30/04/2026
W Oddziale Terapeutycznym w Zakładzie Karnym w Nowogardzie realizowane były w kwietniu br. z osadzonymi działania pn. „Ukryci za maską uzależnienia" 🎭
W myśl tego hasła odbywały się dyskusje osadzonych o bezsilności wobec uzależnienia, rozpraszania osobowości substancjami psychoaktywnymi oraz poddawaniu się iluzji masek nieprawdy o sobie.
Uzależnienie zaczyna się najczęściej od drobnej korekty rzeczywistości — czegoś, co ma pomóc, uspokoić, urozmaicić dzień. A razem z tą pierwszą zmianą pojawia się maska. Tłumaczy: „to nic takiego”, „mam kontrolę”, „to tylko na chwilę”. Z czasem maska przestaje być dodatkiem, a staje się koniecznością. Człowiek uczy się ją zakładać przed wyjściem z domu, przed rozmową z bliskimi, przed spojrzeniem w lustro.
Maska funkcjonowania — tej osoby, która „daje radę”, przychodzi do pracy, odbiera telefony, śmieje się w odpowiednich momentach. Z zewnątrz wszystko może wyglądać zwyczajnie. W środku — trwa nieustanne napięcie, głód, który nie dotyczy jedzenia.
Jest też maska racjonalizacji. Ona mówi najwięcej. Tworzy historie, które mają sens: „inni biorą więcej”, „przestanę, kiedy będę chciał”, „teraz nie jest dobry moment”. Każde zdanie brzmi przekonująco, dopóki nie zderzy się z rzeczywistością, której coraz trudniej zaprzeczyć. Ale maska nie pozwala patrzeć wprost. Zniekształca obraz, wygładza ostre krawędzie prawdy.
W relacjach pojawia się kolejna — maska obecności. Człowiek jest, ale jakby go nie było. Słucha, ale nie słyszy. Patrzy, ale myślami jest gdzie indziej. Bliscy wyczuwają zmianę, choć nie zawsze potrafią ją nazwać. To nie jest nagłe zniknięcie — raczej powolne oddalanie się, krok po kroku, pod warstwą coraz grubszych pozorów.
Najcięższa jest maska wobec samego siebie. Ta, która nie pozwala nazwać rzeczy po imieniu. Bo gdyby ją zdjąć, trzeba by zobaczyć nie tylko uzależnienie, ale też wszystko to, co zostało nim przykryte — lęk, pustkę, zmęczenie, czasem ból, który był wcześniej.
Dlatego maska trwa, nawet gdy zaczyna uwierać.
Uzależnienie to system masek, które pozwalają trwać mimo narastających strat. Chronią przed natychmiastowym rozpadem, ale w dłuższej perspektywie oddzielają od rzeczywistości i od samego siebie. Zdjęcie ich nie jest jednym gestem. To proces — powolny, niepewny, czasem bolesny. Ale tylko w ten sposób można odbudować relację z samym sobą i spojrzeć sobie w twarz, bez maski.
Dyskusjom osadzonych towarzyszyło tworzenie własnych masek z masy papierowej. Podczas ostatniego spotkania podjęto próbę poszukania odpowiedzi na pytania: kogo zobaczę, kiedy zdejmę maskę uzależnienia❓️Czy twarz, którą po takim czasie „brania” ujrzę w lustrze będzie znajoma - czy obca jak ktoś, kogo widzi się pierwszy raz❓️
Jakie by nie było ryzyko prawdy o sobie w życiu w trzeźwości - warto sięgnąć po ten rodzaj relacji z sobą 🌱 📈 🧘♂️ 💪