23/12/2021
W przedmiocie uratowania niemieckich i belgijskich elektrowni jądrowych, zrobiliśmy absolutnie wszystko, co było w ludzkiej mocy. Prosiliśmy, błagaliśmy, tłumaczyliśmy.
Zaangażowali się najwybitniejsi ludzie z całego świata, na czele z tak wybitnymi klimatologami jak Dr. James E. Hansen, prof. Szymon Malinowski, humanistami, takimi jak prof. Małgorzata Kowalska, prof. Tomasz P***k. Zaangażowali się zwykli ludzie, którzy tak bardzo się martwią o los swoich dzieci, bo doskonale wiedzą, co oznacza świat 1,5C, 2C, 3C w stosunku do ery przedprzemysłowej.
Cała moc, która za tym szaleństwem schyłkowych czasów stoi, jest zbyt potężna. Nie od razu się w tym połapałem, ale dziś, kiedy Europa w całości jest uzależniona energetycznie od innych krajów, kiedy za chwilę utraci wszelkie możliwości politycznego działania pod naciskiem producentów gazu ziemnego, rozumiem tę przejmującą mieszankę geopolityki, biznesu i parareligijnego podejścia do klimatu i energii, którą wykorzystali mocarze tego świata. Nigdy i nigdzie nie czułem tak przejmującego smutku, jak pod zamykanymi, burzonymi elektrowniami jądrowymi w Niemczech. Obłęd schyłkowego antropocenu.
Nie mam żalu do cynicznych graczy politycznych i biznesowych. Robią i będą robić swoje do końca, aż sami spłoną w pożarze, który uruchomili. Tego, że byliśmy w tej walce o niemieckie elektrownie samotni, że międzynarodowe ruchy klimatyczne, że ikony międzynarodowego ruchu klimatycznego nie tylko nie wsparły nas w staraniu o ocalenie miliarda ton CO2, ale aktywnie sprzeciwiają się energetyce jądrowej w całkowicie zresztą nieudolnych zmaganiach klimatycznych ludzkości, nie będę umiał zapomnieć.
Rauli Partanen z Finlandii pisze dziś na TT: „Czy to tylko ja, czy też inni czują się rozczarowani i nie mają motywacji do zrobienia którejkolwiek z tych „niezbędnych poświęceń” dla klimatu po tym, jak Niemcy spuszczają nasze wysiłki w toalecie poprzez polityczne wyłączanie ogromnych ilości czystych, niezawodnych, tanich produkcja energii?”.
Elektrowni już nie uratujemy. Pozostanie nam liczenie, kto zjadł hamburgera, kto jeździ dużym samochodem, kto za długo korzysta z prysznica. Ostatecznie były to ważne rzeczy, ale dajmy sobie z nimi spokój, kiedy ktoś może, pstryknięciem palców wyemitować miliard ton CO2 do atmosfery i nazwać to walką o klimat. Dajmy sobie spokój i odpocznijmy przed końcem dziejów.
Na razie garść wspomnień ze zburzonego już Philippsburga (Niemcy), Grohnde (Niemcy), której to elektrowni też zaraz nie będzie, Brukseli i Berlina. Wszędzie tam walczyliśmy nie o atom, tylko rozsądek i zachowanie troski wobec ludzi i tego, co wokół nas jeszcze istnieje, a co zginie uduszone wysokimi rosnącymi emisjami. Atomowi lobbyści: naukowcy, profesorowie, lekarze, prawnicy, dziennikarze, przyrodnicy, sprzedawcy, studenci, strażacy, marynarze, budowlańcy, mamy, tatusiowie i dzieci.
Statystycznie byliśmy i jesteśmy sami. Z małymi wyjątkami. Wczoraj o 16 w Opolu, wraz z opolskim Extinction Rebellion Opole pożegnaliśmy przez konsulatem RFN niemieckie elektrownie. 29 grudnia będziemy żegnać elektrownie jądrowe i zdrowy rozsądek w miastach całej Polski i świata.
Przybywajcie i szukajcie szczegółów na FOTA4Climate.