22/02/2026
Powstanie styczniowe — marzenie o
utraconej Ojczyźnie
Powstanie styczniowe było największym polskim zrywem narodowym w
całej naszej historii. Walką o wolność, godność i odbudowę
przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Pomimo klęski, przeszło ono do
legendy. Stało się synonimem gorącego patriotyzmu i gotowości
poświęcenia dla własnego kraju nawet za cenę najwyższą. Każdy P***k o
nim słyszał. Ale czy każdy wie czym, właściwie było? Czemu powstanie
wybuchło? Jakie były jego skutki? Kto nim dowodził? Czy miało sens? Czy
cokolwiek dało? Zapraszam do artykułu!
Spis treści:
1. „Wina ruska” tło powstania
2. Przywódcy powstania
3. Największe bitwy powstańców
4. Cena wolności
5. Czy walka miała sens?
6. Co P***kom dało powstanie?
„Wina ruska” tło powstania:
Historia jest ze sobą powiązana niewidzialnymi nićmi, łączącymi poprzez
czas różne wydarzenia we wspólną całość. Podobnie było ze zrywem
niepodległościowym w styczniu 1863 roku, którego ląd z beczką prochu
został podpalony już 30 lat wcześniej i tlił się powoli, narastał, zmierzając do
nieuchronnej eksplozji. Po upadku powstania listopadowego, w latach 1831-1863, do wojska
rosyjskiego siłą wcielono ponad 200 tysięcy P***ków. Najczęściej młodzi, pochodzący z patriotycznych rodzin chłopcy byli zabierani ze swoich domów
i siłą wysyłani w różne, najodleglejsze części carskiego imperium, gdzie
musieli odbyć 25 - letnią służbę i walczyć dla mateczki Rosji i ojczulka cara. Z tej ogromnej liczby, już po zakończeniu służby, do rodzinnych stron
powróciło jedynie 25 tysięcy. I nie ma co się oszukiwać. Nie wracali w
paradnych mundurach, z dystynkcjami, bogatym żołnierskim
doświadczeniem, gotowi do dalszego działania. Byli schorowani, okaleczeni fizycznie i psychicznie, wyniszczeni. Reszta
zginęła w obcej służbie i nigdy nie dowiemy się co się z nimi stało ani gdzie
są pochowani. Na terenach dawnej Rzeczypospolitej sytuacja również nie miała się najlepiej. Ograniczona autonomia, masowa tzw. Wielka emigracja na zachód, likwidowanie polskiej edukacji, zwiększona rusyfikacja i częsta przemoc
wobec ludności, wzbudzały w społeczeństwie niezadowolenie i podsycały
coraz mocniej tlący się ląd nowej rebelii. W takim środowisku zaczęły powstawać konspiracyjne organizację
patriotyczne, które ostatecznie skupiły się wokół dwóch głównych, choć
przeciwstawnych obozów:
Białych - do których przeważnie zaliczali się arystokraci, inteligencja i
ziemiaństwo. Stronnictwo to dążyło do odzyskania niepodległości drogą
dyplomacji, pracy na rzecz rozwoju polskiej tożsamości i kultury, uważając
kolejny zryw za pozbawiony sensu i mogący jedynie zaszkodzić jeszcze
bardziej królestwu. Czerwonych - do których przede wszystkim zaliczała się młodzież
akademicka i rzemieślnicza. Ta zaś rwała się do walki zbrojnej, uważając, że
na przemoc trzeba odpowiedzieć przemocą, a żadne dyplomatyczne kolacyjki
w białych rękawiczkach nie wygonią Moskali do domu. Z początku wydawało się, że to biali będą rozdawać główne karty. Społeczeństwo polskie nie chciało kolejnego rozlewu krwi i sceptycznie
patrzyło na wizję wyzwolenia Polski z niewoli w nowym powstaniu. Sytuacja jednak szybko zaczęła się zmieniać na korzyść czerwonych. Na terenie Warszawy doszło do licznych manifestacji patriotycznych, podczas których wojska rosyjskie otworzyły ogień do uczestników. Zginęło
mnóstwo ludzi, wielu zostało rannych, a niestabilna, groźna sytuacja
doprowadziła do wprowadzanie przez carskiego namiestnika stanu
wojennego w królestwie, a tym samym do kolejnych wystąpień publicznych
przeciwko zaborcy. Po krwawym stłumieniu manifestacji car, zamiast uspokoić nastroje, zdecydował się jednak dołożyć oliwy do ognia i zorganizował kolejną
brankę do rosyjskiego wojska. Na liście przymusowych „ochotników”
znalazło się mnóstwo członków konspiracyjnych organizacji. Jak można się
domyśleć, perspektywa spędzenia kolejnych 25 lat daleko od domu i to w
obcej służbie, nie przypadła nikomu do gustu. Wyjścia były dwa: Uciekać
albo walczyć.Polacy zgodnie ze swoją naturą, która niczego chyba nie ceni bardziej od
wolności, chwycili za broń i ruszyli w bój. W nocy z 22 na 23 stycznia 1863
roku wybuchło Powstanie Styczniowe.
Dyktatorzy powstania:
Słowo dyktator współczesnemu człowiekowi kojarzy się złowrogo i
negatywnie. Na samą myśl przychodzą od razu terror, morderstwa, łamanie
praw i powszechna przemoc. Na długo jednak przed nadejściem Hitlera,Stalina, czy Mao Zedonga, tytuł nadawano tymczasowym przywódcą, którzy
obejmowali władzę na wypadek zagrożenia ze strony wroga. Tak też stało się po wybuchu Powstania Styczniowego. Stanowisko dyktatora
objęło łącznie trzech generałów. Chociaż ich biografię to temat na inny
obszerny artykuł, warto poznać te osoby z imienia i nazwiska, oraz krótko
dowiedzieć się, co tak właściwie robili podczas trwania rebelii i czym
zasłużyli się, lub nie na pamięć potomków.
Ludwik Mierosławski — od 17 lutego do 11 marca 1863
Syn generała wojsk napoleońskich, powstaniec listopadowy. Po powstaniu
udał się na emigrację, gdzie działał w organizacjach polonijnych, a także
wykładał historię i zajmował się teorią taktyki wojskowej. Wziął udział w pierwszym powstaniu wielkopolskim (1848), a później
walczył we Włoszech. W roku 1860 został wykładowcą w Polskiej Szkole
Wojskowej w Genui. Był idealistą, zwolennikiem demokratycznych reform oraz doświadczonym
rewolucjonistą. Wydawał się idealną osobą na stanowisko dyktatora, jednak
w samym powstaniu pojawił się jedynie symbolicznie. Nie śpieszył się z
przyjazdem do królestwa, a jak już wreszcie przyjechał, to na powitanie
przegrał w dwóch bitwach, po czym wrócił do Paryża. Na duży minus można policzyć mu to, że w tak ważnym momencie, zamiast
łączyć P***ków, skłócał ich ze sobą, wprowadzając zamieszanie wśród władzpowstańczych. Jak widać na tym przykładzie, dzielenie polskiego narodu nie
jest cechą tylko współczesnych polityków.
Marian Langiewicz —od 11 do 18 marca 1863
W chwili objęcia dowództwa nad powstaniem miał już za sobą pierwszy
chrzest bojowy i wygrane bitwy powstańcze. Wcześniej podobnie, jak jego poprzednik walczył we Włoszech, gdzie zdobył
wojskowe doświadczenie, oraz uczył się w Genui. Nie był wielkim
teoretykiem, jak Mierosławski, lecz sukces, który osiągnął na początku 1863
roku dzięki wygranym starciom w Małopolsce, przysporzył mu popularności
i pozwalał wierzyć, że będzie odpowiednim człowiekiem na odpowiednim
miejscu. Szczęście niestety szybko go jednak opuściło, a stanowiskiem dyktatora
nacieszył się ledwie kilka dni. Po bitwie pod Grochowiskami, która była
jedną z najbardziej zaciętych i krwawych bitew całego powstania, ku
rozgoryczeniu swoich żołnierzy postanowił skierować się w stronę granicy
austriackiej, gdzie został rozpoznany i aresztowany przez Austriaków.Do końca powstania przesiedział w więzieniu. Kiedy dwa lata później
wyszedł na wolność, wyjechał do Turcji, gdzie brał udział w drobnych
potyczkach wojskowych. Zmarł w zapomnieniu.
Romuald Traugutt —od 17 października 1863 do 10 kwietnia 1864.
Ostatni dyktator powstania nie był zbyt wielkim fanem samego zrywu. Przed
wybuchem walk zamierzał prowadzić normalne, spokojne, ziemiańskie życie, ale gdy nadeszła chwila próby, nie potrafił odmówić spełnienia obowiązku
wobec Ojczyzny. Okazał się o wiele odpowiedzialniejszym, sprawniejszym, zdeterminowanym
i zdyscyplinowanym przywódcą, od swoich dwóch poprzedników. Miał na
koncie kilka zwycięskich starć i za wszelką cenę starał się uratować upadające
powstanie. Pomimo szybko gasnącej nadziei na zwycięstwo, podtrzymywał jej tlący się
płomień i do samego końca pozostał lojalny wobec przysięgi oraz swoich
żołnierzy. Aresztowano go 11 kwietnia, a 5 sierpnia 1864 stracono na stokach
warszawskiej Cytadeli.Jego postać przeszła do legendy. Stał się wzorem patriotyzmu i
niezłomności. Wielbiono go w literaturze, a jego postawą inspirowano
kolejne pokolenia P***ków marzących od odzyskaniu niepodległości.
Największe bitwy powstańców:
W czasie powstania rozegrało się wiele bitew i potyczek. Z początku
dochodziło do nich na terenie królestwa polskiego, ale po dołączeniu do
rebelii Litwy (1 lutego), a później Ukrainy (8 maja) walki (mniejsze lub
większe) toczyły się już na praktycznie wszystkich terenach przedrozbiorowej
Rzeczypospolitej.„Do broni więc, Narodzie Polski, Litwy i Rusi, do broni! Bo godzina wspólnego
wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i
Archanioła rozwinięty” Głosił manifest Tymczasowego Rządu Narodowego wydany 22 stycznia
1863 roku, wzywając Litwinów i Rusinów do wspólnej walki u boku P***ków. W imię dawnej unii polsko-litewskiej, jednej historii, tradycji, chwały
braterskiego oręża, by wspólnymi siłami przywrócić Rzeczpospolitą Obojga
Narodów na europejskie mapy. Każdy poszczególny opis powstańczych działań to ciekawy i długi temat. Zbyt długi, by szczegółowo go opisać w jednym artykule. Warto jednak
wymienić z nazwy i dat kilka tych największych bitew, które miały wpływ na
całe powstanie.
• Ciołkowo, 22 stycznia 1863 (wygrana powstańców)
• Węgrów, 3 lutego 1863 (wygrana powstańców)
• Siemiatycze, 6–7 lutego 1863 (porażka powstańców)
• Sosnowiec, 6–7 lutego 1863 (wygrana powstańców)
• Kietlanka, 13 maja 1863 (porażka powstańców)
• Małogoszcz, 16 września 1863 (porażka powstańców)
• Opatów, 21 lutego 1864 (porażka powstańców)
Cena wolności:
Za symboliczny koniec powstania uważa się datę aresztowania (11 kwietnia)
lub również śmierci (5 sierpnia) Romualda Traugutta - ostatniego dyktatora. W praktyce jednak walki trwały jeszcze do jesieni 1864 roku, a ostatnie
ognisko oporu w oddziale generała księdza Stanisława Brzózki na Podlasiu, zgaszono dopiero w grudniu. Przegrana była wielkim ciosem dla P***ków i ostatecznie przekreśliła szansę
na odzyskanie niepodległości. Królestwo pogrążyło się w rozpaczy, a cena, którą przyszło zapłacić za tchnienie wolności, była wysoka. Rosjanie niemal natychmiast po upadku rebelii przystąpili do srogich represji
wobec buntowników. Rozpoczęły się masowe aresztowania, egzekucję, zsyłki
na Syberię, całkowite zniesienie autonomii królestwa polskiego nazywanego
odtąd krajem nadwiślańskim oraz intensywna rusyfikacja społeczeństwa. Szczególnie krwawo i brutalnie potraktowano Litwę, gdzie oprócz wyroków
śmierci, powszechnego terroru i zsyłek na katorgę, skonfiskowano 1660
majątków szlacheckich. Miastom, które popierały powstanie, odebrano prawa
miejskie sprowadzając ich do roli podrzędnych wsi, a klasztory, które były
ośrodkami polskiego ruchu oporu, zlikwidowano. Dodatkowo carat podłożył pierwsze fundamenty pod wydarzenia mające
dopiero nadejść w przyszłości. Na razie zasnutej welonem nieprzeniknionej
mgły. Rosjanie rozpoczęli eliminację polskich wpływów na Litwie, Białorusi i
Ukrainie. W wyniku tych działań polski ruch narodowy na tych terenach
został poważnie nadszarpnięty, a wzrosły wpływy Rosji - polityczne, kulturowe, religijne i ekonomiczne. Kadry nauczycieli, drobnych urzędników i co za tym idzie, studentów przeznaczono do rusyfikacji, która przyczyniła
się do wykucia w ich świadomości zniekształconego obrazu i wrogiej
postawy wobec Polski. Był to początek kształcenia się kadr nacjonalistów litewskich, białoruskich i
ukraińskich, uważających polskość za zagrożenie dla ich niepodległości. W
przyszłych latach miało to zebrać okrutne żniwa.
Czy walka miała sens?
Z dzisiejszego punktu widzenia większość powie, że ta walka nie miała sensu, ani szans powodzenia. Jeszcze inni, że obok powstania warszawskiego z 1944
roku, powstanie styczniowe było najbardziej beznadziejnym zrywem. Niespełnionym marzeniem, które przyniosło polskiemu społeczeństwu
kolejne lata niewoli i jeszcze większego terroru, a dodatkowo stworzyło
naszych późniejszych wrogów. Oceniając ówczesne wydarzenia, nie wolno jednak opierać się na samych
statystykach. Trzeba spojrzeć głębiej, postarać się zrozumieć wszystkich tych
ludzi, którzy tamtego styczniowego wieczoru ruszyli do nierównej walki o
swoją wolność. To oni cierpieli upokorzenia z rąk zaborców. Patrzyli, jak ich bliscy są
zabierani na długie lata do obcego wojska, lub na Syberię, a naród
rusyfikowany i gnębiony. To także oni słuchając opowieści swoich rodziców
czy dziadków, pamiętających przedrozbiorową Polskę, marzyli, by dzięki ich wysiłkom powstała, jak feniks z popiołów. Marzenia ściętej głowy? Może i tak, ale marzenia doskonale wpasowujące się w tamtą epokę i ducha ówczesnych P***ków, dla których zryw miał sens.
Co P***kom dało powstanie styczniowe?:
Jednym z największych osiągnięć całego powstania było stworzenie państwa
podziemnego i opracowanie zasad działania w konspiracji, z których
czerpały przyszłe pokolenia. Państwo podziemne ściągało podatki, pobierało rekrutów, wymierzało kary
zdrajcom, funkcjonowała poczta, działało sądownictwo, sprawny system
łączności, a także tajne szkolnictwo, gdzie uczono nieocenzurowanej historii
Polski i jej kultury. Jedną z nauczycielek na takich tajnych kompletach była
Maria Konopnicka. Powstanie pobudziło również świadomość narodową. Było ostatnią walką
pod sztandarem I Rzeczypospolitej o wolność trojga narodów. Po upadku, drogi Polski, Litwy i Rusi rozeszły się na zawsze, a każde z dawnych
członków RON zaczęło dążyć do uzyskania własnego, jednonarodowego
państwa. Pozbawiona majątków, zubożała szlachta zaczęła emigrować ze wsi do miast, gdzie z czasem zmieniła się w warstwę inteligencką (lekarzy, prawników, nauczycieli) a dekret o uwłaszczeniu chłopów, który car wydał, by zniechęcić
ich do pomocy powstaniu, ostatecznie, choć sam cesarz Wszechrusi byłby
tym faktem nieprzyjemnie zaskoczony, przyczynił się do obudzenia polskości
w sercach ludności wiejskiej. Dzięki dekretowi zatrudniali się bowiem w
fabrykach, a tam szybko stykali i przesiąkali powstańczymi ideami, niesionymi już nie na szablach, a w gorących przemówieniach.Patrząc na przyszłe wydarzenia i porównując sposoby działania (szczególnie
okupowanej Polski z lat 1939-1945) widać wyraźnie na kim wzorowali się
Polacy z czasów II wojny światowej. To dzięki powstańcom styczniowym i
przekazanym przez nich doświadczeniu, naród polski był w stanie
stworzyć własne podziemne państwo (ewenement na skalę światową) i
stawiać opór na każdej płaszczyźnie okupantom niemieckim i sowieckim. Powstanie styczniowe, choć przegrane przeszło do legendy i na dobre
zapisało się w naszej historii. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 żyjących
weteranów powstania obdarzano czcią i głębokim szacunkiem, a ich
niezłomna postawa była wzorem dla młodego pokolenia, które wkrótce miało
stanąć przed tym samym trudnym wyborem, co ich bohaterowie: Uciekać czy
walczyć?
Ostatni z nich Feliks Bartczuk, ps. „Piast” zmarł w 1946 roku w zniewolonym
przez komunistów kraju. Dziś powstanie, choć upamiętniane, nie oddziałuje już tak mocno i
emocjonalnie na wyobraźnię współczesnych P***ków. Zmieniły się czasy, dawno odeszli ostatni świadkowie tamtych wydarzeń, a kolejne lata
burzliwej historii wykreowały swojego rodzaju niechęć do narodowych
zrywów, które poza nielicznymi wyjątkami kończyły się porażkami i
kosztowały polski naród olbrzymią daninę krwi. Z perspektywy czasu, niezależnie, czy jest się zwolennikiem czy
przeciwnikiem powstania styczniowego, na pewno nie powinno się
odmawiać szacunku i pamięci tym wszystkim odważnym mężczyznom i
kobietom (naszym przodkom), którzy tamtej mrocznej, zimowej nocy
postanowili zawalczyć nie tylko o swój dom, ale także o wartości, łączące
niewidzialnym łańcuchem wszystkie pokolenia dumnych P***ków na
przestrzeni dziejów. Wartości bezcenne i ważne również dzisiaj, które, jak pokazują obecne
wydarzenia w Europie i na świecie, znów mogą być zagrożone. Wolność i
godność. Na ziemi mogił pogasły ognie, Słychać w ciemności syk węży - Cięży nam ręka straszna, o cięży, Lecz nas nie złamie, nie pognie!
Nie płacze naród na trupie syna, Choć z niego proch i glina. Gdy przyjdzie poraJutro jak wczora
Proch - na proch weźmiem, glinę na ołów - Pożary wstaną z popiołów!
Kornel Ujejski, Ostatnia strofa.