13/08/2026
W debacie o nowych inwestycjach mieszkaniowych coraz częściej słyszymy: „Nie chcemy kolejnych bloków”. Mieszkańcy miast i miasteczek protestują przeciwko zabudowie, chcą więcej zieleni, przestrzeni i oddechu.
I trudno się temu dziwić. Zieleń, parki i dobrze zaprojektowana przestrzeń publiczna są potrzebne.
Ale warto spojrzeć na ten temat również z drugiej strony.
Za każdym nowym mieszkaniem stoją ludzie, którzy chcą gdzieś zamieszkać. Młodzi, rodziny, osoby wracające do swoich miejscowości, a także ci, którzy po prostu chcą kupić swoje pierwsze mieszkanie i osiedlić się „na swoim”.
Możemy więc jednocześnie chcieć więcej zieleni i więcej mieszkań. To nie musi być sprzeczność.
Problemem nie powinno być samo budowanie. Problemem jest jak, gdzie i w jakiej skali budujemy.
Dobra polityka mieszkaniowa nie może polegać ani na zabudowaniu każdego wolnego metra, ani na zasadzie „nie budujmy niczego”.
Potrzebujemy mądrego kompromisu: mieszkań dla ludzi, zieleni dla mieszkańców i przestrzeni, w której po prostu dobrze się żyje.
Bo warto pamiętać, że ci, którzy dziś protestują przeciwko nowym inwestycjom, i ci, którzy jutro będą szukać własnego mieszkania, to często… ci sami obywatele.
Znajdźmy więc kompromis.