to zamieszanie wywołane przez Mieroszowskie Centrum Kultury, a ci zmarznięci, ale zadowoleni goście to uczestnicy 7. Zimowej Wyrypy Gór Suchych (https://www.facebook.com/events/4108783486005154/)