04/09/2026
🏫📚 Wrzesień niewątpliwie kojarzy się z powrotem do szkoły. Obecnie pierwsze dni tego miesiąca oznaczają nowe zeszyty, spotkania po wakacjach i pytanie, czy nauczyciel od matematyki od razu zrobi kartkówkę. W Myślenicach 1 września 1939 roku miało być podobnie. Młodzież przygotowywała się do rozpoczęcia nowego roku szkolnego, a szczególnym wydarzeniem miał być pierwszy rok nauki w nowym, właśnie wybudowanym gmachu gimnazjum. Tego dnia nikt jednak nie poszedł na lekcje. Zamiast szkolnego dzwonka pojawiły się syreny, wiadomości o wojnie i coraz bardziej niepokojące odgłosy dobiegające z okolicy.
📻🔔 Wieść o wojnie rozeszła się po mieście w sposób, który dzisiaj trudno sobie wyobrazić. Nie było internetu, telefonów komórkowych ani wiadomości wyświetlających się na ekranie. Informację o niemieckim ataku przekazywano podczas porannych mszy, przez radio, a nawet z głośników ustawionych na myślenickim Rynku. Józef Dziekan, właściciel sklepu techniczno-rowerowego, wyniósł głośniki przed sklep i połączył je z radioodbiornikiem znajdującym się w jego domu. Wokół szybko zebrał się tłum. Ludzie słuchali orędzia prezydenta Ignacego Mościckiego, wielu płakało. Nad miastem rozległy się syreny strażackie, a w kościołach zaczęły bić dzwony.
✈️😟 Co ciekawe, początkowo nie wszyscy byli gotowi uwierzyć, że wojna rzeczywiście się rozpoczęła. Nad Myślenicami pojawiały się samoloty, ale myśleniczanie próbowali tłumaczyć ich obecność na różne sposoby. Jeden z niemieckich bombowców przeleciał nad miastem, a część mieszkańców, przekonana, że może to być samolot francuski, machała do jego załogi. Dopiero kolejne informacje rozwiewały złudzenia. Wkrótce codzienność zaczęła zmieniać się niemal z godziny na godzinę.
🛒🥖 Ludzie ruszyli do sklepów. Piekarnie sprzedały cały dzienny zapas chleba w ciągu jednej godziny. Wykupywano żywność, leki i środki opatrunkowe. Przygotowywano domy na możliwość bombardowania, a w obawie przed pożarami wynoszono część dobytku do ogrodów. Do Myślenic przyjeżdżali także obywatele Krakowa i okolicznych miejscowości, szukając żywności. Często wracali z niczym. Tymczasem w mieście wciąż można było odnieść wrażenie dziwnego spokoju, mimo że przybysze opowiadali już o bombardowaniach Krakowa.
🚚👋 Na Rynku pojawiali się również zmobilizowani mężczyźni. 1 września przed południem podjechały trzy ciężarówki, którymi mieli zostać przewiezieni do Krakowa i Wadowic. Nazwiska odczytywano z listy, a wokół rozgrywały się sceny pożegnań. Tego samego dnia nad Rynek nadleciał niemiecki samolot, do którego polscy żołnierze otworzyli ogień z broni maszynowej. Wojna przestała być już wiadomością z radia. Zaczęła być czymś, co ludność mogła zobaczyć nad własnymi głowami.
🎖️🥾 Myślenice stały się również miejscem, przez które zaczęły przechodzić wycofujące się polskie oddziały. 4 września dotarł tutaj po forsownym nocnym marszu z kierunku Wadowic II batalion Korpusu Ochrony Pogranicza „Wilejka”. Żołnierze mijali kolumny sanitarne, furmanki z rannymi oraz autobusy i ambulanse PCK. Mieszkańcy pomagali żołnierzom, zapewniając im jedzenie, napoje i nocleg. Widok wyczerpanych ludzi, którzy po kilku dniach walki potrafili zasypiać nawet podczas marszu, musiał jednak coraz mocniej uświadamiać myśleniczanom, że wojna nie będzie krótkim epizodem.
🪖 W tym samym czasie miasto próbowało przygotować się do obrony. W ciągu pięciu dni poprzedzających wkroczenie Niemców Myślenice miały dwóch komendantów. Ostatecznie podporucznik Kazimierz Harcuła zorganizował straż obywatelską, która miała obsadzić strategiczne punkty miasta. Problem polegał na tym, że członkowie otrzymali stare francuskie karabiny z magazynu przysposobienia wojskowego. Broń była niekompletna, nie nadawała się właściwie do użycia, a przede wszystkim brakowało do niej amunicji. Mimo to ludzie z takimi karabinami stanęli na posterunkach. Trudno o bardziej wymowny obraz tego, jak wyglądało przygotowanie małego miasta do wojny, która nadciągała z ogromną siłą.
📦🐎 Równocześnie trwała ewakuacja tego, co można było jeszcze uratować. Wywożono dokumenty instytucji państwowych, ewakuowano Rejonową Komisję Wojskową, a pracownicy magistratu i starostwa otrzymali polecenie opuszczenia miasta wraz z rodzinami. Do transportu wykorzystywano furmanki, a ich dalsze losy szybko się rozchodziły. Jedni trafiali później do niemieckich obozów jenieckich, inni znaleźli się na terenach zajętych przez Związek Sowiecki. Nie wszystko jednak wywieziono. Księgi wieczyste Sądu Grodzkiego Henryk Dutkiewicz ukrył na strychu plebanii, dzięki czemu dokumenty przetrwały wojnę.
⚔️🇩🇪 A potem przyszedł 5 września. Niemcy nie wkroczyli do Myślenic bez żadnego oporu. Ich czołgi kilkakrotnie próbowały wedrzeć się do miasta, ale ogień III Dywizjonu 6. Pułku Artylerii Lekkiej zmuszał je do wycofania. Dopiero późnym wieczorem Niemcom udało się ostatecznie opanować Myślenice.
🏙️🚜 Dla mieszkańców musiał to być widok trudny do opisania. Od strony Stradomia i ulicy 3 Maja do miasta wkroczyły ogromne kolumny niemieckich wojsk. Bysinka, której głębokie, kamienne koryto stanowiło naturalną przeszkodę, została pokonana dzięki szybko zbudowanemu drewnianemu mostowi saperskiemu. Drewno Niemcy zabrali z tartaku rodziny Hołujów bez zapłaty. Po przejściu przez przeszkodę kolumny ruszyły dalej, a Rynek stał się miejscem postoju i przegrupowania niemieckich oddziałów.
🚛🪖 I właśnie tutaj nastąpiła zmiana, którą myśleniczanie musieli odczuć niemal natychmiast. Przez Myślenice przejeżdżały ciężarówki, motocykle, artyleria i ogromne tabory, w dużej części konne. Ich liczba była tak duża, że przyglądający się mieli problem z przejściem przez drogę. Jeszcze kilka dni wcześniej Rynek był zwyczajnym centrum miasta, przez które przechodzili ludzie wracający z zakupów. Teraz stał się miejscem postoju armii państwa, które właśnie zajęło ich miasto.
🔑🐎 Symbolicznego końca dotychczasowego porządku dopełnił sam burmistrz Jan Dunin-Brzeziński. Nie otrzymał karty mobilizacyjnej ze względu na wiek, ale postanowił mimo tego wyruszyć na wojnę. Wcześniej konno pojawił się na myślenickim Rynku i przekazał klucze do miasta radnemu Władysławowi Chęcińskiemu. Kilka godzin później Myślenice znajdowały się już pod niemiecką okupacją.
🚫📚 Od tego momentu nie chodziło już o to, kiedy skończą się wakacje i kiedy rozpocznie się nauka. Zmieniły się zasady funkcjonowania miasta, a wraz z nimi życie każdego myśleniczanina. W kolejnych tygodniach i miesiącach miały pojawić się nowe zarządzenia, ograniczenia, aresztowania i represje. 12 października 1939 roku Myślenice zostały formalnie włączone do Generalnego Gubernatorstwa. To, co 1 września zaczęło się od wiadomości usłyszanej z radioodbiornika na Rynku, bardzo szybko stało się nową, brutalną rzeczywistością miasta.
🕯️🏙️ I chyba właśnie dlatego wrzesień 1939 roku warto wspominać nie tylko jako datę wkroczenia Niemców do Myślenic. To była chwila, w której mieszkańcy z dnia na dzień przestali żyć według dotychczasowego cyklu. Zamiast rozpoczęcia roku szkolnego były syreny, zamiast zwykłego ruchu na Rynku kolumny wojska, zamiast rozmów o codziennych sprawach pytanie, co wydarzy się jutro. I na to pytanie nikt w Myślenicach nie znał wtedy odpowiedzi.
Zdj. bazowe z archiwum Muzeum Niepodległości w Myślenicach