05/08/2026
𝐏𝐫𝐳𝐲𝐛𝐲𝐬ł𝐚𝐰𝐢𝐜𝐞. 𝐍𝐚 𝐣𝐮𝐛𝐢𝐥𝐞𝐮𝐬𝐳 𝟏𝟑𝟎-𝐥𝐞𝐜𝐢𝐚 𝐎𝐜𝐡𝐨𝐭𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐣 𝐒𝐭𝐫𝐚𝐳̇𝐲 𝐏𝐨𝐳̇𝐚𝐫𝐧𝐞𝐣
Publikujemy fragment opowiadania „𝐙ł𝐨𝐭𝐲 𝐣𝐮𝐛𝐢𝐥𝐞𝐮𝐬𝐳” z książki 𝐀𝐝𝐚𝐦𝐚 𝐓𝐨𝐦𝐜𝐳𝐲𝐤𝐚 „𝐙𝐚𝐩𝐚𝐜𝐡 𝐝𝐨𝐥𝐚𝐫𝐨́𝐰”, opowiadającego o tym, jak Polonia amerykańska ufundowała motopompę dla miejscowej jednostki straży pożarnej. W tamtych czasach była ona prawdziwą wizytówką jednostki.
📚
„Woźniakowie z Przybysławic wyjeżdżali do Ameryki jeszcze przed pierwszą wojną światową. Tam się dorabiali, żenili i osiedlali na stałe. Dobrowolnie pozbawiali się miejsca przy stole swych ojców. Porzucali wąskie spłachetki ojcowizny wciśnięte pomiędzy podworskie łany. Może żal im było krajobrazu wsi położonej na równinie obszernej aż po horyzont, ale perspektywa poznania Nowego Świata i lepszego życia była silniejsza. Tam już inny pejzaż odbijał się w ich źrenicach. Dołączali do nich kolejni familianci i następne pokolenia. Tych Woźniaków, którzy wyjechali za Wielką Wodę pewnie nie zliczę na palcach obu rąk.
Pierwszy z rodziny wyemigrował Jan. Wypłynął do Ameryki 28 października 1913 roku z portu w Antwerpii na statku Zelland. Miał wtedy siedemnaście lat i prawdopodobnie uciekał z Galicji przed poborem do austriackiej armii. Kilkanaście lat później zadowolony i uśmiechnięty jak człowiek sukcesu patrzy z satysfakcją w obiektyw fotograficznego aparatu. Obok niego stoi jego brat Stanisław. Są najmłodsi w gronie dwudziestu pięciu dżentelmenów prezentujących się na fotografii z 1929 roku. To założyciele Klubu Przybysławice w Chicago. Bodźcem do jego powstania stał się apel prezesa przybysławickiej straży pożarnej Jana Matery o pomoc w zakupie motopompy.
W Chicago zorganizowano zebranie rodaków z Przybysławic, którzy 22 lipca 1927 roku utworzyli komitet założycielski. Ze składek i dochodów z zabaw tanecznych zebrano sześćset dolarów. Sikawka motorowa była nowością w owym czasie i pierwszym takim sprzętem w powiecie brzeskim. W Przybysławicach prezes straży pożarnej zarządził próbę motopompy. Rozpalono wielkie ognisko. Chorąży Jan Żurek zanurzył wąż ssawny w wodzie stawu zwanego Dunajczysko, rozciągnięto węże i sam naczelnik straży Piotr Fela uruchomił motopompę. Zastępca chorążego Stanisław Dąbrowski skierował sikawkę w buchające wysoko jęzory płomieni. Po chwili już tylko dym snuł się z zalanych szczap. Zebrana publika biła brawo. Ksiądz dobrodziej poświęcił motopompę i zrobiono pamiątkowe zdjęcie. I była później wiejska zabawa. Pili i tańczyli do białego rana. Może niejeden kawaler, gdy odprowadzał dziewczynę do domu, obiecywał jej, że tak jak Woźniak popłynie do Ameryki, wróci z dolarami i się z nią ożeni. Wielu wierzyło w swoje marzenia i robiło wszystko, żeby się ziściły, bo grzechy przeciwko nadziei są tak wielkie, jak przeciw miłości”.
Źródło cytowanego fragmentu:
𝐀𝐝𝐚𝐦 𝐓𝐨𝐦𝐜𝐳𝐲𝐤, „Złoty jubileusz”, [w:] „Zapach dolarów”, Wydawnictwo „Czytelnik”, Warszawa 2023. (Książka dostępna w sprzedaży internetowej).
Źródło zdjęć: „Pamiętnik Złotego Jubileuszu Klubu Przybysławice”, Chicago 1977.