30/05/2026
W co gra Zełenski? Czy Polska wreszcie wstaje z kolan?
Prezydent Ukrainy po raz kolejny pokazuje, że w relacjach z Polską obowiązuje dziwna zasada: Warszawa ma wspierać Kijów bezwarunkowo, a Kijów może ignorować polską wrażliwość historyczną. Trudno przejść nad tym do porządku dziennego.
Tolerowanie symboliki nawiązującej do SS-Galizien, państwowy pogrzeb jednego z liderów OUN Andrija Melnyka, sugestie szefa ukraińskiego IPN dotyczące sprowadzenia szczątków Stepana Bandery na Ukrainę, a teraz nadanie Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „Bohaterów UPA”. Ile jeszcze takich gestów ma wykonać Kijów, zanim w Warszawie zapali się czerwona lampka?
Granica została przekroczona. Polska nie może w nieskończoność udawać, że nic się nie dzieje. Jeśli ukraińskie władze konsekwentnie promują postacie i formacje odpowiedzialne za zbrodnie na Polakach, powinny liczyć się z politycznymi konsekwencjami. W relacjach międzynarodowych szacunek działa w obie strony.
Postulat odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, zgłoszony przez Prezydenta RP Karola Nawrockiego, jest sygnałem, że cierpliwość się kończy. Symboliczne gesty mają znaczenie, zwłaszcza gdy druga strona najwyraźniej przestała liczyć się z polską pamięcią historyczną.
Dość jednostronnych ustępstw. Dość zamiatania problemów pod dywan. Polska powinna jasno powiedzieć: wsparcie dla Ukrainy nie oznacza zgody na gloryfikowanie organizacji i postaci związanych z antypolskimi zbrodniami. Partnerstwo wymaga wzajemnego szacunku, a nie ciągłego wystawiania jednej strony na próbę.
Tylko Konfederacja! Vamos 2027!