10/04/2026
Doświadczenie cierpienia nie uprawnia do zadawania cierpień innym – ciśnie mi się na usta gdy czytam wiadomości z hasłem „Izrael” w tytule. Nie mogę zrozumieć jak spirala przemocy złamała w tym narodzie godność, gdzie podziały się wartości, za które ginęli ich przodkowie. „Dlaczego i w imię czego”… Żydzi – szanowałem ich bardzo. Za to co przeszli, za to z jakim uporem ścigali swoich oprawców, za odwagę z jaką walczyli w obronie swoich wartości. Podziwiałem za organizację, czasem nawet stawiałem za wzór państwa, w którym do zagrożenia egzystencjonalnego podchodzi się poważnie. Co najważniejsze - miałem wrażenie, że świat jest im winien szacunek – ale piszę jak widzicie w czasie przeszłym. Mam wewnętrzny opór wobec dysproporcji w użyciu siły na skalę taką, jaką dziś uprawia Izrael. Strefa Gazy, teraz Liban – ponad 300 osób w samą tylko środę… Nie ma we mnie zgody na intencjonalne rażenie ludności cywilnej. Jako żołnierz nie jestem w stanie zrozumieć kultury operacyjnej, którą dziś reprezentuje Izrael. Nie potrafię też zrozumieć jak można tak wyświechtać spuściznę i pamięć milionów ludzi, których pochłonął holokaust – chyba nikt nie zrobił więcej ku temu by świat o tym zapomniał niż Netanjahu… Doświadczenie cierpienia widać szybko umyka pamięci, tych którzy o tę pamięć powinni zadbać. Szkoda, a przecież sami mawiacie drodzy Żydzi: „człowiek jest uczniem, cierpienie jest jego nauczycielem”… Jakim jesteście wychowankiem cierpienia? Czego się nauczyliście z waszej tragicznej lekcji? Gdzie ta nauka i pokora, którą kiedyś mieliście wobec przemocy... Antysemityzmu w naszym kraju nie brakuje, a ja zazwyczaj stawałem po waszej stronie - od dziś wybieram milczenie. Żal tylko pamięci, waszych przodków, którzy prawdziwie cierpieli i odebrali prawdziwą lekcję, o której zdaje się zapomnieliście...