11/01/2024
Dziś mija dokładnie 10 lat od kiedy powstały Żuławskie Inspiracje.
Kto jeszcze pamięta, od czego się zaczęło?
Pierwsze posty, którymi się tu z wami dzieliłam, to moje flizowe biżuteryjne drobiazgi - wiatraczki, wierzby, domki i pasterki zamknięte pod szkiełkiem w stalowej bazie. Dziś pozostało mi z tego miłe wspomnienie.
Chwilę później zaczęły się poszukiwania i wypieki na twarzy, kiedy udawało się znaleźć nowe, nieznane dotąd flizowe miejsce w Polsce.
Nie było łatwo. Kłód, rzucanych wówczas pod nogi, się nie zapomina, ale na szczęście każda przeszkoda tylko mnie napędzała, nie hamowała. I na szczęście tych dobrych wspomnień mam o wiele więcej niż tych złych.
Te dziesięć długich lat to dziesiątki spotkań ze wspaniałymi ludźmi, to dziesiątki odwiedzonych domów, setki przejrzanych dokumentów, tysiące obejrzanych zdjęć.
To także prawie dwa tysiące obserwatorów, Was wszystkich, którzy czytacie nowe posty, komentujecie, udostępniacie i lubicie.
Te dziesięć lat to 8 wizyt w Holandii, które upłynęły na warsztatach,
podczas których mogłam się uczyć malowania płytek i talerzy kobaltem od najlepszych. To wizyty w holenderskich muzeach pełnych fliz i malutkich stareńkich domkach, gdzie flizy zupełnie naturalnie są na ścianach od setek lat.
Te dziesięć lat to także stypendium Marszałka województwa pomorskiego, stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa , tytuł Ambasadorki Kultury Pomorza, dwie autorskie wystawy i co najważniejsze - "dziecko" w postaci pierwszej polskiej strony internetowej o flizach www.flizywpolsce.pl
Ostatni rok z tej pięknej dziesiątki przyniósł sporo nowych odkryć, które jeszcze dojrzewają w szufladzie, ale mam nadzieję, że w tym roku będą gotowe, by pokazać je światu.
Za te piękne dziesięć lat chciałabym bardzo Państwu podziękować. Chciałabym też skierować kilka specjalnych podziękowań do osób, które w tym moim flizowym szaleństwie bardzo mnie przez te lata wspierały.
Bernard - pamięta każdy kąt w domach, których od lat już nie ma i opowiada o tych kątach tak, że można zamknąć oczy i zobaczyć. Dziękuję Benku i czekam ciągle na odnalezienie zagubionych negatywów ;)
Mariusz i Kasia - dzięki Wam mogłam zostawić kawałek swojego serca na flizowej ścianie waszego domu. Dziękuję, że zawsze było u Was miło.
Piotr - dziękuję za dobry czas, cenne wskazówki, przegadane godziny i książki z flizowymi dedykacjami.
Kasi mojej dziękuję za towarzystwo w ekstremalnych podróżach, wędrówkach po ruinach i wszystkich dziwnych miejscach, do których szła za mną jak w dym, choć zdrowy rozsądek nierzadko podpowiadał inaczej ;) .
Pani Agnieszce za wielokrotne umożliwienie pracy w domu z flizową ścianą - dziękuję, że zawsze ma Pani czas.
Elżbieta - za flizy pod parapetem dziękuję! Za te kilka małych kawałeczków z tak dużą historią!
Bogdan - dziękuję za najpiękniejszy prezent urodzinowy! Za moje 10 minut samotnie w Gabinecie Farfurowym w Pałacu w Wilanowie, gdzie nie udało mi się wejść przez kilka lat. Dziękuję, że mogłam w nim pobyć sama, poprzyglądać się, podotykać tych pięknych biało-niebiesko-złotych ścian.
I światu dziękuję za wszystkie szalone osoby, które spotkałam na swojej flizowej ścieżce. Za wszystkich, którzy są ciekawi, chcą wiedzieć i umieć.
W ciągu kilku ostatnich lat w moich flizowych warsztatach wzięło udział prawie 200 osób. Dla części z nich nie była to jednorazowa przygoda, ale początek pasji, która trwa do dziś. To wielkie szczęście dla mnie, że kolejni fajni ludzie czują jak ja tego kobaltowego ducha przeszłości.
Mam nadzieję, że za kolejne dziesięć lat na tym profilu będzie co najmniej dwa razy tyle postów i że wciąż czekają do odkrycia nowe miejsca, do których niebawem dotrę.
Jeszcze raz wielkie DZIĘKUJĘ dla Was. Za to że jesteście :)