Kongres Nowej Prawicy - Kraków

Kongres Nowej Prawicy - Kraków Oficjalny profil oddziału krakowskiego Kongresu Nowej Prawicy To jest profil oddziału krakowskiego Kongresu Nowej Prawicy.

Obejmuje on powiaty: Kraków, krakowski, miechowski, olkuski, proszowicki i wielicki. Prezesem oddziału jest Stanisław Żółtek.

25/10/2025

Głównym zadaniem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego jest niezależne monitorowanie wydatkowania środków UE. Bruksela ponownie znalazła się pod lupą własnych audytorów. Fiński członek ETO, Petri Sarvamaa, ostrzega, że Komisja Europejska w coraz bardziej nieprzejrzysty sposób zarządza swoimi codziennymi sprawami – zwłaszcza nadchodzącymi Wieloletnimi Ramami Finansowymi (WRF) na lata 2028–2034.
W lipcu ubiegłego roku Komisja Europejska zaproponowała radykalną zmianę sposobu funkcjonowania kolejnego siedmioletniego budżetu UE, wywołało to falę krytyki ze strony władz regionalnych, rządów krajowych i posłów do Parlamentu Europejskiego. Projekt budżetu opiewający na ponad dwa biliony euro! zmniejsza liczbę mechanizmów kontroli i systemów nadzoru nad wydatkami budżetu, ogranicza także liczbę kontroli i audytów nadzorujących wydatkowanie funduszy europejskich. Sarvamaa ostrzega, że w projekcie budżetu nie ma wystarczających mechanizmów kontroli i równowagi, które pozwoliłyby audytorom ustalić, kto jest ostatecznym odbiorcą pieniędzy ani w jaki sposób są one wydawane.
Komisja Europejska, pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, broni swojego planu, twierdząc, że jest to reforma mająca na celu „uproszczenie i poprawę efektywności” w wykorzystaniu wspólnych funduszy. Trybunał Obrachunkowy ostrzega jednak, że nowy model osłabia mechanizmy nadzoru i utrudnia identyfikację ostatecznych beneficjentów wydatków UE. „Wysiłki” Komisji Europejskiej zmierzające do uproszczenia przepisów, w tym dotyczących Wieloletnich Ram Finansowych, nie dają żadnych gwarancji, że takie podejście doprowadzi do uproszczenia sytuacji.
Taka nieprzejrzystość budżetowa nie jest kwestią techniczną, lecz poważnym ryzykiem politycznym podważającym zaufanie społeczeństw do unijnych instytucji. Jeżeli nie można prześledzić w sposób klarowny drogi przepływu pieniędzy, nigdy nie dowiemy się, ile i w co zainwestowano i w czyje ręce trafiły pieniądze.
Europejski Trybunał Obrachunkowy ostrzega przed niebezpieczeństwem powielenia „pandemicznego” modelu płatności z funduszy UE, który audytorzy określili jako nieprzejrzysty i podatny na błędy.
Rosnąca centralizacja władzy w Brukseli oraz brak odpowiedzialności wobec innych instytucji europejskich i obywateli a także sposób, w jaki Bruksela zarządza unijnymi finansami podważa zaufanie do samej UE. Audytor przedstawia polityczne ostrzeżenie: Jeśli Komisja będzie nadal działać bez przejrzystości i jasnych mechanizmów kontroli i równowagi, będzie to podsycać wzrost eurosceptycyzm. Każdy krok w kierunku głębszej integracji bez należytej rozliczalności przekształca instytucje europejskie w biurokratyczną machinę coraz bardziej oderwaną od obywateli, którym rzekomo służą.
Czas na PolEXIT

23/10/2025

Katarski minister energii Saad Al-Kaabi, będący również dyrektorem naczelnym spółki Qatar Energy, będącej jednym z największych eksporterów skroplonego gazu ziemnego LNG na świecie, ostrzegł w czwartek, 16 października, że Katar nie będzie mógł dłużej prowadzić działalności gospodarczej w UE, w tym dostarczać Europie LNG, jeśli nie zostaną wprowadzone dalsze zmiany w surowych zasadach i przepisach dotyczących zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstw. Stwierdził, że dyrektywa UE w sprawie należytej staranności w zakresie zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstw (CSDDD), przyjęta w 2024 r. stanowi poważne zagrożenie dla możliwości Kataru do funkcjonowania w ramach tak określonego unijnego rynku.
CSDDD zawiera wiele przepisów o podłożu ideologicznym, np. wymóg posiadania przyjaznego dla klimatu i zrównoważonego łańcucha dostaw. Dla firm energetycznych jest to żądanie wręcz nierealne, ponieważ wszystko, co nieodnawialne, mogłoby być sprzeczne z wymogami eurokratów. Także dyrektywy dotyczące praw człowieka i cele klimatyczne, motywowane bardziej przez główny nurt politycznej poprawności niż przez realia rynkowe stanowią istotną barierę. Taka sytuacja stwarza bardzo poważne ryzyko dla dalszej współpracy pomiędzy Katarem a unią europejską.
Przepisy unijne nakładają na firmy działające na terenie UE obowiązek rozwiązywania problemów związanych z prawami człowieka i ochroną środowiska w swoich łańcuchach dostaw. Firmy, które nie dostosują swoich planów transformacji klimatycznej do celu Porozumienia Paryskiego, są zagrożone karą finansową w wysokości nawet 5% całkowitych globalnych przychodów. Tak wygórowane kary demotywują zagranicznych inwestorów do dostosowywania swoich firm do przepisów UE.

Unia Europejska potrzebuje, w trybie natychmiastowym, pomocy w wypełnieniu luki energetycznej powstałej po zaprzestaniu zakupów surowców z objętej sankcjami Rosji, więc dostawy LNG są obecnie kluczowe. Katarski LNG zabezpiecza ok. 14% europejskiego zapotrzebowania na gaz.
Minister Al.-Kaabi twierdzi, że od prawie roku Katar stara się konstruktywnie współpracować z kluczowymi podmiotami zarówno w Komisji Europejskiej, jak i w każdym państwie członkowskim UE w sprawie CSDDD lecz apele do Komisji Europejskiej pozostają bez odpowiedzi. „Qatar Energy nie będzie w stanie prowadzić działalności w Europie, niezależnie od tego, czy chodzi o LNG, czy o jakikolwiek inny produkt, ze względu na znaczne ryzyko, na jakie byłby narażony z powodu zbyt daleko idących przepisów, które ostatecznie zaszkodzą europejskim konsumentom”.

Brukselsko-berlińscy decydenci muszą zatem szybko zdecydować, czy UE chce przyciągać inwestycje, a to wiązałoby się z modyfikacją dyrektyw w obszarach zrównoważonego rozwoju, czy też unia uparcie będzie nadal kroczyć „zieloną drogą” prowadzącą do dalszego osłabiania konkurencyjności i pogorszania warunków gospodarczych. Dzieje się to w chwili gdy USA i Chiny rywalizują o tytuł najsilniejszej gospodarki, „zielona” unia z roku na rok pozostaje coraz bardziej w tyle, "gnije", z powodu nadmiernej regulacji i biurokracji, ograniczającej wzrost gospodarczy i możliwości dla zagranicznych inwestorów.
Oparta na chorej „zielonoładowej” ideologii gospodarka energetyczna eurokołchozu odstrasza, przez abstrakcyjne przepisy i regulacje, najważniejszych światowych dostawców energii. Skutki brnięcia dalej w to bagno zrównoważonego niedorozwoju coraz mocniej odczuwać będą wszyscy mieszkańcy unii. Im wyższe koszty energii, tym wyższe koszty wszystkiego!

Nie musimy tkwić w tej gnijącej „zielonoładowej” strukturze, która zabija polską gospodarkę. Musimy sami zatroszczyć się o swoje interesy. Nikt za nas tego nie zrobi. Czas zrzucić to klimatyczno-ideologiczne jarzmo.
Czas na PolEXIT

19/10/2025

Javier Villamor: Wojna Von der Leyen z konkurencyjnością: nadmierna regulacja zabijająca innowacje.

Europa kiedyś szczyciła się tym, że jest kontynentem wynalazców, inżynierów i przedsiębiorców. Dziś jest kontynentem inspektorów zgodności. Pod ciężarem niekończących się regulacji – od celów klimatycznych i przepisów cyfrowych po należytą staranność korporacyjną – innowacyjność stała się kwestią drugorzędną w stosunku do przetrwania.
Komisja Europejska nazywa to „odpowiedzialnym wzrostem”. Dla małych i średnich przedsiębiorstw przypomina to raczej powolne duszenie się. Każda nowa dyrektywa oznacza więcej papierkowej roboty, wyższe koszty i nową warstwę biurokracji. Problemem jest nie tylko ilość, ale i złożoność: Bruksela produkuje obecnie ponad 2000 stron nowych przepisów miesięcznie, tworząc labirynt prawny, w którym nawet duże korporacje mają trudności z poruszaniem się.
Dla gigantów europejskiej gospodarki – korporacji międzynarodowych z rozbudowanymi działami prawnymi i globalnymi łańcuchami dostaw – zapewnienie zgodności stało się przystępnym kosztem prowadzenia działalności. Mogą sobie pozwolić na konsultantów, audyt i certyfikacje. Dla pozostałych to obciążenie egzystencjalne.
Od ograniczeń dotyczących opakowań po rozliczanie emisji dwutlenku węgla, skumulowany efekt jest druzgocący. Piekarnia w Hiszpanii, producent maszyn w Polsce czy fabryka tekstyliów w Portugalii wydają obecnie tysiące euro rocznie na wymogi sprawozdawcze, które mają niewiele wspólnego z ich rzeczywistym wpływem na środowisko lub gospodarkę.
Zielony Ład , niegdyś reklamowany jako motor innowacji, stał się pułapką biurokratyczną. Aby udowodnić zrównoważony rozwój, firmy muszą wypełniać formularze, zatrudniać konsultantów i monitorować emisje w całym łańcuchu dostaw. Ironią jest to, że większość tych kosztów ponoszą lokalne firmy, podczas gdy konkurenci z Chin, Indii czy Stanów Zjednoczonych nie podlegają podobnym przepisom. W rezultacie produkty europejskie stają się droższe i mniej konkurencyjne na rynkach światowych, a importowane produkty wytwarzane zgodnie z niższymi standardami zalewają unijne półki.

Teoretycznie środki te mają na celu stworzenie „równych szans”. W praktyce zdecydowanie przechylają się na niekorzyść Europy. Komisja podkreśla, że surowe regulacje będą motorem napędowym zielonych innowacji – ale innowacje wymagają ryzyka, elastyczności i satysfakcji, a nie biurokracji . Inwestycje kapitału wysokiego ryzyka w Europie gwałtownie spadły w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi od 2020 roku. Całe sektory, od biotechnologii po czyste technologie, przenoszą się do bardziej elastycznych środowisk, takich jak Teksas, Singapur czy Dubaj, gdzie regulacje są jasne i przewidywalne.
Nawet w UE narasta frustracja. Raport Business Europe wykazał, że 75% średnich firm uważa unijne regulacje za największą przeszkodę dla wzrostu. We Francji mali producenci narzekają, że formalności związane z ochroną środowiska pochłaniają więcej czasu niż sama produkcja. A w Europie Wschodniej przedsiębiorcy po cichu mówią głośno to, co myślą inni: „Bruksela niszczy naszą konkurencyjność”. Europejskie grupy polityczne: Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (ECR), Patrioci dla Europy (PfE) i Europa Suwerennych Narodów (ESN) zgadzają się z tą analizą i ich propozycjami.
Odpowiedź Komisji jest podobna. „Agenda uproszczeń” von der Leyen, ogłoszona z rozgłosem, ledwie musnęła powierzchnię. Zamiast uchylać zbędne dyrektywy, wprowadziła nowe obowiązki sprawozdawcze pod pretekstem przejrzystości.

Głębszy problem ma charakter filozoficzny. UE utożsamiła kontrolę z postępem. Każdy kryzys – finansowy, zdrowotny, środowiskowy – wywołuje kolejną falę legislacji. Za każdym razem, gdy Bruksela interweniuje, usprawiedliwia się obietnicami ochrony: klimatu, konsumentów, demokracji. Ale chroniąc wszystko, niszczy dynamikę, która w pierwszej kolejności zapewniła Europie dobrobyt.
Małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią 99% firm w UE i zapewniają dwie trzecie miejsc pracy w sektorze prywatnym. Jednak ich interesy są stale poświęcane na rzecz politycznego teatru celów ekologicznych i programów społecznych. Kiedy ponoszą porażkę, traci na tym również konkurencyjność Europy.
Decydenci w Brukseli często dyskutują o „strategicznej autonomii”. Ale autonomia jest niemożliwa bez konkurencyjności, a konkurencyjność nie może istnieć w gospodarce, w której innowacyjność jest kryminalizowana przez przestrzeganie prawa. Przyszłość Europy nie rozstrzygnie się w korytarzach Berlaymont ani w języku nowych dyrektyw, ale w tym, czy jej przedsiębiorcy będą nadal chcieli — i będą w stanie — tworzyć, ryzykować i budować.
Jeśli ta swoboda zniknie, żadne regulacje nie uratują projektu europejskiego.

18/10/2025
09/10/2025

Unia Europejska znajduje się obecnie w stanie daleko posuniętego rozkładu. Unijni technokraci zarządzający z Berlina i Brukseli wspólnym europejskim rynkiem prowadzą irracjonalną politykę, której konsekwencją będzie ekonomiczna samodestrukcja.
Utopijna wizja budowy „zielonej” Europy prowadzi do gospodarczej katastrofy. Ta „zielona” patologiczna polityka doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen energii i w efekcie do prawdziwego exodusu przemysłu z obszaru Unii Europejskiej. Spadek produkcji doprowadził do masowych zwolnień pracowników, likwidacji przedsiębiorstw, zamykania fabryk i hut. Trudno się temu dziwić jeżeli ceny energii są dwukrotnie wyższe niż w USA i ponad trzykrotnie wyższe niż w Chinach. To konsekwencje „zielonego ładu’, ETSów obciążających w głównej mierze produkcję energii z paliw kopalnych, a także polityki eurokratów, którzy nakładając sankcje i rezygnując z dostaw rosyjskiego gazu zastąpili go znacznie droższym amerykańskim LNG. Dochodzi do tego chora polityka z niestabilnymi odnawialnymi źródłami energii, które nie są w stanie zaspokoić potrzeb przemysłu.
UE z każdym kolejnym dniem traci pozycję na arenie międzynarodowej i konkurencyjność na ogólnoświatowym rynku. Sytuacja ekonomiczna społeczeństw państw członkowskich UE pogorszy się znacznie gwałtowniej, gdy w życie wejdą wkrótce założenia ETS2, zwiększające jeszcze bardziej opłaty za produkcję energii z paliw kopalnych, ETS2 obejmie też kolejne obszary m.in. budownictwo i transport. Powiedzmy to wprost- „zielony ład” to polityka deindustrializacj, która w upokarzający sposób prowadzi do całkowitego zubożenia krajów członkowskich unii.
W obecnym układzie geopolitycznym wewnątrz unii nie ma praktycznie szans na zmianę „zielonej” polityki i powstrzymanie tej samobójczej drogi.
My jako Polska i Polacy możemy tego uniknąć występując z tej gnijącej technokratycznej struktury jaką obecnie jest Unia Europejska. Nie dajmy się pociągnąć na dno.
PolEXIT

02/08/2025

Adres

Ulica św. Marka 25
Kraków
31-024

Telefon

+48505603442

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kongres Nowej Prawicy - Kraków umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij